Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Neil Burger
‹Voyagers›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVoyagers
Tytuł oryginalnyVoyagers
ReżyseriaNeil Burger
ZdjęciaEnrique Chediak
Scenariusz
ObsadaTye Sheridan, Lily-Rose Depp, Fionn Whitehead, Chanté Adams, Quintessa Swindell, Archie Madekwe, Isaac Hempstead Wright, Viveik Kalra
MuzykaTrevor Gureckis
Rok produkcji2021
Czas trwania108 min
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Młodzi w łodzi (gwiezdnej)
[Neil Burger „Voyagers” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
A gdyby tak przenieść młodzieżową dystopię w kosmos…? Tak oto powstał film „Voyagers”.

Jarosław Loretz

Młodzi w łodzi (gwiezdnej)
[Neil Burger „Voyagers” - recenzja]

A gdyby tak przenieść młodzieżową dystopię w kosmos…? Tak oto powstał film „Voyagers”.

Neil Burger
‹Voyagers›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVoyagers
Tytuł oryginalnyVoyagers
ReżyseriaNeil Burger
ZdjęciaEnrique Chediak
Scenariusz
ObsadaTye Sheridan, Lily-Rose Depp, Fionn Whitehead, Chanté Adams, Quintessa Swindell, Archie Madekwe, Isaac Hempstead Wright, Viveik Kalra
MuzykaTrevor Gureckis
Rok produkcji2021
Czas trwania108 min
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Voyagers” (piękny polski tytuł, prawda?) to jedna z tych produkcji, które wstydliwie swego czasu przemknęły przez nasze kina i błyskawicznie przepadły w niebycie, grzęznąc w kilku serwisach streamingowych i kwitnąc w koszach z przeceną DVD. Nie bez powodu.
Wyniszczona efektem cieplarnianym Ziemia staje się miejscem coraz mniej zdatnym do życia. Pada więc pomysł, żeby poszukać nowej planety, na którą ludzkość mogłaby się przenieść (i ją również ześwinić). W 2063 roku odpowiedni glob zostaje namierzony i – rach-ciach – rusza zwiadowcza misja. To rach-ciach to mniej więcej 12 lat na odhodowanie specjalnie wyselekcjonowanej grupy dzieci (każde zostało stworzone dzięki krzyżowaniu plemników i jaj najwybitniejszych jednostek na planecie) i równocześnie zbudowanie gigantycznego statku, który dowiezie w docelowe miejsce wnuki aktualnej załogi. Bo podróż ma trwać bite 86 lat.
Jeśli więc dobrze rozumiem, w 2167 roku misja dotrze do planety, spędzi trochę czasu na jej badaniu i wyśle komunikat zwrotny, który osiągnie Ziemię po iluś tam latach. Wtedy ruszy budowa statków i rozpocznie się migracja. Pytanie, ile osób dożyje tego czasu, skoro już w chwili odkrycia planety susze i głód dziesiątkowały ludzkość…
Ponieważ jednak jest to film próbujący w dziwaczny sposób wcisnąć się w trend młodzieżowej dystopii i pożenić to jeszcze na dokładkę z nowoczesną wersją „Władcy much” Williama Goldinga, szybciutko otrzymujemy prostą, przewidywalną intrygę. Otóż dwójka uczestników lotu lotu – już wówczas z grubsza pełnoletnia – odkrywa, że twórcy statku pewne informacje zataili przed załogą (co było wspaniałym pomysłem zważywszy na to, że na pokładzie są same wybitne umysły). Na przykład okazuje się, że wszyscy (poza towarzyszącym im dorosłym, czyli Colinem Farrellem) są pacyfikowani specjalnym płynem. Dzięki temu nie szaleją im hormony, nie ma popędu seksualnego i dodatkowo wygaszone są uczucia, co tak naprawdę sprowadza się do tego, że wciąż paradują nam na ekranie półautomaty. Wymarzona fucha dla rodzimych aktorów, którym irytująco często zdarza się unikać przemęczania na planie.
Oczywiście młodzieńcy wylewają płyn do zlewu i wkrótce zaczynają być napastliwi, zazdrośni i ogólnie sprawiają coraz większe kłopoty. Bo furda tam wyważona, kierunkowa nauka, wręcz tresura od najmłodszych lat, kiedy tuż obok jest płeć piękna. Co więc robi geniusz? Chwyta koleżankę za pierś pełną garścią i praktycznie bierze się do gwałtu. Normalnie, w korytarzu. Jak to geniusz z ogromnym zasobem wiedzy, z której najpewniej wyłączono kwestię seksu, skoro następne pokolenie miało urodzić się niekoniecznie z porywu miłości, a także drastycznie okrojono biologię, bo grupa miała w ogóle nie znać Ziemi i życia na niej, żeby za nią nie tęsknić. Strach pomyśleć, co w sytuacji odstawienia płynu zrobiłaby pozbawiona wykształcenia osoba prymitywna. Może zaczęła sobie lizać jajka w mesie? Albo wlazła w trakcie posiłku z buciorami na stół, by sobie ogrzać kroczem tacę z żarciem? A nie, czekaj, to drugie to akurat ma miejsce w filmie…
Dla podkręcenia dramaturgii twórcy serwują awarię nadajnika. W trakcie jej usuwania – obowiązkowo na zewnątrz, bo po co elektronikę chować głębiej w kadłubie – kosmiczna czarna chmura (tak właśnie!) smaży Farrella i otwiera tym samym pole do młodzieńczych brewerii. Na dzień dobry odkryta zostaje prywatna biblioteczka zmarłego, boć przecie naturalne, że miał on u siebie w pokoiku podstawowy zestaw filmów o agresywnej przyrodzie, wojnach i ogólnie tym, czego mieli nie znać jego podopieczni. Następnie wszyscy odstawiają płyn i… sukcesywnie tracą szacunek wobec innych, posłuszeństwo i ogólnie to, co można nazwać terminem człowieczeństwa. Tak jakby rzeczy te były zależne wyłącznie od uczuć i popędu seksualnego. A potem… No cóż, nie robi się mądrzej. Co najwyżej bardziej sztampowo. I jest tak do samego finału, który – ponieważ w produkcji maczali ręce Amerykanie – jest fatalnie landrynkowy.
Twórcy próbowali przy okazji trochę grać z widzem, ale to też wyszło im średnio. Na przykład płyn wygaszający uczucia i popęd seksualny ma kolor… niebieski. No wiecie, taka viagra, tylko na odwrót. Boki zrywać. Aczkolwiek z drugiej strony – rzeczywiście sytuacja jest zabawna, bo przez wprowadzenie płynu udało się jednym, prostym kopniakiem w metaforyczne kolano okulawić logikę. Bo czy przy tak zaawansowanej technologii, dzięki której udało się skonstruować gigantyczny statek, naprawdę trzeba było uspokajacze serwować jako odrębny płyn, zamiast dodawać je po prostu do posiłku? No ale wtedy trudno byłoby zrobić scenę buntu, bo przecież nikt nie rzuci w ścianę talerzem i nie powie „Od dzisiaj nie jem”. A płyn można odstawić bez kalorycznych konsekwencji.
Ogólnie więc film – nawet interesujący wizualnie – rozczarowuje. Może nie samym konceptem, ale tym, że wedle twórców organizatorzy skomplikowanej, bajońsko drogiej misji, od której powodzenia zależy los całej ludzkości, ani nie odsiali w trakcie szkolenia osobników niestabilnych umysłowo, ani nie przewidzieli, że odhodowani na geniuszy załoganci będą mieli ochotę i zdolności – a także mnóstwo czasu – do bobrowania w oprogramowaniu komputera czy wyłączonych z użytku rejonach statku.
Kreacja posiada oczywiście i mnóstwo innych luk, wliczając w to umowność realiów (nie za bardzo wiadomo, co bohaterowie mają niby robić w tzw. czasie wolnym i gdzie w ogóle na statku jest taka na przykład łazienka) czy wybrakowaną psychologię postaci (trudno zgadnąć, czy w grupie wytworzyły się jakiekolwiek relacje osobiste – poza wąską pulą głównych bohaterów, osobliwie też wygląda kwestia motywacji w przypadku lwiej części poczynań), ale nie pchają się one aż tak mocno w oczy w trakcie seansu. Dopiero jak pochylić się nad funkcjonowaniem naszej wesołej gromadki, to mina może co nieco skwaśnieć…
Film zadowoli więc chyba jedynie młodszą widownię, nie tak oczytaną i chłonącą jak gąbka każdą bardziej widowiskową opowieść SF, a także być może fanów Colina Farrella, choć do grania to on miał tu akurat naprawdę bardzo niewiele.
koniec
28 lutego 2023
PS. Reżyserem „Voyagers” jest Neil Burger – ten od żenującej „Niezgodnej” z 2014 roku, ale i ten od „Iluzjonisty” (2006) oraz „Jestem Bogiem” (2011). Przepaść to mało powiedziane.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niedożywiony szkielet
Jarosław Loretz

27 V 2023

Sądząc ze „Zjadacza kości”, twórcy z początku XXI wieku uważali, że sensowne pomysły na horrory już się wyczerpały i trzeba kleić fabułę z wiórków kokosowych i szklanych paciorków.

więcej »

Bohater na przekór
Sebastian Chosiński

2 VI 2022

„Cudak” – drugi z trzech obrazów powstałych w ramach projektu „Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat” – wyreżyserowała Anna Kazejak. To jej pierwsze dzieło, które opowiada o wojennej przeszłości Polski. Jeśli ktoś obawiał się, że autorka specjalizująca się w filmach i serialach o współczesności nie poradzi sobie z tematyką Zagłady, może odetchnąć z ulgą!

więcej »

Epizod epizodu
Sebastian Chosiński

21 IV 2022

Tak, takie filmy powinny powstawać. Tak, powinny pokazywać pełne spektrum zachowań Polaków w czasie drugiej wojny światowej i ich reakcji na Zagładę Żydów: od mniej lub bardziej świadomego bohaterstwa, poprzez „umywanie rąk”, aż po współpracę z okupantem. Tylko, na Boga!, niech one mają odpowiednią do wagi tematu wartość artystyczną. Nie jak w przypadku „Ciotki Hitlera” Michała Rogalskiego.

więcej »

Polecamy

Gryzoń z Piekła rodem

Z filmu wyjęte:

Gryzoń z Piekła rodem
— Jarosław Loretz

Grunt to solidne kły
— Jarosław Loretz

Jaki budżet, taka kwatera główna
— Jarosław Loretz

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Październik 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Robak, Jarosław Loretz

Jestem Bogiem, ale mam swoje ograniczenia
— Marek Krysiak

Tegoż autora

Ściskając w ręku kamyk zielony
— Jarosław Loretz

Kości, mnóstwo kości
— Jarosław Loretz

Gąszcz marketingu
— Jarosław Loretz

Majówka seniorów
— Jarosław Loretz

Gadzie wariacje
— Jarosław Loretz

Weź pigułkę. Weź pigułkę
— Jarosław Loretz

Warszawski hormon niepłodności
— Jarosław Loretz

Niedożywiony szkielet
— Jarosław Loretz

Puchatek: Żenada i wstyd
— Jarosław Loretz

Klasyka na pół gwizdka
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.