Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Odszedł kapitan Pawłow z „Czterech pancernych”. Wspomnienie o Aleksandrze Bielawskim

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie rozpieszczało go życie. Tragedie osobiste dotykały go znacznie częściej niż jest to zazwyczaj spotykane. Mimo to wielbiciele kina radzieckiego – polskiego zresztą również – zapamiętali go przede wszystkim jako człowieka uśmiechniętego i serdecznego. Taki był chociażby grany przez niego kapitan Iwan Pawłow z ostatnich odcinków „Czterech pancernych i psa”. Osiemdziesięcioletni Aleksandr Bielawski prawdopodobnie odebrał sobie życie w sobotę 8 września.

Sebastian Chosiński

Odszedł kapitan Pawłow z „Czterech pancernych”. Wspomnienie o Aleksandrze Bielawskim

Nie rozpieszczało go życie. Tragedie osobiste dotykały go znacznie częściej niż jest to zazwyczaj spotykane. Mimo to wielbiciele kina radzieckiego – polskiego zresztą również – zapamiętali go przede wszystkim jako człowieka uśmiechniętego i serdecznego. Taki był chociażby grany przez niego kapitan Iwan Pawłow z ostatnich odcinków „Czterech pancernych i psa”. Osiemdziesięcioletni Aleksandr Bielawski prawdopodobnie odebrał sobie życie w sobotę 8 września.
Nazwisko aktora wskazywałoby na jego polskie korzenie (choć raczej polsko-żydowskie). Nasz kraj upodobał on sobie zresztą szczególnie – często zapraszano go do udziału w polskich filmach, głównie dlatego, że już podczas pierwszej wizyty nad Wisłą, związanej z pracą zawodową, nauczył się języka. Mówił oczywiście z obcym akcentem, ale za to całkiem nieźle. Urodził się w Moskwie 6 maja 1932 roku, jego rodzicami byli Boris Mojsiejewicz i Lubow Aleksandrowna Bielawscy. Ich młodość przypadła na okres bardzo dramatyczny w dziejach Rosji – pierwszą wojnę światową, dwie rewolucje, później wojnę domową; z tego też powodu sami nigdy nie zdobyli wykształcenia, kończąc edukację na szkole podstawowej. Mimo to wiele lat później dołożyli starań, aby każde z ich dzieci – synowie Aleksandr i Anatolij oraz córka Olga – ukończyli studia wyższe. Najstarszy Sasza po dziesiątej klasie postanowił zostać geologiem poszukiwaczem i podjął naukę w moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Metali Kolorowych i Złota, który ukończył w 1955 roku. Po uzyskaniu dyplomu wysłano go na praktykę do odległego od stolicy Irkucka, tam w czasie wolnym pojawiał się na deskach amatorskiego teatru – jego występ w adaptacji „Mądremu biada” Aleksandra Gribojedowa (w roli Mołczalina) został nawet dostrzeżony i pochwalony przez dziennikarza „Prawy Wschodniosyberyjskiej”. Po powrocie do Moskwy Aleksandr Borisowicz znalazł, co prawda, pracę w wyuczonym zawodzie, ale o scenie nie zapomniał – zapisał się bowiem do teatru działającego przy Domu Nauczyciela. Wreszcie po trzech latach wahań zdecydował się zmienić swoje życie i wstąpił do Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Borisa Szczukina, gdzie nowego fachu uczył się pod okiem Władimira Etusza. Dyplom (z wyróżnieniem) aktora zawodowego otrzymał w 1961 roku.
Miał już wtedy na koncie dwa występy przed kamerą: epizod (jako elektrotechnik Kola) w „Opowieściach o Leninie” (1957) Siergieja Jutkiewicza oraz główną rolę w przygodowym obrazie „Ratujcie nasze dusze” (1960) Aleksieja Miszurina (gdzie wcielił się w ucznia szkoły piechoty morskiej). Na scenie też wiodło mu się znakomicie: od razu po studiach znalazł angaż w Teatrze Satyry, gdzie występował przez trzy sezony, w 1964 roku przeszedł do trupy Teatru imienia Konstantina Stanisławskiego, by ostatecznie – po kolejnych dwóch latach – znaleźć się w zespole Teatru Aktora Kinowego (w którym wytrwał aż do emerytury). Najchętniej obsadzano go jednak w filmach, jak się niebawem okazało – nie tylko radzieckich. W 1963 roku zagrał lejtnanta milicji Ganina w dramacie kryminalnym „Milicja poszukuje” Willena Azarowa, a już kilkanaście miesięcy później po raz pierwszy pojawił się w Polsce. Leonard Buczkowski – autor „Zakazanych piosenek” (1947) i „Skarbu” (1949) – poszukiwał za naszą wschodnią granicą aktora, który zagrałby Rosjanina Wowkę (Wołodię), lotnika zakochanego w polskiej dziewczynie. Wybór padł na Bielawskiego. Sam film – melodramat „Przerwany lot” (1964) – nie zalicza się wprawdzie do najwybitniejszych dzieł Buczkowskiego, ale też trudno mu cokolwiek zarzucić (tym bardziej że ukochaną Wowki, Urszulę, zagrała wielka Elżbieta Czyżewska). W czasie pracy nad filmem Aleksandr Borisowicz wiele czasu poświęcał na naukę języka polskiego, co w przyszłości zaowocowało kolejnymi rolami nad Wisłą. Między innymi w wojennych „Dniu oczyszczenia” (1969) Jerzego Passendorfera, „Ocalić miasto” (1976) Jana Łomnickiego, a po politycznym przełomie – w komedii obyczajowej „Lepiej być piękną i bogatą” (1993) oraz „Przedwiośniu” (2001) Filipa Bajona.
Najbardziej znany w Polsce Bielawski jest jednak z serialu „Czterej pancerni i pies”, gdzie w trzech ostatnich odcinkach – „Tiergarten”, „Brama” i „Dom” z 1970 roku – wcielił się w sowieckiego kapitana Iwana Pawłowa, który ostatecznie ginie zastrzelony przez młodego Niemca. Powiedzieć, że „ukradł” te trzy odcinki Januszowi Gajosowi, Franciszkowi Pieczce, Włodzimierzowi Pressowi i Wiesławowi Gołasowi – byłoby mało. Zauroczenie kapitanem Pawłowem przeżył zresztą nie tylko Janek Kos, ale także widzowie – zarówno w Polsce, jak i w Związku Radzieckim, gdzie serial był nie mniej popularny niż w kraju jego produkcji. W ogóle lata 60. i 70. ubiegłego wieku były dla Aleksandra Borisowicza bardzo udane. Wystarczy wspomnieć filmy, w jakich się wtedy pojawił: znakomity melodramat „Letni deszcz” (1966) Marlena Chucyjewa, historyczno-rewolucyjny „Tajemniczy mnich” (1967) Arkadija Kolcatego (w którym grany przez Bielawskiego, podający się za białogwardzistę, czekista Stronski śpiewa nawet balladę „Ostatnia jesień”), fantastycznonaukowy „Krach inżyniera Garina” (1973) Leonida Kwinichidzego (według powieści Aleksieja Tołstoja), legendarna komedia romantyczna „Ironia losu” (1975) Eldara Riazanowa, „Ojciec Sergiusz” (1978) Igora Tałankina (na podstawie opowiadania Lwa Tołstoja) oraz radziecki serial nad seriale, podczas emisji którego wyludniały się ulice w Kraju Rad – kryminał „Gdzie jest czarny kot” (1979) Stanisława Goworuchina (z niezapomnianą kreacją Władimira Wysockiego jako kapitana Żegłowa). Dobrą passę aktora udanie spuentował występ w dwuczęściowej historycznej epopei Siergieja Gierasimowa „Młodość Piotra” i „Początek wielkich spraw” (1980), opowiadającej o panowaniu cara Piotra I Wielkiego (Bielawski wcielił się tam w krewnego władcy, bojara Lwa Naryszkina).
Kolejna dekada już tak udana dla Aleksandra Borisowicza nie była. Na brak propozycji oczywiście nie narzekał, problem w tym, że nie były one na miarę jego talentu. Nawet udział w komedii kryminalnej „Prywatny detektyw, czyli operacja Kooperacja” (1989) legendarnego Leonida Gajdaja trudno byłoby uznać za sukces artystyczny. Na szczęście w latach 90. poprawiła się kondycja kina rosyjskiego i tym sposobem Bielawski wreszcie zaczął otrzymywać ciekawsze role, jak chociażby te w tragikomedii Riazanowa „Niebiosa obiecane” (1991) czy w dramacie polityczno-sensacyjnym „Szare wilki” (1993) Igora Gostiewa, gdzie „oddał” swą twarz samemu Leonidowi Breżniewowi. XXI wieku zanosił się na wielki renesans aktora. Jegor Konczałowski powierzył mu rolę ojca chrzestnego mafii w kryminalnym „Antykillerze” (2002), a Amerykanin Phil Alden Robinson zapłacił za udział w adaptacji thrillera Toma Clancy’ego „Suma wszystkich strachów” (2002), w którym zagrał admirała Iwanowa. Cios przyszedł znienacka rok później. Warto też jednak wspomnieć o wcześniejszych dramatach, jakie dotknęły Aleksandra Borisowicza. Był dwukrotnie żonaty. Jego syn, będąc kilkuletnim chłopcem, utonął w rzece, co z czasem doprowadziło do, zakończonego rozwodem, rozpadu pierwszego małżeństwa. Wówczas aktor zdecydował się na adopcję. Przybrany syn, dowiedziawszy się od „życzliwych osób”, że został wzięty z domu dziecka, nie potrafił poradzić sobie z nową sytuacją, z biegiem czasu oddalał się od rodziny – skończył marnie, ginąc po upadku z okna. Później jednak zaczęło iść ku lepszemu. Aktor ożenił się po raz drugi; jego starsza córka ukończyła studia na wydziale ekonomicznym Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), potem urodziła się druga – w sierpniu 2003 roku (zaskoczenie było tym większe, że Bielawski miał już wtedy lat siedemdziesiąt, a jego żona Ludmiła jedynie dwadzieścia mniej). Niestety, po trzech miesiącach od tego radosnego wydarzenia – na początku grudnia – Aleksandr Borisowicz przeszedł zawał serca.
Mimo orzeczonego inwalidztwa, starał się wciąż jeszcze pracować. Zagrał między innymi w kontynuacji „Ironii losu” (2007) autorstwa Timura Bekmambetowa oraz – inspirowanym karierą polityczną i życiem osobistym Władimira Putina – obyczajowym „Pocałunku nie dla mediów” (2008). Rola gubernatora w obrazie Olgi Żulinej okazała się zresztą ostatnią w filmografii Bielawskiego. Pogarszający się stan zdrowia spowodował jego całkowite wycofanie się z zawodu. Być może właśnie ta dramatyczna decyzja, będąca życiową koniecznością, pchnęła go do – jak podejrzewa milicja – samobójstwa. Stało się to w sobotę 8 września rano; Aleksandr Borisowicz wyskoczył z czwartego piętra domu, w którym mieszkał w centrum Moskwy (choć brana jest pod uwagę także wersja nieszczęśliwego wypadku). Warto jeszcze dodać, że Bielawski słynął również jako aktor głosowy, w ciągu kilkudziesięciu lat dubbingował takie tuzy światowego i europejskiego kina, jak Sean Connery, Oliver Reed, Jack Nicholson, Jean Gabin, Jean-Paul Belmondo, Louis de Funes, Michele Placido i Pierre Richard; swego głosu „użyczył” Jerzemu Zelnikowi w „Faraonie” i Stanisławowi Mikulskiemu w „Całym zdaniu nieboszczyka”. Robił też za Benny’ego Hilla i znanego z kreskówki dzięcioła Woody’ego Woodpeckera.
koniec
11 września 2012

Komentarze

12 IX 2012   16:58:48

dzięki za obszerne opisanie życia tego świetnego aktora...

13 IX 2012   09:14:14

Świetny tekst.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Nadmiar filmów szkodzi
Jarosław Loretz

1 III 2021

Po serii filmów z rekinami, zwłaszcza tymi wielogłowymi, po mrowiu filmów z człapiącymi truposzami, w których dialogi na ogół składają się z fraz „hhyyyyyhh”, podstępnie może dopaść widza przesyt kinematografią. Wtedy zaczyna robić się dziwnie.

więcej »

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jsem mořská hvězdice
Jarosław Loretz

22 II 2021

Czy rozgwiazda może być zabójcza? Oczywiście, jeśli tylko jest wielka i na końcu każdego ramienia ma uzębioną paszczę.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

O świecie, którego już nie ma
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Gdy piosenka wyszła z wojska…
— Sebastian Chosiński

Chędożenie karlicy
— Sebastian Chosiński

Najeźdźcy z Maghrebu i okrutni sekciarze
— Sebastian Chosiński

Policjant śmie wątpić!
— Sebastian Chosiński

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Gdy coś nie istnieje, to istnieje tym bardziej
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.