Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym

Esensja.pl
Esensja.pl
Niektórzy z twórców mają takie parcie na oryginalność, że kończy się to absolutną katastrofą. Zwłaszcza w przypadku mikroskopijnego budżetu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym

Niektórzy z twórców mają takie parcie na oryginalność, że kończy się to absolutną katastrofą. Zwłaszcza w przypadku mikroskopijnego budżetu.
Jak zapowiedziałem w poprzedniej części cyklu, dziś przypadek jeszcze gorszy od drewnowampira, czyli – uwaga – pośladkowampir. Tak jest, ktoś wpadł na tę błyskotliwą ideę i wcielił ją w filmowy czyn. Co widać na załączonym kadrze. Co prawda ciężko stwierdzić, jak niby umieszczone w tym miejscu kły miałyby kąsać kogokolwiek poza właścicielem (tu: właścicielką), i w jaki niby sposób miałaby być konsumowana krew ofiary (dość oczywistą sugestię zdecydowanie odrzucam, bo oznaczałoby to wydalanie materii tym drugim otworem, co raczej nie byłoby sprawą przyjemną 1)), no ale przecież liczy się oryginalność, prawda? Prawda?
Szczęście w nieszczęściu, że film był ultratani i praktycznie nie sposób go nigdzie znaleźć, co oznacza, że ewentualne szkody na mózgu poniósł wyłącznie piszący te słowa, i zasadniczo nie trzeba się bać, że któregoś pięknego dnia to zło w czystej postaci wypłynie na szersze wody. A mowa jest o filmie o tytule równie oryginalnym, co pośladkowampiry, czyli… „Space Boobs in Space”. Tak jest! „Kosmiczne piersi w kosmosie"! Że brzmi to wręcz fascynująco i może jednak zacząć szukać tego kuriozum po sieci? Oj nie, zaręczam, że to zły pomysł. To nie ten rodzaj filmu, kiedy można usiąść z piwem i zarechotać się na śmierć.
Przede wszystkim film jest zrealizowany czysto po amatorsku. Ma fatalne zdjęcia, fatalne efekty, fatalną grę aktorską, a i nie za bardzo jest na czym zawiesić oko, bowiem żeńska część obsady nie szczędziła sobie w przeszłości wiaderek smacznych lodów i pożywnych hamburgerów. Ale to nie wszystko. Ten film zasadniczo nie ma fabuły. Początek co prawda jeszcze nie wygląda tragicznie, bowiem całość startuje jako dziadowskie SF.
Otóż dwie kobiety z ziemskiego statku kosmicznego zawierają przymierze ze świeżo poznaną obcą rasą, podpisując traktat handlowy – mleko ziemskich kobiet (obcy muszą je pić, bo inaczej zmieniają się w kałamarnice) za mleko tamtejszych kobiet (jest zielone i daje długowieczność oraz trwale jędrną skórę). Po dwudziestu minutach dość żenujących rozmów i zachowań narracja… bierze w łeb. Bo oto zostajemy przerzuceni do „studia telewizyjnego” obcych, gdzie okazuje się, że początkowa historyjka była rekonstrukcją zdarzeń z przeszłości, dokonaną z okazji trzystulecia podpisania z Ziemią mlecznego kontraktu. Reszta filmu to wywiady z aktorami i ploteczki z planu – naturalnie mówimy o aktorach i planie świata obcych, a nie naszych niezdar zza oceanu – przeplatane szczątkowymi, bezsensownymi nowelkami filmowymi nadesłanymi z Ziemi. Ot, coś w rodzaju festiwalu krótkiego metrażu.
Och, czegóż tam nie ma! Są więc filmiki o: masturbacji dziecięcą grą edukacyjną („Operate”), rozmowie z noszącym maskę Jasona Voorheesa kandydatem na posadę dozorcy w obozie młodzieżowym („A Killer Deal”), problemach z palcami wywołującymi dźwięk rodem z horrorów („Horror Hands”), łapczywym żarciu ciastka („Cheesecake”), rozmowie z „błotnym potworem”, czyli przekarmiona dziewoją pławiącą się w leśnej sadzawce („The Horror of Sandy Creek”), problemach z narzeczoną wybraną jako kolejne ofiara mordercy („Ghosted”) i w końcu o wampirach, których ugryzienie potrafi zmienić w pośladkowampira („Lapdance at the Gates of Hell”). Wszystko to jest na ogół żenująco nieśmieszne, a ewentualne drobinki czegoś, co mogłoby uchodzić za humor, są dobijane notorycznym gadaniem o piersiach, mleku, a także roztrząsaniem obecnej u Ziemian fascynacji odbytem. Zaręczam, nie chcecie się tym katować, nawet dla pośladkowampirów…
koniec
5 października 2020
1) A tak przy okazji – czy wampiry (te literackie, jak i filmowe) cokolwiek wydalają? Bo jakoś nie pamiętam, żeby wampir żywiący się wyłącznie krwią leciał z rana, zaraz z trumny, na szybkie siusiu do ubikacji…

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Nadmiar filmów szkodzi
Jarosław Loretz

1 III 2021

Po serii filmów z rekinami, zwłaszcza tymi wielogłowymi, po mrowiu filmów z człapiącymi truposzami, w których dialogi na ogół składają się z fraz „hhyyyyyhh”, podstępnie może dopaść widza przesyt kinematografią. Wtedy zaczyna robić się dziwnie.

więcej »

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jsem mořská hvězdice
Jarosław Loretz

22 II 2021

Czy rozgwiazda może być zabójcza? Oczywiście, jeśli tylko jest wielka i na końcu każdego ramienia ma uzębioną paszczę.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Nadmiar filmów szkodzi
— Jarosław Loretz

Jsem mořská hvězdice
— Jarosław Loretz

Dwunogi rekin
— Jarosław Loretz

Siła nostalgii
— Jarosław Loretz

UFO a rozwój ziemskiej cywilizacji
— Jarosław Loretz

Ekoterroryści
— Jarosław Loretz

Trainspotting
— Jarosław Loretz

Odjechać w siną dal
— Jarosław Loretz

Ale jak to...?
— Jarosław Loretz

Darowanemu koniowi jak najbardziej zagląda się w zęby
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.