Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Trainspotting

Esensja.pl
Esensja.pl
Drzewiej były westerny, w których ten czy inny kowboj przykładał ucho do szyny, żeby stwierdzić, za ile przyjdzie pociąg. Zdawałoby się, że takie nasłuchiwanie wyszło już z mody, i to parę dekad temu. No więc – nie, najwyraźniej nie wyszło.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Trainspotting

Drzewiej były westerny, w których ten czy inny kowboj przykładał ucho do szyny, żeby stwierdzić, za ile przyjdzie pociąg. Zdawałoby się, że takie nasłuchiwanie wyszło już z mody, i to parę dekad temu. No więc – nie, najwyraźniej nie wyszło.
Dzisiejszy kadr przedstawia młodzieńca w klasycznej bluzie z kapturem, wsłuchującego się w śpiew leżącej w środku lasu szyny. Obok – do nas plecami – stoi wojowniczka jak się patrzy, odziana w skórzaną kurtkę i obwieszona żelastwem maści wszelakiej. Co w tej scenie jest takiego dziwnego, że sięgnąłem po jej wizerunek? Już wyjaśniam.
Scena pochodzi ze szwajcarsko-amerykańskiego filmu „Singularity”, u nas obecnego jako „Osobliwość”. Jego fabuła na pierwszy rzut oka jest nawet ciekawa i niezbyt tuzinkowa. Otóż w roku 2017 – co akurat było kiepskim pomysłem, bo od razu wtrąciło historię w poczet bajek – wprowadzono do powszechnej sprzedaży androidy, uparcie zwane tu robotami. W 2019 już 75% ludzi na wiecie miało swojego robota. W 2020 uruchomiono sztuczną inteligencję o nazwie Kronos. A ponieważ zadano jej usunięcie największych ziemskich bolączek, SI… zaczęła hurtem, w trybie wojennym, usuwać ludzi, uznając ich za największe zagrożenie dla planety.
Akcja filmu dzieje się w roku 2117. Z ludzkości został jakieś niedobitki kryjące się w ruinach miast i po lasach. Jedną z ocalałych jest młoda dziewczyna, która natyka się w małym miasteczku na plączącego się tam chłopaka, atakowanego przez absurdalnie dużego robota. Unieszkodliwia robota i wkrótce we dwójkę – z chłopakiem twierdzącym, że właśnie wyszedł z bunkra i pamięta starą cywilizację – ruszają do mitycznej Aurory, ostatniego ludzkiego bastionu leżącego gdzieś na północy kontynentu. Cała podróż obserwowana jest zaś przez dwóch twórców Kronosa, siedzących gdzieś w centrum elektronicznego mózgu – jako wiązki bitów – i próbujących za wszelką cenę poznać położenie Aurory. Film posiada kilka umiarkowanie interesujących zwrotów fabuły i nawet przyjemny finał, zaś w roli jednego z twórców mamy… Johna Cusacka, ewidentnie się tu męczącego, ale przyjemność z seansu psuje szereg elementów.
Przede wszystkim – w przedstawionej historii z łatwością można odszukać sporo elementów chapniętych z szeregu starszych filmów postapo, z czego na czoło wysuwa się wojowniczka, będąca biedną, niedorobioną wersją Katniss z „Igrzysk śmierci”. Na to nakładają się wątpliwości natury logicznej. Tropiące i niszczące ludzi roboty są absurdalnie wielkie, kanciaste, niezgrabne i powolne, co nie przeszkadza twórcom wmawiać widzowi, że mogą wszędzie wejść i niczego przy okazji nie uszkodzić. Miasta są wyludnione, ale jednocześnie nie ma na budynkach – ponoć od przynajmniej półwiecza pustych – żadnych śladów upływu czasu, nie mówiąc już o śladach wojny. Ot, na czas kręcenia filmu mieszkańcy zamknęli się w domach i twórcy uznali, że tyle dobrego wystarczy.
Tu dochodzimy do kwestii lokacji – cała rzeczy rozgrywa się ponoć w Ameryce Północnej, ale taniej było zrobić zdjęcia w Czechach, więc np. pojawia się w kadrze czeski autobus, karosa, na której przylepiono fatalnie podrabiane tablice rejestracyjne „z Kalifornii” oraz nalepkę z ograniczeniem prędkości do… 100 mil na godzinę. Czyli z grubsza 160 kilometrów na godzinę, przy której to prędkości czeski cud techniki po prostu by się rozpadł od samego świstu wiatru.
No i są tory w lesie. Ślicznie błyszczące (widać, jak odbija się szynie ręka młodzieńca), z drobniutkimi śladami rdzy na krawędziach. Innymi słowy – szyny, po których w miarę często jeździ pociąg. Gdy jednak młodzieniec przykłada ucho do szyny, „Katniss” informuje go, że nie ma co się przysłuchiwać, gdyż… pociągi nie jeżdżą od SZEŚĆDZIESIĘCIU LAT. Otóż spieszę donieść, że mam trochę torowisk, po których od kilku dekad już nie jeżdżą pociągi, i szyny na nich są ciemnorude i chropowate, zaś między podkładami rosną całkiem grube drzewa.
Mógłby jeszcze się rozwodzić nad absolutnie drewnianym aktorstwem młodzieńca, a także marnym tempem akcji, ale generalnie muszę przyznać, że film ogląda się nawet przyjemnie. Wiadomo, że nie ma co oczekiwać po nim wodotrysków, a i od czasu do czasu trzeba też mocno przymknąć oczy na różne niedoróbki, ale tutejsza Katniss – czyli Calia, grana przez Jeannine Michèle Wacker – radzi sobie całkiem przyzwoicie, a finał przynosi miłą niespodziankę. Inna sprawa, że za dwa-trzy lata nikt o tym filmie już nie będzie pamiętał…
koniec
18 stycznia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Nadmiar filmów szkodzi
Jarosław Loretz

1 III 2021

Po serii filmów z rekinami, zwłaszcza tymi wielogłowymi, po mrowiu filmów z człapiącymi truposzami, w których dialogi na ogół składają się z fraz „hhyyyyyhh”, podstępnie może dopaść widza przesyt kinematografią. Wtedy zaczyna robić się dziwnie.

więcej »

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jsem mořská hvězdice
Jarosław Loretz

22 II 2021

Czy rozgwiazda może być zabójcza? Oczywiście, jeśli tylko jest wielka i na końcu każdego ramienia ma uzębioną paszczę.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Nadmiar filmów szkodzi
— Jarosław Loretz

Jsem mořská hvězdice
— Jarosław Loretz

Dwunogi rekin
— Jarosław Loretz

Siła nostalgii
— Jarosław Loretz

UFO a rozwój ziemskiej cywilizacji
— Jarosław Loretz

Ekoterroryści
— Jarosław Loretz

Odjechać w siną dal
— Jarosław Loretz

Ale jak to...?
— Jarosław Loretz

Darowanemu koniowi jak najbardziej zagląda się w zęby
— Jarosław Loretz

Zagwozdka z zamierzchłych czasów
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.