Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Techniczne faux pas

Esensja.pl
Esensja.pl
Konne wozy, lampy naftowe i magnetofon? Czemu nie… O ile jest to jakaś historia alternatywna…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Techniczne faux pas

Konne wozy, lampy naftowe i magnetofon? Czemu nie… O ile jest to jakaś historia alternatywna…
Niekiedy w filmach zdarzają się potknięcia w postaci przedmiotów, które nie miały prawa istnieć w portretowanej epoce. Na ogół dotyczy to jednak elementów scenografii nie mających większego znaczenia dla głównego nurtu fabuły. Od czasu do czasu trafiają się jednak rodzynki takie jak ten na dzisiejszym kadrze, i w tedy widz jest w kropce. Bo tak naprawdę na troje babka wróżyła – albo twórcy zaliczyli grube potknięcie z głupoty, albo wstawili dany element celowo, chcąc dać jakąś wskazówkę widzowi, albo mieli tegoż widza głęboko w ciemnej, wilgotnej grocie, i z braku lepszego pomysłu poszli na bezczelne skróty.
W przypadku brytyjskiego niedrogiego filmu „The House of Violent Desire” (po naszemu z grubsza „Dom gwałtownego pożądania”), nakręconego w 2018 roku, zdaje się występować trzecia z wymienionych wyżej przypadłości. Ogólnie bowiem całość jest drapowana na opowieść retro, dziejącą się najpóźniej w latach międzywojennych. Do starego dworu, czy też może raczej zameczku, przybywa czarnoskóra służąca, której zadaniem jest obsługiwanie pani domu, jej męża, oraz trójki „dorastających dzieci”, granych przez pełnoletnich aktorów. Do kompletu dochodzi narzeczony jednej z córek, a także zasuszony służący. W pewnym momencie wsiąka ojciec, dziewczyny znajdują na zakazanym strychu perwersyjne zdjęcia matki i jej bliźniaczki, po okolicy krąży cień z kolczastą maską na twarzy, a dzień czy dwa później przed drzwiami pojawia się nieznajomy, proszący o nocleg ze względu na burzę i śmierć konia. Od tego momentu historia zjeżdża niemalże w maximum perversum, w kolejnych wirażach proponując piętrowe związki lesbijskie, brutalny romans gejowski, gierki sadystyczne i wywlekaną z odmętów przeszłości pokrętną klechdę o narodzinach dzieci. Nic dziwnego w tej sytuacji, że twórcy nie odważyli się zatrudnić kogokolwiek poniżej 18 roku życia.
Tego, iż spokojna z pozoru historia zsunie się w mroki zwichrowanej seksualności, nie sposób się spodziewać. Początek sugeruje raczej lekką opowieść grozy z delikatną nutką surrealizmu. Jednak mniej więcej od połowy robi się dziwniej i dziwniej. Co być może nawet by nie przeszkadzało, gdyby nie osobliwe roszady scenograficzne. Pomijając strój służącej – umeblowanie i wyposażenie domu sugerują końcówkę XIX wieku. Nie ma tu praktycznie żadnych przedmiotów, które przesuwałyby fabułę w wiek XX. Do chwili, gdy okazuje się, że w jednym, jedynym pokoju jest… prąd. I lampy z żarówkami. Najlepsze jednak czeka na strychu, wraz z garścią perwersyjnych zdjęć. Otóż jest to… magnetofon reporterski. Ten uwidoczniony na dzisiejszym kadrze.
Ponieważ kamera przez chwilę koncentruje się na urządzeniu, możliwe staje się odczytanie jego nazwy oraz modelu, dzięki czemu wiadomo, że ów magnetofon pochodzi z lat 1972-75 (dla niedowiarków detale są tutaj). Żeby było bardziej głupio, sprzęt jak najbardziej działa, mimo że odleżał się dłuższy czas na strychu i baterie raczej nie powinny się już do czegokolwiek nadawać. Ale to jeszcze nie wszystko! Dziewczynki, które go znajdują, natychmiast wiedzą, do czego służy, i jak go obsługiwać. Mimo że w domu nie ma absolutnie żadnych urządzeń mechanicznych, podobnie jak nie ma kolorowych pism czy literatury, w której dałoby się znaleźć wzmiankę o podobnych mechanizmach.
Finał co prawda można by odczytać tak, że znalezienie się elektryczności i magnetofonu w domostwie dałoby się od biedy usprawiedliwić, ale twórcy zapomnieli rozsiać po filmie ewentualne tropy, które mogłyby pozwolić na dokonanie jednoznacznej interpretacji. W efekcie dostaliśmy rodzaj półproduktu, który męczy chaotycznością fabuły, atakuje zmysły agresywną seksualnością, a na koniec stawia przed mglistą ścianą, w której nie majaczy nawet kontur tego, co autorzy mieli na myśli. A szkoda, bo tu czy tam widać zadatki na duszny, klimatyczny dramat z nutką grozy.
koniec
15 marca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Cepelia strikes back
Jarosław Loretz

14 VI 2021

Kto dziś pamięta czasy, gdy Cepelia była wyznacznikiem wsiowego kiczu… Ba, samo słowo cepelia stało się w pewnym momencie określeniem na pozbawiony gustu kicz.

więcej »

Trzy cięcia: Adam Mularczyk. Komik o twarzy zbrodniarza
Sebastian Chosiński

12 VI 2021

Trzy. I tylko trzy! Czasami z kilkunastu, często z kilkudziesięciu, niekiedy nawet z kilkuset. Trzy role – nie zawsze najlepsze, ale za to najbardziej charakterystyczne. Role niekiedy zapomniane, lecz na pewno godne ocalenia.

więcej »

Z filmu wyjęte: Kto bogatemu zabroni...
Jarosław Loretz

7 VI 2021

Miarę bogactwa kraju można mierzyć po tym, czego się używa jako zakładek w czytanych książkach. U nas na ogół jest to jakiś śmietek, a w USA…?

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Cepelia strikes back
— Jarosław Loretz

Kto bogatemu zabroni...
— Jarosław Loretz

Gdy puszka z piwem rzuca się do aorty
— Jarosław Loretz

Łuszczyca grozy
— Jarosław Loretz

Wilkołaka czas zacząć (znowu)
— Jarosław Loretz

Zważaj na prędkość!
— Jarosław Loretz

Wsiąść do pociągu… i nie móc wyjechać
— Jarosław Loretz

Szybciej niż światło
— Jarosław Loretz

Uwaga na roboty domowe
— Jarosław Loretz

Prehistoria, panie dzieju
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.