Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jan Bratkowski
‹Okno na morze›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkno na morze
Data premiery11 października 1984
ReżyseriaJan Bratkowski
ZdjęciaAndrzej Myszkowski, Tomasz Ruszkowski, Andrzej Maleszewski, Jan Mystkowski
Scenariusz
ObsadaEdmund Fetting, Ewa Szykulska, Marta Lipińska, Krzysztof Kalczyński, Michał Pawlicki, Janusz Leśniewski, Jerzy Moes
MuzykaStefan Zawarski
Rok produkcji1984
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania66 min
Gatunekkryminał, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Kobra” i inne zbrodnie: Poza sezonem

Esensja.pl
Esensja.pl
Połowa lat 80. ubiegłego wieku była, co zastanawiające, nadzwyczaj dobrym okresem dla telewizyjnego Teatru Sensacji (choć nie zawsze spektakle poprzedzane były czołówką z „Kobrą”). Trzyczęściowa mafijna „Selekcja”, klasycznie brytyjski „Człowiek, który wiedział, jak to się robi” i wreszcie francuski dreszczowiec według powieści Pierre’a Boileau i Thomasa Narcejaca „Okno na morze” w reżyserii Jana Bratkowskiego – to niekwestionowane majstersztyki.

Sebastian Chosiński

„Kobra” i inne zbrodnie: Poza sezonem

Połowa lat 80. ubiegłego wieku była, co zastanawiające, nadzwyczaj dobrym okresem dla telewizyjnego Teatru Sensacji (choć nie zawsze spektakle poprzedzane były czołówką z „Kobrą”). Trzyczęściowa mafijna „Selekcja”, klasycznie brytyjski „Człowiek, który wiedział, jak to się robi” i wreszcie francuski dreszczowiec według powieści Pierre’a Boileau i Thomasa Narcejaca „Okno na morze” w reżyserii Jana Bratkowskiego – to niekwestionowane majstersztyki.

Jan Bratkowski
‹Okno na morze›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkno na morze
Data premiery11 października 1984
ReżyseriaJan Bratkowski
ZdjęciaAndrzej Myszkowski, Tomasz Ruszkowski, Andrzej Maleszewski, Jan Mystkowski
Scenariusz
ObsadaEdmund Fetting, Ewa Szykulska, Marta Lipińska, Krzysztof Kalczyński, Michał Pawlicki, Janusz Leśniewski, Jerzy Moes
MuzykaStefan Zawarski
Rok produkcji1984
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania66 min
Gatunekkryminał, psychologiczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Chociaż w ostatnich miesiącach Telewizja Polska raczy nas (choć pewnie trafniej byłoby napisać „raczy”) nowymi przedstawieniami w ramach Teatru Sensacji, trudno odnaleźć w nich czar dawnych „Kobr”. Bo o zbliżeniu się do ich jakości artystycznej nie ma nawet co mówić. Z jakiegoś powodu też (można podejrzewać, że jest to spowodowane pośpiechem w pracy i chęcią pójścia na łatwiznę) współcześni twórcy nie proponują spektakli premierowych, ale same remake’i. Nowy „Mord w hurtowni” w reżyserii Adama Sajnuka (premiera: 25 września 2023) nie ma za grosz komediowej lekkości, jaką posiadało przedstawienie Józefa Słotwińskiego z 1967 roku. „Znowu «Łut Szczęścia»” Małgorzaty Kosturkiewicz (premiera: 27 listopada 2023) okazała się z kolei wyjątkowo mało udaną przeróbką telewizyjnego spektaklu Janusza Morgensterna sprzed ponad sześciu dekad. Niewiele dobrego da się także powiedzieć o najnowszym dziele Marka Bukowskiego, czyli reinterpretacji tekstu Joego Alexa (pod tym pseudonimem ukrywał się Maciej Słomczyński) „Powiem wam jak zginął” (premiera: 13 maja 2024), który na pewno nie dorównał adaptacji Słotwińskiego z 1959 roku.
Można się oczywiście zastanawiać, czym to jest spowodowane. Odpowiedź nie wydaje się skomplikowana. Sajnuk, Kosturkiewicz i Bukowski podeszli do starych „Kobr” jak do średnio wartościowej rozrywki i postanowili podkreślić to dziwną stylizacją i nade wszystko teatralnie przerysowaną grą aktorską. Dwóm pierwszym wymienionym powyżej spektaklom na pewno nie pomógł też fakt, że były nadawane „na żywo” ze studia telewizyjnego. Ale przecież wczesne „Kobry” i „Pająki” emitowano tak samo. Tyle że w nich zarówno reżyserzy, jak i aktorzy podchodzili do swoich zadań w stu procentach profesjonalnie: dla nich to było kolejne poważne, bo odgrywane na największej polskiej scenie, przedstawienie. Oni po prostu grali, a nie inscenizowali grę. Dlatego Teatry Sensacji sprzed kilkudziesięciu lat wciąż jawią się jako prawdziwe perełki (i perły!), a o tych współczesnych zapomnimy prawdopodobnie od razu po dotarciu do napisów końcowych. Względnie będziemy sobie przypominać o nich jak o niemiłym dla organizmu kacu.
Z powyższych powodów mam wielką nadzieję, że nigdy nikomu nie przyjdzie do głowy myśl, aby w ramach odświeżonego Teatru Sensacji dokonać na przykład przeróbki „Okna na morze” – fenomenalnego przedstawienia, które premierę telewizyjną miało 11 października 1984 roku (a więc cztery dekady temu!). W sumie to chyba powinienem być spokojny, ponieważ, jak dotąd, dekonstruuje się jedynie dzieła polskich autorów (wiadomo, taniej), a „Okno na morze” to adaptacja powieści „La porte du large” (z 1969 roku) francuskiego tandemu pisarskiego Pierre Boileau (1906-1989) i Thomas Narcejac (właściwie Pierre Ayraud, 1908-1998). Byli duetem niezwykle płodnym: razem napisali czterdzieści trzy powieści, sto opowiadań i cztery sztuki sceniczne. Do tego dochodzi pięć scenariuszy filmowych, w tym te do „Widma” (1955) Henri-Georges’a Clouzota (na podstawie powieści „Celle qui n’était plus” z 1952 roku) oraz „Zawrotu głowy” (1958) Alfreda Hitchcocka (według „D’entre les morts”, 1954). Obie książki zostały wydane w Polsce, więc jeśli tylko zechcecie – możecie poszukać je w antykwariatach.
Jedno jest pewne: Boileau i Narcejac to prawdziwi mistrzowie suspence’u. Wiedzą, jak budować nastrój oraz jak konstruować zaskakujące zwroty akcji. Tego wszystkiego nie brakuje także w „Oknie na morze”, którego reżyserii podjął się Jan Bratkowski (1931-2015), który początkowo planował, że zostanie aktorem (dyplom w 1953 roku), ale następnie przerzucił się na reżyserię (1961) i stał się jednym z najwybitniejszych twórców Teatru Telewizji, z którym związany był od 1956 roku. Chętnie reżyserował spektakle kryminalne; spod jego ręki wyszły między innymi „Szal” (1970), „Melissa” (1970), „Jak błyskawica” (1972), „Za kurtyną” (1974) i „Epidemia zbrodni” (1975). „Okno na morze” stało się dla niego powrotem – po dłuższym rozbracie z „Kobrami” – do teatru gatunkowego. Co ciekawe, za scenariusz adaptacji powieści Boileau i Narcejaca odpowiadał wtedy jeszcze niezbyt doświadczony Jacek Gąsiorowski (rocznik 1950), dzisiaj znany przede wszystkim jako twórca telenowelowych „Barw szczęścia” (od 2007 roku).
Akcja „Okna na morze” rozgrywa się we Francji, gdzieś nad wybrzeżem atlantyckim, niedaleko od Nantes. W nocy do opuszczonego hotelu przyjeżdża mężczyzna; towarzyszy mu kobieta, która pożegnawszy się z nim czule, odjeżdża wozem. On ma klucz do budynku; z recepcji bierze natomiast klucz do jednego z pokojów, w którym rzuca się na łóżko i w rzeczach śpi do rana. Po przebudzeniu włącza telewizor, ale być może zepsuta antena nie pozwala na odbiór sygnału. Zmienia więc pokój, w tym telewizor działa. W wiadomościach pojawia się informacja o dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce wczoraj. Policja przekazała mediom, że znany przedsiębiorca w branży budowlano-hotelarskiej Georges Saivre popełnił samobójstwo, strzelając sobie z broni myśliwskiej w głowę w swoim podmiejskim domku. Podobno miał kłopoty finansowe.
Cóż, takie sytuacje, choć rzadko, jednak zdarzają się i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Georges Saivre – cały i zdrowy – siedzi właśnie w hotelowym pokoju przed telewizorem i wysłuchuje wiadomości na temat swojej śmierci (wciela się w niego Edmund Fetting – patrz: „Noc w szpitalu”, „Głos mordercy”, „Fatalna kobieta”). To już takie typowe nie jest, prawda? Jakiś czas później do opinii publicznej trafiają kolejne szczegóły dramatu: siostra „ofiary” Marie-Laure Meribel (Marta Lipińska) przyznała, że Georges zastrzelił się po kłótni z jej mężem, a swoim szwagrem i wspólnikiem w interesach, Philippe’em (Krzysztof Kalczyński – vide „Amerykańska guma do żucia «Pinky»”, „Jego dwie żony”). Zaprzecza jednak, by między nimi doszło do konfliktu. Jeśli ostatnimi czasy interesy szły gorzej, to z powodu ogólnego kryzysu.
Tu widz zadaje sobie pierwsze zasadnicze pytanie: Co inscenizuje Saivre ze swoją siostrą Marie-Laure, bo to ona towarzyszyła bratu poprzedniej nocy? A za chwilę pojawiają się kolejne. Do pokoju, który teraz zajmuje Georges, wchodzi bowiem, otwierając sobie drzwi kluczem, nieznajoma kobieta. Ona też nie wie, kim on jest. Tyle że to Saivre ma prawo być bardziej zaskoczony. To jego hotel. Na dodatek nieczynny (jest poza sezonem). Jak zatem zupełnie obca osoba dostała się tutaj? Mężczyzna, nie wiedząc, z kim tak naprawdę ma do czynienia, nie wyjawia jej oczywiście prawdy; podejmuje grę, w której ona bierze go za przestępcę szykującego się do opuszczenia kraju. Sama zresztą na kogoś czeka. Dopiero później okaże się, że Dominique Freque (którą gra, świetnie zresztą, Ewa Szykulska) to… O, nie, nie, tego Wam oczywiście nie zdradzę.
Między Georges’em a Dominique nieustannie rośnie napięcie. Każdy z nich coś ukrywa, ale z drugiej strony – każdy ma do zrealizowania jakiś plan. Saivre czeka – zgodnie z umową – na przyjazd siostry. Ta – widzi to przez okno – przyjeżdża, ale nie dociera do pokoju. Gdy zaczyna jej szukać w budynku, znajduje tylko walizkę i samochód w podziemnym parkingu. Po Marie-Laure nie ma jednak śladu. Niebawem w telewizji zostaje podana wiadomość, że kobietę znaleziono martwą – miała zginąć w wypadku, ale policja jest przekonana, że kraksę samochodową zainscenizowano po to, by ukryć fakt zabójstwa. Kto zatem zabił panią Meribel? Kto zginął zamiast Saivre’a? Dlaczego Georges udaje, że nie żyje? Kim jest i co robi w hotelu, na kogo też naprawdę czeka Dominique? Do tych wszystkich pytań dorzuciłbym jeszcze jedno: Jaką rolę w całej intrydze Pierre Boileau i Thomas Narcejac przypisali drugoplanowej postaci niejakiego Maupre, w którego wciela się zabójczo kostyczny Michał Pawlicki, który rok później zagrał w drugiej („Skorpion”) i trzeciej („Ostatni numer”) części „Selekcji”.
Przedstawienie Jana Bratkowskiego i Jacka Gąsiorowskiego (zasług scenarzysty w żaden sposób nie można pomniejszać) uwypukla wszystkie plusy prozy francuskiego duetu. W efekcie powstał teatralny (z paroma sekwencjami stricte filmowymi) dreszczowiec, w którym do ostatnich sekund najważniejsze kwestie pozostają niewiadomymi. Który – podobnie jak było to w „Widmie” Clouzota i „Zawrocie głowy” Hitchcocka – trzyma w napięciu, oferując prawdziwie i niespodziewany wybuchowy finał.
koniec
21 maja 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Kobra” i inne zbrodnie: Czy dojdzie do trzeciego morderstwa?
Sebastian Chosiński

18 VI 2024

Nazwisko Francisa Durbridge’a przez długie lata było gwarancją sukcesu artystycznego. Nic więc dziwnego, że po dzieła brytyjskiego pisarza i scenarzysty współpracującego z BBC sięgali twórcy teatralni i telewizyjni w całej Europie. Polska Ludowa nie była wyjątkiem. Reżyser Jan Bratkowski, który jako pierwszy zmierzył się z literacką wyobraźnią twórcy z Wysp, na dobry początek wybrał „Szal”. I trafił idealnie!

więcej »

Z filmu wyjęte: Gryzoń z Piekła rodem
Jarosław Loretz

17 VI 2024

Gdyby ktoś się pokusił o stworzenie króliko- lub chomikołaka, zapewne właśnie tak wyglądałaby jego ludzka forma.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Jak nie starać się o alibi
Sebastian Chosiński

11 VI 2024

Czy wydawca pism o modzie Clifton Morris rzeczywiście zamordował młodą modelkę i aktorkę Fay Collins? Wiele na to wskazuje. Choć na pewno zastanawiające jest to, że mimo coraz konkretniejszych poszlak, podejrzany wciąż upiera się, iż nie ma z tą zbrodnią nic wspólnego. Główny bohater „Szala” Francisa Durbridge’a – inspektor policji Harry Yates – ma wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia.

więcej »

Polecamy

Gryzoń z Piekła rodem

Z filmu wyjęte:

Gryzoń z Piekła rodem
— Jarosław Loretz

Grunt to solidne kły
— Jarosław Loretz

Jaki budżet, taka kwatera główna
— Jarosław Loretz

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.