Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Joseph Kosinski
‹Tron: Dziedzictwo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTron: Dziedzictwo
Tytuł oryginalnyTron: Legacy
Dystrybutor Forum Film
Data premiery31 grudnia 2010
ReżyseriaJoseph Kosinski
ZdjęciaClaudio Miranda
Scenariusz
ObsadaJeff Bridges, Garrett Hedlund, Michael Sheen, Olivia Wilde, John Hurt, James Frain, Yaya DaCosta, Beau Garrett, Elizabeth Mathis
MuzykaDaft Punk
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kozackie światełka
[Joseph Kosinski „Tron: Dziedzictwo” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zabawa obrazem i światłem z komputera to główny i właściwie jedyny atut filmu „TRON: Dziedzictwo” w reżyserii Josepha Kosinskiego. Jeśli lubi się lans i bajeranckie pomysły wizualne zalewające ekran, nowa odsłona hitu z 1982 roku zapewni satysfakcjonujący oczopląs i energetyczny kop wymierzony z siłą większą od najnowszych pecetów.

Ewa Drab

Kozackie światełka
[Joseph Kosinski „Tron: Dziedzictwo” - recenzja]

Zabawa obrazem i światłem z komputera to główny i właściwie jedyny atut filmu „TRON: Dziedzictwo” w reżyserii Josepha Kosinskiego. Jeśli lubi się lans i bajeranckie pomysły wizualne zalewające ekran, nowa odsłona hitu z 1982 roku zapewni satysfakcjonujący oczopląs i energetyczny kop wymierzony z siłą większą od najnowszych pecetów.

Joseph Kosinski
‹Tron: Dziedzictwo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTron: Dziedzictwo
Tytuł oryginalnyTron: Legacy
Dystrybutor Forum Film
Data premiery31 grudnia 2010
ReżyseriaJoseph Kosinski
ZdjęciaClaudio Miranda
Scenariusz
ObsadaJeff Bridges, Garrett Hedlund, Michael Sheen, Olivia Wilde, John Hurt, James Frain, Yaya DaCosta, Beau Garrett, Elizabeth Mathis
MuzykaDaft Punk
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, przygodowy, SF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„TRON” roku 2010 stanowi przykład kina rozrywkowego idealnie wpasowanego w rzeczywistość XXI wieku, które wykorzystuje dobrodziejstwa technologiczne z maksymalną mocą i swobodnie traktuje scenariusz. Oślepiająca zabawa obrazami spycha na drugi plan dialogi i fabułę, rezerwując wysoką jakość treści dla kameralnego kina gatunkowego. To dlatego „TRON: Dziedzictwo” najlepiej wypada w kategoriach cybernetycznej sztuki nowoczesnej, która współgrając z energetyczną ścieżką dźwiękową, powoduje u widza delikatne rozwarcie szczęk. Senne przymknięcie powiek towarzyszy za to powielającym klisze sekwencjom „gadanym”, bo wówczas tylko szczypta humoru uelastycznia sztywnych aktorów. Na szczęście, „TRON” to kino żywiące się akcją, futurystycznymi wizjami i postmodernistycznym szałem scenograficznym, w którym największą rolę odgrywa – w przedstawianej historii, jak i w realizacji filmu – komputer. Wtedy, gdy kamera podąża za czarno-błękitnymi, iluminującymi chłodnym światłem krajobrazami z procesora i porzuca próby uchwycenia pierwiastków ludzkich w tej technologicznej balandze, świat Sieci z „TRON-a” wciąga jeszcze silniej niż surfowanie po Internecie.
Akcja filmu rozgrywa się obecnie i śledzi poczynania Sama, syna Kevina Flynna. Przedsiębiorczy ojciec chłopaka zniknął wiele lat temu, a dziedzic fortuny nie może pogodzić się ze stratą i manifestuje młodzieńczy bunt, odwracając się plecami od firmy rodziciela. Przydługawy, spłukany szarymi kolorami wstęp stanowi jedynie nieciekawe preludium do esencji filmu, która rozpoczyna się wraz z przeniesieniem się Sama do elektronicznego uniwersum komputera. Nie trzeba być Einsteinem, żeby zorientować się, że to właśnie w obrębie nieprzyjaznej Sieci chłopak znajdzie uwięzionego pośród „murów” własnego dzieła dawno niewidzianego tatusia. Po drugiej stronie barykady staną niebezpieczne programy z elektroniczną wersją Flynna seniora na czele. Stąd już tylko krok do kręconych pod każdym możliwym kątem scen akcji, pościgów i fosforyzujących w ciemności pojazdów nie z tej ziemi.
Aby połączyć film z 1982 roku z „Dziedzictwem”, twórcy pomajstrowali trochę przy postaci Kevina Flynna i dzięki temu Jeff Bridges ma w wersji Kosinskiego dwie twarze: jedną wyliftingowaną pociągnięciami cyfrowego pędzla, drugą prawdziwą i doczesną, dużo bardziej swojską, choć podmarszczoną i zużytą upływem czasu. Akurat w sferze komputerowej obróbki Bridgesa film nie dokonuje żadnej rewolucji, ponieważ przy niezbyt uważnym przyglądaniu się jego wygładzonej facjacie nietrudno zauważyć, że wygląd aktora to owoc frankensteinowskich zabaw z technologią. Ale skoro odmłodzony Bridges odgrywa rolę elektronicznej wersji Flynna, Clu, niepokój wywołany sztucznością jego postaci jest nawet usprawiedliwiony i pożądany. Wszystko to co pozytywne skupia się w pierwowzorze Clu, człowieku z krwi i kości. W ten sposób „TRON” gloryfikuje ludzką i tradycyjną stronę naszej rzeczywistości, kwestionując słuszność obezwładniającego i wymykającego się spod kontroli postępu technicznego. Trochę to obłudne i nielogiczne, bo gdyby nie moc komputerów i cud najnowszych technologii, taki film jak „TRON”, czyli produkcja oparta na sile przerobowej procesorów, w ogóle nie mógłby powstać.
Innymi elementami łączącymi dwa światy – ten z 1982 i ten z 2010 roku – jest powtórzenie znanych i lubianych wątków w wersji podrasowanej. Mowa oczywiście o pojedynkach na dyski i zabójczych wyścigach motocyklowych. Obie spektakularne sekwencje witają niezorientowanego Sama w świecie komputera. Świetlne rozbłyski, perspektywa, choreografia pojedynków oraz wyczuwalne i porządnie wykonane efekty 3D przykuwają uwagę do ekranu i każą rozumieć komputerowy obraz filmowy wzbogacony o stopklatki, wstrzymania tempa i skupienie na precyzyjnie skonstruowanych detalach jako nowoczesną sztukę wizualną. Skąpane w błękitnej, pomarańczowej i czarnej kolorystyce kadry układają się w pulsujący energią efektów specjalnych obraz, który można podziwiać w oderwaniu od kiepskiej treści. Całość współgra z elektronicznym soundtrackiem podbijającym tempo ekranowej rozgrywki.
W przypadku „Dziedzictwa” spokojnie można by się rozpisać na temat wymęczonego aktorstwa i płytkich, ograniczonych do minimum dialogów, ale przecież „TRON” to zabawa z innej beczki. Camp, umowność i kiczowata powaga w opowiadaniu historii stanowią niepisaną cechę charakterystyczną tego typu rozrywki. Dlatego film Kosińskiego można śmiało zarekomendować wielbicielom łomoczącej z gracją rozwałki wizualnej. Reszta niech zamknie oczy i zatka uszy.
koniec
3 stycznia 2011

Komentarze

03 I 2011   13:50:26

To, że film fabularnie leży nie podlega raczej dyskusji. Zresztą podobnie jest z pierwowzorem (chociaż tamten miał jeszcze urok prostego mitu). Co się zaś tyczy formy, to ja nie znajduje w niej nic campowego. Zwykły blocbuster i tyle.

08 I 2011   12:42:56

Erm, drobnym faktem jest, że Quorra i Tron są równie komputerowi co CLU, tak że przeciwstawienie i zarzut obłudy oraz nielogiczności jest równie nielogiczny. CLU jest taki, jakim go Flynn zaprogramował i dokładnie wykonuje to, do czego go zaprogramowano. GIGO.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 3. Niewłaściwi ludzie w kluczowych miejscach
Marcin Mroziuk

23 II 2024

Kiedy mogłoby się wydawać, że sytuacja została opanowana i jedynie River Cartwright będzie musiał ponieść konsekwencje swej zuchwałości i braku rozwagi, zostajemy zaskoczeni niespodziewanym zwrotem akcji. Okazuje się bowiem, że do tej pory obserwowaliśmy zaledwie wstęp do prawdziwej rozgrywki, w trakcie której zagrożenie jest już jak najbardziej realne.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Odrażający, brzydcy i… skorumpowani
Sebastian Chosiński

21 II 2024

Za sprawą pieriestrojki radziecka kinematografia wzbogaciła się o dziesiątki znakomitych filmów, które jeszcze parę lat wcześniej nie mogłyyby powstać z powodu cenzury. Najwięcej zyskało kino gatunkowe, zwłaszcza sensacyjne. Jednym z najwartoświoszych dzieł zrealizowanych tuż przed upadkiem Kraju Rad był dwuczęściowy uzbecki „Kodeks milczenia” Zinowija Rojzmana, w powstaniu którego maczali palce dwaj kultowi autorzy sowieckich kryminałów – Gieorgij Wajner i Leonid Słowin.

więcej »

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 2. Gra pozorów z wysoką stawką w tle
Marcin Mroziuk

19 II 2024

Nie da się ukryć, że River Cartwright całkiem często najpierw działa, a dopiero później myśli. Można podejrzewać, że tę cechę jego charakteru postanowił teraz wykorzystać ktoś całkiem dobrze go znający, a w efekcie Jackson Lamb będzie musiał się martwić o bezpieczeństwo już dwóch swoich podwładnych.

więcej »

Polecamy

Zemsty szpon

Z filmu wyjęte:

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Cyfrowy świt
— Michał Kubalski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (18)
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Maj 2013 (1)
— Anna Kańtoch, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński

Czy jesteście skutecznym zespołem?
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.