Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Alan Taylor
‹Terminator: Genisys›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerminator: Genisys
Dystrybutor UIP
Data premiery1 lipca 2015
ReżyseriaAlan Taylor
ZdjęciaKramer Morgenthau
Scenariusz
ObsadaEmilia Clarke, Arnold Schwarzenegger, Jai Courtney, Jason Clarke, J.K. Simmons, Matt Smith, Brett Azar, Byung-hun Lee
MuzykaLorne Balfe
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklTerminator
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Popkultura językiem wszech czasów
[Alan Taylor „Terminator: Genisys” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Piąta odsłona serii o Elektronicznym Mordercy – swoisty remake „Terminatora” i „Terminatora 2”, a równocześnie kontynuacja „dwójki” i reboot całego cyklu – cierpii na syndrom sequelozy. Więcej, głośniej, szybciej – lecz niekoniecznie lepiej.

Gabriel Krawczyk

Popkultura językiem wszech czasów
[Alan Taylor „Terminator: Genisys” - recenzja]

Piąta odsłona serii o Elektronicznym Mordercy – swoisty remake „Terminatora” i „Terminatora 2”, a równocześnie kontynuacja „dwójki” i reboot całego cyklu – cierpii na syndrom sequelozy. Więcej, głośniej, szybciej – lecz niekoniecznie lepiej.

Alan Taylor
‹Terminator: Genisys›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTerminator: Genisys
Dystrybutor UIP
Data premiery1 lipca 2015
ReżyseriaAlan Taylor
ZdjęciaKramer Morgenthau
Scenariusz
ObsadaEmilia Clarke, Arnold Schwarzenegger, Jai Courtney, Jason Clarke, J.K. Simmons, Matt Smith, Brett Azar, Byung-hun Lee
MuzykaLorne Balfe
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklTerminator
Czas trwania125 min
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Piąta odsłona serii o Elektronicznym Mordercy – swoisty remake „Terminatora” i „Terminatora 2”, a równocześnie kontynuacja „dwójki” i reboot całego cyklu – cierpii na syndrom sequelozy. Więcej, głośniej, szybciej – lecz niekoniecznie lepiej. Podobnie jak w „Jurassic World”, tutaj również metodą rozwiązłą mnoży się bodźce właściwe wakacyjnym blockbusterom, a niechlujny scenariusz stanowi mutację pomysłów znanych z pierwszych filmowych odsłon.
Jeśli kiedyś na ekranie pojawiał się robot lub dwa – dziś musi być ich więcej, muszą także ginąć częściej; lecz te kluczowe, niczym w kolejnych epizodach przygód Avengersów, okazują się coraz to bardziej wszechmocne i niezniszczalne. Jeśli niegdyś pozbawiony humoru Schwarzenegger-T-800 jedynie puszczał do nas oko, to na starość dziecinnieje i rzuca sucharami na prawo i lewo. Jeśli przy jednorazowej zmianie losów świata w części pierwszej i drugiej niewiarę z czystym sumieniem zawieszaliśmy na kołku – dziś czasoprzestrzenny szlak, którym wędrują bohaterowie, przypomina jakąś zawiązaną w supeł nie do rozplątania, podziurawioną wstęgę Mobiusa.
Nie dziwmy się temu nadmiarowi, kumulacja wrażeń jest przecież naturalną dla popkultury koleją rzeczy. Gorzej, że pokomplikowana linia fabularna i niejednoznaczność dotychczas pozytywnych postaci sprawiają, że „Terminator: Genisys” zajmuje przeciwny biegun w stosunku do tego, na którym plasują się pierwsze dwie części. W oryginalnym „Terminatorze” zaprogramowana na zniszczenie maszyna stanowiła reprezentację absolutnego zła. Była bezrozumna i pozbawiona jakiejkolwiek ludzkiej cechy, która pozwoliłaby nam ją zrozumieć. Również ogólna prostota konfliktu części drugiej (uchronić Johna Connora przed T-1000 i zniszczyć zarodek wrogiego Skynetu) do dziś zachowała realizacyjną i myślową atrakcyjność, niezasłonięta efektownymi atrakcjami. Film Alana Taylora, mimo pewnych ambicji (mamy tu np. trafną diagnozę niewolników wszechobecnej komunikacji), testuje cierpliwość naszego intelektu, boleśnie unaoczniając podstawowy konflikt ratunkowych podróży w czasie: skoro możemy po wielokroć cofać się w przeszłość, by ocalić przyszłość, możemy także mieć pewność, że nasze poczynania nie będą ostateczne, a więc utracą nie tylko doniosłość, ale i rację bytu.
Efekty specjalne rodem z otoczonych kultem lat 80., mocarne onelinery Schwarzeneggera, autorska wizja Camerona – na tym wszystkim „Terminator: Genisys” bezwstydnie żeruje, cytując dialogi, parafrazując fabułę, czyniąc wizualne aluzje i koniec końców przegrywając jawnie prowokowaną konfrontację z klasykami. W intrydze o podróży do przeszłości takie cytowanie ma jednak swój ukryty sens. Kolejne rzeczywistości czasowe, mimo odmiennych kształtów, mocą popkulturowego nawiązania częściowo się pokrywają. Popkultura jedyną stałą zmiennego wszechświata? Takiemu wynoszeniu na ołtarze arcydzieł na miarę „Terminatora” głośno przyklaskuję. Lecz mimo świetnego tempa, mimo solidnych efektów i rozczulającej w wielu scenach nostalgii, „Genisys” to tylko lekka wakacyjna rozrywka, o której szybko zapomnimy. O „Terminatorach” Camerona pamiętać zaś będziemy do końca czasów. Tych i następnych.
koniec
6 lipca 2015

Komentarze

06 VII 2015   14:01:00

Zgadzam sie co do zdania. Lekka wakacyjna rozrywka.
Pozdrawiam
Stanisław W.

07 VII 2015   12:20:48

dOSKONAŁA RECENZJA.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Odrażający, brzydcy i… skorumpowani
Sebastian Chosiński

21 II 2024

Za sprawą pieriestrojki radziecka kinematografia wzbogaciła się o dziesiątki znakomitych filmów, które jeszcze parę lat wcześniej nie mogłyyby powstać z powodu cenzury. Najwięcej zyskało kino gatunkowe, zwłaszcza sensacyjne. Jednym z najwartoświoszych dzieł zrealizowanych tuż przed upadkiem Kraju Rad był dwuczęściowy uzbecki „Kodeks milczenia” Zinowija Rojzmana, w powstaniu którego maczali palce dwaj kultowi autorzy sowieckich kryminałów – Gieorgij Wajner i Leonid Słowin.

więcej »

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 2. Gra pozorów z wysoką stawką w tle
Marcin Mroziuk

19 II 2024

Nie da się ukryć, że River Cartwright całkiem często najpierw działa, a dopiero później myśli. Można podejrzewać, że tę cechę jego charakteru postanowił teraz wykorzystać ktoś całkiem dobrze go znający, a w efekcie Jackson Lamb będzie musiał się martwić o bezpieczeństwo już dwóch swoich podwładnych.

więcej »

East Side Story: Bandyta też chce być kochany
Sebastian Chosiński

18 II 2024

Myślicie, że to łatwo i przyjemnie być narkobaronem? Owszem, człowiek opływa w luksusy, ale każdego dnia, ba! każdej godziny, musi być przygotowany na to, że jeśli nie dopadnie go policja, to mogą to zrobić konkurenci w biznesie. Tak właśnie wygląda życie Mardon-baja – głównego negatywnego bohatera (bo są i pozytywni) dwuczęściowego uzbecko-rosyjskiego dramatu sensacyjnego „Baron” Rustama Sagdijewa.

więcej »

Polecamy

Zemsty szpon

Z filmu wyjęte:

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Styczeń 2016 (2)
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż autora

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

W tęczowych kolorach
— Gabriel Krawczyk

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Duchowa biografia erotyczna
— Gabriel Krawczyk

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Nieszkodliwe kłamstwa i miarkowane sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Bridget Jones i Tarantino
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.