Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

31. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień drugi
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W drugim dniu 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego omawiamy dwa filmy: „Pieśń zimową” i „Wróble”.

Karolina Ćwiek-Rogalska

31. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień drugi
[ - recenzja]

W drugim dniu 31. Warszawskiego Festiwalu Filmowego omawiamy dwa filmy: „Pieśń zimową” i „Wróble”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Pieśń zimowa (reż. Otar Iosseliani)

Ekstrakt 30%
Jest taki rodzaj filmów, które dobrze brzmią wtedy, kiedy się o nich opowiada. Oglądanie ich sprawia zaś już dużo mniejszą przyjemność. Takim filmem jest pokazywana w ramach konkursu międzynarodowego koprodukcja francusko-gruzińska „Pieśń zimowa”.
Twórcy filmu posługują się formą kilku przeplatający się ze sobą historii. Wychodzą od epizodu z czasów Rewolucji Francuskiej, po czym przenoszą nas do znękanej wojną wsi, a stamtąd już do Paryża, gdzie zbierają bohaterów w jednym miejscu. Bohaterowie ci zresztą posiadają dość płynną tożsamość, mogą zmieniać się z podejrzanego konsjerża-erudyty w kapelana wojskowego albo bezdomnego.
„Pieśń zimowa” jest opowieścią dość pretensjonalną, sięga bowiem często po środki mocno zgrane albo buduje kolejne piętra znaczeń tam, gdzie chwieje się już podstawa. Nie ustaje jednak w wysiłkach przekonania nas, że mamy do czynienia z odmianą realizmu magicznego. Grzeszy przy tym przede wszystkim słabą realizacją. Montaż kolejnych epizodów nie spaja filmu w całość – jak jego zadanie zdaje się sugerować scenariusz. Aktorzy grają z trudnością, zwłaszcza sceny zbiorowe robią wrażenie silnie nienaturalnych i wysilonych. Całość wydaje się być raczej zbiorem średnio udanych etiud ze szkoły filmowej niż dojrzałej historii fabularnej. Zdecydowanie nie pomaga też, że film trwa niemal dwie godziny, próbując nas usilnie przekonać do tego, że skrywa w sobie głębokie pokłady znaczeń. W istocie zaś łopatologiczną niekiedy symboliką potrafi skutecznie do siebie zniechęcić.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wróble (reż. Rúnar Rúnarsson)

Ekstrakt: 40%
„Wróble” cierpią na podobną przypadłość co opisywana wyżej „Pieśń zimowa”, przejawia się ona jednak w inny sposób. Twórcy filmu przedstawiają nam z początku typową historię dojrzewania wrażliwego chłopca, który z Reykjaviku trafia na islandzką prowincję. Opowieść zbudowana jest na czytelnych symbolach, pokazujących jak Ari, główny bohater, radzi sobie z wejściem w nową grupę rówieśniczą, podjętą w przetwórni ryb pracą i tęsknotą za dawnym sposobem życia.
Twórcy mogli więc zaprezentować ciekawy film o dojrzewaniu. Zdecydowali się jednak na skomplikowanie fabuły. Wyszli zatem z założenia, które musimy milcząco przyjąć, żeby w ogóle zanurzyć się w akcję filmu – że matka Ariego, kobieta odpowiedzialna, wylatuje do Afryki, zostawiając chłopca ojcu-alkoholikowi, który przerwał leczenie. Nie dostajemy żadnych motywacji tej decyzji. Ari udaje się zatem na islandzką prowincję, na którą składają się pokazywane w przerwie ujęć majestatycznego krajobrazu cztery domy, z których dwa okazują się być niebezpiecznymi melinami, gdzie na bohaterów czytają nieustające zasadzki.
Równocześnie twórcy obudowują te motywy – nie zakotwiczone mocniej w fabule, ale dane widzom na wiarę – symboliką. Częściowo budowaną oszczędnymi, starannie wykadrowanymi obrazami, częściowo zaś inscenizacją poszczególnych scen, często wyjętych z akcji, jak ta, w której Ari głaszcze fokę albo ta, w której ćwiczy śpiew we wnętrzu silosu. „Wróble” są jednak niewątpliwie filmem bardzo estetycznym – krajobraz Islandii sam w sobie stanowi silną osobowość kinową. Nie sprawia to jednak, że po wyjściu z seansu nie zadajemy sobie pytania o sens tego, co właśnie zobaczyliśmy. Zwłaszcza, że twórcy zdecydowali się wprowadzić do filmu więcej niż tylko jeden trudny problem – zdaje się jednak, że „Wróble” tego ciężaru unieść nie potrafią.
koniec
11 października 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Wielkie bohaterstwo małych ludzi
Sebastian Chosiński

14 IV 2024

Nie trzeba być żołnierzem w mundurze generalskim, aby dokonywać czynów wielkich. Nie trzeba mieć w ręku karabinu czy sterów czołgu. Niekiedy wystarczy prawdziwa, a nie jedynie deklarowana miłość bliźniego, względnie – zwykła ludzka przyzwoitość. W to właśnie byli „uzbrojeni” mieszkańcy gruzińskiej wsi Shindisi, którzy w sierpniu 2008 roku ratowali swoich rannych żołnierzy przed zemstą Rosjan. O tym opowiada dramat wojenny Dita Cincadzego.

więcej »

Reacher: Sez. 2. odc. 8. Porozmawiajmy o zabijaniu
Marcin Mroziuk

12 IV 2024

Chociaż główny bohater znalazł się w na pierwszy rzut oka beznadziejnym położeniu, to w istocie nie zastanawiamy się, czy uda mu się rozprawić z Langstonem i jego ludźmi, lecz jedynie czekamy, by dowiedzieć się, w jaki sposób tego dokona. Niestety tutaj twórcy scenariusza zdecydowanie przesadzili, gdyż pozwolili Reacherowi na zupełnie nieprawdopodobne wyczyny.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Słona pustynia Tadżykistanu
Sebastian Chosiński

10 IV 2024

Bruno Jasieński to polski poeta, prozaik i dramaturg. Autor głośnej powieści „Palę Paryż”, która przyczyniła się do jego wydalenia z Francji i przeprowadzki do Związku Radzieckiego. Tam w pierwszej połowie lat 30. zdobył rozgłos za sprawą rozgrywającego się w sowieckim Tadżykistanie socrealistycznego produkcyjniaka „Człowiek zmienia skórę”. W 1978 roku książkę ten przeniósł na ekran bucharski Żyd Bension (Boris) Kimiagarow.

więcej »

Polecamy

Wilkołaki wciąż modne

Z filmu wyjęte:

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dzień siódmy
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Dzień szósty
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Dzień piąty
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Dzień trzeci
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Dzień pierwszy
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Tegoż twórcy

Transatlantyk 2013: Dzień 8
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Iwona Michałowska

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Wolność spawacza
— Marta Bartnicka

Tegoż autora

Teatr mój widzę ogromny
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Oscary 2016: Esensja typuje Oscary 2016
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Kujawski swing
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Wszystko będzie dobrze?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

O Dannym Collinsie to piosenka
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Mafia w rytmie disco
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Czy chrzcić Marsjan?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Filmowy atlas Czech: Tam, gdzie taka jedna brama
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Filmowy atlas Czech: Tam, gdzie żyją leniwe pająki
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Oscary 2015: Esensja o „Idzie”
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Krystian Fred, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.