Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Kamil Jarmatow
‹Upadek Czarnego Konsula›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUpadek Czarnego Konsula
Tytuł oryginalnyQora konsulning oʻlimi [Гибель Чёрного консула]
ReżyseriaKamil Jarmatow
ZdjęciaMiron Penson
Scenariusz
ObsadaSzukur Burchanow, Szuchrat Irgaszew, Jakub Achmedow, Roman Chomiatow, Zakir Muchamedżanow, Jurij Diedowicz, Władisław Kowalkow, Chamza Umarow, Abbas Bakirow, Borisław Brondukow, Aleksiej Rozancew, Ulmas Alichodżajew, Witalij Leonow
MuzykaIkram Akbarow
Rok produkcji1970
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania98 min
Gatunekdramat, historyczny, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Zły emir nie daje za wygraną
[Kamil Jarmatow „Upadek Czarnego Konsula” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Upadek Czarnego Konsula” to udane zwieńczenie utrzymanej w stylistyce easternu uzbeckiej trylogii historyczno-rewolucyjnej Kamila Jarmatowa, której poprzednimi częściami były filmy „Burza nad Azją” i „Jeźdźcy rewolucji”. W dużym stopniu dlatego, że na ekranie widzimy wreszcie nietuzinkowe postaci historyczne: ostatniego emira Buchary oraz stojącego po drugiej stronie barykady Michaiła Frunzego – dowódcę wojskowego do specjalnych poruczeń.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Zły emir nie daje za wygraną
[Kamil Jarmatow „Upadek Czarnego Konsula” - recenzja]

„Upadek Czarnego Konsula” to udane zwieńczenie utrzymanej w stylistyce easternu uzbeckiej trylogii historyczno-rewolucyjnej Kamila Jarmatowa, której poprzednimi częściami były filmy „Burza nad Azją” i „Jeźdźcy rewolucji”. W dużym stopniu dlatego, że na ekranie widzimy wreszcie nietuzinkowe postaci historyczne: ostatniego emira Buchary oraz stojącego po drugiej stronie barykady Michaiła Frunzego – dowódcę wojskowego do specjalnych poruczeń.

Kamil Jarmatow
‹Upadek Czarnego Konsula›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUpadek Czarnego Konsula
Tytuł oryginalnyQora konsulning oʻlimi [Гибель Чёрного консула]
ReżyseriaKamil Jarmatow
ZdjęciaMiron Penson
Scenariusz
ObsadaSzukur Burchanow, Szuchrat Irgaszew, Jakub Achmedow, Roman Chomiatow, Zakir Muchamedżanow, Jurij Diedowicz, Władisław Kowalkow, Chamza Umarow, Abbas Bakirow, Borisław Brondukow, Aleksiej Rozancew, Ulmas Alichodżajew, Witalij Leonow
MuzykaIkram Akbarow
Rok produkcji1970
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania98 min
Gatunekdramat, historyczny, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Ostatni emir Buchary Said Mir Muhammed Alim Chan (1880-1944) – rządzący księstwem z nadania i pod protektoratem cara Mikołaja II Romanowa, w wojnie domowej walczący przeciwko bolszewikom po stronie „białych” generałów – świetnie nadawał się z punktu widzenia władz radzieckich na filmowy „czarny charakter”. Nie zaskakuje więc fakt, że twórcy środkowoazjatyckich eposów historyczno-rewolucyjnych często czynili go głównym wrogiem rodzącego się państwa chłopów i proletariuszy. Tadżycki reżyser Kamil Jarmatowicz Jarmatow (1903-1978) nie był tu wyjątkiem. O Alim Chanie mowa była już w „Jeźdźcach rewolucji” (1968), drugiej części easternowej trylogii otwartej „Burzą nad Azją” (1964), natomiast w ostatniej odsłonie cyklu, czyli „Upadku Czarnego Konsula” (1970), stał się on już jedną z najważniejszych postaci dramatu. Oczywiście spośród tych stojących po niewłaściwej stronie dziejów. Zresztą nawet tytuł filmu odnosi się do niego…
Akcja „Upadku…” rozgrywa się w 1920 roku – w ostatnich miesiącach panowania emira (w którego wciela się, znany z „Bez strachu” Alego Chamrajewa, Jakub Achmedow). Rządzona przez niego Buchara to – tak przynajmniej zostało to przedstawione na ekranie – kraj biedny, zacofany, feudalny, a więc wciąż jeszcze pogrążony w „mrokach średniowiecza”. Ludność terroryzowana jest przez władcę-tyrana, który nie chce dostrzec, że świat wokół niego radykalnie się zmienia, nowocześnieje, a motorem napędowym zmian jest – symbolizowany przez, cieszącego się szczególną atencją reżysera, Włodzimierza Iljicza Lenina – bolszewizm. Reprezentujący epokę odchodzącą w niebyt Alim Chan nienawidzi tego, co nowe, co może zmieść go z areny dziejów; jest więc gotowy bronić swojej pozycji do ostatniej kropli krwi – nie swojej jednak, lecz swoich żołnierzy. Nie ma takiej podłości, której by nie uczynił, aby utrzymać się na tronie. Masowe rzezie, skrytobójstwa, zdrady – to wszystko jest w Bucharze na porządku dziennym. A przynajmniej tak widzi to mocno zaangażowany politycznie Jarmatow, któremu w pisaniu scenariusza pomagał stary znajomy, Ormianin Michaił Miełkumow („Burza nad Azją”, „Jeźdźcy rewolucji”).
Co ciekawe, zagrożeniem dla władzy emira nie są jednak tylko komuniści i Armia Czerwona, w tym regionie dowodzona przez Michaiła Frunzego – którego zagrał Roman Chomiatow (vide „Żywi i martwi”), jedenastokrotny odtwórca tej postaci na dużym i małym ekranie – ale także tak zwani „młodobucharcy”, czyli przedstawiciele ideologii dżadidyzmu, która do Turkiestanu zawitała na przełomie XIX i XX wieków, niosąc ze sobą nacechowany nacjonalistycznie oświeceniowy prąd w kulturze islamskiej. Zawiązują oni spisek, którego celem jest fizyczne wyeliminowanie Alim Chana. Jednym z jego uczestników jest burżuazyjny poeta Kamał Ubajdułła (gra go Szuchrat Irgaszew – vide: „Bez strachu” oraz „Wysocki”). Nie akceptuje on przemocy, ale gdy prze swoich towarzyszy zostaje oskarżony o tchórzostwo, zmienia zdanie i zgłasza się na ochotnika jako zamachowiec. Wyposażony w karabinek snajperski zaczaja się na emira w górach i niechybnie pozbawiłby go życia, gdyby nie…
…no właśnie, to może być dla widza pewnym zaskoczeniem – gdyby nie, znany już z poprzedniej odsłony trylogii Jarmatowa, czekista Aznawur (ponownie wciela się w niego Szukur Burchanow). Jak to możliwe, że komunista, zaprzysięgły wróg „Czarnego Konsula”, ratuje mu życie. Otóż jest to skutkiem szerzej zakrojonego planu. Po pierwsze: bolszewicy boją się, że próba zamachu na Alim Chana – zwłaszcza nieudana – pociągnęłaby za sobą kolejne rzezie niewinnej ludności, jak ta w turkmeńskim Czardżuju (dzisiejszym Türkmenabacie). Po drugie: zależy im na tym, aby zdobyć zaufanie emira, zyskać bezpośredni dostęp do niego, by móc go szpiegować. Wszak szykuje się on do zbrojnego oporu przeciwko komunistom, a broń – za angielskie pieniądze – sprowadza dla niego złowrogi pułkownik Krasowski (w tej roli Władisław Kowalkow – patrz: „Przez ciernie do gwiazd [Per aspera ad astra]”, „Podziemie wiedźm”).
W filmie Kamila Jarmatowicza nakładają się więc na siebie dwa podstawowe wątki: stricte historyczny, pokazujący walkę komunistów o twierdzę Stara Buchara, z Michaiłem Frunzem w tle, oraz sensacyjno-szpiegowski, w którym na plan pierwszy wybijają się postaci fikcyjne: Aznawur, Ubajdułła oraz Machmud Budi – wyjątkowa kanalia, wybrana przez Alim Chana na szefa tajnej policji emiratu (gra go Chamza Umarow, znany między innymi z „Komisarza nadzwyczajnego” i „Siódmej kuli”). W efekcie powstała najlepsza część trylogii. Owszem, niekiedy naiwna (nie sposób nie uśmiechnąć się, kiedy widzimy, jak przedstawiciel „młodobucharców” ryzykuje życie, byle tylko wywieźć z miasta i dostarczyć na Kreml list do Lenina), ale za to trzymająca w napięciu i mająca nadzwyczaj wyrazistych negatywnych bohaterów. Nie da się bowiem ukryć, że zarówno Alim Chan, jak i Machmud Budi „kradną” film Aznawurowi i Ubajdulle; wzbudzają, jak to często bywa w przypadku ekranowych nikczemników, znacznie większe emocje.
Porównując „Upadek Czarnego Konsula” z mniej udanymi „Burzą nad Azją” i „Jeźdźcach rewolucji”, widać progres, jakiego dokonał Kamil Jarmatow. Można odnieść wrażenie, że dopiero przy trzecim swoim podejściu zrozumiał, jak należy kręcić historyczno-rewolucyjne easterny. Że sączący się z ekranu przekaz propagandowy podlany sosem szpiegowskiej sensacji – to jednak trochę zbyt mało, aby zaskarbić sobie wdzięczność widza. Że trzeba jeszcze wykreować odpowiednio charyzmatycznego antagonistę (względnie, jak tutaj, antagonistów) i pokazać go w działaniu. Alim Chan staje się więc jedną z najczęściej pojawiających się postaci: z jednej strony jest władczy i majestatyczny, z drugiej – przebiegły i okrutny. Otacza się zaś samymi podlecami, którzy – jak Krasowski czy Machmud Budi – tworzą jego gwardię przyboczną. Na ich tle idealista Ubajdułła, ironiczno-tatusiowaty Aznawur czy też posągowy Frunze – wypadają niezwykle blado. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, łatwo zrozumieć, skąd wziął się sukces frekwencyjny „Upadku Czarnego Konsula”, który w samym tylko 1971 roku w kinach Związku Radzieckiego oglądnęło prawie 20 milionów widzów. Ba! w roku następnym film trafił również na polskie ekrany, gdzie taką popularnością na pewno się nie cieszył.
koniec
7 grudnia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fallout: Odc. 2. Elementy układanki zaczynają do siebie pasować
Marcin Mroziuk

19 IV 2024

Z jednej strony trudno nam zachować powagę, gdy obserwujemy, jak bardzo zachowanie Lucy nie pasuje do zwyczajów i warunków panujących na powierzchni. Z drugiej strony w miarę rozwoju wydarzeń wygląda na to, że właśnie ta młoda kobieta ma szansę wykonać z powodzeniem misję, która na pierwszy rzut oka jest ponad jej siły.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Odcięta głowa Jima Clarka
Sebastian Chosiński

17 IV 2024

Niby powinny cieszyć nas wielkie sukcesy odnoszone przez polskich artystów poza granicami kraju. A powieść Brunona Jasieńskiego „Człowiek zmienia skórę” bez wątpienia taki sukces odniosła. Tyle że to sukces bardzo gorzki: po pierwsze – książka była typowym przejawem literatury socrealistycznej, po drugie – nie uchroniła autora przed rozstrzelaniem przez NKWD. Cztery dekady po jego śmierci na jej podstawie powstał w sowieckim Tadżykistanie telewizyjny serial.

więcej »

Co nam w kinie gra: Perfect Days
Kamil Witek

16 IV 2024

„Proza życia według klozetowego dziada” może nie brzmi za zbyt chwytliwy filmowy tagline, ale Wimowi Wendersowi chyba coraz mniej zależy, aby jego filmy cechowały się przede wszystkim potencjałem na komercyjny sukces. Zresztą przepełnione nostalgią „Perfect Days” koresponduje całkiem nieźle z powoli podsumowującym swoją twórczość Niemcem, który jak wielu starych mistrzów, powoli zaczyna odchodzić do filmowego lamusa. Nie znaczy to jednak, że zasłużony reżyser żegna się z kinem. Tym bardziej że (...)

więcej »

Polecamy

Bo biblioteka była zamknięta

Z filmu wyjęte:

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.