Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Paul Greengrass
‹Lot 93›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLot 93
Tytuł oryginalnyUnited 93
Dystrybutor UIP
Data premiery1 września 2006
ReżyseriaPaul Greengrass
ZdjęciaBarry Ackroyd
Scenariusz
ObsadaDavid Alan Basche, Liza Colón-Zayas, Denny Dillon, April Telek, Olivia Thirlby
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania90 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

W imię Boga?
[Paul Greengrass „Lot 93” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Allah akbar!” słychać na początku wstrząsającego filmu Paula Greengrassa „Lot 93”. Te słowa brzmią złowieszczo w ciemnościach sali kinowej, a jeszcze bardziej przerażająco w każdy przeciętny dzień, który może zamienić się w koszmar na miarę 11 września. Allach, Bóg. Dla Niego działają terroryści. Przetrwanie. Dla niego działa każdy człowiek postawiony w sytuacji takiej, jak ta na pokładzie samolotu United 93.

Ewa Drab

W imię Boga?
[Paul Greengrass „Lot 93” - recenzja]

„Allah akbar!” słychać na początku wstrząsającego filmu Paula Greengrassa „Lot 93”. Te słowa brzmią złowieszczo w ciemnościach sali kinowej, a jeszcze bardziej przerażająco w każdy przeciętny dzień, który może zamienić się w koszmar na miarę 11 września. Allach, Bóg. Dla Niego działają terroryści. Przetrwanie. Dla niego działa każdy człowiek postawiony w sytuacji takiej, jak ta na pokładzie samolotu United 93.

Paul Greengrass
‹Lot 93›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLot 93
Tytuł oryginalnyUnited 93
Dystrybutor UIP
Data premiery1 września 2006
ReżyseriaPaul Greengrass
ZdjęciaBarry Ackroyd
Scenariusz
ObsadaDavid Alan Basche, Liza Colón-Zayas, Denny Dillon, April Telek, Olivia Thirlby
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania90 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Już pierwsze kadry filmu przedstawiającego amerykańską tragedię z września 2001 roku wprowadzają napięcie i niepokój. Nie tylko przez wspomnianą arabską modlitwę, a raczej dlatego, że Greengrass pokazuje nam zwyczajnych ludzi w porannym świetle nowego dnia, który jednak nie będzie zwykłym kolejnym dniem. Nowy Jork pokazany z lotu ptaka stanowi zapowiedź wydarzeń znanych na całym świecie i możliwe, że właśnie ta wiedza budzi już w pierwszych sekundach „Lotu 93” wielkie emocje. Ludzie na lotnisku, nieświadomi zbliżającej się śmierci na ołtarzu religijnego fanatyzmu, niczym specjalnym się nie wyróżniają. Być może znajdują się wśród nich biznesmeni, architekci, emeryci, studenci, maklerzy – jednym słowem: osoby mijane na ulicy. Uzupełnia to wizję Greengrassa o autentyczność przyprawioną wstrząsem. Bo wśród pasażerów takiego feralnego lotu mógł przecież znaleźć się każdy: stary, młody, mąż, żona, ja lub Ty, czytelniku. Nie ma tu twarzy znanych aktorów, wizualnego rozbuchania, flag łopoczących w tle. Jest za to dokumentalna stylizacja, oszczędność środków, chwiejna kamera. I szczery, bolesny strach.
„Lot 93” wiernie rekonstruuje wydarzenia z 11 września, w czasie rzeczywistym przedstawiając terrorystyczny koszmar z perspektywy pracowników kontroli ruchu powietrznego, wojskowej ochrony wybrzeża oraz, co najważniejsze, pasażerów jedynego samolotu, na którym doszło do przeciwstawienia się atakowi. Greengrass zarysowuje sylwetki niektórych postaci poprzez krótkie wypowiedzi, często padające między kolegami z pracy lub członkami rodziny. I w ten sposób dowiadujemy się, że pilot chce spędzić rocznicę ślubu w Londynie, a stewardessa tęskni za swoimi dziećmi. Tak po prostu, bez zbędnego patosu. Greengrass staje się obserwatorem, odtwarzając za pomocą obiektywu kamery domniemaną prawdę. Nie wiemy, co naprawdę wydarzyło się na pokładzie United 93, ale mogło wyglądać to dokładnie tak, jak przekonuje twórca „Krwawej niedzieli”. Dzięki braku komentarza, który został zastąpiony dokumentalnym entouragem, film Greengrassa oddziałuje znacznie silniej, niż można by się spodziewać.
W beznamiętnych ujęciach pojawiają się arabscy terroryści, jawiący się jako okrutne narzędzie fanatyzmu, jako symbole konfliktu religii, kultur bądź każdego innego konfliktu międzyludzkiego. Przerażają nie tylko dlatego, że zabijają i niszczą, uosabiając zło, ale ponieważ wydaje się niewiarygodnym, jak człowiek potrafi wydobyć z własnej natury najgorsze zachowania w imię czegokolwiek, jednocześnie niezachwianie wierząc w słuszność swych działań. Szokuje, że siedzący obok intelektualista w okularach może być fanatykiem, gotowym zabić dla swojej wiary.
Mimo że Greengrass raczej ucieka od polityki, koncentrując się na przeszywającym dramacie, nietrudno zauważyć chaos, panikę i niezdecydowanie, jakie wkradły się tamtego dnia w szeregi władz państwowych, wojskowych czy obsługi lotniczej. Histeryczne namierzanie na radarach nieodpowiadających na sygnały samolotów było wszystkim, na co zdobyli się sparaliżowani niespodziewanym atakiem ludzie próbujący zapobiec kolejnym katastrofom po wbiciu się American 11 w World Trade Center. Ich bezsilność okazuje się równie tragiczna jak strach pasażerów porwanych samolotów. Jednak starannie omijana polityka ustępuje miejsca psychicznym reakcjom. Zastanawia, skąd grupa ofiar na United 93 znalazła siłę oraz zdecydowanie, by zorganizować się i zaatakować agresora. Solidarność spowodowana wspólnym zagrożeniem eksponuje typowe ludzkie instynkty – konieczność kolektywnego działania w obronie. Odtworzenie tego dramatu rozdziera widza, przyprawiając go o dreszcze, sprawiając, że odwraca wzrok. Aż ściska w gardle.
Kiedy wychodziłam z kina, z głośników dobiegały wersy piosenki Johna Lennona „Imagine”. Świat bez konfliktów? Ludzie żyjący w pokoju? Utopia? W pamięci wciąż odzywały się głosy pasażerów samolotu United Airlines – słowa „kocham cię” przeplatane modlitwą do swojego Boga. Obrazy Arabów i Amerykanów rozdzielonych barierą fundamentalizmu, okrucieństwa i nienawiści. Świat bez konfliktów. Teraz, nawet gdy śpiewa John Lennon, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
koniec
6 września 2006

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 3. Niewłaściwi ludzie w kluczowych miejscach
Marcin Mroziuk

23 II 2024

Kiedy mogłoby się wydawać, że sytuacja została opanowana i jedynie River Cartwright będzie musiał ponieść konsekwencje swej zuchwałości i braku rozwagi, zostajemy zaskoczeni niespodziewanym zwrotem akcji. Okazuje się bowiem, że do tej pory obserwowaliśmy zaledwie wstęp do prawdziwej rozgrywki, w trakcie której zagrożenie jest już jak najbardziej realne.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Odrażający, brzydcy i… skorumpowani
Sebastian Chosiński

21 II 2024

Za sprawą pieriestrojki radziecka kinematografia wzbogaciła się o dziesiątki znakomitych filmów, które jeszcze parę lat wcześniej nie mogłyyby powstać z powodu cenzury. Najwięcej zyskało kino gatunkowe, zwłaszcza sensacyjne. Jednym z najwartoświoszych dzieł zrealizowanych tuż przed upadkiem Kraju Rad był dwuczęściowy uzbecki „Kodeks milczenia” Zinowija Rojzmana, w powstaniu którego maczali palce dwaj kultowi autorzy sowieckich kryminałów – Gieorgij Wajner i Leonid Słowin.

więcej »

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 2. Gra pozorów z wysoką stawką w tle
Marcin Mroziuk

19 II 2024

Nie da się ukryć, że River Cartwright całkiem często najpierw działa, a dopiero później myśli. Można podejrzewać, że tę cechę jego charakteru postanowił teraz wykorzystać ktoś całkiem dobrze go znający, a w efekcie Jackson Lamb będzie musiał się martwić o bezpieczeństwo już dwóch swoich podwładnych.

więcej »

Polecamy

Zemsty szpon

Z filmu wyjęte:

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bourne przechodzony
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Piraci XXI wieku
— Konrad Wągrowski

Flaga na maszt, Irak jest nasz!
— Konrad Wągrowski

Bourne ‘em all
— Marcin Łuczyński

Nie ma już dobrych facetów
— Konrad Wągrowski

Noc w Berlinie
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.