Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

David Yates
‹Harry Potter i Książę Półkrwi›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHarry Potter i Książę Półkrwi
Tytuł oryginalnyHarry Potter and the Half-Blood Prince
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery24 lipca 2009
ReżyseriaDavid Yates
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaDaniel Radcliffe, Emma Watson, Rupert Grint, Tom Felton, Michael Gambon, Dave Legeno, Jim Broadbent, Geraldine Somerville, Bonnie Wright, Julie Walters, Helena Bonham Carter, Helen McCrory, Timothy Spall, Alan Rickman, Freddie Stroma, Jessie Cave, Evanna Lynch, Robbie Coltrane, Warwick Davis, David Bradley, Maggie Smith, Hero Fiennes-Tiffin, David Thewlis, Mark Williams, Gemma Jones, Katie Leung
MuzykaNicholas Hooper
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
CyklHarry Potter
Czas trwania153 min
WWW
Gatunekfamilijny, fantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Inna magia
[David Yates „Harry Potter i Książę Półkrwi” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Sukces J.K. Rowling polega w głównej mierze na tym, że obudziła wśród ludzi tęsknotę i potrafiła ją zaspokoić. Docierając przez literaturę do wyobraźni, przetarła szlak, którym próbują podążać kinowe ekranizacje jej prozy – tyle że gubią się gdzieś po drodze. Jedna tylko z nich zdołała dotrzymać kroku autorce – ale nie jest to „Książę Półkrwi”.

Przemysław Romański

Inna magia
[David Yates „Harry Potter i Książę Półkrwi” - recenzja]

Sukces J.K. Rowling polega w głównej mierze na tym, że obudziła wśród ludzi tęsknotę i potrafiła ją zaspokoić. Docierając przez literaturę do wyobraźni, przetarła szlak, którym próbują podążać kinowe ekranizacje jej prozy – tyle że gubią się gdzieś po drodze. Jedna tylko z nich zdołała dotrzymać kroku autorce – ale nie jest to „Książę Półkrwi”.

David Yates
‹Harry Potter i Książę Półkrwi›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHarry Potter i Książę Półkrwi
Tytuł oryginalnyHarry Potter and the Half-Blood Prince
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery24 lipca 2009
ReżyseriaDavid Yates
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaDaniel Radcliffe, Emma Watson, Rupert Grint, Tom Felton, Michael Gambon, Dave Legeno, Jim Broadbent, Geraldine Somerville, Bonnie Wright, Julie Walters, Helena Bonham Carter, Helen McCrory, Timothy Spall, Alan Rickman, Freddie Stroma, Jessie Cave, Evanna Lynch, Robbie Coltrane, Warwick Davis, David Bradley, Maggie Smith, Hero Fiennes-Tiffin, David Thewlis, Mark Williams, Gemma Jones, Katie Leung
MuzykaNicholas Hooper
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
CyklHarry Potter
Czas trwania153 min
WWW
Gatunekfamilijny, fantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Więzień Azkabanu”, trzecia odsłona serii, wzbogacił swoje literackie źródło – pokazał, jak mroczny jest świat wokół Harry’ego Pottera. Reżyser zdołał wtedy rozwinąć to, co u Rowling dopiero pączkowało: zaserwował widzom solidną porcję grozy i dzięki temu wygrał. Niewiele znamy uczuć silniejszych niż strach, a każde z nich gra w całej sadze swoją istotną rolę – jest miejsce dla miłości i nadziei, dla zawiści i zazdrości, nienawiści i zdrady. Zjawisko przybrało na sile w „Czarze ognia”, przemknęło przez „Zakon Feniksa” i odnalazło kulminację w „Księciu Półkrwi”, opowieści literacko najbardziej zbliżonej do horroru. Nadal istotne były pozostałe uczucia i emocje, ale dominował strach. Film natomiast te proporcje znosi i zaburza – twórcom zabrakło odwagi aby podążać jedną drogą, w efekcie czego pogubili się w gatunkowych rozjazdach.
Jest więc trochę miłosnych rozterek – w końcu po sześciu latach znajomości czas najwyższy zacząć ją konsumować, a nastoletni czytelnicy i widzowie, którzy podobnie jak Ron pod wpływem miłosnego eliksiru wzdychają do Księżyca, to ciągle znacząca grupa odbiorców. Nie można też pominąć niewyszukanego humoru, który każdy może zrozumieć, ale nie każdy doceni. Zostało też miejsce na odrobinę grozy i choć jest scena, w której całe kino podskakuje w fotelach, najbardziej horrorowa ze wszystkich, właśnie ona świadczy na horroru niekorzyść. Ludzie nie wzdrygaliby się ze strachu, gdyby klimat grozy przytłaczał tak, jak w książce, gdyby cały czas spodziewali się nieznanego i najgorszego – tymczasem widzowie uśpieni leniwym dość tempem akcji i nagle zaskoczeni, zareagowali naturalnie. Sytuację ratują nieco genialne wręcz zdjęcia, estetycznie dopracowane pojedyncze ujęcia i całe sceny, które niestety są tylko środkiem, a nie celem.
Wszystkim zastanawiającym się, czy autor oszalał i doszukuje się grozy w książkach dla dzieci, spieszę donieść: nie oszalał. Poza dwoma pierwszymi tomami książki Rowling są mroczne, ich ekranizacje też, całą sagę wypełnia śmierć i nieustanne zagrożenie. Są opowieściami o walce dobra ze złem, gdzie dobro powinno wygrywać, choć nie zawsze wygrywa; gdzie źli bohaterowie powinni ginąć, a rzadko giną; gdzie wreszcie spodziewać się można happy endu, a nie ma go i nigdy nie było. Dokładnie taki jest „Książę Półkrwi”, bo tak go widać, ale jednocześnie taki nie jest, bo trudno to poczuć. Wiele zmieniło się w świecie Czarodziejów, wiele zmieniło się w samym Hogwarcie. Magia, która kiedyś urzekała pozytywną tajemniczością, coraz śmielej odsłania swoją ciemną stronę. Po zamku snują się Aurorzy, gotowi stawić czoła Śmierciożercom, teren wokół szkoły jest otoczony silnymi zaklęciami, uczniów się przeszukuje i się o nich boi. Widać to gołym okiem, a jednak David Yates świadomie odwraca uwagę czytelnika od wszystkich przykrych wydarzeń i kieruje ją w stronę romansu. O ile relacja na linii Harry – Ginny rzeczywiście iskrzy i warto nadać jej znaczenie, o tyle resztę twórcy potraktowali trochę po macoszemu. Wielka miłość rodzi się w trudnych czasach i Rowling dała to odczuć – Yates niestety sprowadził ją do niższego poziomu.
Mamy rzecz jasna kilka świetnych zagrań i zabaw konwencją, w których szczególnie korzystnie wypadają czarne charaktery – Snape ubrany jak Neo w Matriksie ewidentnie przywołuje mesjanistyczne skojarzenia. W końcu grający tę rolę Alan Rickman dostał więcej przestrzeni i kiedy pojawia się na ekranie, zgarnia całą uwagę – o ile rzecz jasna nie ma obok Bellatrix Lestrange, cudownie zagranej przez szaloną jak zwykle Helenę Bonham Carter. Duże brawa również dla Toma Eltona, bo jego Draco Malfoy to nareszcie postać wyrazista i wzbudzająca należycie negatywne emocje. Po przeciwnej stronie barykady dobrze zapowiadał się nowy nauczyciel od Eliksirów, profesor Horacy Slughorn – szkoda tylko, że w drugiej połowie filmu nieco gaśnie.
Zgodność wydarzeń z książkowym pierwowzorem jest wysokoprocentowa, trudno było zresztą oczekiwać innego scenariusza. Zabrakło co prawda kilku postaci (pominięto między innymi Zgredka), ale były to zabiegi kosmetyczne i konieczne, żeby z dwóch i pół godziny nie zrobiły się cztery. Żadnych większych zmian czy to w scenerii, czy w poczynaniach bohaterów widzowie nie potrafiliby zrozumieć ani wybaczyć, ale zaistniały kompromis też nie jest doskonały. Tak jak w poprzednich odsłonach serii, brakuje kilku istotnych faktów; zdecydowanie więcej czasu na ekranie powinni dostać ludzie z Zakonu Feniksa – dość powiedzieć, że kilkuminutowy występ Lupina i Tonks to najlepszy fragment filmu. Największym nieobecnym jest jednak sam Czarny Pan w wersji dojrzałej – Ralph Fiennes był poważnym atutem i pojedyncze migawki, w których pojawia się jego trupioblada twarz, to zdecydowanie za mało. Nie brakuje natomiast Voldemorta młodego (jedenastoletniego przyszłego czarnoksiężnika gra siostrzeniec Fiennesa), gdyż cała akcja kręci się wokół jego historii – przed decydującym starciem formujemy szyki i dowiadujemy się, jak w ogóle znaleźliśmy się na polu bitwy.
I oto mamy zdanie kluczowe, opisujące całego „Księcia Półkrwi” – cokolwiek by o nim nie mówić, jest tylko przegrupowaniem, a choć przegrupowania bywają kluczowe, bywają też nudne. Harry i jego przyjaciele wyruszają w ostateczną drogę, która musi doprowadzić do spełnienia przepowiedni z „Zakonu Feniksa” i gatunkowe niezdecydowanie, słabe wyważenie wątków wynika z tego, że wyruszają przez cały film. Przez to również moment kulminacyjny, na który długo czekamy, nie robi aż tak dużego wrażenia i najciekawszą, najbardziej dynamiczną i emocjonującą sceną jest atak Śmierciożerców na dom Weasleyów – atak, którego w książce Rowling nie było. Stanowi to ostateczny dowód na to, że warto dodać coś od siebie.
Śmierciożercy to kolejny element, którego dostajemy za mało – niby przewijają się przez cały obraz, niby funkcjonują gdzieś w podświadomości, ale nie stanowią bezpośredniego zagrożenia. Co prawda ledwie Harry opuścił bezpieczne mury Hogwartu, a już dobrali mu się do skóry, ale nie zrobili tego na poważnie; widz po seansie bardziej pamięta rozterki miłosne niż ginący wokół świat. Wszystko to zostawia przestrzeń dla kontynuacji i wolną rękę dla następnego reżysera – ten będzie musiał zdecydować się na jedną drogę i choć ma możliwość wyboru, możliwość to tylko pozorna. Mroczna czasy dopiero nadchodzą.
koniec
24 lipca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Ukąszeni przez „Kobrę”
Sebastian Chosiński

19 VI 2024

Kiedy nastała „pieriestrojka”, społeczeństwo radzieckie zyskało więcej wolności. Wraz z utratą wszechwładzy przez służby specjalne, zaczęła jednak szerzyć się przestępczość zorganizowana. Łatwo można było dorobić się na przemycie i handlu narkotykami. Źle opłacani milicjanci albo nie byli w stanie ukrócić tego procederu, albo sami do niego przystępowali. O tym między innymi opowiada kazachski dramat kryminalny „Zabójca mimo woli” Muzraba Bajmuhamedowa.

więcej »

East Side Story: Niełatwo być bankierem
Sebastian Chosiński

16 VI 2024

Amerykanie mieli „Żądło”, Polacy – dwa „Vabanki”. Całkiem możliwe, że kazachski reżyser Marlen Kejkiszew pozazdrościł twórcom tych filmów i postanowił nakręcić własną, nieco tylko zmienioną, lokalną wersję opowieści o zemście na nieuczciwym właścicielu kasyna. Wyszło mu… bardzo średnio. Choć oglądając „Grę”, warto wiedzieć, że za filmem stał nie tylko debiutant, ale w tamtym momencie nawet amator, niedawny jeszcze pracownik banku w Ałmatach.

więcej »

Ja nie umiem reżyserować? Potrzymajcie mi lemoniadę
Jarosław Loretz

14 VI 2024

Zdawałoby się, że wystarczy uważać na produkcje The Asylum i Cinetelu, żeby spokojnie ominąć rafy światowej kinematografii. Okazuje się jednak, że jest jeszcze Andrew Jones…

więcej »

Polecamy

Gryzoń z Piekła rodem

Z filmu wyjęte:

Gryzoń z Piekła rodem
— Jarosław Loretz

Grunt to solidne kły
— Jarosław Loretz

Jaki budżet, taka kwatera główna
— Jarosław Loretz

Zimny doping
— Jarosław Loretz

Ryba z wkładką
— Jarosław Loretz

Nurkujący kopytny
— Jarosław Loretz

Latająca rybka
— Jarosław Loretz

Android starszej daty
— Jarosław Loretz

Knajpa na szybciutko
— Jarosław Loretz

Bo biblioteka była zamknięta
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Cierpki posmak zdrady
— Ewa Drab

Tegoż twórcy

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niuchacz, czarownica i stary Kredens
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Zoolog w opałach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Potencjał poszedł się bujać. Na lianach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koniec wieńczy dzieło?
— Ewa Drab

Czarodzieje idą na wojnę
— Tomasz Markiewka

Koniec dzieciństwa
— Mateusz Kowalski

Okupacja zła
— Ewa Drab

Zadyszka czarodzieja
— Tomasz Markiewka

Tegoż autora

Coelho + sensacja = zły wybór
— Przemysław Romański

Gatunkowa pomyłka
— Przemysław Romański

Bij obcego
— Przemysław Romański

Coco przed, Coco po
— Przemysław Romański

O aniołach i rozrywce
— Przemysław Romański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.