Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Uwe Rosenberg
‹Le Havre›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLe Havre
Tytuł oryginalnyLe Havre: The Inland Port
Data produkcjilipiec 2013
Autor
Producent Z-Man Games
Wydawca Lacerta
EAN5908445421259
Info1-5 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Portowe zmagania
[Uwe Rosenberg „Le Havre” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zaopatrzyć się w węgiel czy skóry? Odwiedzić sklep narzędziowy czy wędzarnie? Statek wybudować czy kupić gotowy? To tylko nieliczne z dylematów, jakie przychodzi rozstrzygać w grze „Le Havre”.

Jakub Małecki

Portowe zmagania
[Uwe Rosenberg „Le Havre” - recenzja]

Zaopatrzyć się w węgiel czy skóry? Odwiedzić sklep narzędziowy czy wędzarnie? Statek wybudować czy kupić gotowy? To tylko nieliczne z dylematów, jakie przychodzi rozstrzygać w grze „Le Havre”.

Uwe Rosenberg
‹Le Havre›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLe Havre
Tytuł oryginalnyLe Havre: The Inland Port
Data produkcjilipiec 2013
Autor
Producent Z-Man Games
Wydawca Lacerta
EAN5908445421259
Info1-5 graczy, od 12 lat
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Le Havre” to jedna z części tzw. „tetralogii żywieniowej” autorstwa Uwe Rosenberga. Każda z tych gier to osobna historia, wszystkie łączy natomiast wymóg dbania o wykarmienie swoich podwładnych. W przypadku omawianego tytułu gracze wcielają się we francuskich kupców, którzy starają się prowadzić interesy w jednym z największych miast portowych Europy.
Po odpowiednim dopasowaniu trójelementowej planszy naszym oczom ukazuje się przystań, wokół której rozlokowane są liczne magazyny i stragany. W górnej części znajduje się miejsce na karty budynków możliwych do postawienia w trakcie rozgrywki. Środkiem planszy poprowadzony został kanał składający się z siedmiu pól, po których pływają kupieckie statki.
Tura gracza składa się z dwóch części. Pierwszą czynnością jest przesunięcie swojego okrętu na pierwsze wolne pole kanału. Na miejscu tym widnieją symbole dwóch z siedmiu możliwych dóbr, które należy pobrać z magazynów i umiejscowić na odpowiednich straganach. Następnie decydujemy się na jedną z dwóch możliwości: albo pobieramy wszystkie dobra leżące na jednym ze straganów, albo, wykorzystując swój znacznik, korzystamy z jednego z budynków, pod warunkiem, że lokalizacja ta nie jest aktualnie okupowana przez któregoś z oponentów. Odwiedzać można przybytki zarówno swoje, jak i należące do miasta bądź przeciwników. W dwóch ostatnich przypadkach musimy wpierw uiścić stosowną opłatę wejściową.
Budowle mają różnorakie działanie. Jedne pozwalają na budowę innych, drugie gwarantują dobra czy gotówkę, inne pozwalają przerabiać surowce na ich bardziej wartościowe wersje, np. węgiel na koks czy żelazo na stal. Po rundzie, w której statek jednego z graczy dopłynął do ostatniego pola, następują żniwa (rośnie nam zboże, rozmnaża się bydło), po czym należy przejść do żywienia. Liczba wymaganego pokarmu wzrasta z każdą kolejną rundą. W przypadku braku środków zmuszeni jesteśmy do zaciągnięcia pożyczki, a te jak wiadomo pociągają za sobą odsetki i drogą spłatę. By nie tracić większości ruchów na mozolne zbieranie pożywienia, warto zaopatrzyć się w karty statków, ich coraz to lepsze wersje gwarantują stały dopływ jedzenia. Rozgrywka w zależności od liczby graczy oraz wybranego wariantu (pełnego lub skróconego) trwa od kilku do kilkunastu rund. Na koniec zliczane są wartości budynków i statków oraz posiadanej gotówki. Najbogatszy kupiec zostaje zwycięzcą.
Plansza, statki i zasoby.</br>Źródło: labsk.net
Plansza, statki i zasoby.
Źródło: labsk.net
Pomimo, iż podstawowa mechanika gry nie jest trudna, to za pierwszym razem można się poczuć zagubionym. Nie bardzo wiadomo, gdzie skierować wzrok, kart i żetonów jest bardzo dużo. Przygotowanie rozgrywki jest dość uciążliwe, warto pomyśleć zawczasu o jakimś poręcznym organizerze, by nie musieć za każdym razem wyjmować wszystkiego z woreczków strunowych. Sama rozgrywka także potrafi trwać dość długo (w granicach dwóch godzin), dla mniej cierpliwych przygotowano na szczęście wariant skrócony, gdzie na starcie dysponujemy już pewnym kapitałem. Kolejne partie potrafią się mocno od siebie różnić, dużo jest zmiennych przy rozkładaniu gry, wpływa to na sporą regrywalność. Na stole często niestety panuje chaos, ciężko zapanować nad porządkiem w magazynach i ułożeniem kart. Różnice punktowe przy wspólnym graniu osób mniej i bardziej obeznanych z „Le Havre” potrafią być olbrzymie, kilka partii zajmuje opanowanie wszystkich niuansów. Planować trzeba zawsze na dwie/trzy rundy do przodu, czasem jednak przez mniej lub bardziej umyślne zagrania przeciwników trzeba nagle zmieniać plany. Im bliżej końca rozgrywki, tym więcej możliwych do odwiedzenia budynków i może się czasem pojawić mały paraliż decyzyjny. Gra działa dobrze przy każdej liczbie osób, wersja jednoosobowa przebiega w dokładnie w ten sam sposób, a jej celem jest pobijanie ustanowionych wcześniej rekordów. Cieszy, że polska wersja wyszła od razu z dodatkowymi budynkami specjalnymi. Instrukcja napisana jest świetnie, nie pozostawia pola do jakichkolwiek nieporozumień. W porównaniu do innej gry tego autora, słynnej „Agricoli”, jest może słabiej wizualnie i pod względem klimatu, ale świetna mechanika i ogrom możliwości sprawia, że przyjemność płynąca z rozgrywki jest w moim opinii większa. „Le Havre” to jedna z najlepszych gier, z jakimi udało mi się ostatnimi czasy zaznajomić.
koniec
14 sierpnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zapiski niedzielnego gracza: Wolność i swoboda
Miłosz Cybowski

14 IV 2024

„Broforce” nie jest grą nową, ale lubię do niej wracać – ta brutalna platformówka nabija się z popkulturowych klisz w sposób podobny do filmowej serii „Expendables”. Robi to jednak o wiele lepiej. I zabawniej.

więcej »

Krótko o grach: Rodzina jest najważniejsza
Miłosz Cybowski

6 IV 2024

„Dziedzictwo: Testament Diuka de Crecy” jest jedną z tych gier, które w świetnym stylu łączą ze sobą temat z mechaniką. Rozbudowa drzewa genealogicznego naszej rodziny, aranżowanie udanych mariaży i dbanie o kolejnych potomków naprawdę wciąga.

więcej »

Erpegi ze starej szafy: Nie ma wody na pustyni
Miłosz Cybowski

17 II 2024

„Don′t Drink the Water” Matta Cuttera to solidna, nieskomplikowana przygoda, która świetnie oddaje klimat Martwych Ziem.

więcej »

Polecamy

Wyrzuty sumienia kanciarza

W świecie pdf-ów:

Wyrzuty sumienia kanciarza
— Miłosz Cybowski

Więcej, ciekawiej i za darmo
— Miłosz Cybowski

Starzy Bogowie nie śpią
— Miłosz Cybowski

Typowe miasto
— Miłosz Cybowski

Gnijący las
— Miłosz Cybowski

Roninowie pod zaćmionym słońcem
— Miłosz Cybowski

Księga wiedźmich czarów
— Miłosz Cybowski

Pancerni bez psa
— Miłosz Cybowski

Słudzy Pana Rozkładu
— Miłosz Cybowski

Mali, brzydcy i zieloni
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o grach: Pod ciepłą kołderką
— Miłosz Cybowski

W koło Macieju
— Jakub Małecki

Podziemne uprawy
— Agata Hanak

Guzik mnie obchodzi!
— Jakub Małecki

Szklana ekonomia
— Jakub Małecki

Niedzielni gracze: Agricola
— Artur Król, Beata Rzepka

Być opatem, być opatem
— Kamil Sambor

Golasy, hipisi i kowboje
— Kamil Sambor

Kulinarne ćwiczenie pamięci
— Kamil Sambor

Tegoż autora

Cnota umiaru
— Jakub Małecki

Coś dla koneserów
— Jakub Małecki

Escape room domowej roboty
— Jakub Małecki

Wielki spęd bydła
— Jakub Małecki

Gnom jaszczurowi wilkiem
— Jakub Małecki

Ukryte piękno
— Jakub Małecki

Precyzja w cenie
— Jakub Małecki

Po trupach do celu
— Jakub Małecki

W koło Macieju
— Jakub Małecki

Podnieś i dostarcz
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.