Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

René Goscinny, Albert Uderzo
‹Asteriks #02: Asteriks i złoty sierp›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsteriks #02: Asteriks i złoty sierp
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2011
RysunkiAlbert Uderzo
Wydawca Egmont
CyklAsteriks
ISBN978-83-237-2439-1
Cena19,00
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Niech żyje Gegowentiriks! tfu… Wergoekscentriks!
[René Goscinny, Albert Uderzo „Asteriks #02: Asteriks i złoty sierp” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pewnym zaskoczeniem może być fakt, że jedną z najsłynniejszych i najpopularniejszych francuskojęzycznych serii komiksowych stworzyli potomkowie imigrantów – żydowsko-polskich (René Goscinny) i włoskich (Albert Uderzo). „Asteriks i złoty sierp” to druga jej odsłona – jeszcze nie tak zabawna i oryginalna, ale już dająca pojęcie o potencjale tkwiącym w historii o Galach, którzy nigdy nie poddali się Rzymianom.

Sebastian Chosiński

Niech żyje Gegowentiriks! tfu… Wergoekscentriks!
[René Goscinny, Albert Uderzo „Asteriks #02: Asteriks i złoty sierp” - recenzja]

Pewnym zaskoczeniem może być fakt, że jedną z najsłynniejszych i najpopularniejszych francuskojęzycznych serii komiksowych stworzyli potomkowie imigrantów – żydowsko-polskich (René Goscinny) i włoskich (Albert Uderzo). „Asteriks i złoty sierp” to druga jej odsłona – jeszcze nie tak zabawna i oryginalna, ale już dająca pojęcie o potencjale tkwiącym w historii o Galach, którzy nigdy nie poddali się Rzymianom.

René Goscinny, Albert Uderzo
‹Asteriks #02: Asteriks i złoty sierp›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsteriks #02: Asteriks i złoty sierp
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2011
RysunkiAlbert Uderzo
Wydawca Egmont
CyklAsteriks
ISBN978-83-237-2439-1
Cena19,00
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Podbój Galii przez Rzymian był dla ludów żyjących na terenie dzisiejszej Francji przeżyciem traumatycznym. Dość powiedzieć, że w ciągu dziesięciu lat walk wojska Juliusza Cezara zrównały z ziemią mniej więcej osiemset grodów (tak zwanych oppidów), mordując przy okazji około miliona wrogów, drugie tyle zaś biorąc do niewoli. I choć w przyszłości dyktator Rzymu chętnie przyznawał skłonnym do współpracy – czy też raczej kolaboracji – możnym galijskim miejsca w senacie, to jednak na zawsze pozostał dla nich krwiożerczym najeźdźcą. Jak, nie przymierzając, w oczach Polaków Krzyżacy i ich poległy pod Grunwaldem wielki mistrz Ulrich von Jungingen. Od dawna jednak wiadomo, że jednym z najskuteczniejszych sposobów walki z traumą psychiczną jest zaakceptowanie doświadczenia traumatycznego, pogodzenie się z nim, w czym wydatnie może pomóc sprowadzenie go do roli obiektu dowcipów. Taką też drogę wybrali scenarzysta René Goscinny i rysownik Albert Uderzo, wpadając na pomysł opowiedzenia o tamtych tragicznych czasach w sposób dalece żartobliwy. Bohaterami swojej serii uczynili mieszkańców galijskiej osady, która mimo wielu prób podejmowanych przez Rzymian wciąż zachowuje pełną niezależność. Co oczywiście w dużej mierze jej mieszkańcy zawdzięczają magicznemu wywarowi pichconemu przez czcigodnego druida Panoramiksa.
Panoramiks to także postać kluczowa dla „Złotego sierpa”, wydanego oryginalnie w 1962 roku drugiego tomu serii o przygodach sprytnego Asteriksa i niezbyt rozgarniętego, ale za to obdarzonego ogromną siłą fizyczną – i to bez konieczności picia ziółek – Obeliksa. Otóż pewnego dnia, ku swojej wielkiej rozpaczy, druid łamie swój złoty sierp, służący mu do ścinania jemioły, z której następnie sobie tylko znanymi sposobami gotuje wywar. Jakby tego było mało, wielkimi krokami zbliża się także doroczny sabat druidów galijskich, podczas którego Panoramiks nie może przecież paradować ze złamanym sierpem (albo, co gorsza, bez niego). Jedynym ratunkiem jest zakup nowego narzędzia – ale nie byle jakiego, tylko najlepszego sortu. A takie można nabyć jedynie w Lutecji (dzisiejszym Paryżu), w słynnym na całą Galię zakładzie mistrza Ameriksa, który jest notabene dalekim kuzynem Obeliksa. Zaopatrzeni w złoto, z błogosławieństwem wodza Asparanoiksa, przyjaciele ruszają najszybciej, jak to jest możliwe, do miasta, nie bacząc na czyhające na nich po drodze bandy rozbójników i barbarzyńców. Po dotarciu do Lutecji okazuje się jednak, że Ameriks zniknął (i nikt nie wie gdzie), a na sierp oferowany przez Aferiksa (za trzy tysiące sztuk złota), po prostu ich nie stać. Jedyne więc, co pozostaje, to odnaleźć rzemieślnika.
„Złoty sierp” to klasyczna slapstickowa komedia kryminalna (tyle że w historycznym kostiumie), w której akcja pędzi na złamanie karku, a scenarzysta co rusz stara się zaskoczyć czytelników jakąś nową sztuczką. Asteriks i Obeliks są w ciągłym biegu, a kiedy nie biegną, to znaczy, że muszą jeść (najlepiej dziczyznę) albo tłuc się z Rzymianami (za każdym razem ze szkodą dla tych ostatnich). Niejako na marginesie rozwiązują też zagadkę zaginięcia Ameriksa, w którą zamieszana jest szajka perfidnych przestępców kierowanych przez… – i to jest pewna niespodzianka. Album trudno zaliczyć do tych najzabawniejszych z całej serii, choć w paru miejscach udało się twórcom stworzyć gagi, które na długo zapadają w pamięć. Chociażby ten, gdy w drodze do Lutecji przyjaciele obserwują budowę akweduktu, co Asteriks opatruje nawet stosownym komentarzem na temat szpecenia krajobrazu. Do łez może rozbawić również postać galijskiego patrioty, który siedzi w rzymskim więzieniu i praktycznie nie trzeźwiejąc, bez przerwy wznosi ten sam okrzyk: „Niech żyje Wercyngetoryks” (rzadko kiedy zresztą poprawnie wymawiając imię, pokonanego przez Juliusza Cezara, najsłynniejszego wodza Galów). Zarzuty pod adresem „Złotego sierpa” można mieć w zasadzie dwa (choć ściśle ze sobą powiązane) – niezbyt oryginalna fabuła i mało wyszukany humor. Słowem: Goscinny i Uderzo nie potrafili jeszcze do końca wykorzystać wielkich możliwości, jakie dawało im umieszczenie akcji w takim czasie i takim miejscu. Ale to, na szczęście, bardzo szybko się zmieniło.
koniec
15 sierpnia 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko i porządnie
Dagmara Trembicka-Brzozowska

27 VI 2022

Komiksowe zbiory krótkich historii, zwłaszcza jednego autora, nie pojawiają się u nas za często – dlatego „Girlsy, gorzała i giwery” to album, który cieszy.

więcej »

Tyrada antyludzka
Marcin Knyszyński

26 VI 2022

„Wody Morteluny” to rzecz, która musiała kiedyś wrócić na nasz rynek. Mamy komiksowe Eldorado, mamy klęskę urodzaju – ale ten album, pięknie wydany przez Wydawnictwo Kurc, poradzi sobie z konkurencją. Musi, wszak to murowany kandydat do komiksu roku.

więcej »

Za Midgard!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 VI 2022

Event „Wojna światów” to zakończenie wielkiej epopei autorstwa Jasona Aarona, związanej z marvelowską wersją skandynawskich mitów. Ziemia staje się miejscem ostatecznej bitwy między ludźmi, bogami, mrocznymi elfami, wojowniczymi anielicami, lodowymi olbrzymami i wszystkim innym, co tylko sobie wymyślicie.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Lipiec 2011
— Esensja

Tegoż twórcy

Raczej cwany niż inteligentny
— Marcin Osuch

Nigdy więcej nie funduj mi fondue!
— Sebastian Chosiński

Ich dwóch i dziecko. Niesforne dziecko!
— Sebastian Chosiński

James Bond na usługach Juliusza Cezara
— Sebastian Chosiński

Pysk miał z żabia ślimaczy
— Sebastian Chosiński

Cebullanka y Grzanka kontra Juliusz Cezar
— Sebastian Chosiński

Galia jest najważniejsza!
— Sebastian Chosiński

Alezja?… Jaka znowu Alezja?!
— Sebastian Chosiński

Jak to na wojence ładnie…
— Sebastian Chosiński

Nos Kleopatry, czyli powariowali ci Egipcjanie!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

I nie wierz nikomu, bo nie trafisz do domu
— Sebastian Chosiński

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.