Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Andrzej Białoszycki, Andrzej Janicki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy
Scenariusz
Data wydaniamaj 2014
RysunkiJerzy Wróblewski
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN78-83-61596-43-1
Cena26,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Wspominki z Dzikiego Zachodu
[Andrzej Białoszycki, Andrzej Janicki, Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzecia odsłona opublikowanego przez wydawnictwo Ongrys „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przynosi dwa kolejne westerny tego autora. Niestety, drugi z nich, zatytułowany „My nigdy nie śpimy”, nie został dokończony; prace nad scenariuszem Andrzeja Janickiego przerwała bowiem śmierć rysownika. Wielka szkoda, bo dopiero co rozpoczęty komiks zapowiadał się znakomicie.

Sebastian Chosiński

Wspominki z Dzikiego Zachodu
[Andrzej Białoszycki, Andrzej Janicki, Jerzy Wróblewski „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy” - recenzja]

Trzecia odsłona opublikowanego przez wydawnictwo Ongrys „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przynosi dwa kolejne westerny tego autora. Niestety, drugi z nich, zatytułowany „My nigdy nie śpimy”, nie został dokończony; prace nad scenariuszem Andrzeja Janickiego przerwała bowiem śmierć rysownika. Wielka szkoda, bo dopiero co rozpoczęty komiks zapowiadał się znakomicie.

Andrzej Białoszycki, Andrzej Janicki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #3: Skarb Irokezów. My nigdy nie śpimy
Scenariusz
Data wydaniamaj 2014
RysunkiJerzy Wróblewski
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN78-83-61596-43-1
Cena26,90
Gatunekhumor / satyra, western
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W dwóch poprzednich tomikach serii zaprezentowane zostały cztery komiksy prasowe Jerzego Wróblewskiego, które nie miały wcześniej swoich wydań albumowych. Oznacza to tyle, że dla większości fanów bydgoskiego rysownika (a bywało, że i scenarzysty) pozostawały one – przynajmniej do momentu publikacji w „Archiwum” – praktycznie nieznane. Chyba że ktoś pochodził z miasta nad Brdą, ewentualnie miał tam znajomego, który kolekcjonował numery „Dziennika Wieczornego”, popularnej w tym mieście popołudniówki. Wspomniane komiksy to (w kolejności chronologicznej ukazywania się): westerny „Tom Texas” (1961) i „Rycerze prerii” (1965) oraz fantastycznonaukowe „Nie z tej ziemi” (1965) i sensacyjny „James Hart” (1971). Ta rozpiętość gatunkowa i tematyczna nie powinna dziwić, ponieważ Jerzy Wróblewski powszechnie uważany był za plastyka, który jest w stanie narysować wszystko, co zresztą wielokrotnie udowadniał zarówno opowieściami drukowanymi w magazynie „Relax”, jak i publikowanymi w oddzielnych albumach i antologiach. Tajemnicą poliszynela był jednak fakt, że najlepiej czuje się w historiach rodem z Dzikiego Zachodu.
I takie właśnie dwie opowieści wypełniły trzeci tomik „Z archiwum…”. Na pierwszy ogień poszedł, powstały do tekstu Andrzeja Białoszyckiego, „Skarb Irokezów”, który wydrukowany został w formie pięćdziesięciu dwóch trzykadrowych pasków pomiędzy połową sierpnia a początkiem listopada 1976 roku. Białoszycki był wówczas jednym z redaktorów „Dziennika Wieczornego” i wcześniej miał już z komiksem – jako współpracownik Wróblewskiego – do czynienia (vide „Leworęki”, drukowany na łamach popołudniówki pomiędzy grudniem 1973 a majem 1974 roku). Zaproponowany przez niego scenariusz to w zasadzie krótkie opowiadanie, do którego Wróblewski jedynie dorysował ilustracje (rezygnując przy tym z dodawania „dymków”). Fabuła nie jest przesadnie skomplikowana. Głównym bohaterem jest samotny kowboj Baxter, który przemierzając prerię, trafia na czterech oprychów znęcających się nad starym wodzem Irokezów, Chytrym Lisem. I chociaż rozprawia się z bandytami, nie jest w stanie uratować życia Indianina. Ten zaś, przed wydaniem ostatniego tchnienia, powierza Jankesowi niezwykle istotną tajemnicę – miejsce ukrycia tytułowego skarbu. Jednocześnie „wymusza” (w cudzysłowie, ponieważ Baxter to człowiek honoru, więc nawet nie wchodziło w rachubę, aby postąpił inaczej) na kowboju obietnicę, że po jego wydobyciu odda wszystko cierpiącemu niedostatek plemieniu.
Jak to jednak często bywa w westernach, zanim udowodni swoją szlachetność, Baxter musi rozprawić się ze zbirami, którzy od dłuższego już czasu polują na indiańskie kosztowności i gotowi są zrobić wszystko – i to dosłownie – aby wejść w ich posiadanie. Autor tekstu nie zapomniał o dodaniu kilku zasadniczych zwrotów akcji; zadbał również o odpowiednie stopniowanie napięcia, w efekcie czego „Skarb Irokezów” czyta się z przyjemnością niemal równą lekturze literackich westernów Wiesława Wernica i Adama Bahdaja (vide „Czarne sombrero”). Wróblewski nie miał tu szczególnych możliwości, aby rozpostrzeć skrzydła (niewielki rozmiar kadrów często wymuszał na grafiku pewną umowność w przedstawianiu wydarzeń i – nade wszystko – postaci), ale też nie zszedł poniżej swego, najczęściej przecież wysokiego, poziomu. Po pierwszych, całkiem udanych, doświadczeniach Andrzej Białoszycki na dobre zagustował w komiksie i w następnych latach chętnie tworzył opowieści rysunkowe do spółki z kolejnym grafikiem „Dziennika Wieczornego”, Andrzejem Olafem Nowakowskim, jak chociażby ciesząca się popularnością trylogia „Zemsta Harpera”, na którą złożyły się albumy: „Grzechotnik”, „Na wojennej ścieżce” i „Strzał o północy” (1984), oraz powstałe na podstawie powieści Tadeusza Kosteckiego „Wilcze imperium” (1987).
W zupełnie innym klimacie utrzymana jest druga z opowieści, czyli „My nigdy nie śpimy”, za której stronę fabularną odpowiada Andrzej Janicki (w ostatnich latach współtwórca kilku albumów mówiących o historii najnowszej Polski). Powstała ona – a raczej jej fragmenty – na początku lat 90. ubiegłego wieku i dotąd nie była publikowana. Miała stanowić część, planowanej przez autorów rodem z Bydgoszczy, gazety komiksowej, która ostatecznie nie ujrzała światła dziennego. Wróblewski zresztą pracy swej nie dokończył – na przeszkodzie stanęła przedwczesna śmierć artysty w sierpniu 1991 roku. Szkoda wielka, bo mógł to być jeden z najciekawszych w tamtych czasach polskich westernów obrazkowych. Głównie dlatego, że fabuła nie powielała romantycznej wizji Dzikiego Zachodu, jakiej przez lata wierny pozostawał Wróblewski, ale pełnymi garściami – jak zapewnia Janicki – czerpała z dokonań autorów spaghetti-westernów. Bliżej było jej więc raczej do importowanego „Durango”, niż na przykład „Przyjaciół Roda Taylora”. W wersji przedstawionej w trzeciej odsłonie „Archiwum” „My nigdy nie śpimy” liczą sobie dwanaście stron. Co się na nich znalazło? W zasadzie jedynie zawiązanie akcji, czyli wątek wprowadzenia jednego z agentów Pinkertona do grasującej na Dzikim Zachodzie bandy braci Reno w celu jej rozpracowania i aresztowania przywódców.
Janicki oparł scenariusz na autentycznych wydarzeniach, które rozegrały się w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie lat 60. XIX wieku, krótko po zakończeniu wojny secesyjnej, kiedy to Narodowa Agencja Detektywistyczna, założona przez pochodzącego ze Szkocji Allana Pinkertona, przeżywała swój największy rozkwit. Jej pracownicy zajmowali się wówczas między innymi tropieniem groźnych bandytów poszukiwanych listami gończymi – i temu właśnie wątkowi działalności słynnej firmy poświęcone miało być „My nigdy nie śpimy” (notabene tytuł stanowi hasło reklamowe, jakim posługiwała się Agencja). Niestety, tylko „miało”… Gdy patrzymy na rysunki Wróblewskiego, nie można mieć wątpliwości, że artysta znajdował się w znakomitej formie. Jeżeli więc pozostała część komiksu utrzymałaby wysoki poziom wprowadzenia, byłoby czym się rozkoszować. Szkoda tylko, że w trakcie prac redakcyjnych nad tą odsłoną „Archiwum” nie usunięto błędów ortograficznych w „dymkach”. Słowa „żadko” i „porządany” naprawdę kłują w oczy!
koniec
25 czerwca 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

I ty możesz być Kubą Rozpruwaczem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 IV 2024

Choć morderstwa Kuby Rozpruwacza były prawdziwe, dziś jego postać owiana jest legendą i stała się jednym z najchętniej wykorzystywanych motywów popkultury. Przejawem tego jest album „Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza”.

więcej »

Najjaśniejsza gwiazda na naukowym niebie starożytności
Agata Włodarczyk

12 IV 2024

Informacji dotyczących osiągnięć Hypatii nie zachowało się wiele – a jeśli mamy opierać się na tym, co jest nam dostępne, możemy rzec jedno: wielka szkoda! Ta żyjąca w IV n.e. wieku filozofka zdecydowanie zasługuje, by o niej pamiętać.

więcej »

Nowe otwarcie
Maciej Jasiński

11 IV 2024

Wojna Jokera dobiegła końca. Udało się powstrzymać kolejny kataklizm, który mógł doprowadzić do zniszczenia Gotham. Ale miasto i jego mieszkańcy wciąż liżą rany. W Gotham pozostało wiele osób, które popierały Jokera i prowadzoną przez niego wojnę. Pora zatem spróbować posprzątać w mieście i przygotować je na nowe czasy, które nadchodzą.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wyłącz ten telewizor!
— Marcin Osuch

(Trochę) Anty-Żbik
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Nie dla dzieci
— Marcin Osuch

Historia w obrazkach: Konkwistadorzy!
— Sebastian Chosiński

Piąty bieg, Cyklonie, piąty bieg!
— Konrad Wągrowski

Bumelanci i cwaniacy
— Sebastian Chosiński

Jankesi z Podhala
— Sebastian Chosiński

O okrutnym podboju Jukatanu
— Sebastian Chosiński

Światy zaginione i przypomniane
— Sebastian Chosiński

Wiekopomne dzieło króla Długouchych
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Płynąć na chmurach
— Sebastian Chosiński

Ptaki wśród chmur
— Sebastian Chosiński

„Czemu mi smutno i czemu najsmutniej…”
— Sebastian Chosiński

Pieśni wędrujące, przydrożne i roztańczone
— Sebastian Chosiński

W kosmosie też znają jazz i hip hop
— Sebastian Chosiński

Od Bacha do Hindemitha
— Sebastian Chosiński

Z widokiem na Manhattan
— Sebastian Chosiński

Duńczyk, który gra po amerykańsku
— Sebastian Chosiński

Awangardowa siła kobiet
— Sebastian Chosiński

Czekając na…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.