Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch
‹Planeta pod kontrolą›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlaneta pod kontrolą
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiBogusław Polch
Wydawca KAW
CyklEkspedycja
ISBN-1083-03-03247-X
Format48s. 205×287mm
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
[Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch „Planeta pod kontrolą”, Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch „Ekspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Seria komiksowa „Bogowie z kosmosu” nigdy nie grzeszyła fabularnym wyrafinowaniem; scenarzystom – zwłaszcza Arnoldowi Mostowiczowi (bo nie należy mieć wątpliwości, że Alfred Górny był raczej kwiatkiem do kożuszka) – zdarzały się luki logiczne i zadziwiające z punktu widzenia nauki wpadki. Ale z drugiej strony, czy można podchodzić śmiertelnie poważnie do poglądów Ericha von Dänikena?

Sebastian Chosiński

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
[Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch „Planeta pod kontrolą”, Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch „Ekspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie” - recenzja]

Seria komiksowa „Bogowie z kosmosu” nigdy nie grzeszyła fabularnym wyrafinowaniem; scenarzystom – zwłaszcza Arnoldowi Mostowiczowi (bo nie należy mieć wątpliwości, że Alfred Górny był raczej kwiatkiem do kożuszka) – zdarzały się luki logiczne i zadziwiające z punktu widzenia nauki wpadki. Ale z drugiej strony, czy można podchodzić śmiertelnie poważnie do poglądów Ericha von Dänikena?

Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch
‹Planeta pod kontrolą›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlaneta pod kontrolą
Scenariusz
Data wydania1990
RysunkiBogusław Polch
Wydawca KAW
CyklEkspedycja
ISBN-1083-03-03247-X
Format48s. 205×287mm
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W poprzednim tomie – „Zagładzie wielkiej wyspy” (1979) – scenarzyści ewidentnie zaprzeczyli panującym w naszym Wszechświecie zasadom fizyki. Z jednej strony zezwolili przebywającej na Desie Ais na kontakt telepatyczny z wciąż znajdującym się na Ziemi Zanem, do którego dochodzi w czasie rzeczywistym, co znaczyłoby tyle, że myśli płyną w przestrzeni kosmicznej znacznie szybciej (i to po wielekroć) niż światło. Z drugiej natomiast: choć od momentu, gdy kosmonautka wyruszyła na Ziemię minęły dziesiątki, jeśli nie setki lat, to po powrocie na Des, jakby nigdy nic, odwiedza ona swego starego znajomego z Akademii Władców, Allada. Inni dawno już umarli, a on z jakiegoś powodu, który nie został, niestety, czytelnikom wyjaśniony, uparcie trzyma się życia. Te niedorzeczności są potrzebne po to, aby na skróty popchnąć akcję do przodu i zapewnić jej ciągłość. W wydanej oryginalnie rok później kolejnej odsłonie cyklu – „Planecie pod kontrolą” – podobnych wpadek już nie ma. Ale za to zdarzają się inne nieścisłości, które każą się zastanowić nad tym, czy Arnold Mostowicz na pewno panował na własnym dziełem.
Tom szósty zaczyna się od kolejnego powrotu Ais (i przy okazji Zana) na Des, gdzie zostaje ona zatrzymana na rozkaz Wielkiego Mózgu i skierowana do pracy w laboratorium – to kara za niesubordynację i, opisaną w poprzedniej części, samowolną akcję mającą na celu uratowanie przed ostateczną zagładą mieszkańców wielkiej wyspy (czyli Atlantydy). Prace na Niebieskiej Planecie mają być jednak kontynuowane, dlatego rządzący Des komputer tworzy klon Ais, jej młodszą (można się domyślać, że i doskonalszą) wersję – Aistar. Wraz ze „świetnym uczonym” Mardukiem zostaje ona wysłana na Ziemię, aby kontrolować rozwój sytuacji na planecie. Po drodze ta dwuosobowa ekspedycja, wspomagana przez roboty, załatwia jeszcze pewne sprawy na Marsie i Księżycu. Jakie? Dla fabuły nie ma to w tym momencie większego znaczenia. Ba! sprawia wrażenie wątków dodanych na siłę – tylko po to, aby rozdąć komiks do wymaganej liczby plansz. W każdym razie to, co istotne, zaczyna dziać się dopiero w momencie, kiedy Aistar i Marduk docierają na Niebieską Planetę.
Tymczasem na Ziemi minęło znów wiele lat. Mieszkańcy dawnej Atlantydy rozprzestrzenili się po globie; część dotarła daleko na wschód – na obszar starożytnej Mezopotamii, gdzie udało im się stworzyć, jak na tamte czasy, rozwiniętą cywilizację. W dużej mierze dzięki pomocy… Sathama i Azazela (brakowało Wam ich, prawda?), którzy nie kierują się jednak wcale miłością do ludzi, ale chcą wykorzystać ich do własnych celów. I właśnie im na przeszkodzie stają Marduk i Aistar, której – dzięki niezwykłej urodzie (dodajmy, że kobieta jest znacznie ładniejsza i bardziej sexy od swego pierwowzoru) – udaje się przeciągnąć na swoją stronę manipulowanego przez Sathama króla Sargona. W tej części cyklu Mostowicz, opierając się oczywiście na teoriach Ericha von Dänikena, dla zbudowania fabuły wykorzystał informacje zaczerpnięte ze Starego Testamentu, ale też z mitologii mezopotamskiej. Dzięki temu dowiadujemy się, czym była (względnie: miała być) mityczna Wieża Babel i dlaczego została zniszczona. Wyjaśnione zostaje również, jak narodził się w Babilonie kult bogini Isztar oraz kto był odpowiedzialny za deprawację mieszkańców Sodomy i Gomory (z wyjątkiem Lota).

Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch
‹Ekspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEkspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie
Scenariusz
Data wydania4 maja 2015
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklEkspedycja
ISBN978-83-7961-218-5
Cena99,00
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W czasach gdy komiks pojawił się na rynku wszystko to musiało intrygować. Do tego stopnia, że czytelnicy – zwłaszcza młodzi – nie zwracali uwagi na scenariuszowe potknięcia. A tych w „Planecie pod kontrolą” nie brakuje, choć i tak jest ich mniej niż w „Zagładzie wielkiej wyspy”. Przede wszystkim nie przekonuje Satham pod postacią boga-ryby Oanesa (który notabene w komiksie pełni rolę negatywną, w rzeczywistości zaś – jeśli wierzyć żyjącemu w trzecim wieku przed Chrystusem babilońskiemu kapłanowi Berossosowi – przekazujący ludziom wiedzę). Bo czy naprawdę starożytni byli aż tak głupi, by nabrać się na kolesia w gumowym kombinezonie, którego głowa wystaje z szeroko otwartej paszczy? I który na dodatek, nie wiedzieć jak, porusza się, jak normalni ludzie, na dwóch nogach… tfu! przepraszam – płetwach! Druga rzecz: Jak uwierzyć w „świetność” Marduka, skoro nie potrafi on podjąć samodzielnie żadnej decyzji i o najprostsze – dla takiego uczonego jak on – sprawy wypytuje Aistar? Po trzecie: Czemu miał służyć wątek wysłania przez insekty biorobotów na meteoryt, który postanowiła zniszczyć kosmonautka z Des? I po czwarte: Dlaczego z biegiem czasu Satham i Azazel coraz bardziej, zamiast dyżurne „czarne charaktery”, przypominają własne karykatury? Chyba że Mostowiczowi zależało na tym, aby upodobnić ich do Statlera i Waldorfa, czyli dwóch wiecznie niezadowolonych starych malkontentów z „The Muppet Show”, który to program w tamtych czasach święcił największe triumfy.
Przy okazji przypomnienia poprzednich części serii każdy z recenzentów wychwalał rysunki Bogusława Polcha. Nie bez powodu. Także w „Planecie pod kontrolą” – kto wie, czy nie tej odsłonie cyklu, która była najbardziej zbliżona do stylistyki klasycznego science fiction – są one najmocniejszym punktem. Rysownik doskonale radzi sobie zarówno z odwzorowaniem starożytnej ziemskiej cywilizacji, jak i scenami rozgrywającymi się w przestrzeni kosmicznej (a i wizja podwodnej bazy Sathama może robić wrażenie). Stara się też, jak może, by przydać fabule posmaku sensacji – stąd atrakcyjne wizualnie strzelaniny, wybuchy, bójki. Jest to na tyle ciekawe, że w dużym stopniu przykrywa nieporadności scenariusza. A przynajmniej – odwracało od nich uwagę przed dekadami. W Polsce „Planeta pod kontrolą” opublikowana została przez Krajową Agencję Wydawniczą w 1990 roku, a więc dziesięć lat po premierze niemieckiej. Komiks ukazał się w stu pięćdziesięciu tysiącach egzemplarzy! I nawet jeśli było to o sto tysięcy mniej niż w przypadku „Zagłady wielkiej wyspy” (trzy lata wcześniej), to i tak liczba robi kolosalne wrażenie.
koniec
14 maja 2015

Komentarze

« 1 2
14 V 2015   21:01:07

Klon też może się inaczej odżywiać i używać innych kosmetyków niż oryginał.

14 V 2015   21:01:13

Będzie osobna recenzja wydania zbiorczego.

26 XII 2018   02:25:03

,,scenarzyści ewidentnie zaprzeczyli panującym w naszym Wszechświecie zasadom fizyki. Z jednej strony zezwolili przebywającej na Desie Ais na kontakt telepatyczny z wciąż znajdującym się na Ziemi Zanem, do którego dochodzi w czasie rzeczywistym, co znaczyłoby tyle, że myśli płyną w przestrzeni kosmicznej znacznie szybciej (i to po wielekroć) niż światło."
Chosiński zapomniał o ,,upiornym" kwantowym oddziaływaniu na odległosć.

26 XII 2018   08:58:54

@Satham- to, co widziałeś pierwotnie, to był taki "żart" PRL-owskiej sztuki drukarskiej.
@Romek- co do telepatii, dopiero to zwróciło twoją uwagę? W tych komiksach (zresztą tak samo jak w oryginalnych książkach) jest cały szereg naruszeń fizyki, poczynając od transportu.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Szczątkowo oryginalne
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 VI 2024

By nie przedłużać finałowego starcia Pająka z Kindredem, Egmont postawił tym razem na album podwójny pod tytułem „Amazing Spider-Man: Szczątki”.

więcej »

Oni znów to zrobili!
Maciej Jasiński

14 VI 2024

To już czwarty tom tej doskonałej serii. Do tej pory we wcześniejszych albumach poznaliśmy trzy ery Donżonu: „Świt”, „Zenit” i „Zmierzch”. Teraz przyszła pora na cykl „Monstra”, a więc historie poświęcone drugoplanowym postaciom. Czy taki zabieg z punktu widzenia czytelnika może być interesujący? Jak najbardziej, bo pokazując losy mniej ważnych bohaterów, autorzy wspaniale uzupełniają ten stworzony przez siebie przebogaty świat. Zresztą można było się już o tym przekonać, bo albumy 2 i 3 (...)

więcej »

W kleszczach traumy
Marcin Knyszyński

13 VI 2024

Jeff Lemire powraca w swoim charakterystycznym, autorskim stylu. Będzie smutno, tajemniczo, zagadkowo i na pewno niejednoznacznie. „Mazebook. Księga labiryntów” jest mocnym psychologicznym dramatem, wobec którego większość odbiorców nie przejdzie obojętnie.

więcej »

Polecamy

Ambasadorka pokoju

Niekoniecznie jasno pisane:

Ambasadorka pokoju
— Marcin Knyszyński

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wyłącz ten telewizor!
— Marcin Osuch

Funky, Brenda, Ais i Satham grają fair
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.