Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Steve McNiven, Mark Millar
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa
Tytuł oryginalnyCivil War
Scenariusz
Data wydania21 maja 2014
RysunkiSteve McNiven
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-7739-788-6
Format208s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Marvel: Wojna się rozpoczęła
[Steve McNiven, Mark Millar „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Już dawno żadna recenzja nie przysporzyła mi tylu kłopotów, co „Wojny domowej”, publikowanej jako trzydziesty dziewiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Jak bowiem ocenić rzecz odciskającą ogromne piętno na świecie superludzi, a jednocześnie tak rozczarowującą fabularnie?

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wojna się rozpoczęła
[Steve McNiven, Mark Millar „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa” - recenzja]

Już dawno żadna recenzja nie przysporzyła mi tylu kłopotów, co „Wojny domowej”, publikowanej jako trzydziesty dziewiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Jak bowiem ocenić rzecz odciskającą ogromne piętno na świecie superludzi, a jednocześnie tak rozczarowującą fabularnie?

Steve McNiven, Mark Millar
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #39: Wojna Domowa
Tytuł oryginalnyCivil War
Scenariusz
Data wydania21 maja 2014
RysunkiSteve McNiven
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-7739-788-6
Format208s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W XXI wieku szefostwo Marvela postanowiło przedefiniować dotychczasowy świat superbohaterów. Było to całkiem słuszne posunięcie, biorąc pod uwagę, że rynek komiksowy znalazł się w kryzysie – zamykano kolejne serie, a fabuły albo powielały znane od lat 60. schematy, albo obierały niebezpieczny kurs na ścieżkę wytyczoną przez „Modę na sukces”. Rynek potrzebował wstrząsu, dlatego też coraz częściej do rąk czytelników trafiały crossovery, których celem była zmiana skostniałego porządku. Mozaika powoli się układała, by z pojedynczych wydarzeń doprowadzić wreszcie do kluczowego przedsięwzięcia, którym jest właśnie „Wojna domowa”. Objęła swoim zasięgiem cały świat Marvela i praktycznie każda postać się w nim poruszająca wzięła udział w wydarzeniach z nią związanych (no, może poza Hulkiem, który przebywał wtedy na Saarkarze). Całość składa się z prezentowanej w WKKM miniserii, a także kilkudziesięciu odprysków, dotyczących poszczególnych postaci. Rozmach był więc imponujący.
Ciekawe również było założenie całości. Po nieudanej interwencji młodych superbohaterów z The New Warriors, którzy mieli schwytać drugoplanowych, acz potężnych łotrów, a doprowadzili do śmierci blisko tysiąca postronnych cywili, w tym dzieci, rząd postanowił wreszcie uporządkować szarą strefę, w jakiej poruszali się zamaskowani stróże prawa i wprowadził Ustawę o Rejestracji Superbohaterów. Środowisko natychmiast podzieliło się na jej zwolenników i przeciwników. Tymi pierwszymi dowodził Iron Man z czynnym wsparciem Mr. Fantastica z Fantastycznej Czwórki, natomiast drugimi, o dziwo, Kapitan Ameryka, który uważał, że to jawne ograniczenie praw obywatelskich. Wojna się rozpoczęła.
Nie będę ukrywał, że sam pomysł wydał mi się genialny w swojej prostocie. Korespondował również z niepewną sytuacją geopolityczną w realnym świecie. Kolejne strony pałaszowałem więc z chciwością, nie mogą się doczekać, co będzie dalej. Niestety, im bliżej końca, tym bardziej euforia zaczynała siadać, by wraz z ostatnimi stronami zupełnie opaść. Scenarzysta Mark Millar chciał chyba upiec za dużo pieczeni na jednym ogniu. W krótkiej, skądinąd, opowieści starał się zebrać wątki większości wydarzeń towarzyszących miniserii, co odbiło się negatywnie na jej fabule, ponieważ niezorientowany czytelnik może mieć problemy ze zidentyfikowaniem kolejnych wydarzeń. Zwłaszcza polski czytelnik, który nie miał szans dowiedzieć się, skąd Spider-Man ma dodatkowe mechaniczne ramię, a Hawkeye jest kobietą itp. To już jednak specyfika rodzimego ubogiego rynku komiksowego. Gorzej, że przeładownie postaciami i wydarzeniami negatywnie odbija się na akcji, która albo stoi w miejscu, koncentrując się na rozmowach kolejnych nowych postaci, albo leci na łeb na szyję, a czytelnik ma problem ze zorientowaniem się, kto kogo w danej chwili tłucze. Niestety traci na tym strona emocjonalna przedsięwzięcia. Najlepiej zarysowanym charakterem wydaje się bowiem Tony Stark, którego poczynania wyraźnie kontrastują z marnie uzasadnionymi decyzjami Kapitana Ameryki.
Na szczęście mamy też całą masę smaczków, które bronią jakości „Wojny domowej”. W końcu przyznanie się publicznie Petera Parkera do tego, że jest Spider-Manem, to wydarzenie z gatunku tych epokowych (polecam reakcję J.J. Jamesona na tę wieść). Są też mniej dramatyczne sytuacje, choć nie mniej wciągające, jak chociażby pojawienie się Punishera, który przyłącza się do przeciwników Ustawy. Problem polega na tym, że jest takim radykałem, że zwłaszcza Kapitan Ameryka nie może zaakceptować jego metod działania. Z drugiej strony ekipa Iron Mana brata się z przestępcami, by ci pomogli wyłapać im buntowników.
Szkoda tylko, że misternie konstruowana fabuła z czasem zaczyna robić się coraz bardziej banalna, a już końcówka, w której widzimy Nowy Wspaniały Świat, jest tak naiwna i cukierkowa, że zupełnie nie pasuje do dramatyzmu zakończonej przed chwilą wojny. Wygląda to trochę tak, jakby Millar i szefostwo Marvela przestraszyli się swoich pomysłów i postanowili załagodzić całą sytuację.
Od strony wizualnej „Woja domowa” również mogłaby prezentować się lepiej. Co prawda Steve McNiven prezentuje dynamiczną kreskę, sprawdzającą się w tego typu przedsięwzięciach, ale ma się wrażenie, że goniły go terminy i nie zawsze przykładał się do pracy. W efekcie dostaliśmy rzecz przyzwoitą, ale absolutnie się niewyróżniającą, co nie powinno mieć miejsca w tego typu historycznych komiksach.
Trudno zatem jednoznacznie ocenić tę pozycję. Na pewno mamy do czynienia z rzeczą ważną, która wprowadza nową jakość do świata Marvela. Warto dodać, że tym razem są to zmiany bardzo dobrze przemyślane, ciekawie modyfikujące uniwersum i dające mnóstwo możliwości dalszego rozwoju. Jednak sama „Wojna domowa”, jako historia, choć niewątpliwie wciąga, pozostawia spore uczucie niedosytu. Zwłaszcza w jej końcowej fazie ma się wrażenie, że Mark Millar, ograniczony jedynie siedmioma tomami miniserii, zaczął się spieszyć, by pomieścić wszystkie zwroty akcji, co niestety przekłada się na dziwne decyzje bohaterów i nie odzwierciedla przekonująco motywacji, jakie nimi kierują. Niemniej na pewno nie jest to stracona pozycja kolekcji Hachette.
koniec
1 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VIII 2022

Bałem się tego komiksu. Zanim go przeczytałem, najpierw dość długo łypał na mnie z półki i doprawdy nie wiedziałem czego się po nim spodziewać. Oto on – „Mały astronauta” autorstwa Jean-Paula Eida.

więcej »

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Notatki z podróży
Agata Włodarczyk

10 VIII 2022

Nie każdy, kto mieszkał w obcym kraju, potrafi o nim pisać bez uprzedzeń, uciekać od porównań, celebrować inność i jednocześnie przedstawiać ją jako coś normalnego. Davidowi Camposowi w „Kassumai” się to udało.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Znów powróciłeś stary druhu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.