Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Hermann Huppen
‹Jeremiah #6: Sekta›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #6: Sekta
Scenariusz
Data wydania30 czerwca 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Jeden jest bóg, a zwą go Inemoch!
[Hermann Huppen „Jeremiah #6: Sekta” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Festiwal Hermanna Huppena w Polsce trwa dalej. Po zakończeniu dziesięciotomowej historycznej serii „Wieże Bois-Maury” zaczęła ukazywać się jej kontynuacja; do tego opublikowano najnowsze dzieło artysty – western „Bez przebaczenia”. A Elemental nie ustaje w dostarczaniu spragnionym czytelnikom kolejnych odsłon „Jeremiaha”. Szósta w kolejności nosi tytuł „Sekta”.

Sebastian Chosiński

Jeden jest bóg, a zwą go Inemoch!
[Hermann Huppen „Jeremiah #6: Sekta” - recenzja]

Festiwal Hermanna Huppena w Polsce trwa dalej. Po zakończeniu dziesięciotomowej historycznej serii „Wieże Bois-Maury” zaczęła ukazywać się jej kontynuacja; do tego opublikowano najnowsze dzieło artysty – western „Bez przebaczenia”. A Elemental nie ustaje w dostarczaniu spragnionym czytelnikom kolejnych odsłon „Jeremiaha”. Szósta w kolejności nosi tytuł „Sekta”.

Hermann Huppen
‹Jeremiah #6: Sekta›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJeremiah #6: Sekta
Scenariusz
Data wydania30 czerwca 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Elemental
CyklJeremiah
Cena38,00
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Po dramatycznych przeżyciach – swoją drogą czy bohaterowie serii Hermanna Huppena mają na koncie jakieś nietraumatyczne przygody? – opisanych przez belgijskiego scenarzystę w tomie zatytułowanym „Laboratorium wieczności” (1986) może się wydawać, że teraz czeka wreszcie Jeremiaha i Kurdy’ego Malloya chwila oddechu. Przynajmniej oni tak sądzą; czytelnik natomiast od samego początku wie, że byłoby dla nich lepiej, aby na to nie liczyli. Wystarczy wszak rzut oka na pierwszą planszę komiksu, która – jeśli dodamy do tego jeszcze jednoznaczny (w kontekście całego cyklu) tytuł albumu, „Sekta” – zapowiada kolejne kłopoty, jakie prędzej czy później muszą stać się udziałem sympatycznych, mimo swoich wielu wad, bohaterów. Ale na razie nie dostrzegają oni jeszcze gromadzących się nad ich głowami czarnych chmur. Jedyne, co przeszkadza im w drodze i wypełnieniu kolejnego zlecenia, to… mgła. Tak gęsta, że ich szef, sierżant policji Grehan, podejmuje decyzję o wstrzymaniu marszu i przeczekaniu do rana. Grehan wraz ze swoim pomocnikiem Lessleyem oraz dodatkowo wynajętymi Jeremiahem i Kurdym eskortują rodzinę Graigów. I chociaż Norman Graig sprawia wrażenie człowieka bardzo tajemniczego, zadanie nie przysparza im, jak dotąd, większych trosk.
Aż do teraz. We mgle znika bowiem Lessley, który udaje się do lasu, aby upolować coś do zjedzenia. Sierżant Grehan, gdy tylko mgła opada, zarządza dalszy marsz; nie ma zamiaru ani czekać, ani tym bardziej wszczynać poszukiwań swego pomocnika. Ostrzegał go przecież; Lessley wiedział, że jeśli coś mu się stanie, nie może liczyć na żadną pomoc. Najważniejsze jest przecież wypełnienie zadania i bezpieczeństwo ochranianej rodziny. Jeremiah i Malloy, chociaż zaskoczeni postępowaniem sierżanta, nie mogą mu się przeciwstawić; są jedynie pionkami wynajętymi do wykonywania poleceń. I zdają sobie sprawę, że wszyscy zyskają na tym, jeśli będą ze sobą ściśle współpracować, zamiast się kłócić. Tym bardziej że dalsza droga zaczyna obfitować w przeszkody. A to zniszczony trakt, a to dziwni ludzie wałęsający się po lesie, wreszcie – już po dotarciu do miasta – zwyczajni bandyci, którzy, zobaczywszy świadczące o zamożności ciuchy Graigów, planują napad na konwój. Jak się jednak później okazuje, to jeszcze nie koniec tarapatów. Ba! prawdziwe kłopoty zaczynają się dopiero wtedy, gdy nadciąga… pomoc. Szukając schronienia i lekarza, uciekinierzy trafiają do dziwnej osoby, w której w sposób autorytarny rządzi niejaki Abraham P.W. Smith, wielki kapłan jedynego prawdziwego boga Inemocha.
To oczywiście wyjaśnia tytuł albumu. I nie jest żadną szczególną tajemnicą, ponieważ Hermann przedstawia nam „wielkiego kapłana” już na samym początku komiksu. Czytelnik ani przez moment nie ma więc wątpliwości, że drogi Smitha oraz Kurdy’ego i Jeremiaha muszą się w końcu przeciąć. Najważniejsze, aby scenarzysta potrafił tak poprowadzić akcję, by to, co nieuchronne, było w równym stopniu ekscytujące. I nie da się ukryć, że z tym akurat Belg radzi sobie całkiem nieźle. Fabuła zaczyna szwankować dopiero później. Nie dlatego, że pojawiają się w niej jakieś luki logiczne; wręcz przeciwnie, wszystko jest ze sobą powiązane. Problem jest inny – trochę za dużo tu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Gdy tylko bohaterowie wdeptują w bagno, pojawia się ktoś, kto wyciąga do nich pomocną dłoń. Zaskakuje też trochę fakt, że tytułowa sekta odgrywa w całej historii jedynie rolę drugoplanową, jakby Huppen nie znalazł pomysłu na to, by wykorzystać ją z większym rozmachem. W efekcie pojedynek dwójki przyjaciół z wyznawcami Inemocha zostaje odfajkowany w tempie ekspresowym. A szkoda, bo spokojnie można było ten akurat wątek pogłębić, tym samym kierując komiks w stronę okultystycznego horroru.
Ale to wcale nie znaczy, że „Sekta” nie zasługuje na uwagę. Przeciwnie! To wciąż znakomita opowieść o postapokaliptycznym świecie, w którym życie ludzkie nie przedstawia większej wartości, w którym zabić człowieka to tyle, co pacnąć muchę łapką. Motyw drogi – typowy zresztą dla całego „Jeremiaha” – w tym albumie zostaje wpisany (notabene nie po raz pierwszy i nie ostatni) w stylistykę historii z Dzikiego Zachodu. Hermann chyba nie przypadkowo wprowadza do akcji postać Petera Lubowcziczenki (ciekawe kto mu podpowiedział to pseudorosyjskie nazwisko?), który pod pewnymi względami przypomina pamiętnego Johna Mallory’ego z klasycznego spaghetti westernu Sergia Leone „Garść dynamitu” (1971). Jak i w poprzednich albumach cyklu, tak i w „Sekcie” Belg przedstawia nam jedynie pewien wycinek wydarzeń. Może to pozostawiać wrażenie niedosytu (nie dowiadujemy się bowiem, ani kim jest Graig, ani jak doszło do tego, że Kurdy i Jeremiah zaczęli go ochraniać, ani nawet jaki jest cel ich wspólnej podróży), ale z drugiej strony – taka aura tajemniczości i niedopowiedzenia ma też swój niewątpliwy urok; na dodatek z czasem staje się spójnym elementem całego uniwersum budowanego przez Huppena.
Inna sprawa, że daje mu również wolną rękę w budowaniu kolejnych fabuł, uwalniając tym samym od troski o chronologię zdarzeń. Graficznie „Sekta” nie wnosi nic nowego; jest dokładnie taka, jak wcześniejsze odsłony cyklu. Świat (zwłaszcza ten zamieszkany), przez który prowadzi nas belgijski rysownik, odstręcza już na pierwszy rzut oka. Twarze postaci rzadko wzbudzają zaufanie, a jeśli już któraś z nich zaczyna wydawać się sympatyczna, możecie być pewni, że bardzo szybko okaże się, iż człowiek o zaskakująco miłej aparycji okaże się niegodną szacunku szują. Ci zaś, którzy wyglądają, jak szaleńcy – są nimi na sto procent. Ale czy można się temu dziwić, skoro wszyscy zostali doświadczeni przez kataklizm nuklearny?
koniec
19 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ta, która ocaliła tysiące
Agata Włodarczyk

11 VIII 2022

Historia Ireny dobiega końca na wielu płaszczyznach: bohaterka kończy swoje przemówienie, sadzi drzewo w dolinie Jerozolimy, opuszcza tereny Jad Waszem, a wkrótce i Izrael, wracając do komunistycznej Polski. Zostało jednak jeszcze kilka istotnych kwestii, o których trzeba było wspomnieć.

więcej »

Notatki z podróży
Agata Włodarczyk

10 VIII 2022

Nie każdy, kto mieszkał w obcym kraju, potrafi o nim pisać bez uprzedzeń, uciekać od porównań, celebrować inność i jednocześnie przedstawiać ją jako coś normalnego. Davidowi Camposowi w „Kassumai” się to udało.

więcej »

Finał najdłuższej przygody w historii polskiego komiksu
Maciej Jasiński

9 VIII 2022

Kajtek i Koko w swą kosmiczną podróż wyruszyli 29 kwietnia 1968 roku na łamach „Wieczoru Wybrzeża”, by zakończyć ją ponad cztery lata później, 31 lipca 1972 roku. Ukazało się w sumie niemal 1300 pasków. Rozpoczęte w 2018 roku nowe wydanie w postaci liczących po około 100 stron albumów, właśnie doczekało się finału. W trzy lata wydawnictwu Egmont udało się doprowadzić do końca tę najdłuższą historię, jaką stworzył Janusz Christa.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Diamenty nie zapewniają wieczności
— Sebastian Chosiński

Na miedzianej ziemi
— Tomasz Nowak

Prawo i bezprawie
— Tomasz Nowak

Odwaga i poświęcenie
— Sebastian Chosiński

Prosto i spójnie
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Tragedia pomyłek
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Coś!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Człowiek z duszą i sercem
— Sebastian Chosiński

Przez dziury w dachu widać księżyc nad górami
— Sebastian Chosiński

Przepastne archiwa wypełnione skarbami
— Sebastian Chosiński

Ziemia obca, lecz swoja
— Sebastian Chosiński

Z twarzą zwróconą na wschód…
— Sebastian Chosiński

Dybuki krążą wokół nas
— Sebastian Chosiński

Żółw i diabeł
— Sebastian Chosiński

Cyceron kontra piękna Ormianka
— Sebastian Chosiński

Bohater na przekór
— Sebastian Chosiński

Spaghetti-superbohaterstwo
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.