Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Frederik Peeters
‹Lupus #1›

Lupus
EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLupus #1
Tytuł oryginalnyLupus
Scenariusz
Data wydanialuty 2005
RysunkiFrederik Peeters
PrzekładWojciech Nowicki
Wydawca POST
CyklLupus
ISBN-1083-919142-5-9
Cena29,50 zł
Gatunekobyczajowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Lupus, str. 1.

Czerwona pigułka, niebieska pigułka czy porost bedłkowaty?
[Frederik Peeters „Lupus #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W pierwszych chwilach lektury skojarzyłem “Lupusa” z filmem “Fear and Loathing in Las Vegas” Terry Gilliama. Kilka stron później do głowy przyszedł mi jeszcze “Stary człowiek i morze” Hemingwaya. Potem byłem już zbyt zaabsorbowany lekturą by myśleć o czymkolwiek innym.

Tomasz Kontny

Czerwona pigułka, niebieska pigułka czy porost bedłkowaty?
[Frederik Peeters „Lupus #1” - recenzja]

W pierwszych chwilach lektury skojarzyłem “Lupusa” z filmem “Fear and Loathing in Las Vegas” Terry Gilliama. Kilka stron później do głowy przyszedł mi jeszcze “Stary człowiek i morze” Hemingwaya. Potem byłem już zbyt zaabsorbowany lekturą by myśleć o czymkolwiek innym.

Frederik Peeters
‹Lupus #1›

Lupus
EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLupus #1
Tytuł oryginalnyLupus
Scenariusz
Data wydanialuty 2005
RysunkiFrederik Peeters
PrzekładWojciech Nowicki
Wydawca POST
CyklLupus
ISBN-1083-919142-5-9
Cena29,50 zł
Gatunekobyczajowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Lupus, str. 1.
Wielka podróż, ostatnie wakacje przed zanurzeniem się po szyję w prawdziwym życiu - pracy, rodzinie, zeznaniach podatkowych. Być może jedyna szansa żeby zasmakować beztroski, przygody, wolności. Czas by się zastanowić i poukładać sprawy zanim będzie za późno. Krótko mówiąc, przerwa z życia to może mało oryginalny, ale niezwykle pociągający motyw, który raz na jakiś czas pojawia się w jednym z dziełek popsztuki. W “Easy Riderze” bohaterowie wsiadali na motocykl, zapalali jointa i jechali w stronę horyzontu. W “Lupusie” tytułowy bohater i jego najlepszy przyjaciel Tony kupują przechodzony kosmiczny kontenerowiec, wrzucają na ruszt któryś z bogatej kolekcji halucynogenów i ruszają na ryby. I to nie byle jakie płotki a prawdziwe morskie potwory, które zamiast wędką bezpieczniej łowić taktycznymi ładunkami wybuchowymi. Dodatkiem do ryb staje się spotkana przypadkiem w barze dziewczyna, Sanaa, która zabiera się w narkotyczno - ichtiologiczny trip z bohaterami. Początkowo oczywiście panuje sielanka, ale jak we wspomnianym “Easy Riderze”, wydarzenia z czasem zaczną przyjmować coraz gorszy obrót...
Póki co jednak Frederik Peeters dotyka samego sedna natury - tej rozumianej jako zbitka zwierząt, roślin i krajobrazów, jak i tej ludzkiej. Lupus i Tony przesiadują więc z wędkami na skalnych klifach gapiąc się w spławik, dożylnie, doustnie i donośnie zażywają zdobycze międzyplanetarnego narkobiznesu, a w przerwach polują na jeszcze jedną, tym razem damską zdobycz, która orbituje pomiędzy jednym a drugim myśliwym. Jest w tych scenach “Lupusa” wyciszenie i koncentracja na trójce bohaterów, tkwiących gdzieś na rubieżach rzeczywistości. Są małe dramaty, jest nie dająca o sobie zapomnieć przeszłość, zazdrość, współzawodnictwo, które spycha w końcu na bok Wielką Przygodę. Lapus jako narrator historii czyni obserwacje, przy których trudno nie uśmiechnąć się z nostalgią - o oddalaniu się starych przyjaciół, o tym jak niewiele wiemy o sobie nawzajem... Wyprawa bohaterów stopniowo zmienia się w coś, czego żaden z nich się nie spodziewał, a Peeters doskonale radzi sobie z prowadzeniem czytelnika przez meandry tej historii - od początkowej euforii, przez wyciszenie i kryzys, po końcowy dramat.
“Lupus” to jednak również komiks przygodowy (w dodatku w konwencji science fiction) i przygoda nie daje tu o sobie zapomnieć. Są okryte tajemnicą łowiska, nieuchwytne ryby - giganty, podejrzane barowe znajomości, wszechobecne dragi... Sztafaż science fiction dodaje temu wszystkiemu tylko uroku. Zamiast łowić ryby z banalnego molo mamy wielkie kwasowe kaniony, ryby zakrzywiające pole grawitacyjne i statki kosmiczne w tle. Kto by się jednak obawiał fantastycznej konwencji, niech odetchnie z ulgą. To wciąż stary dobry Peeters, ten sam, który kilka lat temu dał nam się poznać jako autor i jeden z bohaterów komiksu “Niebieskie pigułki”, w którym snuł opowieść o swoim związku z nosicielką HIV. Tematyczny skok pomiędzy tym ostatnim komiksem a “Lupusem” jest z pozoru kosmiczny, ale w gruncie rzeczy nie taki wielki - przeważająca część opowieści to znów obyczajowa historia o trójce uczuciowych rozbitków.
Z niespieszną, snująca się w swoim rytmie fabułą doskonale współgra oprawa graficzna komiksu. Peeters rysuje w charakterystyczny, nieco uproszczony sposób, pozwalający natychmiast odczytać emocje bohaterów, a równocześnie udanie przedstawić nie_tak_bardzo zaawansowaną technologię przyszłości, skrzelodyszne koszmary chorych na umyśle wędkarzy czy skaliste krajobrazy odległych planet. Kreska Peeteresa jest tylko pozornie luźna i niedbała. W porównaniu do “Niebieskich pigułek” widać pójście w stronę realizmu i większej szczegółowości rysunków. Kadrowanie we współpracy z monologami Lupusa odpowiednio buduje tempo historii. W efekcie powstaje to, o co nieraz trudno: klimat.
Tom pierwszy “Lupusa” to bardzo dobry początek dłuższej opowieści. Na tyle spójny, że można go czytać jako zamkniętą całość, na tyle rozbudowany, że natychmiast po skończeniu tomu pojawia się ochota na więcej. I życzmy sobie, aby czekanie na to “więcej” nie trwało zbyt długo. Tymczasem polecam zarzucenie czegoś relaksującego, wyciągnięcie w fotelu i trip w świat groźnego międzyplanetarnego wędkarstwa i trudnych międzyludzkich relacji. Warto.
koniec
4 kwietnia 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dziesięć lat wcześniej
Marcin Knyszyński

16 V 2022

Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

więcej »

Tachionowa ropucha über alles
Sebastian Chosiński

15 V 2022

Ostatni zbierający regularne (nie spin-offowe) zeszyty album z serii „Fear Agent” nie jest, niestety, tak dobry jak dwa poprzednie. W znajdujących się w nim opowieściach – „Ja kontra ja” oraz „W innym rytmie” – trudno dostrzec tę nieokiełznaną radość, jaka towarzyszyła scenarzyście na początku tworzenia cyklu. Nie oznacza to jednak, że jest kiepski. W czasie lektury na pewno nie raz się uśmiechniecie, a może nawet… wzruszycie.

więcej »

Powielanie grzechów przeszłości
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 V 2022

„Drzewo macierzy”, czyli trzeci tom serii science fiction „Kolonizacja”, wyczerpał do niej cały mój kredyt zaufania. Nie będzie więc miło.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Moje kolejne honorarium
— Paweł Ciołkiewicz

Zanurzyć się w złotym świetle
— Paweł Ciołkiewicz

Nowe życie
— Paweł Ciołkiewicz

Niebezpieczne eksperymenty
— Paweł Ciołkiewicz

Co ja robię tu?
— Paweł Ciołkiewicz

Sypiając z wrogiem
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Reaktywacja
— Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski

Odmierzanie Sekwany łyżeczką do kawy
— Marcin Osuch

Tajne służby à la française
— Marcin Osuch

Autentyczność
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.