Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Yves H., Hermann Huppen
‹Bois-Maury #5: Oko niebios›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBois-Maury #5: Oko niebios
Scenariusz
Data wydania10 listopada 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklBois-Maury
Cena39,90
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Historia w obrazkach: Predator nie dałby sobie rady
[Yves H., Hermann Huppen „Bois-Maury #5: Oko niebios” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy to ostatni tom serii „Bois-Maury”? W każdym razie taki wniosek można by wyciągnąć z finału „Oka Niebios”. Ale przecież gdy w albumie „Oliwier” na oczach czytelników ginął rycerz Aymar, protoplasta rodu, odnosiło się podobne wrażenie. Pewnie więc lepiej schować nadzieję głęboko na dnie serca i ewentualnie dać się w przyszłości zaskoczyć Hermannowi i Yves’owi Huppenom.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Predator nie dałby sobie rady
[Yves H., Hermann Huppen „Bois-Maury #5: Oko niebios” - recenzja]

Czy to ostatni tom serii „Bois-Maury”? W każdym razie taki wniosek można by wyciągnąć z finału „Oka Niebios”. Ale przecież gdy w albumie „Oliwier” na oczach czytelników ginął rycerz Aymar, protoplasta rodu, odnosiło się podobne wrażenie. Pewnie więc lepiej schować nadzieję głęboko na dnie serca i ewentualnie dać się w przyszłości zaskoczyć Hermannowi i Yves’owi Huppenom.

Yves H., Hermann Huppen
‹Bois-Maury #5: Oko niebios›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBois-Maury #5: Oko niebios
Scenariusz
Data wydania10 listopada 2015
RysunkiHermann Huppen
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklBois-Maury
Cena39,90
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Po odcinkach serii, których akcja rozgrywała się – na przestrzeni kilku wieków – na Sycylii („Assunta”), w Kastylii („Rodrigu”), Niderlandach („Dulle Griet”) oraz na kresach dawnej Rzeczypospolitej („Wasyl”), przy piątym podejściu Hermann Huppen oraz jego syn Yves (ponownie występujący jako, tym razem jedyny, scenarzysta) przenieśli fabułę na inny kontynent – do znajdującej się pod panowaniem Hiszpanii Ameryki Środkowej. Jest 1660 rok; dziedzictwem Karola V Habsburga włada jego prawnuk, Filip IV. W tym czasie kraj stopniowo popada w marazm; nie tylko przeżywa ogromne kłopoty gospodarcze i finansowe, ale ponosi też porażki na arenie politycznej i militarnej. Uniezależniają się od Hiszpanii Portugalia oraz Zjednoczone Prowincje Niderlandzkie (ostatecznie dzieje się to na mocy, kończącego wojnę trzydziestoletnią, pokoju westfalskiego). Tylko po drugiej stronie Oceanu panowanie Madrytu wydaje się, przynajmniej na razie, nienaruszalne. Co jednak nie oznacza, że przyjmowane jest przez tubylców bez oporu.
Majowie wciąż mają w pamięci czasy sprzed przybycia konkwistadorów, kiedy byli jedynymi władcami Jukatanu. W zaprowadzaniu nowych porządków Hiszpanom oficjalnie pomaga Kościół katolicki i tworzący misje chrystianizacyjne franciszkanie, których celem jest wytrzebienie pogańskich kultów. Jedni i drudzy nie stronią przy tym od fanatycznej brutalności, widząc w Indianach nie tyle ludzi, co zwierzęta, z których ciał należy przepędzić Złego. I nic dziwnego, że takie postępowanie nie przysparza Europejczykom sympatii. W komiksie obserwujemy właśnie grupę hiszpańskich żołnierzy, którzy prowadzeni przez tubylca eskortują w drodze przez dżunglę franciszkańskiego mnicha. Jest wśród nich także jeden nie-Hiszpan. To Francuz, szlachcic Aymar de Bois-Maury. Jak się tam znalazł, tym razem się nie dowiadujemy. Ale wiadomo za to, dlaczego, chociaż on sam stara się to utrzymać jak najdłużej w tajemnicy przed swymi towarzyszami rodem z Półwyspu Pirenejskiego.
Oddział, z którym podróżuje Aymar – oficjalnie pełniący funkcję doradcy (czyjego?) – zostaje wciągnięty w pułapkę i wyrżnięty. Tylko Francuzowi udaje się wyjść cało, choć i to jedynie z tego powodu, że w ostatniej chwili przychodzą mu z pomocą ludzie kapitana Esperanzy i Olazabala, jego podwładnego. Bois-Maury przyłącza się więc teraz do nich, nie pozwalając przy tym poderżnąć gardła Indianinowi, który niewiele brakowało, aby pozbawił go życia. Ta wspaniałomyślność może zaskakiwać, ale w rzeczywistości wcale nie jest taka bezinteresowna, jak mogłoby się wydawać w pierwszej chwili. W czasie walki wręcz z Indianinem wydarzyło się bowiem coś, co zwróciło uwagę Aymara i w efekcie czego uznał on, że tubylec może być mu jeszcze bardzo przydatny – tyle że żywy, nie martwy. Wstawiając się za nim, Francuz wzbudza jednak niechęć hiszpańskiego dowódcy, co prostą drogą prowadzić będzie do ostrego iskrzenia między nimi.
Scenarzysta „Oka Niebios”, Yves Huppen, postawił tym razem bardziej na stworzenie odpowiedniego klimatu niż fabularne fajerwerki, których nie brakowało w niektórych z poprzednich tomów cyklu. Droga przez złowrogą dżunglę (w komiksie, gwoli ścisłości, nazywaną puszczą), w której na każdym kroku czają się niebezpieczeństwa (czy to wrogo nastawieni Indianie, czy też dzikie zwierzęta) przypomina – tak, tak! to nie żart – „Predatora” (1987) Johna McTiernana. Wspólnymi mianownikami obu dzieł są nie tylko miejsce akcji (tereny dzisiejszego Meksyku), ale nade wszystko duszny, klaustrofobiczny klimat oraz unoszący się w powietrzu zapach śmierci. Jest ona zresztą wszechobecna i trudno aby było inaczej, skoro wszyscy bohaterowie dramatu szczerze się nienawidzą. Dla każdego z nich życie pozostałych nie przedstawia większej wartości – rządzą nimi religijny fanatyzm, chciwość, uprzedzenia rasowe. Huppen junior stara się bardzo, by podnieść napięcie, co wcale nie jest takie łatwe, biorąc pod uwagę, że intryga prostą drogą – bez żadnych wybojów i zakrętów – zmierza do finału. Finału – dodajmy – rozegranego raczej w sferze symbolicznej.
Spore pole do popisu, rysując „Oko Niebios”, miał za to Huppen senior. Chociaż i on musiał bardzo się natrudzić, aby nie zanudzić czytelnika (czy też raczej: oglądacza). Bo przecież skoro cały komiks rozgrywa się w dżungli, będącej de facto kolejnym z bohaterów opowiadanej historii, musi dominować w albumie kolor zielony. Ale jakaż to jest zieleń! Wyrazista, bijąca po oczach, wnikająca w świadomość,; nie tylko wypełniająca całe tło, ale wręcz pożerająca wszystko dokoła. Tym ważniejszą rolę mają do odegrania inne, wykorzystane przez Hermanna, barwy. I tym sensowniej musiał ich belgijski rysownik używać. Poradził sobie z tym ograniczeniem doskonale. Plansze, których akcja rozgrywa się nocą czy też skąpana w promieniach zachodzącego słońca scena finałowa – to prawdziwy majstersztyk godny największego twórcy. Dotarłszy do końca komiksu, aż strach pomyśleć, że to naprawdę jest (względnie – to ta korzystniejsza dla czytelników opcja – może być) ostatni odcinek serii. Choć przecież niezbadane są wyroki boskie…
koniec
26 października 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Hołd niemalże wzorcowy
Maciej Jasiński

16 VIII 2022

15 listopada 2008 roku zmarł Janusz Christa. Redakcja „Zeszytów Komiksowych” zrobiła wówczas najlepsze, co mogli – przygotowała numer poświęcony twórcy Kajka i Kokosza, który ukazał się pół roku później. I jest to do dziś jedyna tak obszerna publikacja poświęcona osobie i twórczości tego wybitnego polskiego komiksiarza.

więcej »

Tam piekło twe, gdzie serce twoje
Marcin Knyszyński

15 VIII 2022

Egmont bardzo konsekwentnie podszedł do tematu zbiorczych edycji „Hellblazera” – w lipcu otrzymaliśmy trzeci, ostatni tom autorstwa Jamesa Delano. To właśnie ten Brytyjczyk, stworzył postać Johna Constantine’a od podstaw – opierając się na kilku podstawowym założeniach Alana Moore’a. W życiu ulicznego maga z Liverpoolu skończył się pewien etap – zobaczymy dziś jak to wyglądało.

więcej »

Pożegnanie z Dzikim Zachodem
Maciej Jasiński

14 VIII 2022

W ostatnich miesiącach wydawnictwo Egmont zaprezentowało trzy tomy serii "Lucky Luke", będące ostatnimi, jakie narysował Morris. Niestety, nie są to najlepsze komiksy tego powstającego przez wiele dekad cyklu. Ale problem w mniejszym stopniu dotyczy ilustracji, ocenę tych albumów mocno obniżają scenariusze, które są o wiele mil poniżej poziomu tych, które w najlepszych czasach serii stworzył Rene Goscinny.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Zaskakująco dobrze
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Do utraty tchu i zmysłów
— Sebastian Chosiński

Pycha kroczy przed upadkiem
— Wojciech Gołąbowski

Co znaczy współpraca
— Wojciech Gołąbowski

Bardzo na czasie
— Wojciech Gołąbowski

Miłość w czasach wojny
— Marcin Osuch

Przeczuwając własną śmierć
— Wojciech Gołąbowski

Lisa znów gubi lalkę
— Wojciech Gołąbowski

Ułańska fantazja, krnąbrny charakter
— Sebastian Chosiński

Gdy dzieci nie słuchają rodziców…
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Diamenty nie zapewniają wieczności
— Sebastian Chosiński

Na miedzianej ziemi
— Tomasz Nowak

Prawo i bezprawie
— Tomasz Nowak

Odwaga i poświęcenie
— Sebastian Chosiński

Prosto i spójnie
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Tragedia pomyłek
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Co za porąbana rodzinka!
— Sebastian Chosiński

Bystanders w czasach pogardy
— Sebastian Chosiński

Słowo Boże nie zawsze niesie otuchę
— Sebastian Chosiński

Coś!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.