Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mark Bagley, Brian Michael Bendis, David Lafuente
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana
Tytuł oryginalnyUltimate Spider-Man: Death of Spider-Man
Scenariusz
Data wydania13 stycznia 2016
RysunkiDavid Lafuente, Mark Bagley
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Format208s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Marvel: Superbohaterstwo jako śmiertelna choroba…
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis, David Lafuente „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W poprzednim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela mogliśmy przeczytać przejmującą historię o umieraniu Kapitana Marvela. W osiemdziesiątym drugim pozostajemy w podobnych, żałobnych klimatach, albowiem definitywnie pożegnamy kolejnego superbohatera. Zresztą tytuł „Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana” mówi wszystko.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Superbohaterstwo jako śmiertelna choroba…
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis, David Lafuente „Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana” - recenzja]

W poprzednim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela mogliśmy przeczytać przejmującą historię o umieraniu Kapitana Marvela. W osiemdziesiątym drugim pozostajemy w podobnych, żałobnych klimatach, albowiem definitywnie pożegnamy kolejnego superbohatera. Zresztą tytuł „Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana” mówi wszystko.

Mark Bagley, Brian Michael Bendis, David Lafuente
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #82: Ultimate Spider-Man: Śmierć Spider-Mana
Tytuł oryginalnyUltimate Spider-Man: Death of Spider-Man
Scenariusz
Data wydania13 stycznia 2016
RysunkiDavid Lafuente, Mark Bagley
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
Format208s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wkurza mnie to. Wkurza mnie praktyka Marvela, polegająca na tym, że uśmierca się dobrze znanego bohatera tylko po to, by zastąpić go jego nową wersja, najczęściej w innym kolorze skóry lub odmiennej płci. Mam wtedy odczucie, że mnie oszukano, zwłaszcza że kolejne inkarnacje postaci nie dorównują swoim oryginałom. Tak było z Kapitanem Marvelem, którego wzruszające pożegnanie przedstawiono nam w poprzednim odcinku WKKM, a w miejsce którego wskoczyła czarna laska z afro o osobowości ameby. Skoro szefowie Domu Pomysłów chcą być tacy kosmopolityczni, niech wymyślą od podstaw nowego superbohatera, który reprezentowałby mniejszości etniczne lub płciowe parytety. A jednak nie zawsze tego typu zagrania są skazane na porażkę. Przykładem jest właśnie Spider-Man w wersji Ultimate.
Przypomnijmy, że Ultimate to odpryskowa seria, która na początku XXI wieku miała uwspółcześnić klasycznych bohaterów Marvela. Z początku planowano, że ma to być cykl miniserii, które mogłyby zainteresować nowe pokolenia potencjalnych fanów komiksów. Szybko jednak okazało się, że jest popyt na tego typu wznowienia i w tej chwili niektóre serie Ultimates są równie popularne co klasyczne tytuły. Dowodem na to są ekranizacje, które odwołują się bardziej do tego świata niż do klasycznych wzorców.
Pierwszą postacią, która została poddana retuszowi, był Spider-Man. Choć zachowano jego podstawowe cechy, jak to, że wciela się w superbohatera z powodu wyrzutów sumienia, jakie dręczą go po śmierci ukochanego wujka Bena, to jednak całość różniła się w szczegółach, takich jak to, że ciocia May jest bardziej wyluzowana, a Mary Jane nie prezentuje przebojowej bywalczyni dyskotek. Z czasem te różnice zaczęły być coraz bardziej widoczne. To już nie był lekki lifting, polegający na tym, że wrogowie Pająka zyskali nowe kostiumy (chyba jestem tradycjonalistą, ale wolę te stare, zwłaszcza Zielonego Goblina, Electro i Mysterio), ale tak poważne rzeczy, jak to, że May dość szybko dowiedziała się, iż jej bratanek jest Spiderem, Peter umawia się ze znaną z X-Men Kitty Pryde, a w jego domu zamieszkali Iceman i Człowiek Pochodnia. Ponieważ historia Spider-Mana tak ewoluowała, oddalając się od pierwowzoru, trochę nie dziwię się, że wreszcie w którymś momencie zapadła decyzja, że należy go podmienić kimś innym. Najpierw jednak należało uśmiercić Parkera.
Ponieważ za ten odłam Ultimates odpowiadał Brian Michael Bendis, specjalista od mieszania w uniwersum Marvela, jemu powierzono to zadanie. Wyobrażam sobie, jaką frajdę musiało mu sprawić znęcanie się nad biednym nastolatkiem, który od sierpnia 1962 roku umykał objęciom śmierci. Niestety, jak to u tego scenarzysty bywa, początek proponuje o wiele ciekawszy niż koniec.
Ten tom WKKM rozpoczyna się wstępem, który ma nas przygotować na dramatyczne wydarzenia, które zostały zapowiedziane w tytule. Nasz bohater musi stawić czoła Mysterio, by ramię w ramię z Czarną Kotką powalczyć o pewien starożytny, potężny artefakt. Przy okazji dowiadujemy się, że drużyna Ultimates (czyli Avengers) postanowiła zrobić ze Spidera superbohatera z prawdziwego zdarzenia. Za jego szkolenie zabrali się Iron Man (z entuzjazmem) i Kapitan Ameryka (ze sceptycyzmem). Dużo jednak nie byli w stanie mu przekazać, albowiem z więzienia S.H.I.E.L.D. uciekają najzagorzalsi przeciwnicy naszego nastolatka, którzy formują Złowieszczą Szóstkę (w składzie: Zielony Goblin, Dr Octopus, Electro, Vulture, Kraven i Sandman), a ich jedynym celem jest zabicie znienawidzonego wroga.
Jak widać, jest to zupełnie inny rodzaj narracji niż ten znany z komiksu o Kapitanie Marvelu. Dzieje się tu dużo, kreska jest dynamiczna, kolory jaskrawe, a potyczki spektakularne. Gorzej jeśli chodzi o poziom emocjonalny opowieści. Zwłaszcza że bezczelnie zaspojlerowano nam jej koniec. Mnie w każdym razie nie wszystko przekonuje w drastycznych rozwiązaniach Bendisa. Przede wszystkim chyba za dużo nieszczęść zrzucił na barki naszego szesnastoletniego bohatera. A już całkowitym nieporozumieniem jest moment, kiedy ten zupełnie od czapy wplątuje się w walkę między superbohaterami na moście, co zaowocuje spadkiem formy w starcu ze Złowieszczą Szóstką. Wiem, że wątek ten jest szerzej omówiony w miniserii „Ultimate Avengers vs. New Ultimates”, ale z punktu widzenia zaprezentowanego nam materiału wygląda niczym pójście na skróty.
Nie zmienia to faktu, że całość czyta się bardzo dobrze i pomimo licznych minusów, które mogą irytować takiego starego fana Spidera, jak niżej podpisany, jest to pozycja warta polecenia. Tym bardziej że że stanowi także ucztę dla oka. Zeszyty autorstwa Marka Bagleya to kawał dobrze wykonanej roboty. Nie mogę się wprost nadziwić, jak wyrobił się ten rysownik od czasu, kiedy jego prace zaczęły ukazywać się w „The Amazing Spider-Man” w latach 90., wydawanych także u nas przez TM-Semic. Tak więc, choć nie lubię kreskówkowego stylu, jaki prezentują pozostali ilustratorzy w preludium do właściwej historii, to ona sama wypada bardzo atrakcyjnie dla oka.
Chyba nie będzie to zbytnim wybieganiem w przód, jeśli wspomnę o zastępcy Człowieka Pająka. Został nim czarnoskóry chłopiec Miles Morales. I tu znów można rozwodzić się nad wprowadzaniem zbytniej poprawności politycznej w Marvelu, gdyby nie to, że podobno jego przygody są co najmniej tak samo zajmujące jak Parkera. Nie wiem, nie czytałem, ale wyjątkowo nie będę utyskiwał na zmianę koloru skóry jednej z moich ulubionych postaci, ponieważ jednak wersja Pajęczaka w świecie Ultimate tak daleko odbiegła od tego, co znamy z klasycznej serii, że tego typu korekta nie może być traktowana jako złamanie kanonu. Ten bowiem został odrzucony już dawno temu. Po to w końcu wymyślono to alternatywne uniwersum. Jeśli tylko nikt nie będzie robił czegoś podobnego w podstawowej serii, nie mam nic przeciwko.
koniec
28 maja 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Na podbój Złotego Globu!
Maciej Jasiński

6 VII 2022

W wydawanej w Polsce od 2018 roku kolekcji komiksów Carla Barksa tym razem zebrano te, które legendarny autor stworzył w latach 1958-59. W tym albumie nie brakuje komiksów dotyczących tematów, którymi żyli wtedy ludzie na całym świecie, ale są też oczywiście historie czysto przygodowe, jak otwierający tom „Latający Holender”.

więcej »

Oby nauka nie szła w las
Tomasz Nowak

5 VII 2022

Piąte „Zeszyty Komiksowe” wypełnił temat polskich badań nad komiksem. Temat potraktowany „wyspowo”, czyli zgodnie z ich naturą i występowaniem. Przynajmniej na gruncie rozważań i opracowań rodzimych.

więcej »

Zrodzony z wątpliwości
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 VII 2022

„Nigdy nie wracaj”, czyli podtytuł ósmego albumu z cyklu „Deadly Class” stanowi mała zmyłkę. Opowiada bowiem o powrocie. Zarówno do szczególnego miejsca, jak i traumatycznych przeżyć.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kosmos taki wielki, a Avengers malutcy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hail Kapitanie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Nawracanie Spider-Mana na jedyną słuszną drogę
— Agata Włodarczyk

Na szczycie
— Marcin Knyszyński

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie takie klony straszne, jak w latach 90
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest komiks, którego szukacie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa epoka
— Marcin Knyszyński

Spider-Man jaki jest, każdy widzi
— Paweł Olejniczak

Koktajl z wirusów, klonów, zombie i wszystkich złoli
— Agata Włodarczyk

Kobiety Petera Parkera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cierpienia młodego Petera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Pink Floyd w XXI wieku: Wyjść poza oczekiwania
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodzony z wątpliwości
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mała Esensja: Ciepło, mimo że zimno
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks na przeczekanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Ich pierwszy rhythm’n’blues
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za Midgard!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Oko z monitora wciąż patrzy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przełamując kadry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Wchodząc do tej samej rzeki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks przejściowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.