Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Krótko o komiksach: Październik 2001
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
„Mikropolis. Przewodnik turystyczny”, „Fastnachtspiel”, „Fido i Mel na kozetce”, „Quo Vadis”, „Katastrofa #7”, „KKK #14”, „Tomuś: Choroba Maliny”, „Prima Aprilis”, „Sztuka komiksu w perspektywie polskiej komiksologii”, „AQQ numer 25”, Mega Komiks 3/2001 – „Mindhunter”, „Gwiezdna nabojka”, „Tomb Raider” #6

Marcin Herman, Marcin Lorek, Paweł Nurzyński

Krótko o komiksach: Październik 2001
[ - recenzja]

„Mikropolis. Przewodnik turystyczny”, „Fastnachtspiel”, „Fido i Mel na kozetce”, „Quo Vadis”, „Katastrofa #7”, „KKK #14”, „Tomuś: Choroba Maliny”, „Prima Aprilis”, „Sztuka komiksu w perspektywie polskiej komiksologii”, „AQQ numer 25”, Mega Komiks 3/2001 – „Mindhunter”, „Gwiezdna nabojka”, „Tomb Raider” #6
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman [90%]
Pewnego razu w Mikropolis
Dużym wydarzeniem tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi była premiera komiksu „Mikropolis. Przewodnik turystyczny”, autorstwa Dennisa Wojdy i Krzysztofa Gawronkiewicza. Było to ukoronowanie długiej kampanii reklamowej, jaką przez kilka ostatnich miesięcy prowadzili twórcy komiksu, nakładem własnych środków. Wszystko to byłoby prawdą, gdyby nie pewien drobny fakt. Otóż, zdaniem odkrywców, miasteczko Mikropolis istnieje naprawdę! Nad fenomenem tego komiksu warto zastanowić się w osobnym opracowaniu, teraz kilka uwag na temat samego przewodnika.
„Mikropolis. Przewodnik turystyczny” to w pełni kolorowy album formatu A4 o orientacji poziomej. Taka formuła została wymuszona zawartością – składa się on w większości z poziomych pasków komiksowych. Wiele z nich było publikowanych na łamach różnych pism (ich spis znajdziecie na stronie miasteczka www.mikropolis.com.pl), ale przewodnik jest pierwszym opracowaniem autonomicznym i zbiorczym. Paski podzielono na kilka różnych kategorii, aby jak najlepiej ukazać czytelnikowi specyfikę tego niezwykłego miejsca. Tak więc znajdziemy tutaj informacje dotyczące ludności, transportu, gastronomii, noclegów, rozrywki, przyrody, a nawet historii i warunków klimatycznych miasteczka. Książkę poprzedzono także wywiadem z odkrywcami Mikropolis, w którym udowadniają, że istnieje ono naprawdę.
„Mikropolis. Przewodnik turystyczny” to zbiór pasków komiksowych relacjonujących życie miasteczka i jego mieszkańców. Utrzymuje się w nim niezwykły, oniryczno-nostalgiczny klimat. Niestety, mimo całego uroku, niektóre opisane tam sytuacje mogą przyprawić o lekką frustrację, jeśli spojrzy się przez ich pryzmat na społeczeństwo. Nie chcę przez to powiedzieć, że Miasteczko Mikropolis obnaża jakieś społeczne wady, ale z całą pewnością pozwala spojrzeć inaczej na ludzkość, dostrzec jej niektóre zachowania w innej perspektywie.
Uważam, że o ile nie można czepiać się jakości edytorskiej albumu i zasadniczo nie należy czepiać się poziomu wydawniczego (celowo piszę zasadniczo, gdyż komiks jest na niezłym papierze, w kolorze, z twardą okładką), o tyle sam kolor pozostawia nieco do życzenia. Jest on trochę mało intensywny, szczególnie czernie, a w niektórych miejscach pomarańczowe fragmenty elementów ozdobnych rozlały się pod czerń. Jest to tylko drobny mankament techniczny, który nie wpływa na jakość odbioru.
„Mikropolis. Przewodnik turystyczny” mogę śmiało uznać za jeden z najlepszych komiksów polskich ostatnich lat.
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman [80%]
Kto zgasił światło?
„Fastnachtspiel” to kolejny album autorski Marka Turka, w którym połączył on zgrabnie w jedną całość krótkie nowelki, pojawiające się od czasu do czasu w różnych magazynach komiksowych m.in. w „AQQ” i „Ziniu”. Jedną z nich publikowaliśmy również w poprzednim numerze Esensji.
Wszystkie nowele składające się na album „Fastnachtspiel”, w tytułach których autor wyraża swoje upodobanie do obco brzmiących nazw (co jest całkowicie uzasadnione), nabrały nowego, głębszego znaczenia. Teraz, kiedy do dyspozycji mamy nie tylko pojedyncze epizody, ale cały konkretny świat, łatwiej jest zrozumieć niektóre fakty. Poszczególne historie, których akcja rozgrywa się w Mieście łączą trzy z nich: prolog, w którym jeden z ludzi gasi Słońce i doprowadza do zagłady Ziemi, jego aresztowanie w części zasadniczej oraz epilog traktujący o ucieczce demona.
Treść albumu jest, jak słusznie głosi informacja na okładce, mocno deliryczna. Miasto wprost roi się od dziwnych stworzeń, takich jak demony, anioły, śpiewacze, czy po prostu ludzie (na przykład człowiek o dziwnym spojrzeniu). Wydarzenia tam się rozgrywające są nieprawdopodobne. Prawa biologii i fizyki zostały tutaj całkowicie zmienione, tak, aby nawet najbardziej szalony i nieodpowiedzialny desperat mieszkający w Mieście do końca nie znał zasad, które tutaj rządzą – takimi słowami narrator zaprasza nas do wspólnej zabawy słowem i obrazem. Czy mamy jakiś wybór? Nie, bo z tego Miasta nie ma ucieczki.
Album jest opowiedziany o wiele bardziej czytelnie niż dwa pierwsze tomy trylogii „Sothis”. Staje się on przez to bardziej przystępny dla czytelnika, któremu sprawiają trudność nieco trudniejsze treści. „Fastnachtspiel” jest również łatwiejszy w odbiorze pod względem fabularnym. Trzeba przyznać, że styl rysownika znacznie ewoluował od czasu, kiedy narysował on „Sukkuba”. Osiągnął naprawdę dojrzały poziom, co tylko potwierdza w niniejszym komiksie.
Po komiks „Fastnachtspiel” powinni sięgnąć ludzie, którzy szukają czegoś nowego i nietypowego, a zarazem nie boją się trudnych momentami treści i skomplikowanego przekazu.
Fido i Mel: Na kozetce
Wyszukaj wMadBooks.pl
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Herman [80%]
Ucieczka z psychiatryka
„Fido i Mel na kozetce” to debiutancki album Michała „Śledzia” Śledzińskiego, znanego twórcy komiksów, założyciela magazynu komiksowego „Produkt”. Album ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont. Zawiera on wybór krótszych form komiksowych, publikowanych wcześniej na łamach magazynu „Świat Gier Komputerowych”, głównie w latach 1997-2000.
„Fido i Mel na kozetce” jest wynikiem kompromisu pomiędzy autorem komiksów, a wydawcą w osobie Tomasza Kołodziejczaka – składają się na niego historie, które obaj uznali na najlepsze i najzabawniejsze. Album wzbogacono kilkoma dodatkowymi, zupełnie nowymi planszami tworzącymi wątek przewodni komiksu, czyli pobyt i ucieczkę bohaterów z zakładu dla psychicznie chorych. Niektóre ze znanych wcześniej historii zostały narysowane przez Śledzia na nowo: w przypadku, kiedy uznał, że jego styl znacznie odbiega od poziomu, na jakim rysuje obecnie.
Bohaterami komiksu są Fido i Mel – dwaj znani, acz raczej niezidentyfikowani osobnicy. Ponadto towarzyszą im żółw Skolman oraz prosiak Pulas. Zgodnie z zainteresowaniami, chłopaki przeżywają mnóstwo niezwykłych przygód w świecie gier komputerowych, komiksów i filmów, uparcie wierząc, że są bohaterami wyżej wymienionych mediów. Ich zbyt wybujała wyobraźnia każe im przeżywać wyimaginowane przygody, przez co są niebezpieczni dla siebie i dla otoczenia – głosi diagnoza doktora Blitzkriega, dyrektora zakładu dla obłąkanych Rusałka.
Na swojej drodze nasi bohaterowie spotykają między innymi Baldula, któremu „splytna sloka polwala klucze od wlót jego domu”, asa przestworzy Czerwonego Barona, Flarę Proft, Kubusia Puchatka, Muminki i wiele, wiele innych postaci współczesnej kultury. Komiks pełen jest humoru – zarówno sytuacyjnego, jak i słownego. Znajdziemy tutaj wiele aluzji do popularnych gier komputerowych, komiksów i filmów. Absurdalność niektórych pomysłów powoduje, że w zupełnie nowy sposób patrzymy na wątki, które przywykliśmy traktować poważnie.
Mimo, iż od tak płodnego twórcy, jak Michał Śledziński, oczekiwałbym raczej albumu z jednym z komiksów znanych z łamów „Produktu”, cieszę się z tego. „Fido i Mel na kozetce” to dobra robota komiksowa, która cieszy tym bardziej, że potentat na rynku komisów, jakim jest Egmont, zainteresował się pracami jednego z polskich twórców.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Małe sprzeczki w nowej rodzinie
Maciej Jasiński

18 IV 2024

Pierwsze dwa tomy serii „Pan Borsuk i pani Lisica” były naprawdę interesującymi komiksami przedstawiającymi wspólne życie dwóch zupełnie obcych kulturowo rodzin. Pan Borsuk wychowujący samotnie trójkę dzieci oraz pani Lisica, która wraz z córką musiała uciekać przed myśliwymi – zamieszkali razem w norce, tworząc z czasem jedno gospodarstwo domowe. W kolejnych albumach czytelnicy będą mieli okazję lepiej poznać bohaterów.

więcej »

Piękny umysł
Paweł Ciołkiewicz

17 IV 2024

Życie nie rozpieszczało Wiktora. Wychowywał się bez ojca, a jego matka raczej nie była osobą, którą trudno uznać za wzór macierzyńskiej troskliwości. Wszystkie problemy chłopak rekompensował sobie zanurzaniem się w cudowny świat…, nie, nie baśni, lecz matematyki. To liczby i ich wzajemne relacje pochłaniały go bez reszty. A u źródeł tej fascynacji stało, rzecz jasna, poszukiwanie szczęścia.

więcej »

Oto koniec znanego nam świata
Marcin Knyszyński

16 IV 2024

Nieistniejący już imprint DC Comics o nazwie „Vertigo” miał kilka flagowych tytułów, takich swego rodzaju wizytówek lat dziewięćdziesiątych amerykańskiego komiksu. Jedną z nich są bez wątpienia „Niewidzialni”, których ostatni, czwarty tom zbiorczy wyszedł w marcu nakładem Egmontu. Każdy, kto uważa, że pierwsze trzy były trudne w odbiorze, musi przygotować się na jeszcze większe wyzwanie. Teraz Grant Morrison nie ma już zupełnie litości i nie bierze jeńców.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Sielanka nigdy nie trwa wiecznie
— Marcin Mroziuk

Zły wampir i nierozgarnięci bohaterowie
— Miłosz Cybowski

NieZjawiskowy spadek formy
— Wojciech Gołąbowski

Bohaterowie, jakich potrzebujemy
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

W pięknym lesie
— Maciej Jasiński

Dlaczego dziupla
— Wojciech Gołąbowski

Legendy miejskie
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Conan jakich wielu
— Miłosz Cybowski

Machlojki w zimowej wiosce
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Coś tu nie wyszło
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Tegoż twórcy

Świat na opak?
— Paweł Ciołkiewicz

Carlos Castaneda na działce u babci w Siekierkach
— Paweł Ciołkiewicz

Omniscjencja mola książkowego
— Paweł Ciołkiewicz

Cza-Cha dymi
— Paweł Ciołkiewicz

Historia w obrazkach: Posępność z nutką nadziei
— Sebastian Chosiński

Viichystowskie sny
— Konrad Wągrowski

Telepaci, narkotyki, planeta rokoszy
— Konrad Wągrowski

Sny Ozrabala
— Paweł Sasko

Reedycja symbolu
— Paweł Sasko

Dwa grzybki i w drogę
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Nie tylko underground #6
— Marcin Herman

Przyszłość Thorgala i prawo skali
— Marcin Herman

Nazwisko: Sienkiewicz, Henryk. Zawód: scenarzysta komiksowy
— Marcin Herman, Piotr Niemkiewicz

Kto mu pisze teksty?
— Marcin Herman

Reklama – wybór (nie)kontrolowany!
— Marcin Herman

Nie tylko underground #5
— Marcin Herman

Thorgal to dziewica?
— Marcin Herman

Festiwal się zmienia
— Marcin Herman

Debiutant zwycięża w Łodzi
— Marcin Herman

Wilq triumfuje
— Marcin Herman

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.