Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Władysław Krupka, Grzegorz Rosiński
‹Kapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”
Scenariusz
Data wydanialipiec 1970
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Kapitan Żbik: Wypisz, wymaluj – Bond. James Bond!
[Władysław Krupka, Grzegorz Rosiński „Kapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zapalniczka z pozytywką” otworzyła pięcioczęściową miniserię, której kontynuacją było „Spotkanie w Kukerite”. Komiks w cyklu o Żbiku niezwykły, albowiem główny bohater po raz pierwszy udawał się w nim w misję poza granice Polski Ludowej – do socjalistycznej Bułgarii, a nawet nieco dalej, do kapitalistycznej Turcji. Poza tym z racji pobytu w Złotych Piaskach pojawia się tutaj dużo pięknych kobiet.

Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wypisz, wymaluj – Bond. James Bond!
[Władysław Krupka, Grzegorz Rosiński „Kapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”” - recenzja]

„Zapalniczka z pozytywką” otworzyła pięcioczęściową miniserię, której kontynuacją było „Spotkanie w Kukerite”. Komiks w cyklu o Żbiku niezwykły, albowiem główny bohater po raz pierwszy udawał się w nim w misję poza granice Polski Ludowej – do socjalistycznej Bułgarii, a nawet nieco dalej, do kapitalistycznej Turcji. Poza tym z racji pobytu w Złotych Piaskach pojawia się tutaj dużo pięknych kobiet.

Władysław Krupka, Grzegorz Rosiński
‹Kapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #11: Spotkanie w „Kukerite”
Scenariusz
Data wydanialipiec 1970
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wydana w 1970 roku „Zapalniczka z pozytywką” była pierwszym wspólnym dziełem rysownika Grzegorza Rosińskiego i scenarzysty Władysława Krupki (majora Milicji Obywatelskiej). Chociaż obaj oczywiście już wcześniej pracowali przy „Żbiku”; przyszły twórca postaci Thorgala ilustrował jednak fabuły wymyślane przez innych autorów: Zbigniewa Bryczkowskiego („Diadem Tamary”, 1969) oraz Stanisława Szczepaniaka („Tajemnica ikony”, 1970). Gdy dostał tekst od Krupki, okazało się, że to historia napisana z wielkim rozmachem, której akcja rozgrywa się nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach europejskich. Przyglądając się jej bliżej, a zwłaszcza zastosowanym chwytom narracyjnym, nie sposób pozbyć się wrażenia, że tym razem – zwłaszcza od „Spotkania w Kukerite” – główną inspiracją dla milicyjnego pisarza były filmy z… Jamesem Bondem.
Bondowskie jest tu niemal wszystko – począwszy od scenografii (za tło robią głównie restauracje i nocne lokale), poprzez sposób działania głównego bohatera (który daje nawet popis swych umiejętności judoki), aż po piękne kobiety (vide porucznik Ola Malicka oraz piękna brunetka, kontakt Żbika na statku płynącym ze Stambułu do Złotych Piasków). Ba! jest jeszcze jeden trop prowadzący prostą drogą ku filmom z agentem 007. Fakt, że kapitan Żbik tropi przemytników brylantów. Wprawdzie nakręcone przez Guya Hamiltona „Diamenty są wieczne” miały premierę dopiero w 1971 roku, a więc ukazały się przynajmniej kilka miesięcy po komiksie, to jednak powieść Iana Fleminga ujrzała światło dzienne już w połowie lat 50. XX wieku. Ewentualnie należy rozważyć jeszcze możliwość inspirowania się przez Krupkę kryminalną powieścią Jerzego Siewierskiego „Spadkobiercy pani Zuzy”, którą na początku lat 70. Paweł Komorowski przerobił na film „Brylanty pani Zuzy”.
Główną postacią jest w nim agent kontrwywiadu (zagrał go charyzmatyczny, jak zawsze, Ryszard Filipski), który podszywa się pod członka szajki przemytników, aby rozwalić ją od środka, a więc robi dokładnie to samo co kapitan Żbik. I chociaż w napisach nie wspomniano o fakcie konsultowania fabuły obrazu z MO, to jednak wydaje się to całkiem prawdopodobne. Wszak trudno sobie wyobrazić, aby film kręcony w tak newralgicznym momencie (zaledwie parę miesięcy po wydarzeniach Grudnia 1970 roku) powstawał bez kontroli ze strony odpowiednich organów. A jeśli tak właśnie było, scenariusz autorstwa Jerzego Siewierskiego i Pawła Komorowskiego musiał wylądować na biurku… majora Krupki, naczelnika wydziału w Komendzie Głównej MO odpowiedzialnego za współpracę z literatami, dziennikarzami i filmowcami.
Przejdźmy jednak w końcu do fabuły drugiej części miniserii otwartej „Zapalniczką z pozytywką”. Polskiej milicji – dzięki wsparciu kolegów z zaprzyjaźnionych służb enerdowskich – udaje się wpaść na trop szajki przemycającej do Polski dolary. Okazuje się jednak, że to tylko część ich znacznie szerzej zakrojonej działalności. Przestępcze macki sięgają bowiem aż do Bułgarii i Turcji (do Stambułu). Dowiedziawszy się o tym, pułkownik Czeladka, bezpośredni przełożony Żbika, nie ma wątpliwości, że jego najlepszy oficer powinien teraz udać się z misją na Bałkany. Kapitan leci więc do Warny, a następnie udaje się do Złotych Piasków. Ma grać turystę; jako „przykrywka” wybiera się więc z nim porucznik Aleksandra Malicka, której podstawowym zadaniem jest „bywać ze Żbikiem” – a to w nocnych lokalach, a to na plaży. W obu sceneriach Ola wygląda przepięknie, choć w tej drugiej, mając na sobie jedynie bikini – mimo wszystko dużo bardziej interesująco.
Znacznie mniej czasu na wypoczynek ma natomiast nasz dzielny milicjant, który najpierw spotyka się potajemnie z majorem Bonewem (z bułgarskich służb specjalnych), a następnie, wykorzystując zdobytą w poprzednim odcinku zapalniczkę z pozytywką, nawiązuje kontakt z przemytnikami. Aby misja zakończyła się sukcesem, Żbik musi zaskarbić sobie ich ufność. Musi być więc trochę jak oni. Co sprawia, że w „Spotkaniu w Kukerite” po raz pierwszy widzimy zupełnie innego, niż dotychczas, kapitana: z jednej strony szarmanckiego, z drugiej – zdecydowanego. Eleganckiego, ale i takiego, który nie waha się użyć swych umiejętności w walce wręcz. Wypisz, wymaluj – Bond. James Bond! Momentami można się aż zdziwić, że Żbik nie ma twarzy Seana Connery’ego. A skoro przeszliśmy już do wyglądu postaci, należy ponownie pochwalić Grzegorza Rosińskiego, który zrobił kolejny duży krok naprzód. Coraz dokładniejsze rysunki (istotne zwłaszcza gdy trzeba pokazać charakterystyczne miejsca, jak na przykład Błękitny Meczet w Stambule), szczegóły tła, specyficzny, niemal filmowy sposób kadrowania – wszystko to sprawia, że od strony graficznej albumik ten jest zdecydowanie najlepszym spośród wydanych do tego momentu.
A co poza tym znalazło się w zeszycie? List kapitana Żbika do młodych czytelników, w którym milicjant skarży się na zachowanie młodzieży. Wypomina jej, że często „zapomina” ona o podstawowych zasadach grzeczności i nie ustępuje miejsca w tramwajach, autobusach czy pociągach osobom starszym, inwalidom bądź matkom z dziećmi. Ciekawe, że od wydrukowania tych słów minęło ponad czterdzieści lat, a w zasadzie wciąż pozostają one aktualne. W rubryce „Za ofiarność i odwagę” przytoczone zostało – przynajmniej w wydaniu drugim (z 1974 roku) – zdarzenie, które miało miejsce we wsi Żerdziny w powiecie raciborskim. Dwaj rolnicy, członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej – Henryk Herud i Józef Mrazek – uratowali przed śmiercią braci Baków, którzy nie zachowali należytej ostrożności podczas czyszczenia krytego zbiornika na gnojówkę. W komiksie nie zabrakło również „Kroniki MO”, a w niej utyskiwań na to, jak trudna i niewdzięczna była praca milicjantów w 1944 roku, kiedy musieli oni jeszcze kłaść podwaliny pod władzę ludową i przy okazji odpierać ataki „przedstawicieli burżuazji i obszarników ziemskich oraz ludzi dawnego aparatu państwowego, często związanych z zagranicznymi kapitalistami”. Bardziej pożyteczna była na pewno lektura nowego cyklu pod hasłem „Nauka i technika w służbie Milicji Obywatelskiej”, którego odcinek pierwszy poświęcony został daktyloskopii.
koniec
30 października 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Beznadziejna piątka
Marcin Knyszyński

21 IV 2024

Spider-Man to tylko jeden bohater komiksowy, ale posiadający tak rozbudowane własne uniwersum, jak mało który. Nic dziwnego, był to od zawsze pupil samego Stana Lee, ulubieniec czytelników i wydawniczy samograj. Wrogów miał mnóstwo, najwięcej tych występujących kilka razy i często zapominanych, bo przemykających szybko po nawet nie drugim czy trzecim, ale czwartym planie. Dziś czytamy komiks z takimi właśnie kolesiami w rolach głównych.

więcej »

Idź do krateru wulkanu Snæfellsjökull…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 IV 2024

Powieść „Podróż do wnętrza Ziemi” Juliusza Verne′a została opublikowana w 1864 roku i choć nawet wówczas zaprezentowane w niej teorie miały w sobie o wiele więcej z fantastyki niż nauki, to do dziś zachwyca kolejne pokolenia czytelników. Dla tych, którzy wolą rysunki od żywego tekstu, Egmont przygotował jej wierną adaptację komiksową.

więcej »

Zamknięcie etapu
Andrzej Goryl

19 IV 2024

Dziesiąty tom „Ms Marvel” jest jednocześnie ostatnim pisanym przez G. Willow Wilson – autorkę, która zapoczątkowała tę serię i stworzyła postać Kamali Khan. Scenarzystka prowadziła tę postać przez ponad pięćdziesiąt zeszytów, a jej cykl przez cały ten czas utrzymywał równy, wysoki poziom (z drobnymi potknięciami, nie rzutującymi na ogólną jakość). Jak wypadło zakończenie tej serii?

więcej »

Polecamy

Jedenaście lat Sodomy

Niekoniecznie jasno pisane:

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Krótko o komiksach: Agent Żbik i brylanty
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Tegoż twórcy

Wyłącz ten telewizor!
— Marcin Osuch

Śliczne i superproste
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Hrabia Monte Skarbek
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Ten Polak to wspaniały zawodnik!
— Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Opowieść kompletna
— Marcin Osuch

Klasycznie i od nowa
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Legendarna Historia Polski: Umarł król, niech żyje król!
— Marcin Osuch

Legendarna Historia Polski: Gryzonie zemsty
— Marcin Osuch

Legendarna Historia Polski: Zanim pojawił się wiedźmin
— Marcin Osuch

Prosta historia
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.