Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Michel Blanc-Dumont, Laurence Harlé
‹Cartland #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCartland #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania30 czerwca 2020
RysunkiMichel Blanc-Dumont
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklCartland
ISBN978-83-955958-4-4
Format196s. 215x290 mm
Cena125,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Westman po przejściach
[Michel Blanc-Dumont, Laurence Harlé „Cartland #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie będzie wielki odkryciem stwierdzenie, że western jako gatunek najlepsze lata ma już za sobą. O ile jednak w dziedzinie filmowej tego gatunku polski odbiorca był w miarę na bieżąco, tak dokonania światowego komiksu na tym polu pozostawały dla nas przez długi czas białą plamą. To się powoli zmienia, między innymi za sprawą takich pozycji jak „Cartland”.

Marcin Osuch

Westman po przejściach
[Michel Blanc-Dumont, Laurence Harlé „Cartland #1 (wyd. zbiorcze)” - recenzja]

Nie będzie wielki odkryciem stwierdzenie, że western jako gatunek najlepsze lata ma już za sobą. O ile jednak w dziedzinie filmowej tego gatunku polski odbiorca był w miarę na bieżąco, tak dokonania światowego komiksu na tym polu pozostawały dla nas przez długi czas białą plamą. To się powoli zmienia, między innymi za sprawą takich pozycji jak „Cartland”.

Michel Blanc-Dumont, Laurence Harlé
‹Cartland #1 (wyd. zbiorcze)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCartland #1 (wyd. zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania30 czerwca 2020
RysunkiMichel Blanc-Dumont
PrzekładWojciech Birek
Wydawca Elemental
CyklCartland
ISBN978-83-955958-4-4
Format196s. 215x290 mm
Cena125,00
Gatunekwestern
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Okładka nie pozostawia żadnych wątpliwości, „Cartland” to klasyczny komiksowy western. Jego bohaterem jest Jonathan Cartland, traper lub, używając nazwy z „Winnetou” (ktoś to jeszcze pamięta?), westman. Komiks zadebiutował na łamach krótko funkcjonującego magazynu „Lucky Luke” w roku 1974, a kolejne historie ukazywały się do roku 1996. W sumie powstało dziesięć albumów. Dużą niespodzianką może fakt, że za scenariusz odpowiadała kobieta – Laurence Harlé. Rola, zwłaszcza w tamtych czasach wszak zdominowana przez mężczyzn. Za stronę graficzną wszystkich albumów odpowiadał Michel Blanc-Dumont, który nie ukrywał inspiracji kreską Jeana Girauda w „Blueberrym”. I tu kolejna ciekawostka, kilka lat po zakończeniu przygody z „Cartlandem”, Blanc-Dumont przejął rysowanie serii „La Jeunesse de Blueberry” („Młody Blueberry”), którą obok głównego cyklu rozkręcał także Giraud.
Wydanie zbiorcze Elementalu składa się z czterech części. Pierwsza, zatytułowana po prostu „Jonathan Cartland”, od razu wprowadza nas w atmosferę charakterystyczną dla całego cyklu. Akcja rozgrywa się gdzieś u podnóża Gór Skalistych i w związku z tym dominują górzyste pejzaże oraz nieprzebyte lasy. Od samego też początku istotną rolę odgrywają rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej. Wręcz można zauważyć swoistą fascynację nimi obojga autorów zarówno w kwestii poświęconych Indianom wątków, jak i niezwykle malowniczego i precyzyjnego odtwarzania ich wyglądu.
To właśnie skierowana przeciw nim podła intryga jest osią pierwszej części. Biali handlarze wraz z dowódcą miejscowego fortu chcą sprowokować Indian do ataku na osadników, w odwecie rozpocząć krucjatę przeciwko czerwonoskórym i w rezultacie zająć ich tereny. Cartland, będąc przyjacielem Indian, stara się zapobiec rozlewowi krwi. I chociaż udaje mu się nie dopuścić do masakry, to nie obędzie się bez niewinnych ofiar zarówno po stronie białych, jak i czerwonoskórych. I to, że „kawaleria nie zawsze przybywa na czas”, jest istotnym wyróżnikiem „Cartlanda” chociażby w porównaniu ze wspominanym „Blueberrym”. Pozytywne zakończenie jest wzmocnione ślubem Cartlanda z Małą Śnieżką, Indianką z plemienia Siuksów. Ale Dziki Zachód nie jest dobrym miejscem na małżeńską sielankę, a małżeńska sielanka nie jest dobrym tematem na opowieść o traperze z Gór Skalistych. Samotnie stojąca chata jest doskonałym celem dla wszelkiej maści rzezimieszków, nieważne już czy to białych, czy czerwonoskórych.
Śmierć żony odmienia Cartlanda. Po dłuższym okresie żałoby naznaczonym bliskimi związkami z whisky staje się klasycznym jeźdźcem znikąd, człowiekiem do wynajęcia. Niczym Lucky Luke prowadzi karawanę pionierów zdobywających Dziki Zachód, pełni rolę przewodnika w tajemniczej wyprawie. I tylko chwilami można odnieść wrażenie, że Harlé nie może się do końca zdecydować czy zrobić z Cartlanda zgorzkniałego cynika, czy też śmierć żony była tylko pretekstem scenarzystki do rzucenia bohatera w różnej maści intrygi. Co najważniejsze, cykl wraz z kolejnymi historiami zdaje się dojrzewać. Zarówno pod względem scenariusza, jak i oprawy graficznej. Kolejne przygody stają się coraz bardziej niebanalne, a umiejętne wplatanie magii rdzennych mieszkańców Ameryka czyni je naprawdę wciągającymi. Są miejsca słabsze, zwłaszcza tam, gdzie akcja przyspiesza, czytelnik łatwo może się pogubić. Nie zawsze wiadomo, kto kogo uderzył, zabił. Wygląda to trochę, jakby zabrakło synchronizacji między scenarzystką a rysownikiem.
Jeśli lubicie niebanalne, sprawnie narysowane historie przygodowe w formule klasycznego westernu to „Cartlandem” nie będziecie zawiedzeni. Trochę szkoda, że w albumie nie znajdziemy informacji na temat autorów, historii powstania komiksu oraz szkiców koncepcyjnych. To już teraz standard, a w przypadku pozycji, które powstawały kilkadziesiąt lat temu, takie dodatki byłyby niezwykle interesujące dla miłośników komiksów.
koniec
30 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nawet maszyna do zabijania chce pokoju
Paweł Olejniczak

20 VI 2021

Po ostatnich przejściach, kiedy Bloodshot musiał polować na innych nosicieli nanitów, by zapobiec tragedii, minęło trzydzieści lat. Teraz wraz z Magią żyje w postapokaliptycznym świecie, gdzie niedobitki ludzkości egzystują pod jarzmem korporacji lub muszą sobie radzić same. Nie jest to łatwe, nawet gdy jest się niepokonanym i niemal nieśmiertelnym wojownikiem.

więcej »

Zakąska przed daniem głównym
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VI 2021

W takim razie startujemy. Egmont rozpoczyna cykl wydawniczy Marvel Fresh, na pierwszy ogień rzucając prequel kolejnego wielkiego eventu – „Wojny Nieskończoności. Odliczanie”.

więcej »

Saga rodu Winczlavów
Paweł Ciołkiewicz

18 VI 2021

Choć pierwszy tom komiksu „Fortuna Winczlavów” nosi tytuł „Vanko, 1848”, to opowiada nie tylko o losach tytułowego bohatera, a jego fabuła obejmuje kilkadziesiąt lat. Jean van Hamme rozpoczyna swoją opowieść w roku 1848, ale później opisuje zdarzenia, jakie rozgrywały się w kolejnych dziesięcioleciach.

więcej »

Polecamy

Smętny finał

Tajemnica złotej maczety:

Smętny finał
— Konrad Wągrowski

Stukasy, Wellingtony, Halifaksy!
— Konrad Wągrowski

O wolność waszą i naszą
— Konrad Wągrowski

Na wielbłądzie boli tyłek
— Konrad Wągrowski

Z Łosiem na łowy
— Konrad Wągrowski

Przybywając do PRL-owskiego raju
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Pierwsze polskie postapo?
— Marcin Osuch

Śladami Kajka i Kokosza
— Marcin Osuch

Troszkę słabiej, ale nadal doskonale
— Marcin Osuch

Ile to jest w kocich minutach?
— Marcin Osuch

Stary, dobry Garfield
— Marcin Osuch

Wzbudza strach w ofiarach na całym świecie
— Marcin Osuch

Za dużo wątków
— Marcin Osuch

Pozorna sztampa
— Marcin Osuch

Byle nie na Itakę
— Marcin Osuch

Szpiegowska opowieść z odrobiną seksizmu
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.