Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Jerzy Wróblewski
‹Podziemny front #8: Wilk w matni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPodziemny front #8: Wilk w matni
Data wydania1972
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPodziemny front
Cena13,00
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Podziemny front: Wojna o duszę doktora z AK
[Jerzy Wróblewski „Podziemny front #8: Wilk w matni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydaje się, że od ósmej już części „Podziemnego frontu”, osadzonego w tużpowojennym Berlinie „Wilka w matni” ciekawsza jest historia stojąca za fabułą komiksu. Który tym razem pełni bardziej funkcje propagandowe niż rozrywkowe.

Konrad Wągrowski

Podziemny front: Wojna o duszę doktora z AK
[Jerzy Wróblewski „Podziemny front #8: Wilk w matni” - recenzja]

Wydaje się, że od ósmej już części „Podziemnego frontu”, osadzonego w tużpowojennym Berlinie „Wilka w matni” ciekawsza jest historia stojąca za fabułą komiksu. Który tym razem pełni bardziej funkcje propagandowe niż rozrywkowe.

Jerzy Wróblewski
‹Podziemny front #8: Wilk w matni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPodziemny front #8: Wilk w matni
Data wydania1972
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPodziemny front
Cena13,00
Gatunekhistoryczny, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Najpierw była okupacja. Akcja pierwszego zeszytu „Podziemnego frontu” zaczynała się w 1943 roku, „Czwartacy” stanowili oddział konspiracyjny, armia niemiecka i Gestapo rządziły w Warszawie. Potem siły się wyrównały, „Czwartacy” stali się regularną armią, w albumach „Skok za front” i „Skarb w Winterhofie” walczą już z Niemcami na równych warunkach. A wraz z albumem „Wilk w matni” przychodzi kolejna zmiana sił. III Rzesza upada, Berlin zostaje zdobyty, niemieccy żołnierze tłumnie idą do niewoli. Heinrich von Kniprode nie jest już wszechwładnym szefem policji, tropicielem partyzantów, teraz to on musi się ukrywać. A „Zbyszek” i „Stefan” na ruinach Berlina tropią hitlerowskich zbrodniarzy i nade wszystko chcą schwytać właśnie Kniprodego.
Ale to żaden z nich nie będzie głównym bohaterem „Wilka w matni”. Tym razem postacią kluczową staje się zupełnie ktoś inny – doktor Piotrowski, żołnierz Armii Krajowej. To pierwsza postać z tej formacji w całym komiksie, w pierwszych siedmiu zeszytach o AK – wszak największej sile konspiracyjnej polskiego państwa podziemnego – nie było nawet wzmianki. Nawet w książce Tadeusza Pietrzaka i w serialu wcześniej była mowa o Armii Krajowej. Pietrzak wspomina o różnych kontaktach między konkurencyjnymi organizacjami w czasie konspiracji (zgodnie z obowiązującą wówczas narracją, twierdzi, że z „dołami” AK można się było dogadać, konflikt istniał miedzy dowództwami), a w serialu, jak wspominałem, mieliśmy cały odcinek poświęcony powstaniu warszawskiemu, tylko w komiksie dotąd nikt nie mówił o podziemiu podległemu rządowi londyńskiemu. Aż wreszcie otrzymaliśmy bohatera jawnie pochodzącego z Armii Krajowej i, co ciekawe, jest to postać wręcz kryształowa.
Doktor Piotrowski jest lekarzem, więźniem obozu jenieckiego dla oficerów. Trafił tam zapewne po klęsce powstania, w Warszawie stracił żonę i dziecko. W ostatnich dniach wojny lekarz wezwany zostaje do bunkra, w którym ukrywają się prominentni oficerowie SS. Doktor dostaje zadanie – ma operacyjnie usunąć tatuaże SS (noszone przez esesmanów pod pachą), tak aby po wojnie nie mogli zostać rozpoznani. Po wykonaniu zadania Piotrowski ma oczywiście być zastrzelony – przy życiu nie może pozostać świadek pamiętający twarze operowanych zbrodniarzy. Ale traf chce inaczej – na Berlin padają bomby, w zamieszaniu doktor uderza swego oprawcę solidnym prawym sierpowym i ucieka.
Wojna się kończy, do Berlina przybywają siły okupacyjne czterech głównych krajów koalicji antyhitlerowskiej. Piotr zastanawia się co robić dalej, nie ma przekonania czy wracać do komunistycznej Polski. Podczas rozmowy z kolegami z obozu w berlińskim barze dostrzega znajomą twarz. To Heinrich von Kniprode! Esesman w zamieszaniu ucieka, ale doktor nie zamierza sprawy odpuścić. O obecności zbrodniarza informuje władze amerykańskie, sam odnajduje willę, w której były Standartenfuehrer mieszka z bratanicą (dobrze nam znaną ze „Skarbu w Winterhofie” Ingą von Kniprode) i próbuje ułożyć sobie powojenną przyszłość. Przedstawia się jako ekspert do walki z komunistami oraz słowiańskim wschodem i liczy na to, że takie kwalifikacje zainteresują Amerykanów.
W tym czasie żołnierze polskiej misji, w szczególności dobrze nam znani „Zbyszek” i „Stefan”, starają się wyszukać jak najwięcej niemieckich zbrodniarzy i zabrać do Polski w celu postawienia przed sądem. Współpraca w tym temacie z Amerykanami nie układa się najlepiej. Co prawda idealistyczny porucznik Harris chce pomóc, ale jego cyniczny przełożony, pułkownik Smith, ma już inne wytyczne. A owe wytyczne oczywiście mówią, że każdy wróg komunistów może być po wojnie przydatny, bo konflikt amerykańsko-sowiecki wydaje się być nieunikniony. Smith ukrywa więc Kniprodego przed Polakami, a życie doktora Piotrowskiego zaczyna być zagrożone…
Chociaż z powyższego streszczenia może się wydawać, że „Wilk w matni” jest historią o powojennym ściganiu hitlerowskich zbrodniarzy, to tak naprawdę najistotniejsze wątki komiksu traktują o czymś innym. „Wilk w matni” jest bowiem w największym stopniu opowieścią propagandową, mająca w czytelniku zaszczepić przekonanie, że po wojnie Amerykanie, zamiast szukać sprawiedliwości, rozpoczęli współpracę z nazistowskimi niedobitkami. Hitlerowcy, jak mówi pułkownik Smith, nie są dla nich partnerem, ale narzędziem, lecz nie zmienia to faktu, że otrzymują od aliantów azyl i szansę na współpracę.
W komiksie niejednokrotnie pojawia się nazwisko generała Gehlena. Reinhard Gehlen to postać autentyczna, dowódca wydziału Obce Armie Wschód (Fremde Heere Ost), jednostki wywiadowczej zajmującej się rozpoznaniem frontu wschodniego. Po wojnie generał zabezpieczył akta swego wydziału i faktycznie przekazał je Amerykanom, którzy przyjęli taki prezent z radością. Stworzył też Organizację Gehlena, zalążek wywiadu Republiki Federalnej Niemiec, a jego wielkim sprzymierzeńcem był ówczesny dyrektor CIA Allen Dulles. Mówi się też, że, wbrew ustaleniom, Gehlen wykorzystywał w swej jednostce byłych SS-manów i gestapowców. W zasadzie więc jednym z nich mógł być fikcyjny Heinrich von Kniprode… Rzec więc można, że komiksowy scenariusz ma dość solidne oparcie w faktach, choć oczywiście silna dychotomia – podstępni i zakłamani Amerykanie kontra szlachetni i szukający jedynie sprawiedliwości wobec nazistowskich zbrodni Rosjanie jest raczej czysto propagandowym konstruktem. Ale oczywiście faktem jest, że Amerykanie w kwestii ścigania hitlerowców postępowali niekoniecznie zawsze etycznie i uczciwie. Co nie jest chyba dla nikogo jakąś nowością.
Drugim głównym wątkiem komiksu jest swego rodzaju walka o duszę doktora Piotrowskiego. Żołnierz Armii Krajowej, podległy rządowi londyńskiemu, z początku nie darzy zaufaniem obecnych w Berlinie żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. W sprawie ścigania Kniprodego kontaktuje się więc z Amerykanami. Dopiero ich krętactwa skontrastowane z uczciwością i szczerością polskich oficerów zmuszają Piotrowskiego do rewizji swych poglądów i, mimo wcześniejszych deklaracji, decyzji o powrocie do Polski. Ten wątek dużo silniej zaakcentowany jest w wersji telewizyjnej („Powrót doktora von Kniprode, część 2: W matni”). Tutaj doktor Piotr (nie Piotrowski; w tej roli Feliks Żukowski) jest z początku dużo bardziej negatywnie nastawiony do żołnierzy LWP, widząc w nich narzuconych Polsce funkcjonariuszy sowieckiego reżimu (poniekąd nie bez słuszności). Mocno go w tym utwierdza kolega z obozu, niejaki major Rymszyc (świetny Janusz Kłosiński), jawnie nienawidzący nowej władzy. Z czasem jednak okazuje się, że Amerykanie to oszuści, Rymszyc ma niejasną okupacyjną przeszłość, gdy najprawdopodobniej współpracował z Gestapo, a z kolei polscy żołnierze to pełne taktu i szlachetności ideały, rzec można, anioły w zielonych mundurach – i to wszystko tak wpływa na doktora Piotra, że ostatecznie decyduje się wrócić do ojczyzny. Przez co zapewne, w realnym świecie, czekałoby go później co najmniej kilka lat komunistycznego więzienia, ale o tym oczywiście ani serial, ani komiks nie wspomina.
Mam wrażenie, że historia stojąca za scenariuszem komiksu jest ciekawsza od samego komiksu, nieco jednak przegadanego (poza dramatycznym finałem, w którym znów szansę by zabłysnąć odwagą i determinacją będzie miał „Zbyszek”). I tu serial chyba wypada tym razem nieco lepiej – intryga tam jest bardziej złożona, bohaterowie wyraziściej nakreśleni. Komiks nieco stara uciekać się od ewentualnych kontrowersji (dotyczących na przykład zbyt bezpośredniego przedstawiania tego, jak komunistyczne władze mogły być postrzegane przez niektórych Polaków). Jedna zmiana jednak wychodzi mu na dobre. W serialu doktor Piotr jest już po sześćdziesiątce, w komiksie prawdopodobnie kilkanaście lat młodszy – co ma znaczenie podczas sceny, gdy nokautuje nazistowskiego strażnika. Inaczej też jest rozwiązana scena testowania przez Amerykanów, czy Kniprode jest tym, za kogo się podaje – oficerem saperów. Zarówno w serialu, jak i w komiksie otrzymuje do rozbrojenia granat. W wersji telewizyjnej w ten sposób zostaje zdemaskowany, w komiksie zaś całkiem nieźle radzi sobie z tym zadaniem. I nie wiadomo właściwie po co jest ta scena.
Cała akcja komiksu toczy się w Berlinie, Jerzy Wróblewski ma więc szansę na ukazanie wizerunku niemieckiej stolicy. Problemem będzie tu brak konsekwencji rysownika – Wróblewski nie może się zdecydować czy Berlin 1945 roku jest wielką metropolią pełną efektownych fasad kamienic czy też miastem zrujnowanym po działaniach wojennych. Raz oglądamy nietknięte ulice, by chwilę później rysownikowi przypominało się, że rysuje miasto po ciężkich walkach i bombardowaniach i dorzuca jakąś ruinę. Wróblewski nie pominie jednak w tym wszystkim kanonicznego rysunku, kojarzącego nam się od dekad z podbitym Berlinem – już na czwartej stronie komiksu oglądamy Bramę Brandenburską z powiewającymi na niej sztandarami: radzieckim i polskim. Oj, każdy dzisiejszy czterdziesto-, czy pięćdziesięciolatek musi kojarzyć ten jakże powszechny w ikonografii PRL-u obrazek, każdy pewnie widział go w książkach od historii i sam rysował na zajęciach z plastyki. Problem w tym, że… prawdopodobnie jest to wizerunek fałszywy. Zapewne nigdy nie było polskiej flagi na Bramie Brandenburskiej, a jeśli była, to szybko została usunięta przez Rosjan (zazdrosnych o symbole). Żadne zdjęcie czy nagranie owej flagi nie uwieczniło, na słynnym rosyjskim filmie widać jedynie czerwony sztandar. Wiadomo na pewno za to, że polska flaga górowała wówczas nad Kolumną Zwycięstwa (Siegessäule). Czemu więc nie rysowano owej, potwierdzonej licznymi relacjami, flagi, tylko nakręcano sztucznie rzekome braterstwo sąsiadujących flag? Cóż, widocznie tak było wygodniej dla propagandy. Której elementem był przecież też „Wilk w matni”.
koniec
11 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pod czarnym krzyżem
Tomasz Nowak

27 X 2020

Trzeci z cyklu komiksów objaśniających dzieje średniowiecza w wykonaniu duetu Zaremba/Similak, nosi nieco mylny tytuł "Zakon" - co sugeruje, że głównym bohaterem będzie rycerski Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, znany nam bliżej jako Krzyżacy.

więcej »

Uciec, ale dokąd?
Paweł Ciołkiewicz

27 X 2020

„Odyseja Hakima” to komiks, który na pewno zainteresuje osoby śledzące przebieg współczesnych konfliktów zbrojnych oraz ich konsekwencji. Burzliwe losy młodego człowieka uciekającego przed wojną zostały ukazane w całkiem interesujący sposób, choć dzieło Fabiena Toulme nie jest wolne od wad.

więcej »

Niespodzianka!
Dagmara Trembicka-Brzozowska

26 X 2020

W tym tomie przygód herosa z Troy autorzy postanowili zmienić realia komiksu – i zmieniają nam gatunek z fantasy na science fiction.

więcej »

Polecamy

Rajner kontra Reiner

Podziemny front:

Rajner kontra Reiner
— Konrad Wągrowski

Wojna o duszę doktora z AK
— Konrad Wągrowski

Noc długich noży
— Konrad Wągrowski

Komandosi z wyobraźni generała
— Konrad Wągrowski

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Rajner kontra Reiner
— Konrad Wągrowski

Noc długich noży
— Konrad Wągrowski

Komandosi z wyobraźni generała
— Konrad Wągrowski

Komiks, którego nie było
— Konrad Wągrowski

Bitwa o szyny
— Konrad Wągrowski

Dobry Niemiec
— Konrad Wągrowski

Granat do studzienki, czyli najśmielsza akcja bojowa
— Konrad Wągrowski

Po twarzy poznasz konfidenta
— Konrad Wągrowski

Wybuch w burdelu
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Batalion Czwartaków gromi Niemców, czyli Gwardia Ludowa w akcji. O pewnym cyklu komiksowym PRL-u
— Konrad Wągrowski

Gdy milicji przydaje się pomoc…
— Sebastian Chosiński

Nadzieja w Montanie
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Winchestery i bandyci
— Marcin Osuch

Krótko o komiksach: Kapitan Żbik - Wiszący rower
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Luty 2018 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Wróblewski był pierwszy!
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.