Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Matias Bergara, Simon Spurrier
‹Coda #3›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCoda #3
Scenariusz
Data wydania14 października 2020
RysunkiMatias Bergara
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca Non Stop Comics
CyklCoda
ISBN978-83-66512-31-3
Format104s. 170 × 260 mm
Cena46,00
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wata cukrowa
[Matias Bergara, Simon Spurrier „Coda #3” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydany właśnie przez Non Stop Comics, trzeci tom komiksu „Coda” zawiera cztery ostatnie odcinki serii – wędrowny bard, na którego mówią „Hum”, kontynuuje swą smętną wędrówkę przez postapokaliptyczny, „postmagiczny” i rozlatujący się na kawałki świat. Drugi tom zakończył się dla niego bardzo niewesoło – zobaczmy, czy w ogóle udało mu się podnieść po życiowym nokaucie.

Marcin Knyszyński

Wata cukrowa
[Matias Bergara, Simon Spurrier „Coda #3” - recenzja]

Wydany właśnie przez Non Stop Comics, trzeci tom komiksu „Coda” zawiera cztery ostatnie odcinki serii – wędrowny bard, na którego mówią „Hum”, kontynuuje swą smętną wędrówkę przez postapokaliptyczny, „postmagiczny” i rozlatujący się na kawałki świat. Drugi tom zakończył się dla niego bardzo niewesoło – zobaczmy, czy w ogóle udało mu się podnieść po życiowym nokaucie.

Matias Bergara, Simon Spurrier
‹Coda #3›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCoda #3
Scenariusz
Data wydania14 października 2020
RysunkiMatias Bergara
PrzekładMarceli Szpak
Wydawca Non Stop Comics
CyklCoda
ISBN978-83-66512-31-3
Format104s. 170 × 260 mm
Cena46,00
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Świat wykreowany przez Simona Spurriera rażony został straszliwym kataklizmem – pozbawiony magii, która krążyła niegdyś w atmosferze i płynęła rzekami, zdegenerował się do miejsca „umierającego na zwyczajność”. Rekwizyty fantasy zmurszały, sztandary z jednorożcami wypłowiały a dostojne kiedyś Ilfy zmuszone są ukrywać się przed światem, który ochoczo toczy z nich „akker”, czyli zieloną ciecz z resztkową zawartością magii. Nasz bohater znalazł w końcu swoją ukochaną „urczycę” – reprezentantkę rasy, która bezpośrednio przyczyniła się do zagłady. Zakochany po uszy i oderwany od rzeczywistości uroił sobie, że będzie w stanie ustrzec ją przed jej prawdziwą naturą – czyli tymi okresami w życiu, kiedy to każdy „urken” wpada w berserk i oddaje się we władanie demona przemocy. Tylko, że po wydarzeniach z drugiego tomu, jego „narzeczona” o imieniu Serka daje mu jasno do zrozumienia, że nie chce się zmieniać – Hum zostaje sam, na środku pustkowia ze złamanym sercem i nauczką, której chyba mu było trzeba.
Trzeci tom jest podsumowaniem wszystkich wydarzeń jakie miały miejsce do tej pory – wracamy razem pojękującym bez przerwy Humem do „Rubieży” – enklawy, która jest „ostatnim bastionem ludzkości w upadłym świecie” i która resztkami sił stawia opór Gromgrodowi. To uzbrojone po zęby miasto na kółkach, ciągnięte przez napędzanego akkerem olbrzyma Gromgoga, podejmuje kolejną próbę podboju Rubieży. Gdzieś tam, wśród całej tej zawieruchy mamy naszego Huma, nadal piszącego swój niepotrzebny nikomu pamiętnik, Serkę znajdującą powoli sens swego istnienia i sporo bohaterów poznanych w dwóch pierwszych tomach. Wszyscy ruszają przed siebie i wpadają w kurs kolizyjny – musi dojść do gigantycznej rozróby, po której, gdy już opadnie kurz, czekać będzie wszystkich swego rodzaju katharsis. Przynajmniej ich, bo czytelnika niekoniecznie.
Trzeci tom „Cody” to powtórka z rozrywki – ma dokładnie te same wielkie wady i małe zalety dwóch pierwszych. Z jednej strony jest to bardzo fajny „rozbiór” całej tradycji gatunku high fantasy, podkręcenie jego cech do ekstremum i pokazanie, co by było, gdyby przekroczyły masę krytyczną i po prostu eksplodowały. Matias Bergara rysuje dokładnie tak samo jak zawsze – bardzo „zamaszyście”, karykaturalnie, tak jakby na zlecenie Cartoon Network. Kolorystyka komiksu jest tak pstrokata i tęczowa, jakbyśmy przebywali na nieskończonym „Festiwalu kolorów” wystrzeliwanych ze sceny na publiczność. Być może niektórzy czytelnicy komiksu lubią tego rodzaju estetykę, idę o zakład jednak, że większość będzie po prostu zmęczona i zirytowana – to sprawdziłoby się w kilku wybranych sekwencjach, a nie przez cały czas.
Z drugiej strony trzeci tom jest jedną, nieustającą zadymą. Brak tu jakiejkolwiek innej akcji poza nieustającymi eksplozjami, walącymi się gmachami, pędzącymi przed siebie stworami i zbliżeniami na smutną twarz głównego bohatera. On sam mówi o sobie, że jest „narratorem, którego wyrzucono z własnej opowieści”. Tak, tu wszystko dzieje się poza nim, nie ma on wpływu na najmniejszy element fabuły – może tylko nadal przynudzać, tak jak robił to w poprzednich tomach (zwłaszcza drugim). A smęci wprost niemożebnie.
I to jest największy problem „Cody”, który jest niezauważalny w pierwszym tomie, daje o sobie znać w drugim i całkowicie przytłacza w trzecim. Simon Spurrier napisał komiks tak paradoksalny, jaki mało który ostatnimi czasy. Różowo-żółta-czerwona estetyczna czkawka, praktycznie zerowa treść i męczące, górnolotne wynurzenia (już nawet nie Huma prowadzącego skrupulatnie swój pamiętnik, lecz większości bohaterów), które mają na celu… w sumie nie wiadomo co. Problem z nimi jest taki, że w pewnym momencie zaczynamy je zwyczajnie w świecie pomijać, błagając w myślach, aby się skończyły. A to, co zostaje nie ułatwia zadania – można pochłaniać cukrową watę na wyścigi, ale dobrze się to nigdy nie kończy. Dawno się tak nie zmęczyłem podczas czytania komiksu – a przecież nie jest długi.
Finał „Cody” okazuje się naprawdę niemiłym zaskoczeniem. Pierwszy tom był naprawdę świetny, wizja świata fantasy, który ma wielkiego kaca, wszystkie te świetnie umotywowane działania Huma, ciekawy pomysł na Rubieże, Gromgród, naturę urkenów, wyjaśnienie przyczyn „Zdławienia”, świetnie poprowadzona akcja i przygoda. Tom drugi był już słabszy, ale mimo iż Hum (a tak naprawdę Spurrier) przynudzał i nic z tego nie wynikało, to było przynajmniej średnio. Rysunki nadal podciągały ocenę. Teraz jest słabo i nawet Bergara przesadza. Szczerze nie rozumiem, jaki zamysł przyświecał Spurrierowi, gdy wpadł na pomysł takiego właśnie zakończenia. Cała magia uleciała, dokładnie tak samo jak ze świata przedstawionego.
koniec
13 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Batman złamany
Marcin Knyszyński

27 I 2021

„Batman. Sekta” – po trzydziestu dwóch latach od premiery za oceanem dociera do Polski. Rychło w czas – w końcu jest to jedna z najbardziej znanych opowieści o człowieku–nietoperzu, jakie napisano i w dodatku autorstwa nie byle jakich twórców. Za scenariusz odpowiada Jim Starlin (w Polsce kojarzony najbardziej z „trylogii nieskończoności” Marvela), a za ilustracje sam Bernie Wrightson, jeden z najlepszych rysowników jakich nosiła Ziemia. Za ich sprawą Batman trafia prosto do piekła.

więcej »

Czemu jeszcze tego nie czytałeś/aś?
Dagmara Trembicka-Brzozowska

26 I 2021

Nigdy jeszcze tak niewielkie wydawnictwo nie zrobiło tak wiele dla komiksowego fandomu w Polsce, jak Hanami, wydając „Chłopaków z dwudziestego wieku”.

więcej »

Niesamowita księga
Wojciech Gołąbowski

25 I 2021

Chcesz na własne oczy ujrzeć apokalipsę? Za sprawą wydawnictwa eSPe masz właśnie okazję… A w dodatku nawet ją przeżyć!

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Świat na kacu albo magiczna postapokalipsa
— Agata Włodarczyk

Opowieść o bardzie nudziarzu
— Marcin Knyszyński

Fantasy na kacu
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Batman złamany
— Marcin Knyszyński

On tu idzie!
— Marcin Knyszyński

Staruszek Frank
— Marcin Knyszyński

Duchy przeszłości
— Marcin Knyszyński

Łabędzi śpiew
— Marcin Knyszyński

Ku Klux Klan kontra zombie
— Marcin Knyszyński

Poziom hardcore
— Marcin Knyszyński

Po rewolucji
— Marcin Knyszyński

To nie były jego usta!
— Marcin Knyszyński

Londyn magiczny (zły)
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.