Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Barbara Seidler, Marek Szyszko
‹Bolesław Krzywousty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBolesław Krzywousty
Scenariusz
Data wydania1984
RysunkiMarek Szyszko
PrzekładElżbieta Kowalewska-Mroczek
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPoczątki Państwa Polskiego
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Początki państwa polskiego: Krew, krew, flaki, śmierć
[Barbara Seidler, Marek Szyszko „Bolesław Krzywousty” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Aż trzy lata kazało wydawnictwo Sport i Turystyka czekać czytelnikom na kolejny zeszyt z serii „Początki państwa polskiego”. Polska po drodze zaliczyła stan wojenny, ale możliwe, że były też inne przyczyny tak długiej przerwy.

Marcin Osuch

Początki państwa polskiego: Krew, krew, flaki, śmierć
[Barbara Seidler, Marek Szyszko „Bolesław Krzywousty” - recenzja]

Aż trzy lata kazało wydawnictwo Sport i Turystyka czekać czytelnikom na kolejny zeszyt z serii „Początki państwa polskiego”. Polska po drodze zaliczyła stan wojenny, ale możliwe, że były też inne przyczyny tak długiej przerwy.

Barbara Seidler, Marek Szyszko
‹Bolesław Krzywousty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBolesław Krzywousty
Scenariusz
Data wydania1984
RysunkiMarek Szyszko
PrzekładElżbieta Kowalewska-Mroczek
Wydawca Sport i Turystyka
CyklPoczątki Państwa Polskiego
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Stan wojenny był dramatyczną próbą opanowania kryzysowej sytuacji w Polsce przez trwających przy władzy komunistów, ale pogłębione odgórne planowanie w połączeniu z zachodnimi sankcjami gospodarczymi tylko pogorszyło sytuację. A samo przejęcie władzy przez wojsko spowodowało wywrócenie do góry nogami relacji ekonomicznych. Zapadło wiele politycznych decyzji, takich jak wstrzymanie drukowania prasy („Świat Młodych” wrócił do kiosków dopiero po 3 miesiącach). Kto wie, może właśnie o zamknięciu „Relaksu” też zadecydował jakiś, nasłany po 13 grudnia, wojskowy nadzorca.
Akurat wydawnictwo Sport i Turystyka miało nieco więcej szczęścia. W 1982 opublikowało ono cztery kolejne (notabene ostatnie) zeszyty z serii „Kapitan Żbik” oraz trzy z cyklu „Pilot śmigłowca” (także ostatnie). Fakt, że były to końcówki serii, być może nie był bez znaczenia. Nie udało się jednak wydać kolejnego odcinka „Początki państwa polskiego”. Tutaj, poza ogólnymi problemami gospodarczymi, nałożyły się dodatkowe perturbacje ze zmianą rysownika. Podobnie jak w przypadku „Pilota śmigłowca”, Mirosław Kurzawa nie znalazł uznania w oczach redaktorów odpowiedzialnych za prowadzenie serii i zrezygnowano z jego usług. Wygląda na to, że zerwanie współpracy miało charakter kompleksowy, bo objęło obydwie serie, przy których Kurzawa pracował. Co ciekawe, w przypadku „Pilota śmigłowca”, pomimo narzuconego serii dużego tempa wydawniczego, na ostatnim zeszycie Kurzawy jest zapowiedź kolejnego już z okładką Szyszki. Natomiast przy zapowiedzi „Bolesława Krzywoustego” (drugiego w serii „Początki państwa polskiego”) wykorzystano jeszcze projekt okładki autorstwa Kurzawy. Na okładce Szyszki widnieje sygnatura z 1982 roku, co być może oznacza, że próbowano z zapowiedzią „dogonić” pierwszy zeszyt cyklu, ale bezskutecznie. Ze stopki wynika, że zamówienie na druk podpisano rok później, a sam „Bolesław Krzywousty” ujrzał światło dzienne w 1984 roku. Włączenie Marka Szyszko do pracy przy komiksie odbyło się w sposób bardzo formalny. Nie było żadnych spotkań roboczych w redakcji ani tym bardziej rozmów z Barbarą Seidler. Rysownik przekazywał szkice w ołówku do redakcji i odbierał je po jakimś czasie z uwagami scenarzystki.
Już wspomniana okładka mówi dużo o zmianach w podejściu do serii. Na plus trzeba zaliczyć sam rysunek Szyszki, narysowany już dojrzałą (a inspirowaną twórczością Jeana Girauda) kreską. Minusem była niska jakość papieru i całkowity brak elementów stylizacji serii. Zniknął herb oraz stylizowany na pergamin tytuł.
Marek Szyszko, który od trzydziestu lat specjalizuje się w ilustracjach historycznych, już wtedy dał się poznać z jak najlepszej strony. Widać dużą dbałość o szczegóły, bardzo dobre rozplanowanie kadrów. Nie uświadczymy tu charakterystycznych dla Kurzawy „gadających głów”. Postaci rysowane przez Szyszkę są przedstawione realistycznie, w sposób zróżnicowany i nawet w najzwyklejszych sytuacjach są pełne naturalnej ludzkiej dynamiki, nie wspominając o scenach batalistycznych. Nie mógł niestety rysownik rozwinąć pełni swoich umiejętności – uniemożliwiał mu to edukacyjny charakter zeszytu. Skupiając się na konkretnych wydarzeniach historycznych, mocno ograniczył możliwość prowadzenia płynnej komiksowej narracji. Dodatkowym minusem było duża ilość tekstu – rysownik sam stwierdził: „Tekstu było tak dużo, że miejsca na rysunek nie zostawało zbyt wiele, a ja wolę rysować niż pisać”.
Barbara Seidler skupiała się na zebraniu materiałów źródłowych i zapewnieniu jak największej spójności z wiedzą historyczną. Praktycznie nie interesowała jej już wizualna formuła samego komiksu. Większa dostępność źródeł historycznych pozwoliła na pełniejsze przedstawienie postaci Krzywoustego. Jego losy poznajemy od narodzin aż do śmierci, która wbrew intencjom króla, była początkiem rozbicia dzielnicowego kraju i osłabienia Polski. Zgodnie z polityką historyczną PRL, scenarzystka duży nacisk położyła na zmagania polsko-niemieckie, których kulminacją miała być tzw. bitwa na Psim Polu pod Wrocławiem. Już od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku znaczenie tej bitwy (a nawet to, czy w ogóle miała miejsce) jest podawane w wątpliwość. Najistotniejszy dowodem na to, jest brak wzmianki o niej w kronice Galla Anonima, nadwornego kronikarza Krzywoustego.
Sam sposób narracji komiksu nie zmienił się w porównaniu z poprzednim zeszytem. Edukacyjnych charakter opowieści wymusił dużą ilość objaśnień, a dymki dialogowe mają charakter jedynie uzupełniający.
Istotnym elementem, mogącym uciekać dzisiejszemu odbiorcy, a który to element wprowadził do polskiego komiksu „Bolesław Krzywousty”, są krwawe sceny przemocy. Otwierający kadr z katem unoszącym świeżo ściętą głowę, scena oślepienia Zbigniewa, przyrodniego brata Bolesława, czy też obrazy bitew były najprawdopodobniej pierwszymi tego rodzaju obrazami w polskich historyjkach obrazkowych.
Układ zeszytu jest taki sam jak tego o Mieszku i Chrobrym. Na wewnętrznych stronach okładek słownik (były tradycyjnie cztery wersje językowe – angielska, francuska, niemiecka i rosyjska). Na ostatniej okładce znajdziemy notkę historyczną i zapowiedź kolejnego zeszytu, poświęconego Władysławowi Łokietkowi. Nakład wyniósł 100250 egzemplarzy.
koniec
7 marca 2021

Komentarze

07 III 2021   11:40:28

Ooo, mam ten komiks gdzieś na strychu! Co prawda w dzieci... yyy, we wczesnej młodości najbardziej podobała mi się scena podkuwania konia, ale zawsze to coś ;-) Może powinnam go wygrzebać i przeczytać jeszcze raz?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Po tamtej stronie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 IV 2021

„Dylan Dog”, czyli najpopularniejszy włoski komiks powraca do Polski. Tym razem za sprawą wydawnictwa Tore, które przedstawia „Strefę mroku”, klasyczny album z 1987 roku.

więcej »

Sąsiedzi
Paweł Ciołkiewicz

14 IV 2021

Wydawnictwo Mandioca kontynuuje eksplorację komiksowych rynków spoza Ameryki Południowej. Po doskonałych „Koszmarach” dostajemy rzecz… jeszcze lepszą. „Raport Brodecka” to wstrząsająca opowieść o człowieku zmagającym się z demonami przeszłości oraz upiorami współczesności. To także studium totalnej destrukcji do jakiej prowadzi wojna.

więcej »

Fajnie napić się Koka-Koli
Sebastian Chosiński

13 IV 2021

Przyznam, że nie spodziewałem się, iż scenarzyście Danielowi Koziarskiemu i rysownikowi Arturowi Rudusze wystarczy paliwa na tak długą serię o przygodach Kapitana Szpica. Zazwyczaj tego typu dzieła – humorystyczne i parodystyczne – kończą swój żywot po dwóch-trzech zeszytach, a tu, proszę, ukazuje się już piąty: „Kapitan Szpic i upiory przeszłości”.

więcej »

Polecamy

Nowy wspaniały świat

Początki państwa polskiego:

Nowy wspaniały świat
— Marcin Osuch

Soczewica, koło, miele młyn
— Marcin Osuch

Krew, krew, flaki, śmierć
— Marcin Osuch

Uczyć nie bawiąc
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pilot śmigłowca: Szczęśliwy finał
— Marcin Osuch

Pilot śmigłowca: Trochę jak Blueberry
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż autora

Za dużo wątków
— Marcin Osuch

Pozorna sztampa
— Marcin Osuch

Byle nie na Itakę
— Marcin Osuch

Szpiegowska opowieść z odrobiną seksizmu
— Marcin Osuch

Nie każdy elf wygląda jak Legolas
— Marcin Osuch

Kumple Boby Fetta
— Marcin Osuch

Niech to piorun
— Marcin Osuch

Gdy Blacksad spotyka Corto
— Marcin Osuch

Nie będziecie się rządzić w moich górach
— Marcin Osuch

Krótko o książkach: Fizyka na wesoło
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.