Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Garth Ennis, Leonardo Fernández, Goran Parlov
‹Punisher MAX #6›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #6
Scenariusz
Data wydania19 czerwca 2019
RysunkiGoran Parlov, Leonardo Fernández
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328134829
Format420s. 170x260 mm
Cena109,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Trzech następców
[Garth Ennis, Leonardo Fernández, Goran Parlov „Punisher MAX #6” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Garth Ennis opuścił siódmą serię „Punishera” (wydawaną pod szyldem „MAX”) po sześćdziesięciu odcinkach. Trzech twórców próbowało ją kontynuować – piętnaście kolejnych epizodów serii przyniosło trzy odrębne, całkiem niezłe, opowieści. Szósty, zbiorczy tom przygód „Pogromcy” od Egmontu zawiera dokładnie te historie – następcy Irlandczyka spisali się naprawdę nieźle.

Marcin Knyszyński

Trzech następców
[Garth Ennis, Leonardo Fernández, Goran Parlov „Punisher MAX #6” - recenzja]

Garth Ennis opuścił siódmą serię „Punishera” (wydawaną pod szyldem „MAX”) po sześćdziesięciu odcinkach. Trzech twórców próbowało ją kontynuować – piętnaście kolejnych epizodów serii przyniosło trzy odrębne, całkiem niezłe, opowieści. Szósty, zbiorczy tom przygód „Pogromcy” od Egmontu zawiera dokładnie te historie – następcy Irlandczyka spisali się naprawdę nieźle.

Garth Ennis, Leonardo Fernández, Goran Parlov
‹Punisher MAX #6›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPunisher MAX #6
Scenariusz
Data wydania19 czerwca 2019
RysunkiGoran Parlov, Leonardo Fernández
Wydawca Egmont
CyklPunisher MAX
ISBN9788328134829
Format420s. 170x260 mm
Cena109,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zaczynamy od wyprawy do Meksyku. „Dziewczęta w białych sukienkach” to pięcioodcinkowa, brutalna i przygnębiająca opowieść napisana przez Gregga Hurwitza i narysowana przez Laurence’a Campbella. Frank Castle zostaje poproszony o pomoc przez mieszkańców przygranicznego miasteczka o nazwie Tierra Rota. Niezidentyfikowany gang porywaczy uprowadza młode kobiety i dziewczynki – ich okaleczone ciała znajdowane są zazwyczaj po kilku tygodniach w okolicach miasteczka. Gregg Hurwitz chciał najwyraźniej przebić Ennisa pod względem zawartości bólu emanującego z kart komiksu – cierpi Punisher, cierpią niewinni i cierpią zbrodniarze. Frank Castle trzyma nawet w pewnej chwili lufę pistoletu w ustach – wydarzenia w Tierra Rota popchnęły na krawędź nawet jego. Ponure wrażenie dopełniają fotorealistyczne, ziarniste ilustracje Laurence’a Campbella, którego znamy z wydawanej w Polsce serii „BBPO”. Jego prace są bardzo „szorstkie”, „brudne” i mało „komiksowe” – swego rodzaju ból sprawia samo patrzenie na nie. W pozytywnym znaczeniu oczywiście. Jego prace mają być dokładnie takie – wywołujące dyskomfort u czytelnika.
Sytuacja zmienia się nieco w drugiej historii. „Sześć godzin do zabicia” napisane przez Duane’a Swierczynskiego i narysowane przez Michela Lacombe’a to typowe, komiksowe, realistyczne „kino akcji” na poważnie. Punisher przeprowadza operację w „Centrum edukacyjnym dla trudnej młodzieży” w Filadelfii – wykorzystywanie małoletnich jest chyba najpotworniejszą zbrodnią jaką można sobie wyobrazić i winni muszą ponieść karę. Frank wpada w pułapkę – na szczytach mafijnego półświatka dochodzi o walki o władzę. Jedni gangsterzy chcą wykończyć drugich – aplikują Punisherowi zabójczą truciznę i obiecuję antidotum, jeśli ten „wykona robotę”. Ma tylko sześć godzin – potem nie będzie się musiał już przejmować żadnymi traumami, bólami i dołączy do rodziny. Swierczynski serwuje potem jeszcze jedną, krótką historyjkę o psychologicznej grze, jaką prowadzi Pogromca z trzema bandziorami uwięzionymi na łódce na środku oceanu. Tak – Frank ma nie tylko monstrualne mięśnie. Jego zwoje mózgowe też są niczego sobie.
A trzecim, ostatnim następcą Ennisa jest Victor Gischler. Napisaną przez niego opowieść pod tytułem „Witajcie na Bayou” ilustruje znany już nam chociażby z odcinków z Barakudą, Goran Parlov. I teraz jest trochę podobnie – otrzymujemy najlżejszą, najmniej realistyczną, najbardziej zabawną (mimo niewyobrażalnej wprost zawartości brutalności i przemocy) opowieść tego tomu. Punisher trafia na podejrzaną stację benzynową, gdzieś na bagnistych terenach Luizjany. I wtedy czuje „mrowienie u podstawy czaszki” – coś jest tu bardzo, bardzo nie tak. Oczywiście. „Teksańska masakra piłą mechaniczną”, „Piątek, trzynastego”, „Wzgórza mają oczy”, „Wrong Turn” – to stąd Gischler czerpał inspiracje. Zdegenerowana, wieloosobowa rodzina rednecków z bagien, naznaczona całymi pokoleniami chowu wsobnego, urządza sobie polowanie na podróżników, którzy pechowo wybrali sobie tę okolicę na postój. Jest bardzo dosadnie, makabrycznie, krwawo, rubasznie, z wielkim dystansem i humorem – Goran Parlov sprawdza się w tej materii znakomicie. Na samym końcu jest jeszcze jedna, jednoodcinkowa historyjka Gischlera, którą narysował Jefte Palo. Ale to jest małe nieporozumienie – spuśćmy na to zasłonę milczenia.
Trzech różnych scenarzystów, trzech odmiennych rysowników, trzy całkowicie inne historie i klimaty. Następcy Gartha Ennisa poradzili sobie całkiem nieźle, choć żaden go nie przeskoczył – najbliżej był Gischler w swoim „Witajcie na Bayou”, ale trochę jednak zabrakło. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy pominąć szósty tom „Punishera MAX”. To nadal stary, „dobry” Pogromca z nieuleczalną traumą, cierpieniem jako siłą napędową, „słabością” polegającą na ochronie niewinnych i solidarności ze stróżami prawa. To nadal ciężkie tematy (handel żywym towarem, krzywda dzieci, bestialskie morderstwa i zwyrodnialcy, którzy nie cofną się przed niczym). Zagadnienia te nie są w żadnym wypadku nowe – są po prostu sprawnie i ciekawie zrecyklingowane, opowiedziane na nowo. Szczególnie udanie popkulturą bawi się właśnie Victor Gishler – ale tylko na luizjańskich bagnach, bo potem strzela sobie w stopę boleśniej, niż uczyniłby mu to sam Punisher.
Czyli zastępstwo wyszło całkiem dobrze. Siódma seria „Punisher”, przemianowana po „Dziewczętach w białych sukienkach” na „Frank Castle. The Punisher”, wydana w całości pod egidą inicjatywy „MAX” skończyła się ostatecznie na siedemdziesiątym piątym odcinku (jego akurat w tym tomie nie znajdziemy – „Witajcie na Bayou” kończy się na numerze siedemdziesiąt cztery). Nie jest to jednak koniec „Punishera MAX” po polsku. Oto nadchodzi tom siódmy, znowu z Garthem Ennisem na pokładzie. Tym razem jednak cofniemy się w czasie, do komiksów wcześniejszych niż te, od których Egmont rozpoczął wydawanie „Punishera MAX”. Fabularnie będzie to również podróż w przeszłość – zobaczymy między innymi jak „narodził” się Pogromca. Valley Forge! Valley Forge!
koniec
4 czerwca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Strzelając z łuku trzema strzałami na raz
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 II 2024

Czytając „Krainę Khora” zastanawiałem się, ile lat mogą mieć twórcy tego komiksu. Gdyby byli nastolatkami, powiedziałbym, że dobrze rokują na przyszłość. Gorzej, jeśli okazaliby się starsi…

więcej »

Miasto grzechu i występku
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Pojawiająca się w tomie „Port cieni” nastoletnia Milova na tyle przypadła do gustu autorowi „Jeremiaha”, że postanowił postać tę uczynić pierwszoplanową także w kolejnym epizodzie serii. By jednak nie czuła się nieszczęśliwie w otoczeniu samych facetów, tym razem Hermann Huppen przydał jej do towarzystwa koleżankę – tytułową „Elsie z ulicy”.

więcej »

Kacza nostalgia
Maciej Jasiński

22 II 2024

To już finał kolekcji zbierającej kacze komiksy, które stworzył Don Rosa. I więcej nie będzie. W przedmowie autor napisał: „minęło już dziesięć lat, odkąd z własnej woli zrezygnowałem z tej pracy marzeń. Nie może istnieć żaden prosty, pojedynczy powód, dla którego porzuciłbym pracę, o której śniłem w dzieciństwie”. To zapewne przyczyna, dla której dziewiąty i dziesiąty tom są dosłownie przepełnione nostalgią, tęsknotą za młodością i wspomnieniami pięknych czasów.

więcej »

Polecamy

Superheroizm psychodeliczny

Niekoniecznie jasno pisane:

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Superbohater zza biurka
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Po Ennisie
— Andrzej Goryl

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Nie taki Conan, jak go tu malują
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kropka nad i
— Marcin Knyszyński

Po drugiej stronie lustra
— Marcin Knyszyński

Dzięki, panie Ennis!
— Marcin Knyszyński

Zawracanie rzeki kijem
— Marcin Knyszyński

Wieczny Punisher
— Andrzej Goryl

Max nierówny komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Na pograniczu
— Marcin Knyszyński

Buddy comics
— Marcin Knyszyński

Otchłanie papieskiej alkowy
— Marcin Knyszyński

Krakoa, wyspa jak krew czerwona
— Marcin Knyszyński

Zagryzieni w kadrze
— Marcin Knyszyński

Początek koszmaru
— Marcin Knyszyński

Przerost formy nad treścią
— Marcin Knyszyński

Indiana Wayne i starożytna zaraza
— Marcin Knyszyński

Album reprezentatywny
— Marcin Knyszyński

Ku lepszemu
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.