Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mike Carey, Peter Gross, David Hahn, Craig Hamilton, Ryan Kelly, Ted Naifeh, Dean Ormston
‹Lucyfer #2 (wyd.zbiorcze)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLucyfer #2 (wyd.zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania28 lipca 2021
RysunkiPeter Gross, Dean Ormston, Ryan Kelly, David Hahn, Ted Naifeh, Craig Hamilton
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklLucyfer
ISBN9788328160750
Format680s. 170x260cm
Cena149,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Po krawędzi monety
[Mike Carey, Peter Gross, David Hahn, Craig Hamilton, Ryan Kelly, Ted Naifeh, Dean Ormston „Lucyfer #2 (wyd.zbiorcze)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ależ to jest cegła! Drugi zbiorczy tom „Lucyfera” Mike’a Careya liczy sobie aż sześćset osiemdziesiąt stron – jest to, bagatela, dwadzieścia dziewięć odcinków serii. Miłośników „magicznego zakątka DC Comics” („Sandman”, „Hellblazer”, „Potwór z bagien” …) nie muszę przekonywać do tego tytułu. Jest to rzecz zdecydowanie warta uwagi.

Marcin Knyszyński

Po krawędzi monety
[Mike Carey, Peter Gross, David Hahn, Craig Hamilton, Ryan Kelly, Ted Naifeh, Dean Ormston „Lucyfer #2 (wyd.zbiorcze)” - recenzja]

Ależ to jest cegła! Drugi zbiorczy tom „Lucyfera” Mike’a Careya liczy sobie aż sześćset osiemdziesiąt stron – jest to, bagatela, dwadzieścia dziewięć odcinków serii. Miłośników „magicznego zakątka DC Comics” („Sandman”, „Hellblazer”, „Potwór z bagien” …) nie muszę przekonywać do tego tytułu. Jest to rzecz zdecydowanie warta uwagi.

Mike Carey, Peter Gross, David Hahn, Craig Hamilton, Ryan Kelly, Ted Naifeh, Dean Ormston
‹Lucyfer #2 (wyd.zbiorcze)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLucyfer #2 (wyd.zbiorcze)
Scenariusz
Data wydania28 lipca 2021
RysunkiPeter Gross, Dean Ormston, Ryan Kelly, David Hahn, Ted Naifeh, Craig Hamilton
PrzekładPaulina Braiter
Wydawca Egmont
CyklLucyfer
ISBN9788328160750
Format680s. 170x260cm
Cena149,99
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dobrze wiemy kim jest Lucyfer w uniwersum DC. To Samael, Gwiazda Zaranna, zbuntowany anioł, syn Boży, zesłany do piekła za bunt przeciwko Ojcu. Pozbawiony skrzydeł przez Morfeusza, ukrywa się na Ziemi pod postacią eleganckiego mężczyzny i próbuje wydostać się z deterministycznego więzienia, w którym jego (i nasz) Stwórca zamknął swoją kreację. „Pod koniec pierwszego tomu” wyzwał swego wszechmocnego ojca na pojedynek – sam dokonał aktu stworzenia. Jego wszechświat to antyteza naszego – jest rajem, w którym nie wolno oddawać czci nikomu. To miejsce, gdzie jest się prawdziwie wolnym, gdzie nie istnieje fatum a każdy jest naprawdę kowalem własnego losu. Bramy wszechświata Lucyfera zostały otwarte – każdy, komu nie w smak życie według boskiego, niezmiennego scenariusza, może tu przybyć. Tylko co na to Niebiosa?
Lucyfer, jedna z najpotężniejszych istot w uniwersum DC, ma nie lada kłopoty. Najpierw musi stawić czoła przerażającym bytom, zaklętym w magicznych kartach tarota (tak, znamy je z pierwszego tomu), które postanowiły przejąć władzę nad stworzonym przez niego wszechświatem. Następnie uda się do samego Piekła, aby wyrównać rachunki z archaniołem Amenadielem; wybierze na wyprawę do „Dworców ciszy”, gdzie powalczy o duszę Elaine Belloc (jednej z najważniejszych bohaterek „Lucyfera”, wnuczki samego Jahwe), aby na koniec znów stoczyć wojnę o wszechświat – tym razem ten oryginalny, nasz dobrze nam znany. Wszystkie cztery wspomniane historie Egmont wydał już w Polsce mniej więcej jedenaście lat temu – jako „Boską komedię”, „Inferno”, „Dworce ciszy” i „Exodus”.
Mike Carey uparcie eksploatuje jeden fabularny (ale też ideologiczny) motyw – ludzką wolną wolę utożsamianą z wolnością od jakichkolwiek wpływów ponadludzkich, boskich bytów. Wszechświat stworzony przez Lucyfera staje się swego rodzaju szalką Petriego – przyspieszony upływ czasu pozwala nie tylko na fajne rozwiązania narracyjne (jak na przykład w „Znakach na ścianie”, jednym z najlepszych odcinków tomu) ale i na wyciąganie wniosków z eksperymentu. Bo tym ostatecznie staje się przedsięwzięcie Gwiazdy Zarannej – laboratorium, w którym czekają cię wspaniałe i emocjonujące przygody. Pod warunkiem oczywiście, że „umiesz poruszać się po krawędzi monety, której awers i rewers stanowią Niebo i Piekło”. Obydwa te miejsca, według filozofii „Lucyfera”, są bowiem we władaniu nieuniknionego przeznaczenia – predestynacja jest wszystkim. Tylko ci, którzy umieją się z niej wydostać są prawdziwie wolni, choć wcale nie są bezpieczni – los i przypadek strzelają przecież na oślep.
Mike Carey oczywiście nie mówi jasno, czy odrzucenie wszelkich dogmatów religijnych i rezygnacja z kultu zagwarantuje „podopiecznym” Lucyfera wolność. Poddaje też w wątpliwość autentyczność wolnej woli, ubierając czasami to hasło w cudzysłów – temat nie jest nowy, Carey nie pierwszy zastanawia się, czy „wolna wola” może być iluzją nawet przy założeniu braku jakiejkolwiek siły wyższej. Mimo tych wszystkich pytań bez odpowiedzi jedno jest pewne – Carey/Lucyfer wierzy w człowieka. Ludzie powinni zaufać przede wszystkim sobie, na własne barki wziąć odpowiedzialność za własne czyny i zdawać sobie sprawę z tego, że ucieczka do Boga „gdy trwoga”, może być tylko symboliczna. I nie, nie znajdziemy w tym komiksie nihilizmu – trzeba byłoby sporo złej woli, aby się w nim jej dopatrzeć.
To, czym szczególnie imponuje „Lucyfer”, jest jego rozmach i złożoność. Tego komiksu nie da się czytać szybko – ba, wręcz nie wolno tego robić. Carey stopniowo tka swoją pajęczą sieć-opowieść, odwołując się często do postaci i wydarzeń, na które mogliśmy nie zwrócić uwagi w poprzednich odcinkach. Sprawy nie ułatwia też sam sposób prowadzenia narracji, pokładający dużo zaufania w naszą spostrzegawczość, inteligencję i otwarty umysł. A miejsc i bohaterów jest mnóstwo – piękna Mazikeen, władczyni pomiotu Lilith i „asystentka” Lucyfera; Jill Presto, żywy magazyn na magiczne karty tarota; Elaine Belloc, człowiek-anioł; dwa zabawne upadłe Cherubiny; mieszkańcy Piekła znani z pierwszego tomu; dwóch Tytanów, którym uroiło się, że mogą zająć miejsce Jahwe; Archanioł Michał ze swoją demiurgiczną mocą; niebieskie zastępy pod wodzą Amenadiela; czy wreszcie inne postacie z wielu podań i mitologii (jak chociażby Loki w wersji DC Comics, o wiele bliższy swemu pierwowzorowi, niż marvelowski zawadiaka). Nie będę wymieniał wszystkich miejsc jakie odwiedzimy – chciałbym tylko, aby każdy potencjalny czytelnik „Lucyfera” wiedział, że musi na lekturę zarezerwować sobie sporo czasu i spokoju.
Rysuje trzech panów – Peter Gross, jego uczeń Ryan Kelly (obaj znani w Polsce głównie z „Lucyfera” i charakteryzujący się bardzo podobnym stylem) oraz Dean Ormston, którego kojarzymy z serii „Czarny Młot” Jeffa Lemire’a. Ormston stanowi dość ciekawą przeciwwagę dla swoich dwóch kolegów – jego prace są dość… niepokojące, psychodeliczne i zdecydowanie wyróżniające się na ich tle. Ale nie znaczy to, że Gross i Kelly są gorsi – cała trójka świetnie się uzupełnia i wie, jak rysować tego rodzaju opowieści.
Trzeci, ostatni tom „Lucyfera” (niemal tak samo „gruby”, bo dwudziestosześcioodcinkowy) wydany zostanie w 2022 roku. Naprawdę warto czekać i warto czytać. Jestem nieobiektywny, ale – jako zagorzały fan magicznych rejonów DC Comics – nie mogę nie docenić tego niezwykle udanego projektu.
koniec
26 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Uczmy się języków!
Marcin Osuch

15 IV 2024

Na przestrzeni ostatnich paru lat polscy czytelnicy otrzymali kilka pozycji, których osią były kultury indiańskie Mezoameryki. Dwa lata temu Ongrys wznowił „Hernána Cortésa i podbój Meksyku”, w zeszłym roku Taurus – „Węża i włócznię”. Do klimatów konkwisty nawiązuje także „Ixbunieta” wydawnictwa Komiks i My. Ten zestaw w bardzo udany sposób uzupełnia „Ta, która mówi” oficyny Lost in Time.

więcej »

Kolejne „Igrzyska Śmierci”
Maciej Jasiński

14 IV 2024

Egmont wydaje równolegle kilka serii z Conanem w roli głównej. W cyklu „Conan Barbarzyńca” mieliśmy do tej pory między innymi całkiem niezłą historię Jasona Aarona zatytułowaną „Życie i śmierć” Conana. Tym razem w albumie zatytułowanym „Tygiel” główny bohater trafia do miasta Garchall w Uttara Kuru i niemal od razu pakuje się w kolejne wielkie kłopoty.

więcej »

I ty możesz być Kubą Rozpruwaczem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 IV 2024

Choć morderstwa Kuby Rozpruwacza były prawdziwe, dziś jego postać owiana jest legendą i stała się jednym z najchętniej wykorzystywanych motywów popkultury. Przejawem tego jest album „Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza”.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Saga Młota dobiega końca
— Andrzej Goryl

Zamknięta w opowieści
— Agata Włodarczyk

Coś kontra nic
— Marcin Knyszyński

Na właściwych torach
— Marcin Knyszyński

Krótko o komiksach: Ostry zakręt
— Marcin Knyszyński

Kto jest godzien?
— Marcin Knyszyński

Początek uniwersum
— Marcin Knyszyński

Nie przegap: Maj 2021
— Esensja

Wolności!
— Marcin Knyszyński

Poznać prawdę o sobie
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Miecze i sandały
— Marcin Knyszyński

Z rodzynkami, czy bez?
— Marcin Knyszyński

Hola, hola, panie Straczynski!
— Marcin Knyszyński

Żadna dziura nie jest dość głęboka
— Marcin Knyszyński

Uczta ekstremalna
— Marcin Knyszyński

Straczynski Odnowiciel
— Marcin Knyszyński

Cztery wywiady, coś tam pomiędzy i pogrzeb
— Marcin Knyszyński

Bez emocji
— Marcin Knyszyński

Barbarzyńska epoka
— Marcin Knyszyński

Trochę retro
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.