Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Alan Moore, Kevin O’Neill
‹Liga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLiga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)
Tytuł oryginalnyThe League of Extraordinary Gentlemen
Scenariusz
Data wydanialistopad 2014
RysunkiKevin O’Neill
Wydawca Egmont
CyklLiga Niezwykłych Dżentelmenów
Cena89,99
Gatunekprzygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
[Alan Moore, Kevin O’Neill „Liga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mina Murray, Allan Quatermain, Kapitan Nemo, Hawley Griffin (Niewidzialny człowiek) oraz Doktor Jekyll i Mr. Hyde (w jednej osobie) dopiero co odzyskali niebezpieczny materiał, zwany „kaworytem” i powstrzymali niecne plany Profesora Moriarty’ego, a już muszą mierzyć się z kolejnym niebezpieczeństwem – to bez dwóch zdań o wiele poważniejszym. Marsjanie atakują!

Marcin Knyszyński

Extraordinary Moore: Wojna światów w obrazkach
[Alan Moore, Kevin O’Neill „Liga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)” - recenzja]

Mina Murray, Allan Quatermain, Kapitan Nemo, Hawley Griffin (Niewidzialny człowiek) oraz Doktor Jekyll i Mr. Hyde (w jednej osobie) dopiero co odzyskali niebezpieczny materiał, zwany „kaworytem” i powstrzymali niecne plany Profesora Moriarty’ego, a już muszą mierzyć się z kolejnym niebezpieczeństwem – to bez dwóch zdań o wiele poważniejszym. Marsjanie atakują!

Alan Moore, Kevin O’Neill
‹Liga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLiga Niezwykłych Dżentelmenów #2 (wyd.II)
Tytuł oryginalnyThe League of Extraordinary Gentlemen
Scenariusz
Data wydanialistopad 2014
RysunkiKevin O’Neill
Wydawca Egmont
CyklLiga Niezwykłych Dżentelmenów
Cena89,99
Gatunekprzygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
A tak właściwie to nie Marsjanie. Rdzenni mieszkańcy czerwonej planety wcale nie są agresywni. Razem z przybyszami z Ziemi – Johnem Carterem z powieści Edgara Rice Burroughsa oraz Gullivarem Jonesem wymyślonym przez Sir Edmunda L. Arnolda – walczą z „mięczakami”, potwornymi najeźdźcami, którzy podbili Marsa jakiś czas temu (mamy rok 1898 – gdyby rewolucja poczekała pięć lat, mogłaby liczyć na pomoc polskiej ekspedycji z „Na srebrnym globie” Jerzego Żuławskiego). Przyparte do muru „mięczaki”, pochowane w charakterystycznych „trójnogach”, uciekają z Księżyca w stronę Ziemi – tak oto Alan Moore przepisuje na nowo wydarzenia „Wojny światów” Herberta George’a Wellsa, angażując do walki o naszą planetę dobrze nam znaną „Ligę niezwykłych dżentelmenów”.
Wielkie metalowe walce wybijają gigantyczne kratery na terenie Zjednoczonego Królestwa – niepokonane Imperium Brytyjskie zostało zaatakowane z siłą, furią i bezwzględnością nie znaną do tej pory. Co mogą zrobić nasi bohaterowie w konfrontacji z siłą tak bardzo przeważającą? Co może zrobić mrówka, gdy stado słoni zbliża się do mrowiska? Wszystko poza bezpośrednim starciem. Dlatego też fabuła drugiego tomu „Ligi niezwykłych dżentelmenów” skupia się raczej na akcji wywiadowczej, pogłębianiu charakterystyk głównych bohaterów i – co jest oczywiste – kolejnych nawiązaniach do literatury wiktoriańskiej i jej późniejszych popkulturowych trawestacji. Ale nie tylko – nie sposób nie skojarzyć „Dnia niepodległości”, prawda? Roland Emmerich również inspirował się „Wojną światów” – Moore postanowił pójść nieco podobnym tropem. Jest to dość istotne – porównajcie zakończenia u Wellsa, Emmericha i Moore’a. Współgrają one ze sobą w bardzo ciekawy i intrygujący sposób – oczywiście dzięki Moore’owi, autorowi ostatniej, najmłodszej fabuły.
„Mag z Northampton” znów śmiało bawi się dorobkiem literatury. Najwięcej mamy Wellsa i nie chodzi tylko o najmocniej tu obecną „Wojnę światów”. Od „Niewidzialnego człowieka” Moore zaczął już w pierwszym tomie, teraz doszła również „Wyspa Doktora Moreau”. Zgraja towarzysząca szalonemu chirurgowi jest groteskowa, niepokojąca – wręcz przerażająca. Kto czytał kiedyś „O czym szumią wierzby”, ten wie, co mam na myśli. Jest dużo pulpy z początku dwudziestego wieku – Mars wygląda tak, jakby Burroughsa odwiedził Robert E. Howard, który wytłumaczył mu jak powinni wyglądać bohaterowie oraz Frank Herbert, objaśniający działanie marsjańskich pustyń. Całość narysowana jest w rozbrajającym, nawiązującym do dziewiętnastowiecznych grafik z plakatów i gazet, stylu Kevina O’Neilla. Postacie są karykaturalne, ich cechy anatomiczne wyolbrzymione, scenografie uproszczone, ale dopracowane – całość wygląda tak, jakby Andreas („Rork”) próbował naśladować Mignolę („Hellboy”).
A co z naszymi super-anty-bohaterami? No właśnie, tu można się przyczepić, ale po dłuższym zastanowieniu, chyba nie ma za bardzo czego. Na pierwszy rzut oka wydają się po prostu bezwolnymi pionkami, przesuwanymi bezwolnie przez okoliczności. Stoją w cieniu i za bardzo nie mają nic do roboty – nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że sytuacja ich przerasta. No ale u Wellsa było dokładnie tak samo – ludzie byli tylko biernymi obserwatorami. Moore wykorzystuje tę sytuację, aby lepiej przyjrzeć się swoim bohaterom – nie powinniśmy jednak wpatrywać się zbyt długo, bo przestaniemy ich lubić. Griffin był odrażającym potworem już pierwszym tomie – teraz możemy skrytykować wszystkie postacie, nawet pozornie kryształowego kapitana Nemo. Najwięcej miejsca w komiksie dostaje Mr Hyde, całkowicie uniezależniony od Doktora Jekylla (niczym Hulk z „Avengers: Endgame” pozostający już na stałe w swej zielonej, wolnej od Bruce’a Bannera, formie). I budzi skrajnie ambiwalentne uczucia – scena „wiecie, która” zaskoczyła i lekko wstrząsnęła nawet mną, osobę przeczuwającą, że może być w tym tomie naprawdę ostro.
W 2003 roku na ekrany kin weszła ekranizacja dwóch pierwszych tomów „Ligi niezwykłych dżentelmenów” i zebrała cięgi. Do dzielnej komiksowej ekipy dołączył Dorian Gray i Tomek Sawyer, a Niewidzialnym człowiekiem nie był Griffin Wellsa, lecz niejaki Rodney Skinner, drobny złodziejaszek i kombinator. Nie podzielam tych wszystkich wielce krytycznych opinii na temat filmu – jest to taki sobie mocny średniak z rewelacyjnymi efektami specjalnymi i trochę rozczarowującą fabułą. Gdyby jednak przełożyć komiksową fabułę na język filmowy jeden do jeden, byłoby jeszcze gorzej – Moore napisał rzecz trudną do zekranizowania. Ba, takie na ten przykład „Czarne akta”, którymi zajmiemy się niedługo, są wręcz nieprzekładalne.
koniec
6 października 2021

Komentarze

06 X 2021   12:33:51

Od razu lepiej!

06 X 2021   14:03:15

OK :)
Ale ja i tak nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem o "infantylizacji" tej części fandomu, czytającej o facetach w pelerynach i gaciach założonych na spodnie. Musielibyśmy zdyskredytować cały superbohaterski gatunek i wrzucić do jednego wora mainstream DC i Marvela (ok, mocno odwołujący się do "wewnętrznych dzieci" dorosłych ludzi) i rzeczy mimo wszystko o wiele poważniejsze - "Azyl Arkham", "Strażnicy", "Kingdom Come", "Miracleman", czy chociażby "Vision" czy "Mister Miracle" Toma Kinga.

Komiks superbohaterski nie musi być z założenia infantylny, serio.

16 X 2021   12:54:58

Musi. Infantylizm jest wpisany w tę konwencję. Natomiast te nieliczne tytuły, które wymieniłeś, to ambitne pobocza superhero, a nie jego istota. Takie listki figowe, dzięki którym można próbować bronić gatunku, jak Ty to właśnie robisz. Coś jak "Maus" dla całego komiksu.

16 X 2021   17:01:25

Oczywiście, że konwencja superbohaterska jest z założenia infantylna, ale czy to znaczy, że nie można czerpać przyjemności z czytania ani analizować dzieło jak każdy inny tekst kultury? Czy to znaczy, że dorośli nie powinni w ogóle zajmować się oglądaniem ani analizą filmów Pixara, Ghibli, Gwiezdnych Wojen czy takiego np. Paddingtona tylko dlatego, że skierowane są głównie do młodszego grona odbiorców? Co z klasykami literatury dziecięcej i komiksu dla dzieci - Jansson, Barks i miliardy innych?
A "Liga" spełnia wszystkie założenia komiksu superbohaterskiego (choć nie trzeba jej w ten sposób odczytywać) i kłócenie się o te ramy gatunkowe jest, no... infantylne właśnie.
Należę do osób, których nieco niepokoi dominacja filmów superbohaterskich w obecnym kinowym mainstreamie i wydaje mi się, że może to świadczyć o pewnej infantylizacji społeczeństwa, ale nie jest to powód, by odrzucać cały gatunek tylko z tego powodu, że jego ogólne założenia są trywialne ani dlatego, że jakaś grupa wiekowa jara się nim bardziej niż (pow)inna. Nie widzę też sprzeczności w tym, by cieszyć się dobrym komiksem/filmem superbohaterskim w przerwach między Tołstojem, Proustem, Joyce'em, Fellinim i Bergmanem.
Więcej luzu :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zniknięcia, powroty, problemy
Agata Włodarczyk

5 XII 2021

Rita Odraza nie bierze jeńców – z pomocą Czarnego Smoka pozbawiła tytułowych superbohaterów dostępu do sieci morficznej, odebrała im zordy, pozbyła się Zielonego i Niebieskiego Rangera. Korzystający już tylko z zielonej mocy, przerzedzeni, pozbawieni wsparcia Alfy i Zordona Rangersi stanowią łatwy łup. Suma summarum – zwycięstwo Odrazy wydaje się być blisko.

więcej »

Przygoda, humor i oldschool
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

4 XII 2021

To już trzeci tomik przygód Zagora, cowboya z baśniowego Dzikiego Zachodu. Sięgając po „Tajemniczą śmierć”, należy wziąć poprawkę na miejsce i czas powstania komiksu. Być może jeszcze bardziej, niż ostatnio.

więcej »

Extraordinary Moore: Bezlitosna fantazja
Marcin Knyszyński

3 XII 2021

Kończymy dziś przygodę z „Ligą niezwykłych dżentelmenów” Alana Moore’a. Ostatni tom cyklu nosi znamienny tytuł – słowo „Burza” dobrze odzwierciedla to, co dzieje się w komiksie i umysłach czytelników. Przed nami rzecz, której niezwykle trudno wystawić jednoznaczną ocenę.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Inne recenzje

Rzadki kit
— Marcin Herman

Z tego cyklu

Bezlitosna fantazja
— Marcin Knyszyński

A jednak potknięcie
— Marcin Knyszyński

Do trzech razy sztuka
— Marcin Knyszyński

Pastisz pełen ambicji
— Marcin Knyszyński

Wiktoriańska Liga Sprawiedliwości
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Fritza Langa życie w komiksie
— Sebastian Chosiński

Ale to już było… Niech nie wraca więcej…
— Sebastian Chosiński

Układanka dla erudytów
— Konrad Wągrowski

LXG: Superbohaterowie końca XIX wieku
— Marcin Lorek

LXG: Komiks przereklamowany
— Michał Błażejczyk

Krótko o komiksach: Wrzesień 2003, cz. 2
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Lorek, Piotr Niemkiewicz, Konrad Wągrowski

Początek przygody
— Piotr Niemkiewicz

Tegoż autora

Po komiks marsz: Grudzień 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Hellboy młodzieńczy
— Marcin Knyszyński

W podziemnym kręgu: Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Oto ciała ich
— Marcin Knyszyński

Komiks skrojony na miarę
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Kontrowersyjny chromosom
— Marcin Knyszyński

Klisze? I co z tego?
— Marcin Knyszyński

W stepie szerokim
— Marcin Knyszyński

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Magia, komputery, mordobicie
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.