Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Zbigniew Kasprzak
‹Gość z kosmosu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGość z kosmosu
Data wydania1986
RysunkiZbigniew Kasprzak
Wydawca Sport i Turystyka
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
[Zbigniew Kasprzak „Gość z kosmosu”, Zbigniew Kasprzak „Zbuntowana” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli narzekałem nieco na jakość scenariusza „Bogów z gwiazdozbioru Aquariusa”, to muszę przyznać, że w porównaniu do kolejnego dwuodcinkowca fantastycznonaukowego z rysunkami Zbigniewa Kasprzaka z lat 80., tamten scenariusz to majstersztyk. Seria złożona z zeszytów „Gość z kosmosu” i „Zbuntowana”, choć ładnie narysowana, pod względem skryptu razi banałem i naiwnością.

Konrad Wągrowski

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
[Zbigniew Kasprzak „Gość z kosmosu”, Zbigniew Kasprzak „Zbuntowana” - recenzja]

Jeśli narzekałem nieco na jakość scenariusza „Bogów z gwiazdozbioru Aquariusa”, to muszę przyznać, że w porównaniu do kolejnego dwuodcinkowca fantastycznonaukowego z rysunkami Zbigniewa Kasprzaka z lat 80., tamten scenariusz to majstersztyk. Seria złożona z zeszytów „Gość z kosmosu” i „Zbuntowana”, choć ładnie narysowana, pod względem skryptu razi banałem i naiwnością.

Zbigniew Kasprzak
‹Gość z kosmosu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGość z kosmosu
Data wydania1986
RysunkiZbigniew Kasprzak
Wydawca Sport i Turystyka
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zbigniew Kasprzak – co wiemy choćby z niedawnego albumu kolekcjonerskiego Egmontu, zbierającego komiksy tego artysty – bardzo dobrze czuł się w tematyce fantastycznonaukowej. Nic więc dziwnego, że wkrótce po omawianych niedawno na łamach Esensji „Bogach z gwiazdozbioru Aquariusa” narysował w połowie lat 80. XX wieku kolejny dwuodcinkowy mini cykl komiksowy w klimacie SF tym razem do scenariusza Małgorzaty Garncarek (być może również scenarzystki krótkiego komiksu „Chcę zostać kapitanem” w 11 numerze „Relaxu” – tam pojawia się jedynie nazwisko scenarzysty/ki). O ile jednak fabuła „Bogów…” przenosiła nas w odległą przeszłość, tym razem jest całkiem odwrotnie – akcja komiksu toczy się w przyszłości: w drugiej połowie XXI stulecia.
Trzeba przyznać, że komiks zaczyna się całkiem interesująco. 11 sierpnia 2073 roku obserwatorium astronomiczne zaobserwowało tajemniczy obiekt zbliżający się w kierunku Ziemi. Ma on kilkanaście metrów długości, cylindryczny kształt i trudno określić, czy to nietypowy meteor, czy też może pojazd kosmiczny obcej cywilizacji. Zdania wśród naukowców są podzielone. Teleskopy nie pozwalają odpowiedzieć na to pytanie, więc musimy zaczekać, aż obiekt dotrze do Ziemi i wtedy go zbadać. Chyba, że jednak wcale nie dotrze i wejdzie na orbitę – ale wtedy jego sztuczne pochodzenie raczej będzie już pewne. Analiza lokalizacji i prędkości pozwala dokładnie określić miejsce, w jakim obiekt – o ile nie zmieni parametrów lotu – powinien dotrzeć do Ziemi. Pech chce, że miejscem tym jest powierzchnia Oceanu Spokojnego w pobliżu mającego 10 km głębokości rowu Tonga. Tłumy dziennikarzy, naukowców, ale też zwykłych obserwatorów płynie w rejon uderzenia. Bolid z impetem wbija się w wodę, po czym zaczyna zmierzać na dno drugiego najgłębszego rowu oceanicznego na naszej planecie. To zła wiadomość, ale wkrótce przychodzi jeszcze gorsza – obiekt uderza w podwodne zbocze i zostaje zasypany przez skały. Teraz nie tylko trzeba go wyłowić, ale najpierw odkopać. I to pod wodą. W tym celu wysłana zostaje specjalna zmodyfikowana łódź podwodna.
Do tej pory było całkiem nieźle. Zagadka, oczekiwanie, napięcie. Mamy wiodącego bohatera, profesora Kenta, który jest przekonany, że z kosmosu nadlatuje twór obcej cywilizacji. Całą Ziemia – a z nią każdy czytelnik komiksu – czeka z niecierpliwością na odkrycie tajemnicy nadlatującego obiektu. Mamy tu do czynienia z dość klasycznym motywem fantastyki naukowej, kwestią kontaktu z obcą cywilizacją, ale nadal mamy wiele możliwych kierunków, w jakie może potoczyć się fabuła. Zapewne jednak nikt nie domyśli się prawdy – bowiem, już po upadku bolidu, wszyscy o nim… zapominają. No, może nie do końca, ale w tym momencie następuje zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji.

Zbigniew Kasprzak
‹Zbuntowana›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZbuntowana
Data wydania1986
RysunkiZbigniew Kasprzak
Wydawca Sport i Turystyka
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Geologiczna łódź podwodna nie odnosi sukcesu w odkopywaniu przybysza z kosmosu, co gorsza, kontakt z nią zostaje zerwany. I teraz zaczyna się zupełnie – z pozoru – nowa historia. O bolidzie, którym żył cały świat, wszyscy przestają myśleć, bo oto następują dwie katastrofy tankowców. Co więcej, znika z komiksu gdzieś profesor Kent, a rolę głównego bohatera przejmuje ekspert z sekcji badań podwodnych Robert Kord (jak widać czteroliterowe nazwiska na literę „K” należą do ulubionych scenarzystki). Najwyraźniej pod koniec XXI wieku takie katastrofy stanowią wyjątkową rzadkość, bo świat zdaje się żyć tylko nimi. I znów mamy bardzo klasyczny wątek SF tym razem w postaci zbuntowanej maszyny, ale, po pierwsze, poprowadzony jest on mało zajmująco, po drugie, skutecznie przesłania początkową, dużo bardziej interesującą tematykę komiksu.
„Gość z kosmosu” i „Zbuntowana” tworzą niby jedną opowieść, ale w gruncie rzeczy ta historia została rozbita na dwie zupełnie osobne części, słabo ze sobą współgrające. Pierwsza jest bardziej interesująca, ale z pewnością nie spuentowana w satysfakcjonujący sposób. Druga ma konkretną puentę, ale za to jest dużo mniej ciekawa i wygląda na dodaną mocno na siłę, by rozdmuchać komiks do dwóch zeszytów. Każdy z bohaterów z osobna jest postacią nawet dosyć ciekawą, ale żaden nie ma szansy na pokazanie pełni swych możliwości, a interakcja między nimi jest zerowa. W efekcie kończymy lekturę z uczuciem rozczarowania – komiks obiecywał dużo więcej, niż był w stanie dostarczyć.
Tym niemniej po dylogię „Gość z kosmosu”/„Zbuntowana” z pewnością warto sięgnąć. A to za sprawą naprawdę świetnych rysunków Zbigniewa Kasprzaka, być może jednej z ciekawszych wizji przyszłości w PRL-owskim komiksie. Narysowane wszystko jest w wyrazisty, realistyczny sposób, bardzo dobrze pokolorowane jaskrawymi barwami. Sceny uderzenie bolidu i katastrofy tankowca mają znakomitą dynamikę. Największym jednak atutem jest wizja świata XXI wieku, jaką daje tu Kasprzak. Znajdziemy tu owszem, właściwe dla dawnej fantastyki wizerunki futurystycznych komputerów w postaci wielkich szaf, będą też elementy budzące dziś uśmiech, jak pomysł, że każdy w domu ma (niemałą) drukarkę, z której co rano wychodzi najświeższa prasa, ale z drugiej strony są tu też dużo bardziej prawdopodobne koncepcje, jak na przykład efektowny jednoszynowy tramwaj, który wygląda nowocześnie i wiarygodnie nawet dla współczesnego czytelnika. Kasprzak nie zapomina też, że ludzie przyszłości powinni nosić inne ubrania niż my (tu bliskie kombinezonom), a fakt, że wielu z nich ma bujne fryzury i sumiaste wąsy można spokojnie uzasadnić tym, że pewne mody przecież po latach mogą powrócić. Widać, że rysownik jest w swoim żywiole, że w pełni prezentuje swe umiejętności, którymi nie mógł w pełni się pochwalić przy okazji „Bogów z gwiazdozbioru Aquariusa” ze względu na prehistoryczną scenerię tego komiksu. W każdym razie ogląda się „Gościa z kosmosu”/„Zbuntowaną” z przyjemnością i zainteresowaniem, a warstwa graficzna potrafi przysłonić niedociągnięcia fabuły.
koniec
17 października 2021

Komentarze

17 X 2021   11:48:55

Miałem (mam?) "Zbuntowaną" i jako dziecko strasznie mi się podobały rysunki. Co prawda nie bardzo rozumiałem o co chodzi, ale i tak przeglądałem ten komiks intensywnie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Galactus, duchy, demony i halloween
Andrzej Goryl

19 VI 2024

Drugi tom „Doktora Strange’a”, pisanego przez Marka Waida (tym razem wspieranego przy scenariuszach przez Barry’ego Kitsona, Tiniego Howarda i Pornsaka Pichetshote’a), zawiera kilka fabuł. Najdłuższa z nich skupia się wokół postaci Galactusa. Pożeracz Światów został wypchnięty przez pewnego czarownika do dziedziny magii, co skutkuje absolutnym chaosem – jako istota z domeny nauki samą swoją obecnością zaburza równowagę tej części rzeczywistości.

więcej »

Techno-magia
Marcin Knyszyński

18 VI 2024

Kontynent afrykański nie jest raczej kojarzony z postępem technologicznym – nawet popkultura lokuje tak zwaną science fiction bliskiego zasięgu zazwyczaj poza Czarnym Lądem. Powszechnie znanym wyjątkiem jest marvelowska Wakanda, ale w jej przypadku chodzi o głównie celowy, trochę zabawny i mało realny nawet w nieokreślonej przyszłości kontrapunkt wobec rzeczywistości. Trzyczęściowy „Dayak” wydany przez wydawnictwo Kurc jest swego rodzaju anty-Wakandą. Technologia i nowoczesność nie niosą tu (...)

więcej »

Daleki krewny „Imienia róży”
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VI 2024

„Magowie” to czwarta z kolei seria rozgrywająca się we wciąż rozrastającym się Świecie Akwilonu. Jej drugi tom „Eragan” pokazuje, że pomimo intensywnej eksploatacji tematu, wciąż można z niego wycisnąć coś ciekawego.

więcej »

Polecamy

Ambasadorka pokoju

Niekoniecznie jasno pisane:

Ambasadorka pokoju
— Marcin Knyszyński

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Marilyn Monroe, Jaś Sobieski i inni
— Marcin Osuch

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Klasyka polskiego komiksu
— Maciej Jasiński

Rzadka koniunkcja planet
— Konrad Wągrowski

Santorini, wyspa ognia
— Konrad Wągrowski

Rozbitkowie ze strumienia nadprzestrzeni
— Konrad Wągrowski

Dwa wcielenia Yansa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O, Gilgamesz wrócił!
— Marcin Osuch

Przygody Jacquesa muszkietera
— Paweł Ciołkiewicz

Kolorowy czarny kryminał
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Kosmiczny redaktor
— Konrad Wągrowski

Statek szalony
— Konrad Wągrowski

Kobieta na szczycie
— Konrad Wągrowski

Przygody Galów za Wielkim Murem
— Konrad Wągrowski

Potwór i cudowna istota
— Konrad Wągrowski

Migające światła
— Konrad Wągrowski

Śladami Hitchcocka
— Konrad Wągrowski

Miliony sześć stóp pod ziemią
— Konrad Wągrowski

Tak bardzo chciałbym (po)zostać kumplem twym
— Konrad Wągrowski

Kac Vegas w Zakopanem
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.