Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Andrew MacLean
‹Head Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHead Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida
Scenariusz
Data wydania13 grudnia 2021
RysunkiAndrew MacLean
Wydawca Non Stop Comics
CyklHead Lopper
ISBN9788382301564
Format184s. 170x260 mm
Cena55,00
Gatunekgroza / horror, humor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nie zadzieraj z dekapitatorem
[Andrew MacLean „Head Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Head Lopper i wyprawa do Schodów Mulgrida” po raz czwarty spotykamy dekapitatora Norgala, który po chwilowej zadyszce znów jest w formie!

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie zadzieraj z dekapitatorem
[Andrew MacLean „Head Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida” - recenzja]

W „Head Lopper i wyprawa do Schodów Mulgrida” po raz czwarty spotykamy dekapitatora Norgala, który po chwilowej zadyszce znów jest w formie!

Andrew MacLean
‹Head Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHead Lopper. Wyprawa do schodów Mulgrida
Scenariusz
Data wydania13 grudnia 2021
RysunkiAndrew MacLean
Wydawca Non Stop Comics
CyklHead Lopper
ISBN9788382301564
Format184s. 170x260 mm
Cena55,00
Gatunekgroza / horror, humor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Do tej pory każdy tom „Head Lopper” stanowił osobną historię i nie łączył się specjalnie z poprzednimi. Wśród bohaterów jedynym, który się powtarzał był Norgal, oraz głowa wiedźmy Agathy, choć nie wiem, czy gadający, odcięty czerep można nazwać bohaterem. Teraz jest nieco inaczej. Kontynuujemy bowiem to, co wydarzyło się w „Head Lopper i rycerze Venory”. Choć tak po prawdzie nie trzeba znać poprzedniego albumu. Wystarczy świadomość, że Norgal i Agatha nie są już sami, albowiem podróżują z nimi wojowniczka Brishka, nosicielka żyjącego własnym życiem kostiumu Cienia z Jezabah i jednooki przedstawiciel niepozornej, niebieskoskórej rasy Kozioł z Siwobrodych. Trójka ta (plus głowa) przemieszcza się od miasta do miasta, oferując swe usługi dekapitacji temu, kto będzie chciał za nie zapłacić.
Taki tryb życia nie bardzo odpowiada Brishce, która uważa, że niepotrzebnie się narażają, skoro zostali wyznaczeni na obrońców głowy wiedźmy. Norgal jednak ma plan, który wiąże się z tytułowymi Schodami Mulringa. By do nich dotrzeć musi jednak wpierw udać się do miasta Arnak Pluth, konsekwencją czego jest to, że będzie się musiał zmierzyć z grzechami przeszłości. Tymczasem mroczny władca ciemności Mung wysyła oddział swoich najlepszych siepaczy, którzy mają znaleźć głowę Agathy i zabić wszystkich, którzy staną im na drodze.
Po ostatnich, nieco mętnych przygodach naszego dekapitatora, przestraszyłem się, że twórca rysunków i scenariusza Andrew MacLean stracił pomysły na to, w którą stronę ukierunkować tytuł. Wyglądało bowiem na to, że z początku wpadł na pomysł barbarzyńcy z wielkim mieczem, który nosi gadający czerep wiedźmy i nie miał zamiaru rozbudowywać go bardziej, niż ponad standardy howardowskiego heroic fantasy. Potem jednak stwierdził, że może jakoś połączy te elementy, by całość przybrała formę sagi. I tu już nie było tak dobrze. Szczęśliwie teraz wraca do tego, co miał najlepsze do zaoferowania, a mianowicie grupy bohaterów, którzy muszą wykonać konkretną misję, bez nadmiernego grzebania się w czarach i przeznaczeniu.
Nie oznacza to jednak, że pozycja ta to jedynie bezmyślne naparzanie się coraz większymi egzemplarzami broni siecznej. MacLean sprawnie kreśli świat przedstawiony, jednocześnie nie popadając w megalomańską epickość. Dostajemy tyle, ile nam potrzeba dla zrozumienia fabuły. Resztę, dzięki niedopowiedzeniom, czy urywkom informacji, pozostawia naszej wyobraźni.
Warto zwrócić uwagę na to, że choć Norgal jest brodatym mrukiem, który sprawniej włada mieczem, niż językiem, to otaczają go ciekawe postacie, które napędzają fabułę i nie pozwalają by zamieniła się jedynie w odhaczanie kolejnych przystanków przed dotarciem do celu. I nie chodzi tylko o jego towarzyszy, ale również o drugi plan. Tu na szczególną uwagę zasługuje targany sprzecznymi uczuciami względem ojca-satrapy, książę Tarf Manderboldt. Co ciekawe Agatha, która niewątpliwie stanowi najjaśniejszy element serii, tym razem pozostaje w cieniu wydarzeń, ograniczając się do kilku zabawnych i jednocześnie kąśliwych komentarzy. Co zaś się tyczy samego dekapitatora, to po raz pierwszy dowiadujemy się czegoś o jego przeszłości. Niewiele, ale zawsze.
Co się tyczy strony graficznej, to niezmiennie jest ona bardzo specyficzna. Powiedzieć, że MacLean posiada charakterystyczny styl, to nic nie powiedzieć. Często operuje uproszczeniami i umownością, tak, jakby kreślił paski do codziennej gazety, np. ograniczając mimikę twarzy do trzech kresek. Innym razem pozwala sobie na dopracowane, wypełnione szczegółami kadry. Choć na pierwszy rzut oka można się zniechęcić do tej pozycji, to jednak po kilku stronach wsiąkamy w konwencję i przyznam, że trudno mi wyobrazić sobie by dekapitatora portretował ktoś inny.
Z drugiej strony umieszczona na końcu galeria alternatywnych okładek autorstwa różnych artystów, udowadnia, że styl MacLeana można interpretować na wiele sposobów. Podobnie dodana w formie bonusu krótka historia „W trzewiach bestii”, narysowana wspólnie z Jamesem Harrenem.
„Head Lopper i wyprawa do Schodów Mulgrida” to świetna i wciągająca opowieść, która w barwny sposób wykorzystuje standardy heroic fantasy. Mieszają się w niej dramat, humor i porcja prawdziwie męskiej przygody, podane w jedyny i niepowtarzalny sposób. Myślę, że całość dobrze puentuje dialog Norgala z Brishką, po tym, jak ten pierwszy wraca z groty uśmierconego przez siebie potwora:
– „Nie przyniosłeś głowy.
– Nie… No bo… Nie jestem pewien, czy to miało głowę!”.
koniec
15 stycznia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żyć zgodnie ze swoimi zasadami
Agata Włodarczyk

17 V 2022

Superbohaterki i superzłoczynie najwyraźniej nie mogą być szczęśliwe. Przekonamy się o tym w najnowszej iteracji przygód Catwoman – kierowanym do nastoletniej publiczności: „W blasku księżyca”.

więcej »

Dziesięć lat wcześniej
Marcin Knyszyński

16 V 2022

Piętnaście pierwszych odcinków komiksowego horroru autorstwa Jamesa Tyniona IV i Werthera Dell’Edery ukazało się już w Polsce w trzech zbiorczych tomach. Historia została zgrabnie zakończona – teraz przyszła pora na sprawdzenie co było wcześniej. Cofamy się w czasie o mniej więcej dekadę.

więcej »

Tachionowa ropucha über alles
Sebastian Chosiński

15 V 2022

Ostatni zbierający regularne (nie spin-offowe) zeszyty album z serii „Fear Agent” nie jest, niestety, tak dobry jak dwa poprzednie. W znajdujących się w nim opowieściach – „Ja kontra ja” oraz „W innym rytmie” – trudno dostrzec tę nieokiełznaną radość, jaka towarzyszyła scenarzyście na początku tworzenia cyklu. Nie oznacza to jednak, że jest kiepski. W czasie lektury na pewno nie raz się uśmiechniecie, a może nawet… wzruszycie.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Powrót do normy
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Zdekapitatowany Dekapitator
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A miała być radosna, złośliwa recenzja…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Powielanie grzechów przeszłości
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Babcia na dworze Króla Artura
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie mój „LastMan”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 polskich piosenek przeciw wojnie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zjedz mnie, jeśli potrafisz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czy Galactus jest magiczny, czy wysoki?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gra o Port
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złowieszcza Szóstka… znaczy Piątka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Poznajmy się lepiej
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez udziwniania
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.