Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Stuart Immonen
‹Ultimate Spider-Man #11›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltimate Spider-Man #11
Scenariusz
Data wydania29 czerwca 2022
RysunkiStuart Immonen, Mark Bagley
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklUltimate Spider-Man, Spider-Man
ISBN9788328154353
Format384s. 170x260mm
Cena149,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Świat Ultimate jest już zmęczony
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Stuart Immonen „Ultimate Spider-Man #11” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tom jedenasty zbiorczego wydania „Ultimate Spider-Man” zamyka pierwszą serię cyklu. Nie oznacza to jeszcze śmierci Petera Parkera i wejścia na scenę Milesa Moralesa, ale jest blisko.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
[Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Stuart Immonen „Ultimate Spider-Man #11” - recenzja]

Tom jedenasty zbiorczego wydania „Ultimate Spider-Man” zamyka pierwszą serię cyklu. Nie oznacza to jeszcze śmierci Petera Parkera i wejścia na scenę Milesa Moralesa, ale jest blisko.

Mark Bagley, Brian Michael Bendis, Stuart Immonen
‹Ultimate Spider-Man #11›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUltimate Spider-Man #11
Scenariusz
Data wydania29 czerwca 2022
RysunkiStuart Immonen, Mark Bagley
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklUltimate Spider-Man, Spider-Man
ISBN9788328154353
Format384s. 170x260mm
Cena149,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Odkąd w miejsce Marka Bagley′a serię „Ultimate Spider-Man” zaczął rysować Stuart Immonen, podświadomie zacząłem wypatrywać końca przygód naszego młodocianego bohatera. Nie zdradzę tu zapewne żadnej tajemnicy, jeśli powiem, że nie dożyje on osiemnastych urodzin. A w każdym razie nie za pierwszym razem. Wszak, jak wiadomo, w świecie Marvela nikt nie umiera na zawsze. W każdym razie powoli zbliżamy się do tego wydarzenia. I to zaczyna być odczuwalne. Głównie w scenariuszu, za który nieprzerwanie odpowiada Brian Michael Bendis.
Przez bardzo długi czas ewidentnie bawiło go wymyślanie alternatywnej historii narodzin Spider-Mana z pomysłowymi modyfikacjami. Przyświecał mu szczytny koncept polegający na tym, że tytuł ten miał być mniej skomplikowany niż ukazujące się równolegle zeszyty Człowieka Pająka. Do tego całość miała mieć lżejszy charakter, stawiając duży nacisk na łączenie superbohaterstwa z życiem nastolatka w przeciętnej szkole. Niemniej zeszyty zebrane w poprzednim tomie „Ultimate Spider-Man” zaczęły zdradzać zmęczenie materiału. Podobnie jest tutaj.
Na początku serii Bendis zarzekał się, że u niego nie będzie ani żadnych klonów, ani innego „Maximum Carnage”, które to eventy pomogły pogrążyć Marvela w latach 90. W przypadku tego pierwszego już dawno złamał obietnicę. Z tym drugim wytrzymał nieco dłużej. Niemniej zarówno Venom, jak i Carnage pojawili się w serii Ultimate – ich geneza była jednak inna niż do tej pory. Nie były to symbionty z kosmosu, a sztucznie wyhodowane pasożyty stanowiące uboczny efekt próby wynalezienia lekarstwa na raka. Do tej pory jednak się nie spotkali.
Konfrontacja była jednak nieunikniona i o niej opowiada niemal połowa niniejszego albumu. Choć jeśli ktoś liczył na wielkie batalistyczne sekwencje, może się poczuć rozczarowanym. Pojedynek między symbiontami nie stanowi najważniejszego punktu programu. To raczej zasłona dymna mająca uporządkować choć trochę poplątane życie Parkera. Dlatego przed lekturą lepiej przypomnieć sobie najważniejsze wydarzenia z ostatnich zeszytów. Nie tylko związane z Eddie′em Brockiem, ale także ze śmiercią Gwen Stacy (pamiętacie, jak wspomniałem, że w Marvelu nikt nie umiera na długo?), ciocią May, Ultimates i Nickiem Furym. Wszystko się tu przeplata. Nie zawsze w przekonujący sposób.
Chwilę oddechu przynosi odcinek „Annuala”, który jest nieco oderwany od reszty komiksu. Nie tylko ze względu na mangową kreskę, za którą odpowiada David Lafuente. Dostajemy nowego-starego wroga, czyli mocno odrestaurowanego Mysterio, a do tego scenarzysta postawił na rozwijanie relacji Petera z Mary Jane. Wyszło trochę naiwnie z cyklu „jak starszy twórca komiksów wyobraża sobie związki nastolatków”, niemniej zeszyt ten stanowi miłą odskocznię od wielkich problemów.
Te zaczynają się w drugiej części albumu. Trafiamy w sam środek eventu „Ultimatum”, który dotknął cały świat Marvel Ultimate. Opowiada o tym, że Magneto postanowił wreszcie zrealizować swój niecny plan eliminacji homo sapiens, by zrobić miejsce dla homo superior. W związku ze spowodowanymi przez niego kataklizmami do akcji zostali włączeni wszyscy, od X-Men, przez Ultimates, po Daredevila, Hulka i Fantastyczną Czwórkę. Nasz ścianołaz staje się uczestnikiem wielkiej batalii o Nowy Jork. Nie chodzi jednak o pranie się po facjatach, a o ratowanie ludzi z potężnego tsunami zalewającego miasto.
Strasznie to wszystko dramatyczne. A ponieważ nie otrzymujemy całości historii (Magneto pojawia się jedynie na moment, a z X-Menów widzimy tylko Kitty Pryde), staje się ona dość mętna. A żeby w dalszym ciągu trzymać się wodnych odniesień, dodam, że lepiej dać się ponieść z nurtem i nie próbować wszystkiego zrozumieć. Zwłaszcza, że końcówka nie należy do najbardziej oczywistych.
Większość zeszytów narysował Stuart Immonen, o którym mam zdecydowanie gorsze zdanie niż o Marku Bagley′u. Niemniej uczciwie trzeba przyznać, że pod okiem Bendisa całkiem nieźle się wyrobił i jego prace robią wrażenie bardziej przyjaznych i dopracowanych, niż poprzednio. Na marginesie wspomnę, że Bagley również na moment powrócił, dokładając swoje trzy grosze do dwóch zeszytów.
Niestety, jedenasty tom „Ultimate Spider-Man” cechuje zbytnia ociężałość, tak jakby twórcom już się nie chciało tego ciągnąc dłużej. Ewentualnie się chciało, ale próbując na siłę dopasować wszystko do wielkiego eventu, przez co walor rozrywkowy komiksu bardzo ucierpiał. Czas na nowe rozdanie w serii drugiej.
koniec
6 sierpnia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Carnage idzie po ciebie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

1 X 2022

Drugi tom serii „Venom” stanął w rozkroku między tym, co się dzieje na bieżąca w życiu Eddiego Brocka, a obowiązkowym przystankiem w trakcie eventu „Wojna światów”. Wbrew pozorom ta różnorodność wyszła niniejszej pozycji na zdrowie.

więcej »

Nie do końca dla dzieci…
Marcin Osuch

30 IX 2022

To już piąty tom zbiorczy z przygodami wielkiego ambicjami a małego wzrostem wezyra Iznoguda. To też kolejna seria, obok „Asteriksa” i „Lucky Luke’a”, której popularność jest dziełem przede wszystkim legendarnego scenarzysty, Rene Goscinnego. I właśnie w przypadku tego tomu jest z Goscinnym mały problem.

więcej »

Jeszcze raz, ale inaczej
Andrzej Goryl

29 IX 2022

Imprint "Ultimate" wystartował w 2000 roku. Jego założeniem było przedstawienie klasycznych fabuł Marvela od nowa i w odświeżonej formie – tak, żeby czytelnik niezaznajomiony z tym światem nie był przytłoczony dekadami historii ani nagromadzeniem dziwnych postaci.

więcej »

Polecamy

Łatwe trudnego początki

Polscy podróżnicy:

Łatwe trudnego początki
— Marcin Osuch

Kumpel Mickiewicza
— Marcin Osuch

Prototyp Zagłoby
— Marcin Osuch

Wspomnienia jak żyła złota
— Marcin Osuch

Być jak Kmicic
— Marcin Osuch

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wieczna wojna
— Marcin Knyszyński

Koniec pewnej ery
— Marcin Knyszyński

Nawracanie Spider-Mana na jedyną słuszną drogę
— Agata Włodarczyk

Na szczycie
— Marcin Knyszyński

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie takie klony straszne, jak w latach 90
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest komiks, którego szukacie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa epoka
— Marcin Knyszyński

Cthulhu i matematyka
— Sławomir Grabowski

A idź pan stąd (z hukiem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Carnage idzie po ciebie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwi bohaterowie nie dają się pogryźć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała nadzieja w Thanosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O tym, jak twórcy nie panują nad swym dziełem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tylko dla RPG-owych wyjadaczy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez twarzy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deadpool i Pierścień Władców
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ten ojciec chrzestny to matka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmagania z chaosem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uwiedziony optymizmem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.