Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Manu Larcenet
‹Blast #1›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlast #1
Scenariusz
Data wydania7 września 2022
RysunkiManu Larcenet
Wydawca Mandioca
CyklBlast
ISBN9788396483515
Format412s. 215x290 mm
Cena219,00
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Między ziemią a niebem
[Manu Larcenet „Blast #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Raport Brodecka” okazał się wielkim sukcesem, dziwnym zatem nie jest, że wydawnictwo Mandioca kontynuuje swój romans z Manu Larcenetem. No i cóż, wszystko wskazuje na to, że „Blast” będzie powtórką z historii. Bo jest to komiks doskonały pod każdym względem. Szykuje się naprawdę mocne uderzenie w kategorii superciężkiej.

Paweł Ciołkiewicz

Między ziemią a niebem
[Manu Larcenet „Blast #1” - recenzja]

„Raport Brodecka” okazał się wielkim sukcesem, dziwnym zatem nie jest, że wydawnictwo Mandioca kontynuuje swój romans z Manu Larcenetem. No i cóż, wszystko wskazuje na to, że „Blast” będzie powtórką z historii. Bo jest to komiks doskonały pod każdym względem. Szykuje się naprawdę mocne uderzenie w kategorii superciężkiej.

Manu Larcenet
‹Blast #1›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlast #1
Scenariusz
Data wydania7 września 2022
RysunkiManu Larcenet
Wydawca Mandioca
CyklBlast
ISBN9788396483515
Format412s. 215x290 mm
Cena219,00
Gatunekobyczajowy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Głównym bohaterem tej opowieści jest Polza Mancini. To trzydziestoośmioletni mężczyzna o znacznej nadwadze. Nie chodzi o karygodne wypominanie mu tej cechy, lecz ma to istotne znaczenie dla całej historii. Poznajemy go, gdy siedzi w celi, oczekując na przesłuchanie. Chodzi o sprawę Carole Oudinot. Kobieta jest już po operacji, lekarze utrzymują ją w stanie śpiączki farmakologicznej. Jej stan jest ciężki, ale istnieje szansa, że będzie żyła. Policjanci, którzy mają przeprowadzić przesłuchanie, dostają od swojego szefa jasne wytyczne. Polza Mancini ma mówić. Ma powoli i dokładnie opowiedzieć swoją historię. Ma przedstawić przebieg zdarzeń i przyznać się do zarzucanych mu czynów. Jakich? Na podstawie powyższych informacji łatwo połączyć kropki. Nic jednak nie jest w punkcie wyjścia powiedziane wprost. Dwaj policjanci, którzy mają przeprowadzić przesłuchanie, muszą zrobić wszystko, żeby spełnić polecenie szefa. Nie tylko jednak o przyznanie się aresztowanego do winy tu chodzi. Ważne jest to, żeby zrozumieć motywy, jakie nim kierowały.
Nie jest to łatwe, bo obaj policjanci są wyraźnie uprzedzeni do przesłuchiwanego. Mówiąc wprost, brzydzi ich jego tusza, sposób w jaki je oraz to, co zrobił ze swoim życiem. Czy w tej sytuacji to zrozumienie będzie w ogóle możliwe? O ile policjanci początkowo są – delikatnie mówiąc – sceptyczni, o tyle czytelnik wpada w sidła autora od razu. Powiedzieć, że punkt wyjście jest intrygujący, to nic nie powiedzieć. Niby wiemy co i jak, ale przecież równie dobrze w każdej chwili może pojawić się jakiś zaskakujący zwrot akcji. Czekamy zatem na niego z niepokojem. Poza tym sam bohater jest niezwykle frapujący. Jego opowieść sprawia, że chcemy dowiedzieć się, co go doprowadziło do obecnej sytuacji. A Polza Mancini, jakby na życzenie, powoli odsłania kolejne tajemnice. Widzimy jak po śmierci swojego ojca decyduje się radykalnie zmienić swoje życie. Dotąd, jak sam mówi żył dokładnie według zasad, nie wychylając się ani nie ryzykując. Znał swoje miejsce i wiedział, jak traktowani są tacy jak on. Godził się na to, bo nie miał wyjścia.
Teraz jednak postanawia to zmienić. Rozpoczyna podróż, by poznać samego siebie. Chce dotrzeć… na Wyspę Wielkanocną. Brzmi to może romantycznie, ale tak naprawdę Polza po prostu porzuca wszystko i… ucieka do lasu. Wiedzie życie bezdomnego, czy też jak sam siebie nazywa – kloszarda. Pieniądze, które podjął ze swojego konta, przepuszcza na batoniki i alkohol. Obżera się, upija do nieprzytomności i tak spędza kolejne dni. Warto odnotować, że w podobny sposób z wyzwaniami rzeczywistości próbował radzić sobie bohater mangi „Dziennik z zaginięcia”. Uciekając, Polza Mancini chce wyzwolić się z ograniczeń narzucanych przez społeczeństwo. Pragnie zakwestionować rządzące nim do tej pory zasady i reguły. Chce być wolny. Jak jednak daleko jest skłonny posunąć się na tej drodze. W tym miejscu czytelnikowi nasuwa się pytanie, co takiego Polza zrobił wspominanej na początku dziewczynie i czy był to element tego odrzucania społecznych konwencji.
Wizja wyspy i jej monumentalnych rzeźb nawiedza go tylko w snach i podczas… blastów. Trudnych do określenia stanów uderzenia rozmaitych doznań. Stanów zawieszenia pomiędzy niebem a ziemią. Stanów w których świat jawi się takim, jakim jest on w rzeczywistości, a nie takim, jakim się zdaje. Polza przeżywa po raz pierwszy ów blast podczas jednej z sesji picia do nieprzytomności i od tego czasu dąży do tego, by znów go doświadczyć. Te momenty zdają się odgrywać w jego podróży kluczową rolę. Policjanci są oczywiście sceptyczni. Uważają, że jest to element jakiejś gry, czy może strategii obronnej i nie chcą wierzyć w słowa aresztanta. Tymczasem sam Polza, nie zważając na to, cierpliwie snuje swoją opowieść. I z każdą kolejną stroną staje się ona coraz bardziej intrygująca, mroczna i przerażająca.
Podobnie jak w „Raporcie Brodecka” Manu Larcenet posługuje się tylko czernią i bielą. Jedyne momenty, w których w komiksie pojawia się kolor to właśnie owe mityczne blasty. Uderzenia swoistej nadświadomości, momenty oderwania się od widzialnego świata i wyjścia poza codzienną rzeczywistość. Warto od razu odnotować, że te kolorowe obrazki zostały stworzone przez dzieci autora. To Lilie i Lenni odpowiadają za żywiołowe kolorowe mozaiki, które otaczają Polzę podczas blastów. To oczywiście od razu nasuwa pewną – zapewne jedną z wielu – interpretację tych zdarzeń. Można się w nich mianowicie dopatrywać metaforycznych powrotów do dzieciństwa. Do okresu, kiedy życie toczy się jeszcze bez świadomości istnienia ogólnych, choć przecież arbitralnych i konwencjonalnych zasad narzucanych przez społeczeństwo. Do okresu – nawet jeśli jest to pewna idealizacja – kiedy świat widziany jest takim, jakim jest naprawdę, a nie takim, jakim powinien być postrzegany. Do okresu, w którym człowiek jest zawieszony pomiędzy niebem a ziemią. Może poszybować w górę, ale możliwe jest również stoczenie się w otchłań. Czy Polza doświadczając tych stanów rzeczywiście powraca do dzieciństwa? Czy chce cofnąć się do momentu, gdy otwarte były wszystkie scenariusze dalszego życia? Biorąc pod uwagę to, co o nim wiemy, wydaje się to bardzo prawdopodobne. No cóż, ten trop interpretacyjny bez wątpienia jest bardzo kuszący.
Tak czy inaczej, poza blastami panuje tu mrok. Jest dużo czerni i odcieni szarości. Ta stylistyka różni się jednak od konwencji, jaką Larcenet przyjął w „Raporcie Brodecka”. Tam artysta wykorzystywał tylko czerń i biel, pracując dużym kontrastem oraz wyrazistą grą światła i cienia, tu natomiast jest znacznie więcej subtelnych przejść tonalnych. Tusz jest rozwodniony i nie brakuje sekwencji, w których to światło zdobywa przewagę nad mrokiem. Mamy również delikatne kontury, przerysowane, nieco groteskowe postaci z wielkimi nosami (trzeba dać sobie chwilę, żeby przyzwyczaić się do tej konwencji), co z kolei przypomina nieco konwencję przyjętą w „Codziennej walce” tyle tylko, że tam było kolorowo. A zatem mamy trzeci komiks Manu Larceneta na naszym rynku i możemy podziwiać trzecią, inną od poprzednich stylistykę. Bez wątpienia to nieustanne poszukiwanie nowych form wyrazu i dopasowywanie ich do snutej opowieści znamionuje wielkich artystów.
„Blast” podobnie jak „Raport Brodecka” pozostaje z czytelnikiem na długo po zakończonej lekturze. Tym bardziej, że polskie wydanie zawiera dwa z czterech albumów tworzących tę opowieść, a zatem połowę historii. W opasłym tomie zbiorczym znalazły się części zatytułowane: „Tłuste cielsko” oraz „Apokalipsa według świętego Jacky’ego”. Zakończenie pozostawia czytelnika w stanie zawieszenia, być może przypominającym nieco blasty nawiedzające Polzę. Dowiadujemy się rzeczy, które rzucają na całą opowieść nowe światło i chcemy dowiedzieć się, co będzie dalej. Czas jaki dzieli nas od wydania kolejnej odsłony tej historii na pewno w jakimś stopniu zostanie poświęcony na refleksję o losach Polzy. Jego opowieść bowiem niepokoi, skłania do namysłu i sprawia, że ustalone sposoby myślenia zostają wystawione na próbę. Polza Mancini sam usuwa się na margines życia społecznego, szukając jednocześnie sposobu na ułożenie sobie życia od nowa. Owszem z punktu widzenia człowieka zanurzonego w codziennej korporacyjno-zawodowo-rodzinnej krzątaninie to żadna mityczna wyprawa, ale zwykła rejterada. Tchórzliwa ucieczka od obowiązków i odpowiedzialności, jaka spoczywa na każdym z nas na co dzień. Czy jednak rzeczywiście tak jest? A może jednak warto podjąć próbę spojrzenia na świat z punktu widzenia tego uciekiniera? Niewykluczone przecież, że w naszym codziennym zabieganiu coś nam umyka? Warto to zrobić ryzykując nawet to, że damy się złapać w pułapkę. Przecież nie mamy gwarancji, że Polza Mancini nie jest zwykłym krętaczem, który po prostu próbuje wywinąć się sprawiedliwości, opowiadając bajki o tym, jakoby doświadczał stanów zawieszenia między ziemią a niebem. Jedno jest pewne w kolejnym tomie czeka nas bez wątpienia niejedna niespodzianka.
koniec
2 października 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Koniec jest bliski
Paweł Ciołkiewicz

27 XI 2022

Kolejna odsłona wysmakowanej wizualnie opowieści o najemniku zaciera nienajlepsze wrażenia po lekturze poprzedniego tomu. Utrzymany w tonacji postapokaliptycznej tom przynosi całkiem interesującą fabułę, w której Vicente Segrelles dokonuje próby wyjaśnienia pojawiających się wcześniej wątków. No i oczywiście znów jest świetnie pod względem graficznym.

więcej »

Dyskretny urok melancholii
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

26 XI 2022

„Długie pożegnanie” to absolutnie klasyczna pozycja o detektywie mroku Dylan Dogu. I jedna z najlepszych z cyklu, które ukazały się w naszym kraju.

więcej »

Impresjonistyczna alkoholizacja
Dagmara Trembicka-Brzozowska

25 XI 2022

Pamiętacie „Panterę” – wydany przez Timofa komiks w nietypowym, poziomym formacie, barwny, oniryczny i zdecydowanie bardzo, bardzo niepokojący? „Jest zabawa” na pierwszy rzut oka wydaje się być podobnym albumem, zwłaszcza artystycznie – ale szybko przekonujemy się, że to tylko pozory.

więcej »

Polecamy

Zielone koszmary

Niekoniecznie jasno pisane:

Zielone koszmary
— Marcin Knyszyński

To jest Sparta!!!
— Marcin Knyszyński

Między złotem a srebrem
— Marcin Knyszyński

Ten, którego nadejście zauważasz
— Marcin Knyszyński

Samotni wśród bliskich
— Marcin Knyszyński

Gdy zło zwycięża…
— Marcin Knyszyński

Więksi niż życie
— Marcin Knyszyński

Na pradawne zastępy Hoggotha!
— Marcin Knyszyński

Zawsze będą nas nienawidzić
— Marcin Knyszyński

Oda do wyobraźni
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Sąsiedzi
— Paweł Ciołkiewicz

Małe zwycięstwa
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Koniec jest bliski
— Paweł Ciołkiewicz

W chwili cierpienia każdy jest sam
— Paweł Ciołkiewicz

Anioły i demony…
— Paweł Ciołkiewicz

To doprawdy świetna sprawa…
— Paweł Ciołkiewicz

Władca marionetek
— Paweł Ciołkiewicz

Pustynia rzeczywistości
— Paweł Ciołkiewicz

Wszystko dla narodu
— Paweł Ciołkiewicz

Wszechświat w myślach i dłoniach…
— Paweł Ciołkiewicz

Zrób to sam
— Paweł Ciołkiewicz

Cyberiada
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.