Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn BRE #2

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Roy Thomas, Brian Wood
‹Conan #6: Pieśń o Belit›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan #6: Pieśń o Belit
Scenariusz
Data wydania7 września 2022
RysunkiDeclan Shalvey, Vasilis Lolos, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Davide Gianfelice, Paul Azaceta, Leonardo Fernández, Mirko Colak, Andrea Mutti
PrzekładDariusz Stańczyk
Wydawca Egmont
CyklConan
ISBN9788328154841
Format448s. 170 x 260 mm
Cena179,99
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nie taki Conan, jak go tu malują
[Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Roy Thomas, Brian Wood „Conan #6: Pieśń o Belit” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Conan: Pieśń o Bêlit” miał być monumentalną pozycją ukazującą w rozbudowany sposób historię wielkiej miłości barbarzyńcy i Królowej Czarnego Wybrzeża. Tymczasem okazał się nieformalnym konkursem na jak najbrzydziej narysowanego Cymeryjczyka.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki Conan, jak go tu malują
[Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Roy Thomas, Brian Wood „Conan #6: Pieśń o Belit” - recenzja]

„Conan: Pieśń o Bêlit” miał być monumentalną pozycją ukazującą w rozbudowany sposób historię wielkiej miłości barbarzyńcy i Królowej Czarnego Wybrzeża. Tymczasem okazał się nieformalnym konkursem na jak najbrzydziej narysowanego Cymeryjczyka.

Paul Azaceta, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Mirko Colak, Leonardo Fernández, Davide Gianfelice, Vasilis Lolos, Andrea Mutti, Declan Shalvey, Roy Thomas, Brian Wood
‹Conan #6: Pieśń o Belit›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułConan #6: Pieśń o Belit
Scenariusz
Data wydania7 września 2022
RysunkiDeclan Shalvey, Vasilis Lolos, Riccardo Burchielli, Becky Cloonan, Davide Gianfelice, Paul Azaceta, Leonardo Fernández, Mirko Colak, Andrea Mutti
PrzekładDariusz Stańczyk
Wydawca Egmont
CyklConan
ISBN9788328154841
Format448s. 170 x 260 mm
Cena179,99
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Bêlit pojawiła się tylko w jednym opowiadaniu pióra Roberta E. Howarda „Królowa Czarnego Wybrzeża” opublikowanym w „Weird Tales” w 1934 roku. Mimo to zaskarbiła sobie serce fanów. Nie tylko ze względu na sposób jej prezentacji. Zgodnie z literackim pierwowzorem posiadała skórę bladą jak kość słoniowa i przeważnie paradowała topless. Przede wszystkim jednak była najsilniejszym żeńskim charakterem w cyklu poświęconym Conanowi. Do tego stanowiła jego pierwszą i największą miłość.
Spory wkład w popularyzację tej postaci miała także seria komiksowa Marvela „Conan the Barbarian”. Bêlit na jej łamy zawitała w 1974 roku i do roku 1979 towarzyszyła ukochanemu. Oczywiście wciąż obowiązujący kodeks komiksowy w Ameryce nie pozwalał w tamtym czasie na prezentację śmiałego wyglądu postaci, więc twórcy cyklu Roy Thomas i Gil Kane zadbali o to, by wszystko co trzeba miała zakryte, a jednocześnie nie traciła nic ze swojego seksapilu i ubrali ją w brązowe, skórzane bikini.
W edycji przygód Conana publikowanej przez Dark Horse Comics (obecnie tytuł wrócił do Marvela, stąd jego logo na okładce) Bêlit wizerunkiem bardziej przypomina książkowy oryginał. Jest wyzwolona i dzika, roztaczając wokół siebie atmosferę korsarskiej femme fatale. Nie paraduje jednak w jednym stroju, zmieniając je w zależności od potrzeby. Trudno by ganiała w samych majtkach, kiedy odwiedza z ukochanym jego rodzinną Cymerię. Choć mamy też epizod, kiedy możemy ją zobaczyć w zbroi bikini (jakkolwiek by to głupio nie brzmiało), która do tej pory kojarzyła się raczej z Czerwoną Sonją.
Zasadniczo należy stwierdzić, że Bêlit ma więcej szczęścia do rysowników niż Conan. Wiem, że jako osoba wychowana na pracach Johna Buscemy i Barry′ego Windsor-Smitha, posiadam pewien zakorzeniony wizerunek barbarzyńcy i nie bardzo lubię go zmieniać. A jednak dałem się porwać nieco innemu spojrzeniu na jego postać, jakie na początku prezentował Dark Horse. Tyle tylko, że w ostatnim wydanym u nas tomie coś się zaczęło w tym zakresie psuć, a apogeum nastąpił właśnie w „Pieśni o Bêlit”. Nie wiem, czy chodzi o jakiś zakład, ale odniosłem wrażenie, że twórcy prześcigali się w tym, który z nich najbrzydziej narysuje Cymeryjczyka.
Becky Cloonan zaprezentowała toporny, grubo ciosany styl. Bardzo dobrze poradziła sobie z Bêlit, w której spojrzeniu nie sposób się zakochać, ale Conan w jej wydaniu jest przeciętny do bólu. Choć i tak jest lepiej niż we fragmentach rysowanych przez Vasilisa Lolosa, w których oboje są zwyczajnie brzydcy. To zdecydowanie mój faworyt na miano antyartysty fantasy.
Declan Shalvey klasyfikuje się mniej więcej gdzieś pomiędzy Cloonan a Lolosem. To wciąż nie najładniejsza, kanciasta kreska, ale chociaż twarz Conana wyraża jakieś emocje. Należy się jednak poważny minus za niezgrabną Bêlit. I twórcy nie tłumaczy fakt, że przez większość epizodu jest ona trawiona gorączką.
Kompletną amatorszczyzną wykazał się Mirko Colak. Nie wiedzieć czemu jego Conan, który w historii powinien mieć jakieś 24 lata, ma uwydatniony brzuszek, a jego ruchy sprawiają wrażenie niezgrabnych. Trochę lepiej radzi sobie Andrea Mutti. Przynajmniej dla niej istnieje tło w kadrach. Jeśli jednak chodzi o głównych bohaterów, to Bêlit jest bez charakteru, zaś Cymeryjczyk sprawia wrażenie pierwszego lepszego obdartusa z shemickiej armii. Mało w tym epickości.
Mocne wejście ma Davide Gianfelice, bo startuje od roznegliżowanej Królowej Piratów. To jednak tylko zasłona dymna, ponieważ jego styl to miejscami bardzo niechlujna cartoonowość, której osobiście bardzo nie lubię. Do howardowskiej prozy całkiem mi nie pasuje. Niestety dostał nie tylko najwięcej rozdziałów do narysowania, ale do tego przypadła mu w udziale historia w założeniu bardzo oniryczna, co przy jego sztywnej kresce nie do końca się sprawdza. Podobnie, tylko nieco mroczniej, tworzy Paul Azaceta, który chyba za dużo naczytał się „Hellboya” i bardzo chciałby być drugim Mike′em Mignolą. Tyle, że mu nie idzie.
I wreszcie dotarliśmy do Riccarda Burchielliego, któremu przypadły w udziale najważniejsze rozdziały tomu, bezpośrednio bazujące na opowiadaniu „Królowa Czarnego Wybrzeża”. Tu również nie sposób mówić o wyżynach estetycznych doznań, ale w porównaniu z większością pozostałych rysowników i tak nie jest źle. Normalnie bym pewnie narzekał na tępe rysy Conana i mało urodziwą Bêlit, ale w tym wypadku doceniam fakt, że mogło być gorzej. Przynajmniej kadry są dynamiczne, a prastary, skrzydlaty potwór odpowiednio paskudny. Na deser został jeszcze Leandro Fernandez z podsumowującym wszystko zeszytem, ale w kwestii oprawy graficznej lepiej pominąć go milczeniem.
Pomimo całego oddziału grafików, za scenariusz odpowiada tylko jeden człowiek – Brian Wood. Wziął na siebie ciężar maksymalnego rozbudowania dość krótkiego opowiadania Howarda, w którym pojawia się Bêlit. Chodziło o to, by w barwny sposób zaprezentować romans Królowej Piratów i Conana. Tak, jak uczynił to w książce „Conan buntownik” Poul Anderson, choć Wood raczej się nie inspirował. Nie chciał także papugować marvelowskiej serii i podszedł do tematu w autorski sposób. W efekcie otrzymaliśmy stosunkowo niewiele aktów piractwa, za to jest sporo udziwnień, jak na przykład wyprawa dwójki kochanków do Cymerii, zmaganie się załogi „Tygrysicy” ze śmiertelną chorobą, czy opuszczenie przez Bêlit swojego statku i jej samotna podróż w rodzinne strony. Wszystko to przeplatane jest dramatem, który zupełnie nie pasuje do barbarzyńcy i najtwardszej piratki świata. Rozumiem, że scenarzyście chodziło o to, by nadać ich romansowi dramaturgii i zapowiedzi, że nie będzie trwał wiecznie, niemniej przez te wszystkie wydumane wewnętrzne dylematy sprawiają wrażenie, jakby się ze sobą strasznie męczyli. Natomiast w onirycznych rozdziałach, w których Conan, odurzony narkotykiem, doświadcza wizji szczęśliwego życia u boku Bêlit do późnej starości, bardziej pasuje do Thorgala, niż barbarzyńcy urodzonego na polu bitwy.
W efekcie najbardziej przekonująco wypada bezpośrednia adaptacja „Królowej Czarnego Wybrzeża”, a to dlatego, że Brian Wood dość wiernie trzymał się literackiego pierwowzoru. Do tego, jak już wspomniałem, akurat te zeszyty zostały najlepiej narysowane.
Przyznaję, że dałem się ponieść odświeżonej wersji Conana od Dark Horse. Długo trzymała wysoki poziom i cieszyłem się, że romansowi z Bêlit poświęcono cały tom. Niestety okazał się on sporym rozczarowaniem. Pozostaje mieć nadzieję, że teraz może być już tylko lepiej.
koniec
21 stycznia 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wariactwo jakieś
Marcin Knyszyński

30 I 2023

Trzeci tom „Deadpool Classic” powinni czytać tyko ci zaznajomieni z dwoma poprzednimi. Jestem wręcz przekonany, że w podobnym tonie będę mógł rozpocząć recenzję każdego kolejnego albumu – tak bardzo charakterystyczny i wymagający czytelniczej świadomości jest to komiks.

więcej »

Powieść, komiks, serial, film
Agata Korbik

29 I 2023

Pierwotną formą serii „Tensei Shitara Slime Datta Ken” (przez nasze rodzime wydawnictwo tytuł ten przetłumaczony został na „Odrodzony jako galareta”), autorstwa Fuse, jest powieść publikowana w internecie pojedynczymi rozdziałami, których liczba stopniowo się zwiększała na przestrzeni trzech lat.

więcej »

Piekielnie słabo
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

28 I 2023

Tytuł piątego numeru „Avengers” w ramach Marvel Fresh, czyli „Wyścig upiornych jeźdźców”, w zasadzie mówi wszystko. Przygotujcie się na ryk silników, zapach palonej gumy oraz… swąd siarki.

więcej »

Polecamy

Suprawielki pantechnobarok

Niekoniecznie jasno pisane:

Suprawielki pantechnobarok
— Marcin Knyszyński

Teraz (naprawdę) mamy kryzys
— Marcin Knyszyński

Zielone koszmary
— Marcin Knyszyński

To jest Sparta!!!
— Marcin Knyszyński

Między złotem a srebrem
— Marcin Knyszyński

Ten, którego nadejście zauważasz
— Marcin Knyszyński

Samotni wśród bliskich
— Marcin Knyszyński

Gdy zło zwycięża…
— Marcin Knyszyński

Więksi niż życie
— Marcin Knyszyński

Na pradawne zastępy Hoggotha!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wołanie o pomstę do Croma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wynoście się i zostawcie nas w spokoju!
— Marcin Knyszyński

Znów powróciłeś stary druhu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trzech następców
— Marcin Knyszyński

Martwe miasto
— Marcin Knyszyński

Obierz stronę!
— Marcin Knyszyński

Teatr absurdu
— Marcin Knyszyński

Po Ennisie
— Andrzej Goryl

My tu tylko mieszkamy…
— Marcin Knyszyński

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Piekielnie słabo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2022 roku (wydanie subiektywne)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Krew bizonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ile waży Hulk trojański?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Syndrom wypalenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nemo była kobietą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W grocie króla trolli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pożegnanie króla
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan made in China
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 świętych Mikołajów, których nie chciałbyś spotkać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.