Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Mark Bagley, J.M. DeMatteis, Scott McDaniel, David Michelinie, Michael Zeck
‹Amazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów
Scenariusz
Data wydania25 marca 2024
RysunkiMark Bagley, Michael Zeck, Scott McDaniel
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Spider-Man, Marvel Classic
ISBN9788328153806
Format480s. 170x260 mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Urodziny Pająka
[Mark Bagley, J.M. DeMatteis, Scott McDaniel, David Michelinie, Michael Zeck „Amazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ale dużo czytania będzie w najnowszym albumie z cyklu „The Amazing Spider-Man. Epic Collection”! Jest to tom najbardziej wypełniony materiałami dodatkowymi, podsumowaniami, esejami, wypowiedziami twórców i wspominkami. Okazja jest w końcu nie byle jaka – człowiek-pająk skończył trzydzieści lat! Dokładnie tyle – mamy wszak rok 1992.

Marcin Knyszyński

Urodziny Pająka
[Mark Bagley, J.M. DeMatteis, Scott McDaniel, David Michelinie, Michael Zeck „Amazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów” - recenzja]

Ale dużo czytania będzie w najnowszym albumie z cyklu „The Amazing Spider-Man. Epic Collection”! Jest to tom najbardziej wypełniony materiałami dodatkowymi, podsumowaniami, esejami, wypowiedziami twórców i wspominkami. Okazja jest w końcu nie byle jaka – człowiek-pająk skończył trzydzieści lat! Dokładnie tyle – mamy wszak rok 1992.

Mark Bagley, J.M. DeMatteis, Scott McDaniel, David Michelinie, Michael Zeck
‹Amazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmazing Spider-Man Epic Collection #9: Łowcy bohaterów
Scenariusz
Data wydania25 marca 2024
RysunkiMark Bagley, Michael Zeck, Scott McDaniel
PrzekładMarek Starosta
Wydawca Egmont
CyklAmazing Spider-Man, Spider-Man, Marvel Classic
ISBN9788328153806
Format480s. 170x260 mm
Cena199,99
Gatuneksuperhero
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Małe wyjaśnienie odnośnie chronologii „epiców” i to wbrew pozorom bardzo istotne. „Łowcy bohaterów”, czyli omawiany dziś album, jest już dziewiątym w Polsce. Poprzednie osiem to numery 17-22 i 24-25. Numeru 23 zabrakło z powodu pewnych przesunięć wydawniczych za oceanem – wszak nikt nigdy nie zakładał, że pajęcze „epickie kolekcje” będą wydawane po kolei (tak po prawdzie to do tej pory nie wydano większości). „Łowcy bohaterów” to właśnie ten brakujący tom uzupełniający niewygodną dla kolekcjonerów lukę – a że czytaliśmy już kolejne, lektura dzisiejszego będzie dość specyficzna. Wiemy już po prostu, co będzie dalej. No dobrze, to po kolei.
Zbiór otwierają nam trzy zeszyty dobrze nam znane z czasów TM-Semic (był to specjalny 68-stronicowy „Spider-Man” 12/93). W „Powrocie Złowieszczej Szóstki” Venom wylądował na bezludnej wyspie przekonany, że Spider-Man nie żyje i zemsta się dokonała. W tym samym albumie poznaliśmy też Cletusa Kasady’ego, byłego współwięźnia Eddiego Brocka (czyli Venoma, gdyby ktokolwiek zapomniał), który już w kolejnym epicu („Każdy z każdym”) zaprezentował się nam po raz pierwszy jako Carnage – morderczy konglomerat człowieka i symbionta. Już drugi, kolejny po Venomie, ale zdecydowanie bardziej zabójczy i przerażający, bo kompletnie chaotyczny i niekierujący się niczym poza żądzą masakry. W ostatnio wydanym u nas epicu, czyli słynnej „Rzezi maksymalnej”), Carnage wyskoczył nagle jak królik z kapelusza, co osoby zupełnie nie znające komiksów TM-Semic mogło przyprawić o konsternację. Teraz poznamy historię jego debiutu, pierwszej walki ze Spider-Manem i… Venomem. Tak, Venomem – gdy Carnage rozpoczął swą absurdalną, niczym nieuzasadnioną krucjatę przeciwko wszystkiemu i wszystkim, Spider musiał udać się na wspomnianą wyspę i przyznać się Venomowi do oszustwa. Początek omawianego dziś tomu opowiada o pierwszym wielkim starciu z Cletusem Kasadym – o wiele krótszym, prostszym i trochę mniej brutalnym, niż ten w późniejszej „Rzezi…”, ale niezwykle istotnym, bo wprowadzającym na dobre postać istniejącą w komiksach Marvela do dziś.
Potem przychodzi pora na kolejne „annuale”, czyli roczniki pajęczych tytułów. W roku 1992 również miały wspólne fabuły – tym razem są to tytułowi „Łowcy bohaterów”. Peter Parker łączy siły z mało znaną w naszym kraju grupą New Warriors i razem stawiają czoła tajemniczej organizacji Target Technologies, której celem jest – a jakże – przejęcie władzy nad światem. To jest bardzo prosta, typowa dla wczesnych lat dziewięćdziesiątych nawalanka, w której nie chodzi o sensowną, złożoną fabułę, tylko po prostu o fajerwerki – bijatyki, wybuchy, cięte one-linery i najprawdopodobniej promocję „New Warriors” na łamach komiksów z Pająkiem. Spider-Man i jego towarzysze muszą stawić czoła takim łotrom jak Rhino, Blacklash, Bumerang, Beetle, Speed Demon, Discus, Constrictor, Stiletto czy Hydro-Man – całkiem niedawno pisałem o kilku z nich przy okazji świetnych „Lepszych wrogów Spider-Mana”. Ale annuale roku 1992 przyniosły też inne przygody – opowieść o tym, jak Eddie Brock połączył się z symbiontem i dokonał pierwszego zabójstwa, króciutką historię z Solo (mało znanym herosem-antyterrorystą) czy dość głupawe i nudne „Światło zła” z duetem Cloak & Dagger. Zawsze narzekałem na roczniki wciskane do „Epic Collection” (teraz wciśnięto tu nawet „New Warriors Annual” z wiadomych względów) – narzekam i dziś. Ale jest przynajmniej jakaś konsekwencja – podobnie jak w poprzednich latach największymi przeciwnikami człowieka–pająka są tu megakorporacje, supertechnologie i futurystyczna wizja zmian „na lepsze”.
Zupełnie odmiennym komiksem od całej reszty jest następujący po annualach, oderwany od regularnych serii, one-shot „Dusza łowcy”. Mamy do czynienia z kontynuacją i swego rodzaju posłowiem objaśniającym „Ostatnie łowy Kravena” – pisze oczywiście J.M. DeMatteis a rysuje Michael Zeck. Minęło pięć lat od wydarzeń „Ostatnich łowów…”, jednej z najlepszych opowieści z Pająkiem wszech czasów (na marginesie – to od niej zaczęły się polskie edycje „Epic Collection”) i autorzy postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom i pytaniom czytelników. J. M. DeMatteis oskarżany był o gloryfikację samobójstwa – Kraven Myśliwy odebrał sobie życie w ceremonialny i podniosły sposób, podsumowując niejako swoje całe życie. DeMatteis chciał kilka rzeczy naprostować – znów kazał Spider-Manowi toczyć ciężką wewnętrzną walkę, pytać o śmiertelność, poczucie winy, świadomość bycia człowiekiem przede wszystkim a herosem dopiero później i ponownie niemal przyprawił go o szaleństwo. Ale oddał też głos nieżyjącemu już Kravenowi, w sposób naprawdę pomysłowy. Nie jest to rzecz tak dobra jak „Ostatnie łowy…”, ale i tak godna uwagi.
No a później wracamy już do regularnej serii „The Amazing Spider-Man” (ostatnie cztery odcinki albumu też wydało TM-Semic – w kwietniu i maju 1994 roku). Najpierw atakuje Shocker (notabene, też łobuzował w „Lepszych wrogach Spider-Mana”), a potem Lizard, Taskmaster i… Red Skull! Rok 1992 był rokiem jubileuszowym – minęło dokładnie trzydzieści lat od debiutu Spider-Mana na łamach piętnastego numeru antologii „Amazing Fantasy”. Stan Lee i jego ludzie postanowili uczcić urodziny Pajęczaka dość hucznie. Otóż w życiu Petera Parkera pojawiają się jego rodzice! Tak, ci sami, którzy zostawili go w dzieciństwie pod opieką ciotki May i wujka Bena oraz zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach. May w szoku, Mary Jane w szoku, a Peter wręcz odchodzi od zmysłów. Dla nas to już żadna niespodzianka, bo czytaliśmy przecież „Plagę pająkobójców” i „Rzeź maksymalną”. Trzeba przyznać, że tego rodzaju ruch twórców „Spider-Mana” był dość odważny i radykalny. Pewnie mało brakowało, a powróciłaby Gwen Stacy! W sumie tak się stało, ale tylko we wspominkowej, krótkiej historii z retrospekcjami i wewnętrznym monologiem Mary Jane. Sporo dowiadujemy się o tym, co działo się przez te wszystkie lata z rodzicami Petera, ale i tak, podobnie jak on sam, jesteśmy pełni dystansu i podejrzeń. Najprawdopodobniej w kolejnym, planowanym na ten rok, tomie „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” dowiemy się wszystkiego.
Jubileusz rządzi się swoimi prawami. Rewolucja w życiu Petera Parkera to nie wszystko. Włodarze Marvela zadbali też o to, aby dostarczyć czytelnikom sporo innych fajnych rzeczy przy tej okazji. Mamy eseje na temat genezy postaci Spider-Mana, miejsca serii w historii uniwersum Marvela, charakterystykę bohatera w pigułce i analizę jego zaskakująco wysokiej popularności. Poszczególni twórcy wypowiadają się, kim jest dla nich człowiek-pająk, jaką rolę odegrał w ich karierze – żartobliwie i z wyraźnym sentymentem. Ba, jest nawet opis powstawania okładek z hologramem – TM-Semic też wydał swego czasu odcinek z tego rodzaju okładką, ale nie z okazji akurat trzydziestolecia, lecz pięćdziesiątego numeru w Polsce (8/94). Jubileusz zaiste huczny, na pewno bardziej niż ten późniejszy o dekadę, którego też całkiem niedawno doświadczyliśmy w Polsce – patrz: drugi tom „The Amazing Spider-Man” J.M. Straczynskiego.
Wszyscy lubimy Spider-Mana. Dlatego nie są tu istotne żadne wady annuali, lecz nieprzezwyciężalny sentyment. W tym roku, jak wspominałem, będzie jeszcze jeden epic – dwudziesty szósty, kolejny po „Rzezi maksymalnej”. Czekamy.
koniec
20 maja 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Galactus, duchy, demony i halloween
Andrzej Goryl

19 VI 2024

Drugi tom „Doktora Strange’a”, pisanego przez Marka Waida (tym razem wspieranego przy scenariuszach przez Barry’ego Kitsona, Tiniego Howarda i Pornsaka Pichetshote’a), zawiera kilka fabuł. Najdłuższa z nich skupia się wokół postaci Galactusa. Pożeracz Światów został wypchnięty przez pewnego czarownika do dziedziny magii, co skutkuje absolutnym chaosem – jako istota z domeny nauki samą swoją obecnością zaburza równowagę tej części rzeczywistości.

więcej »

Techno-magia
Marcin Knyszyński

18 VI 2024

Kontynent afrykański nie jest raczej kojarzony z postępem technologicznym – nawet popkultura lokuje tak zwaną science fiction bliskiego zasięgu zazwyczaj poza Czarnym Lądem. Powszechnie znanym wyjątkiem jest marvelowska Wakanda, ale w jej przypadku chodzi o głównie celowy, trochę zabawny i mało realny nawet w nieokreślonej przyszłości kontrapunkt wobec rzeczywistości. Trzyczęściowy „Dayak” wydany przez wydawnictwo Kurc jest swego rodzaju anty-Wakandą. Technologia i nowoczesność nie niosą tu (...)

więcej »

Daleki krewny „Imienia róży”
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VI 2024

„Magowie” to czwarta z kolei seria rozgrywająca się we wciąż rozrastającym się Świecie Akwilonu. Jej drugi tom „Eragan” pokazuje, że pomimo intensywnej eksploatacji tematu, wciąż można z niego wycisnąć coś ciekawego.

więcej »

Polecamy

Ambasadorka pokoju

Niekoniecznie jasno pisane:

Ambasadorka pokoju
— Marcin Knyszyński

Jedenaście lat Sodomy
— Marcin Knyszyński

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szczątkowo oryginalne
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Normanie, powtarzasz się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Album reprezentatywny
— Marcin Knyszyński

Król w Czerni się zbliża
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarno-biały świat
— Marcin Knyszyński

Jak smakują grzechy?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cisza przed burzą
— Marcin Knyszyński

Żegnaj Peter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za dużo bohaterów
— Marcin Knyszyński

Kryzys tożsamości
— Marcin Knyszyński

Tegoż autora

Techno-magia
— Marcin Knyszyński

Oddział wyrzutków
— Marcin Knyszyński

W kleszczach traumy
— Marcin Knyszyński

Mutanci wchodzą w lata dziewięćdziesiąte
— Marcin Knyszyński

Na dnie króliczej nory
— Marcin Knyszyński

W stronę światła
— Marcin Knyszyński

Żywot łajdaka
— Marcin Knyszyński

Sztuka istnienia
— Marcin Knyszyński

Magią i mieczem
— Marcin Knyszyński

Rzeźnia numer dwa
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.