Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Przy herbacie: Ile waży pierwsze zdanie?

Esensja.pl
Esensja.pl
Leżała przede mną, smukła i jednocześnie zachęcająco zaokrąglona. Pachniała niebiańsko. Z uśmiechem pogładziłem gładką, złocistą skórę, a potem rozerwałem jej brzuch.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Ile waży pierwsze zdanie?

Leżała przede mną, smukła i jednocześnie zachęcająco zaokrąglona. Pachniała niebiańsko. Z uśmiechem pogładziłem gładką, złocistą skórę, a potem rozerwałem jej brzuch.
Uwielbiam wędzone makrele. Tak mogłoby się zaczynać jakieś opowiadanie, którego autor lubi przyciągać czytelników już od pierwszego akapitu, a potem znienacka wykręcać kota ogonem. W klasycznej postaci stosuje ten chwyt Jarosław Grzędowicz: na przykład w opowiadaniu „Wypychacz zwierząt” zdenerwowany bohater mknie nocą po odludnej szosie wioząc w bagażniku zwłoki… ulubionego kota, jak wychodzi na jaw po kilku akapitach. Nieco podobnie jest w otwarciu „Obola dla Lilith”, kiedy to czytelnik z początku sądzi, że to narrator siedzi na peronie otumaniony i zakrwawiony. Mój pomysł z makrelą jest znacznie mniej zgrabny, bo za krótki: ktoś szybko czytający – niekoniecznie po kursie, mole książkowe mają to we krwi – obejmie wzrokiem oba akapity i sam sobie zaspoileruje.
Początek opowiadania czy też powieści to ważne miejsce: musi zachęcić czytelnika do zainteresowania się tekstem. Może go zaintrygować, zaszokować: Toy klęczała w jakiejś piwnicy, a jej najbliższa koleżanka, zdrajczyni, trzymała ją za wykręcone do tyłu ręce. Mężczyzna w białym kitlu wbijał jej do nosa metalowy pręt1); oczarować pięknem języka: Musiał przybyć do miasta w porze sjesty, w tym czasie nieruchomym, co zastyga od gorącego powietrza i ludzkiej bezwoli2); albo po prostu zgrabnie wprowadzić w klimat opowieści: Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru3). Ten ostatni zwyczaj miał przez długi czas Terry Pratchett, który wiele tomów cyklu o Świecie Dysku rozpoczynał od opisu żółwia sunącego przez kosmos – a robił to w sposób przypominający kolejne zbliżenia w filmowym montażu (najpierw widzimy kosmos, potem żółwia, następnie szczegóły tego, co dźwiga on na skorupie), raz nawet wprost nawiązał do sceny pojawienia się na ekranie imperialnego niszczyciela w „Gwiezdnych wojnach”. Czasami nawet sugerował czytelnikowi podkład muzyczny: Rozbrzmiewa basowa nuta. Ten głęboki, wibrujący akord sugeruje, że sekcja dęta lada chwila zagrzmi fanfarą na cześć kosmosu, albowiem scena przedstawia czerń dalekiej przestrzeni i tylko kilka gwiazd migocze niby łupież na kołnierzyku Boga.4)
Nie ma jednak zbytniego sensu kurczowo trzymać się zasady, że pierwsze zdanie musi się równać hitchcockowskiemu trzęsieniu ziemi, bo jeżeli wszystkie teksty będą się zaczynały od koszmarnego snu któregoś z bohaterów, albo – co gorsza – od opisu wydartego z samego serca dramatycznej sceny kulminacyjnej i wrzuconego na początek bez większego sensu, to czytelnikom szybko się takie chwyty znudzą. Wiedźmin miał nóż na gardle5) to jedno z najlepszych otwarć w polskiej fantastyce (genialne dzięki zastosowaniu wspominanego już chwytu odwracania kota ogonem), ale nawet Sapkowski nie każde swoje opowiadanie zaczynał tak mocnym akcentem.
Pierwsze akapity często służą do przekazania czytelnikowi informacji o tym, w jakim świecie rozgrywa się akcja. Oczywiście wtedy, kiedy autor tego chce, bo istnieje sporo tekstów, których cały urok polega na stopniowym odkrywaniu przedstawionej w nich rzeczywistości. Jeśli jednak pragniemy szybko i bezboleśnie poinformować odbiorców o tym, że bohater znajduje się – powiedzmy – w Polsce umiarkowanie odległej przyszłości, wystarczy zaserwować coś w rodzaju: Michał obudził się późno, słońce zdążyło już wznieść się nad kieleckie drapacze chmur. „Okna! Tele start!” rzucił półgłosem w przestrzeń i natychmiast verticale przekręciły się do pozycji „odsłonięte”, zaś wbudowany w ścianę panoramiczny telewizor rozpoczął nadawanie wiadomości. Uczesana w spiralnie skręconą fryzurę prezenterka informowała właśnie, że parlament Ukrainy przyjął uchwałę w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej i od razu wszystko wiadomo.
koniec
27 lutego 2011
1) Andrzej Ziemiański „Toy Trek”
2) Wit Szostak „Raport z nawiedzonego miasta”
3) Stanisław Lem „Niezwyciężony”
4) Terry Pratchett „Równoumagicznienie”
5) Andrzej Sapkowski „Kwestia ceny”

Komentarze

28 II 2011   09:51:40

Czasami drugie i trzecie zdania są jeszcze ciekawsze niż pierwsze:

"Jak wiadomo, smoków nie ma. Prymitywna ta konstatacja wystarczy może umysłowi prostackiemu, ale nie nauce, ponieważ Wyższa Szkoła Neantyczna tym, co istnieje, wcale się nie zajmuje; banalność istnienia została już udowodniona zbyt dawno, by warto jej poświęcać choćby jedno jeszcze słowo." S. Lem, Smoki Prawdopodobieństwa

28 II 2011   21:23:24

Szukam drugiej strony i szukam... a tu nic.
Jakiś urwany w połowie ten felieton :-) .

28 II 2011   21:26:04

Ja zacytuję mój ulubiony początek:

"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim. Pustynia stanowiła kwintesencję wszystkich pustyń - ogromna, rozpościerająca się w każdym kierunku na odległość, którą można było liczyć w parsekach. Biała; oślepiająca; bezwodna; pozbawiona innych punktów orientacyjnych prócz spowitych mgłą gór, rysujących się niewyraźnie na horyzoncie, oraz kęp diabelskiej trawy, sprowadzała słodkie sny, koszmary i śmierć.
Wyłaniający się co jakiś czas słupek wskazywał drogę, poryty bowiem koleinami szlak, który przecinał alkaliczną skorupę, był kiedyś traktem i jeździły nim dyliżanse. Od tamtego czasu świat poszedł naprzód. Świat opustoszał."

Stephen King, Mroczna wieża, tom I: Roland

06 III 2011   23:41:06

A co to za powtórka z rozrywki? Achika zaczyna zjadać własny ogon i to prawie dokładnie w rok po publikacji tego artykułu:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=9093

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Styczeń 2023
Esensja

31 I 2023

Oto pierwszy tegoroczny przegląd recenzji.

więcej »

Kull: Król Kull
Miłosz Cybowski

22 I 2023

Praktycznie wszystkie opowiadania o Kullu rozgrywają się w czasach, kiedy ten zasiadał na tronie Valusii i musiał zmagać się ze sprawami, które nigdy wcześniej nie zaprzątały jego umysłu. Władza banity z Atlantydy nie jest jednak absolutna.

więcej »

Kull: Z dzikiego plemienia na Atlantydzie
Miłosz Cybowski

1 I 2023

Można traktować Kulla jako protoplastę ciemnowłosego Cymmeryjczyka, ale – jak uważna lektura szeregu publikowanych i niepublikowanych tekstów pokazuje – zasługuje on na zdecydowanie więcej uwagi. Na początek: kilka słów o pochodzeniu Kulla, banity z Atlantydy.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Po komiks marsz: Listopad 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Coperdzikon
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Thor to imię czy stanowisko?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Znałem twoją babcię
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : 10 roztańczonych kadrów
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Kieślowszczyzna w pelerynce
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.