Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Philip K. Dick, Ray Nelson
‹Inwazja z Ganimedesa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja z Ganimedesa
Tytuł oryginalnyThe Ganymede Takeover
Data wydania13 marca 2018
Autorzy
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-284-5
Format248s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Esensja.pl
Esensja.pl
„Inwazja z Ganimedesa” jest jedną z dwóch powieści Philipa K. Dicka, które powstały w kooperacji z innym twórcą. Jest to też kolejna książka pisana na szybko, dla pieniędzy a nie idei, zawierająca więcej szalonych pomysłów i zwrotów akcji niż jakakolwiek inna. Tak jakby autorzy używali czegoś w rodzaju zwariowanego generatora fabuł science fiction i nie mogli przestać. Po prawdzie tak właśnie było.

Marcin Knyszyński

Na rubieżach rzeczywistości: Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

„Inwazja z Ganimedesa” jest jedną z dwóch powieści Philipa K. Dicka, które powstały w kooperacji z innym twórcą. Jest to też kolejna książka pisana na szybko, dla pieniędzy a nie idei, zawierająca więcej szalonych pomysłów i zwrotów akcji niż jakakolwiek inna. Tak jakby autorzy używali czegoś w rodzaju zwariowanego generatora fabuł science fiction i nie mogli przestać. Po prawdzie tak właśnie było.

Philip K. Dick, Ray Nelson
‹Inwazja z Ganimedesa›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInwazja z Ganimedesa
Tytuł oryginalnyThe Ganymede Takeover
Data wydania13 marca 2018
Autorzy
PrzekładMaciej Szymański
Wydawca Rebis
ISBN978-83-8062-284-5
Format248s. 150×225mm; oprawa twarda, obwoluta
Cena49,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Dom Philipa K. Dicka w East Oakland był na początku lat sześćdziesiątych miejscem częstych spotkań towarzyskich zaprzyjaźnionych twórców science fiction. Jednym z nich był Ray Nelson, pisarz, który nigdy szczególnie nie wybił się w swoim gatunku i kojarzony jest głównie z krótkiego opowiadania „Eight O’Clock in the Morning”. Ten króciutki tekst, traktujący – a jakże – o inwazji kosmitów, przerobiony został po latach na komiks zatytułowany „Nada”, który z kolei zainspirował Johna Carpentera do nakręcenia „Oni żyją!”. Omawiana dzisiaj pozycja początkowo nie miała być wcale powieścią o najeźdźcach z kosmosu, lecz zza oceanu – Dick z zapałem roztaczał przed swoimi gośćmi wizje ewentualnej kontynuacji „Człowieka z wysokiego zamku”. Przyjaciele wrzucali swoje pomysły do wspólnego kotła, co prowadziło potem do niezliczonych mutacji i przeobrażeń pierwotnych koncepcji. Sequel jednego z arcydzieł Dicka nigdy nie powstał, ale z tej swego rodzaju burzy mózgów powstał szkielet zwariowanej powieści o ataku Ganimedejczyków („gańczyków”) na Ziemię.
Dick spisywał skrupulatnie wszystkie pomysły i błyskotliwe wizje, ale odczuwał niechęć do pisania i dokuczała mu blokada twórcza. Wpadł więc na pomysł, aby zaprosić do współpracy Raya Nelsona – w ten sposób, w drugiej połowie 1965 roku, znowu w zabójczym tempie, powstała powieść zatytułowana pierwotnie „The Stones Rejected” przez Dicka i „The Earth’s Diurnal Course” przez Nelsona. Ostatecznie, pod naciskiem wydawnictwa Ace Books, wybrano tytuł „The Ganymede Takeover”, który miał być o wiele atrakcyjniejszy komercyjnie. Dopiero dwa lata temu, w lutym 2018 roku, powieść ta trafiła do Polski – jako „Inwazja z Ganimedesa” w rebisowskich „Dziełach wybranych Philipa K. Dicka”.
Punkt wyjścia fabuły kieruje nas do „Tytańskich graczy”, gdzie robakowate, bezkształtne istoty, posługujące się telepatią, przybyły z księżyca Saturna i podbiły Ziemię, dzieląc ją na podległe sobie sektory. Teraz jest praktycznie tak samo, tylko że atak nastąpił z satelity Jowisza. Mamy rok 2047. „Gańczycy”, którzy, ze względu na swoją dość płynną i niepraktyczną budowę ciała, korzystać muszą ciągle ze swoich sług zwanych „wasalami”, mają kłopoty z jednym małym miejscem na Ziemi – „Parcelą Tennessee”. To właśnie tam, na samym początku książki, udaje się Mekkis, nowy gański zarządca, któremu osobisty „prekog” zapowiada rychły upadek inwazji, o ile ten nie pokona zagadkowej „dziewczyny znikąd”. A w Tennessee czekają same kłopoty – tamtejszy gański zarządca wojskowy, niejaki Koli, nie radzi sobie z rosnącym w siłę ruchem oporu. Buntują się „negrowie”, czarnoskórzy obywatele pod wodzą groźnego i obrosłego mitem Percy’ego X. Japońska dziennikarka, Joan Hiashi, kolaborująca z okupantami, ma za zadanie przeniknąć do struktur buntowników i uczynić z Percy’ego reżimowego watażkę, marionetkę zawiadywaną przez gańczyków. Do całej tej awantury dołącza tajemniczy Paul Rivers, agent tak zwanego Biura Badań Psychodelicznych, potajemnie wspierającego ruch oporu; przezabawny pan Gus Swenesgard, rasista nazywający „negrów” „Tomami” i chętnie zdradzający swoją planetę dla osobistych korzyści; oraz, najciekawsza chyba postać w powieści, Rudolph Balkani, naukowiec konstruujący dziwaczne, groźne bronie (tym razem naprawdę działające, a nie jakieś atrapy, jak w omawianej ostatnio „Cudownej broni”) – w tym jedną, która może unicestwić nie tylko agresorów, ale również i Ziemian.
Ależ tu się dzieje! Żadna z dotychczasowych książek Philipa K. Dicka nie ma takiej ilości zwrotów akcji, tak szybkiego tempa wydarzeń i różnorodności pomysłów. Wszystko jakby powyciągane prosto z zestawu „Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!” – widać, że Dick i przyjaciele naprawdę nie próżnowali. Jest to też jedna z niewielu powieści Dicka (pytanie – ile tu zasług Nelsona), w której najważniejsza jest warstwa typowo rozrywkowa. Widać, że nie o filozofowanie tu chodziło, lecz najzwyczajniej w świecie o prostą, zabawną i żartobliwą historię. Ray Nelson wspominał po latach, że pisanie „Inwazji z Ganimedesa” wraz z Philipem K. Dickiem, było bardzo „wesołym” okresem – pełnym trawki, odrobiny LSD i obowiązkowej amfetaminy. Niektóre fragmenty powieści faktycznie wyglądają tak, jakby pisane były na wspomagaczach. Przypominają trochę teksty Williama S. Burroughsa, ale są o wiele bardziej pozytywne, przyjazne czytelnikowi i pozbawione wpływu wszelkiego rodzaju „bad tripów”. Jest w „Inwazji…” pewna scena, która wręcz rozkłada na łopatki. Mamy wielką bitwę, w której używana jest broń zniekształcająca rzeczywistość – a dokładnie percepcję tejże. Negrowie walczą z kolaborantami trochę jak Avengersi z armią Thanosa – tylko, że biją się tu (nieważne już po której stronie) harcerki miotające supertwarde ciastka, pawiany z czerwonymi tyłkami jeżdżące na wózkach sklepowych, chirurdzy wykonujący operacje wyrostków robaczkowych bezpośrednio na polu bitwy, piszczący transwestyci z torebkami w cekiny, doborowy odział lodówek i mikrofalówek, a nawet „dziesięcioletnia szachistka na kwasie”. A wszystkiemu przygrywa rockandrollowy zespół.
Największym atutem powieści jest właśnie komedia. Co możemy tu znaleźć? Marszałek Koli, zarządca wojskowy okupowanej parceli Tennessee jest zapalonym miłośnikiem skórowania – marzy, aby użyć swej wspaniałej maszyny na Percy’m X i postawić go wypchanego na półce. Gus Swenesgard poszukuje pod ziemią legendarnego „skarbca samic”, czyli miejsca, w którym ukryto podobno tysiące najpiękniejszych ziemskich dziewczyn. Mamy gadające pokoje, które uważają się za mniejszość etniczną i tak samo rozmowne pojazdy, które według prawa mogą być właścicielami „Tomów”. Robakowaty gańczyk studiuje ziemskie podręczniki motywacji personelu w celu poprawy stosunków z „wasalami”. Inny z kolei integruje się z Ziemianami – został członkiem Kościoła Anglikańskiego i interesuje się samolotami, motoryzacją i modelarstwem. Mamy szaloną terapię w komorze deprywacyjnej, komunikatory w biustonoszach, sterowanie ludźmi za pomocą hipnozy lub emiterów fałszywych obrazów, które nosi się przytroczone do paska. A to tylko kropla w morzu pomysłów Dicka i Nelsona.
Możemy doszukać się również i poważniejszych rzeczy. Są lata sześćdziesiąte, zatem łatwo jest domyślić się na kim wzorowany był czarny muzułmanin Percy X (już chociażby samo imię naprawdę sporo mówi). Jego opór wobec kosmicznej agresji, krytyka władzy i uległości społeczeństwa wobec niej, problem rasizmu i konformizmu reprezentowany przez postać Swenesgarda, czy jednoznaczna dezaprobata wobec działań wojennych na przykładzie wspomnianej już szalonej bitwy – wszystko to nawiązuje do problemów społecznych i politycznych świata współczesnego autorom. Znajdziemy tu też odrobinę filozofii – wyrażanej głównie poprzez zagadnienie broni powodującej iluzje, które stają się niemal namacalnie realne. Dick twierdzi (nie pierwszy już raz), że ludzki umysł filtruje dane odbierane przez zmysły i wybiera te, które według niego są warte uwagi. I to one stają się „realne” w danej chwili. Wszyscy ludzie porównani są tutaj do „bezokiennych” monad Leibniza, zamkniętych w odrębnych, kreowanych na bieżąco, własnych rzeczywistościach. Każdy punkt widzenia jest osobnym wszechświatem, faworyzującym według własnego uznania wszelkie bodźce. A co, jeśli to błędna droga? Może obiektywnie realny świat zbudowany jest przede wszystkim z odrzucanych na co dzień zjawisk, bo umysł domaga się jego logicznego i spójnego obrazu?
Dick tylko sygnalizuje tę nie nową już przecież filozofię. Nie skupia się na niej i nie każe się nad nią zastanawiać. Prezentuje po prostu pstrokaty, chaotyczny świat – nie przefiltrowany i oczekujący na czytelniczą decyzję na temat tego, co tu jest ważne a co nie. Jest to zagranie nie tylko burroughsowskie, ale i pynchonowskie. Z pythonowskim akcentem. Za miesiąc będzie mniej wesoło – ruszymy w podróż wbrew wskazówkom zegara.
koniec
23 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2020
Esensja

30 XI 2020

Gdzieniegdzie spadł juz pierwszy śnieg, najwyższy czas zaopatrzyć się w rozrywkę na zimowe wieczory. Lektura naszych listopadowych recenzji może pomóc wam w wyborze.

więcej »

Na rubieżach rzeczywistości: Dick jak Dickens
Marcin Knyszyński

29 XI 2020

„Wyznania łgarza” to jedyna powieść głównonurtowa autorstwa Philipa K. Dicka, wydana za jego życia i jedyna wspominana w jego słynnej „Egzegezie”, czyli wielkim podsumowaniu własnej twórczości i autorskiej filozofii. Powieść, odrzucana konsekwentnie przez wydawców, wychodzi drukiem dopiero po „Płyńcie łzy moje, rzekł policjant” – stąd takie jej miejsce w naszym cyklu. Jedziemy do Hrabstwa Marin w Kalifornii, na prowincję niedaleko San Francisco. Lata pięćdziesiąte dobiegają końca.

więcej »
O wilkach jeszcze będzie.<br/>Rys. Achika

Tony Stark jako syrenka w ciąży
Agnieszka ‘Achika’ Szady

23 XI 2020

Zapraszam do spenetrowania straszliwego świata wyobraźni fanek, przy czym słowo „spenetrowanie” zostało użyte nie bez powodu. Wiecie, co to slash? Oprócz takiej ukośnej kreski na klawiaturze? No to się dowiecie. I nic już nigdy nie będzie takie samo.

więcej »

Polecamy

Dick jak Dickens

Na rubieżach rzeczywistości:

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Narkotykowy trip z robalami w rolach głównych
— Sebastian Chosiński

Wasale i robale
— Katarzyna Piekarz

Do księgarni marsz: Luty 2018
— Esensja

Z tego cyklu

Dick jak Dickens
— Marcin Knyszyński

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Tegoż twórcy

Wzloty i upadki
— Katarzyna Piekarz

Staronarodzeni i złowrodzy agenci Biblioteki
— Anna Nieznaj

Ziemia zginie. Na milion sposobów
— Jacek Jaciubek

Wyprawa poprzez umysły
— Jacek Jaciubek

Kopalnia pomysłów
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Paweł Micnas, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Lipiec 2013
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Moje paranoje
— Jacek Jaciubek

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

Władza i paranoja
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Dżuma i cholera, czyli Wielki Test Czytelniczy
— Marcin Knyszyński

Niekoniecznie jasno pisane: Pięcioro przeciwpancernych i pies
— Marcin Knyszyński

Na razie rozbieg
— Marcin Knyszyński

Teoria wszystkiego
— Marcin Knyszyński

Przed „Hellboyem”
— Marcin Knyszyński

Wata cukrowa
— Marcin Knyszyński

Jedenaście strzałów
— Marcin Knyszyński

Obierz stronę!
— Marcin Knyszyński

Szarość kosmosu
— Marcin Knyszyński

Wylogowani
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.