Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 października 2022
w Esensji w Esensjopedii

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część piąta

Esensja.pl
Esensja.pl
Andreas „Zoltar” Boegner
1 2 »
Po sukcesie doraźnej akcji ratowania „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod koniec 1970 roku problemy stojące przed twórcami nie zmalały. Szukano stale jakiejś nowej formuły, starając się zaciekawić czytelnika i utrzymać nakład na wysokim poziomie. Seria znajdowała się w przejściowym okresie rozwoju, w którym sporo eksperymentowano. Jak to zazwyczaj przy eksperymentach bywa, z różnym skutkiem.

Andreas „Zoltar” Boegner

Perry Rhodan – dezerter w kosmosie, część piąta

Po sukcesie doraźnej akcji ratowania „Perry Rhodana” (dalej: PR) pod koniec 1970 roku problemy stojące przed twórcami nie zmalały. Szukano stale jakiejś nowej formuły, starając się zaciekawić czytelnika i utrzymać nakład na wysokim poziomie. Seria znajdowała się w przejściowym okresie rozwoju, w którym sporo eksperymentowano. Jak to zazwyczaj przy eksperymentach bywa, z różnym skutkiem.
Okładka drugiego zeszytu nowego cyklu przedstawia główny problem, przed którym stanął Perry Rhodan: ogłupienie inteligentnych form życia Galaktyki.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG
Okładka drugiego zeszytu nowego cyklu przedstawia główny problem, przed którym stanął Perry Rhodan: ogłupienie inteligentnych form życia Galaktyki.
© Pabel-Moewig Verlag KG
Jubileusz!
Tworzony w latach 1969–1971 cykl „Cappini” nie podbił serc czytelników. Czteroosobowy zespół autorski, zbyt mocno obciążony po odejściu Klausa Mahna (alias Kurt Mahr) i z powodu choroby Karla-Herberta Scheera, redaktora naczelnego serii, nie był w stanie sprostać w zadowalającym stopniu wymaganiom fanów. „Oni pracowali jak wariaci!”, wspominał później Ernst Vlcek o tym trudnym okresie. Jednak nakład serii nie powędrował tym razem automatycznie w górę.1)
20 kwietnia 1971 pojawił się długo wyczekiwany przez fanów, pięćsetny numer PR. Napisany został w ekstremalnych warunkach (patrz poprzednia część tego cyklu) przez ciężko chorego Scheera i zaskakuje, że jakość jubileuszowego zeszytu nie ucierpiała. Co więcej, Scheer zdołał w nim rzeczywiście zaanonsować nową erę w rozwoju PR: typowa dla tego autora techniczna gigantomania została zastąpiona tajemniczymi zagadkami i prawdziwie kosmicznym sense of wonder. Była to jego pięćdziesiąta pierwsza nowela dla PR – i przez jedenaście lat miała być ostatnią. Po rekonwalescencji Scheer przejął jednak od numeru 512 ponownie obowiązek pisania konspektów (tak zwanych exposés) dla innych autorów.2)
O czym traktowały pierwsze numery nowego cyklu? Przedstawiono w nich opóźniony o całe trzy lata (skutek awarii eksperymentalnego napędu MARCO POLO) powrót Rhodana z galaktyki Gruelfin do Drogi Mlecznej. W rodzimej galaktyce Terran zastano absolutny chaos – w wyniku lokalnego obniżenia jednej z fizykalnych stałych kosmosu doszło tu do… zgłupienia wszystkich inteligentnych stworzeń! Wszystkich? Niezupełnie – mała garstka mentalnie stabilnych, mutantów oraz przedstawicieli wrogo ku Rhodanowi nastawionego, nowego gatunku człowieka (Homo superior) pozostała w pełni władz umysłowych.3)
Załoga MARCO POLO szybko odkrywa przyczynę katastrofy: otóż gigantyczna kawalkada 800.000 systemów słonecznych, wraz z towarzyszącymi planetami i flotami obcych najeźdźców, tak zwany Słoneczny Rój, zmaterializowała się 29 listopada 3440 na obrzeżach Drogi Mlecznej. Emitując odpowiednie promieniowanie, władcy Roju spowodowali, że niegdyś dumne narody praktycznie przestały istnieć, a intelekt mieszkańców nawet najbardziej rozwiniętych planet został zredukowany do poziomu idioty. Rhodan i jego współpracownicy stoją więc przed kilkoma zagadkami: kim są Żółci Zdobywcy, pochodzący z Roju instalatorzy dziwnych urządzeń? Jakie mają zadania? Dlaczego Rój pojawił się akurat teraz i jaki jest jego cel? Kto nim zarządza? A przede wszystkim: jak odwrócić jego negatywny wpływ na inteligencje Galaktyki?4)
Tym razem nie można polegać na pomocy Terran, Arkonidów, Akonów, Skoczków czy Blues. Tym razem nie pomogą ani gigantyczne floty statków kosmicznych, ani olbrzymie kompleksy badawcze Imperium Solarnego. Załoga MARCO POLO oraz garstka odpornych na promieniowanie Roju to wszystko, czym na początku dysponuje główny bohater serii. Czytelnikowi nie pozostawiono żadnych złudzeń – stojące przed Perrym zadanie będzie bardzo trudne do rozwiązania.
Nowi twórcy i bohaterowie
Pojawienie się pięćsetnego numeru PR wywołało prawdziwy zalew redakcji listami od fanów. Wydawnictwo zareagowało podwojeniem stron kontaktu z czytelnikami, co jednak ledwo wystarczało, aby odpowiedzieć na najczęściej stawiane pytania i wnioski. W zespole autorskim doszło również do zmian – po rocznej przerwie zeszytem nr 532 powrócił Kurt Mahr, a jako nowi autorzy pojawili się Ernst Vlcek (od nr. 509) i Hans Gerhard Franciskowsky (od nr. 518), powiększając kolektyw do ośmiu osób. Obaj nowi posiadali słowiańskie nazwiska, przy tym Vlcek był rodowitym wiedeńczykiem, podczas gdy rodzina Franciskowsky’ego wyemigrowała z Mazur do Szlezwiku-Holsztynu w… 1511 roku. Mimo to znajdowali się zawsze ludzie, którzy stawiali narodowość autora pod znakiem zapytania. Gdy zaczynał karierę (osiem lat przed dołączeniem do PR), powiedziano mu: „Pod nazwiskiem Franciskowsky nie możemy pana wydawać. To brzmi tak bardzo po polsku. Potrzebujemy angielsko brzmiącego nazwiska.” Po części można było takie zapatrywania zrozumieć: w latach 60-tych literatura SF pochodziła w przytłaczającej większości z USA i Wielkiej Brytanii. O dobrych autorach ze wschodu Europy jeszcze nie słyszano – lub się nimi nie interesowano. Chcąc publikować, Franciskowsky wybrał odpowiednio brzmiący pseudonim: H. G. Francis. Jako takiego mieli go również poznać i polubić fani PR.5)
Franciskowsky wiedział, że zaproszenie do udziału w jednej ze słynnych już konferencji autorskich redakcji PR równa się z oficjalnym przyjęciem nowego autora do kręgu wtajemniczonych. Oto jak zapamiętał on swój pierwszy meeting:
„Powitał mnie piekielny hałas! Karl Herbert Scheer stał przy końcu długiego stołu, podczas gdy Walter Ernsting [czyli Clark Darlton, przyp. autora], poderwawszy się z czerwoną z wściekłości twarzą, rzucił w KHS kluseczką wyłowioną z rosołu! KHS dokonał zręcznego uniku. Giganci serii „Perry Rhodan” wrzeszczeli na siebie w takim tonie, że wokół wibrowały i dzwoniły sztućce i talerze. ’Nie masz zielonego pojęcia, jak smakują jaja dinozaurów!’, krzyczał Walter. ’Ale taki smakosz-dyletant jak ty wie oczywiście’, odszczekiwał się KHS.(…) Redaktor naczelny Bernhardt wmieszał się tubalnym głosem w sprzeczkę i zmitygował obu przeciwników. Ale Walter milczał tylko chwilę, aby od razu doprowadzić w charakterystyczny dla niego sposób do zakończenia tumultu. Zawołał kelnera i zażądał ultymatywnym tonem podania jąder dinozaurów na drugie danie. Uczynił to z tak poważną miną, że kelnera po prostu zatkało. W tym momencie nie mogliśmy już wytrzymać i buchnęliśmy takim śmiechem, że aż boki bolały.”6)
Od zeszytu nr 560 seria otrzymała nową szatę graficzną. Okładka przedstawia dwóch przyjaciół Rhodana: niezwykle uzdolnionego parapsychicznie Gucky’ego (po lewej) oraz pseudo-neandertalczyka Lorda Zwiebusa.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG
Od zeszytu nr 560 seria otrzymała nową szatę graficzną. Okładka przedstawia dwóch przyjaciół Rhodana: niezwykle uzdolnionego parapsychicznie Gucky’ego (po lewej) oraz pseudo-neandertalczyka Lorda Zwiebusa.
© Pabel-Moewig Verlag KG
Żarty żartami, ale konferencja autorska wprowadziła znaczące zmiany. Cykl „Gwiezdny Rój” (zeszyty 500-569, publikowane w latach 1971–1972) miał zostać pierwszym w historii PR, który nie składał się ani z 50, ani ze 100 zeszytów, lecz kończył się niekonwencjonalnie po 70 nowelach. Był to pomysł głównego lektora Bernhardta, który trafnie przewidział, że przełamanie sztywnego podziału pomoże uniknąć niepotrzebnych dłużyzn i logicznych błędów przy kontynuowaniu opowieści.7)
Pod koniec cyklu nastąpiła ciekawa zmiana szaty graficznej serii. Z numerem 560 rezygnowano z charakterystycznego czerwonego paska u dołu strony tytułowej. Tytuł i podtytuł danej noweli można było teraz umieścić bezpośrednio wewnątrz grafiki, zmieniając przy tym kolor i wielkość liter. Całość sprawia do dzisiaj o wiele nowocześniejsze wrażenie w porównaniu z klasycznym designem z lat 60.
A jak przebiegała narracja nowego cyklu? Rhodanowi udaje się zorganizować konferencję odpornych na ogłupiające działanie Roju. Nieoczekiwanie dochodzi wtedy do pojawienia się trzech humanoidalnych przedstawicieli nieznanej dotychczas rasy Cyno. Ci okazują się emisariuszami ongiś potężnego narodu, który przed ponad półtora milionami lat otrzymał zadanie stworzenia Roju i „rozsiewania” intelektu we wszechświecie. Po pewnym czasie Karduuhlowie, stworzenia wyhodowane przez Cyno w celu kierowania pracą Roju, zbuntowały się, wygnały byłych panów i doprowadziły do zupełnego wynaturzenia działania tej wędrującej galaktyki. Cyno widzą w Perrym i innych odpornych szansę na odebranie Karduuhlom władzy i przywiedzenie Roju ku pierwotnemu zadaniu.
Sandal Tolk (na pierwszym planie) i Tahonka-No uciekają przed służalcami Karduuhlów. Obaj przyjaciele byli bohaterami kilkunastu zeszytów cyklu „Gwiezdny Rój”.<br/>© Pabel-Moewig Verlag KG
Sandal Tolk (na pierwszym planie) i Tahonka-No uciekają przed służalcami Karduuhlów. Obaj przyjaciele byli bohaterami kilkunastu zeszytów cyklu „Gwiezdny Rój”.
© Pabel-Moewig Verlag KG
Po wielu dramatycznych przygodach cel zostaje osiągnięty i Cyno sterują nieszkodliwy już Rój ku innym regionom kosmosu. Bardzo pomocny okazuje się tym razem stary przyjaciel z poprzedniego cyklu: Ovaron, władca Gruelfin, i jego Cappini przybywają Terranom na ratunek. Dla Rhodana kluczowe pytanie brzmiało: kto zlecił Cyno stworzenie Roju? Odpowiedź została udzielona dopiero lata później i miała ogromne znaczenie dla mitologii Perryversum.8)
Fani zauważyli naturalnie zmiany w narracji. W przytoczonym w zeszycie 550 liście można przeczytać: „Już nie łoi się bez przerwy obcych inteligencji (jak to zazwyczaj bywało). Teraz mamy do czynienia z prawdziwymi problemami dla ludzi Układu Słonecznego. A i Perry’emu nie udaje się zbyt szybko powstrzymać Roju.” Wynik ankiety, opublikowany w styczniu 1973, wykazał, że czytelnicy, oddając głosy na najlepszą nowelę cyklu, mianowali 53 spośród 70 tytułów. Według Willi’ego Voltza świadczyło to o „dobrym, szerokim oddziaływaniu autorów”. Aż pięć zeszytów z top ten najczęściej chwalonych noweli wyszło spod pióra samego Voltza, który stał się tym samym kluczowym autorem serii.9)
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (4)
Andreas „Zoltar” Boegner

1 X 2022

O ile obydwie książki poprzedniej odsłony tego cyklu częściowo zawierały odpowiedzi na sformułowane przez Kołodziejczaka pytania, to tym razem podobnych odnośników będzie nieco mniej. Jednak polski czytelnik otrzyma wgląd w nowe pozycje niemieckiej fantastyki naukowej pewnego specyficznego typu: dzisiaj przyjrzę się zaodrzańskiej inner space, czyli literaturze SF, która stara się opisać i komentować dziwne światy naszego życia wewnętrznego. Zapraszam na literackie starcie hardware’u, software’u (...)

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2022
Esensja

30 IX 2022

Wieczory coraz dłuższe, można je więc poświęcić na nadrobienie przegapionych recenzji.

więcej »

Stare wspaniałe światy: Pierwsza historia przyszłości
Andreas „Zoltar” Boegner

25 IX 2022

Jeśli wykształcony w Oksfordzie filozof postanawia wykorzystać metody literatury fantastyczno-naukowej w celu przedstawienia własnych zapatrywań na przyszłość ludzkości jako gatunku, to wynik końcowy takiego zabiegu może intrygować. Nie inaczej było w przypadku „Ostatnich i Pierwszych Ludzi” – powieściowego debiutu Olafa Stapledona, zwanego filozofem czasu i przestrzeni.

więcej »

Polecamy

Pierwsza historia przyszłości

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.