Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

Stare wspaniałe światy: Jak przewidziałem drugą wojnę światową

Esensja.pl
Esensja.pl
Andreas „Zoltar” Boegner
« 1 2

Andreas „Zoltar” Boegner

Stare wspaniałe światy: Jak przewidziałem drugą wojnę światową

Dzisiejszemu czytelnikowi nieuchronnie narzuca się pytanie: dlaczego nikt Wellsa nie posłuchał? Jak to możliwe, że książka precyzyjnie opisująca przyczyny i moment wybuchu drugiej wojny światowej nawet nie została przetłumaczona na polski?
Przyczyną było być może wyraźnie antypolskie nastawienie autora. Wells, jako człowiek, który żył całe dziesięciolecia w politycznie i społecznie stosunkowo stabilnym świecie południowej Anglii, patrzył na przedwojenną Polskę ze sporym sceptycyzmem. Wyraźnie dostrzegał problemy tego wielonarodowościowego kraju nie rozumiejąc równocześnie mentalności narodu, który pojawił się ponownie na mapie Europy po traumatycznym okresie zaborów.
Znajdą się w „Kształcie rzeczy przyszłych” następujące sformułowania: „Najbardziej fantastycznym i, jak się okazało, najbardziej katastrofalnym ze wszystkich szaleństw wersalskich, było utworzenie Wolnego Miasta Gdańska i tak zwanego korytarza polskiego” lub „w ciągu kilkunastu lat od podpisania traktatu wersalskiego korytarz polski był zdecydowanie najgroźniejszym czynnikiem europejskiej polityki. Jego istnienie skutecznie uniemożliwiało każdą próbę rozbrojenia.”
Gwoli sprawiedliwości wspomnieć należy, że Wells winę za wybuch wojny przypisywał przede wszystkim wielkiemu kapitałowi i politycznemu establishmentowi. W równej mierze krytykował kler i sektor finansowy, porównując bankowców do „kretów ryjących w wale przeciwpowodziowym”. Autor pisał równocześnie: „Faszyzm rzeczywiście nie był całkowicie złą rzeczą; to była zła dobra rzecz, a Mussolini odcisnął swoje piętno na historii.” Z dzisiejszej perspektywy taka wypowiedź brzmi naiwnie, ale pamiętać trzeba oczywiście, że w latach trzydziestych ubiegłego wieku niewielu ludzi zdawało sobie sprawę z kierunku, jaki obierze świat po powstaniu dyktatur faszystowskich w Europie. Dla Wellsa Hitler był post-wersalskim „głosem Niemiec tracących kontrolę”, głosem kraju, którego społeczeństwo wypadło z kręgu sił walczących o lepsze jutro dla świata. Ze sporym żalem autor konstatuje: „To była żałosna i tragiczna faza, demencja wielkiego narodu.”
Ojciec SF nie zawiódł jednak przy ocenie wydarzeń w Rosji i Związku Radzieckim. Traktując rewolucję październikową jako wydarzenie nieuchronne i konieczne, Wells odmawia Sowietom równocześnie posiadania „pomysłu na przyszłość”. Brytyjczyk wyraźnie dostrzegł bolączki bolszewickiego, skoncentrowanego na walce klas, światopoglądu, który nieuchronnie musiał prowadzić do powstania „homo sovieticusa” i społeczeństwa ogarniętego marazmem.
„Kształt rzeczy przyszłych” to literatura postapokaliptyczna, to opowieść o świecie ogarniętym na dziesięciolecia wojną totalną, prowadzoną zrazu przez kraje i przymierza, potem już tylko przez lokalnych warlordów i bandy ocalałych dzikusów. W okresie „famished fifties”, czyli głodowych lat pięćdziesiątych, konflikt przerodzi się w bijatyki pomiędzy pasterzami i rolnikami o prawo do posiadania… Hyde Parku. Nawet sam Henry Ford nakaże pracownikom swoich zakładów podzielić czas pomiędzy pracą na taśmie a uprawą płodów rolnych na własne potrzeby.
Drugim, o wiele ważniejszym aspektem książki jest powolne wyjście ludzkości z wojennego koszmaru i mozolna droga ku społeczeństwu dalekiej przyszłości, opartym na socjalnej utopii, jaka była marzeniem i życiowym celem autora. Dla Wellsa droga ku tak szczytnemu celowi może prowadzić tylko i wyłącznie poprzez edukację oraz dążenie ku powstaniu zjednoczonego państwa światowego. Opisuje on „Fundamental Knowledge System” (Podstawowy System Wiedzy), czyli globalnego praprzodka internetu (lub przynajmniej Wikipedii) jako konieczny punkt wyjściowy ku powstaniu takiego państwa. System ten, stworzony przez zwolenników teorii społecznych fikcyjnego wizjonera Gustawa De Windta, zawiera postulaty, które co niektórzy z dzisiejszych populistycznych polityków uznaliby za fascynujące wskazówki: „Społeczeństwo jest produktem edukacji. (…) Nie warto pytać ludzi, czego chcą. To jest błąd demokracji. Trzeba najpierw przemyśleć, czego oni powinni chcieć, jeśli społeczeństwo ma być ocalone. Następnie musisz im powiedzieć, czego chcą i dopilnować, aby to dostali.”
Nosicielami i propagatorami swych idei Wells czyni… awiatorów. Ta odważna, przyzwyczajona do ryzyka grupa staje się jedynym ogniwem, które jest w stanie utrzymać łączność pomiędzy skromnymi ośrodkami cywilizacji. Spośród lotników i pracowników sektora logistycznego wyjdzie inicjatywa ocalenia i scalenia świata. To związki zawodowe branży logistycznej zwołują w roku 1965 Pierwszą Konferencję w Basrze, która stanie się początkiem nowej ery w rozwoju ludzkości. Powstaje Air and Sea Control – dysponująca globalną logistyką á la Amazon lub DHL organizacja transportu powietrznego i morskiego, której „air-dollars”, oparte na energii potrzebnej do przewiezienia towarów z miejsca na miejsce, zapewnią wyznawcom De Windta środki potrzebne do urzeczywistnienia idei nowoczesnego państwa światowego.
Wizja Wellsa ma ten sam problem, jaki jest charakterystyczny dla wszystkich utopii: brak konkretnych pomysłów na urzeczywistnienie szczytnej idei. Nieprzypadkowo w historii przyszłości, jaką cytuje narrator „Kształtu rzeczy przyszłych”, brakuje kilkudziesięciu stron o dziejach osiemdziesięciu lat z końca XX i pierwszej połowy XXI wieku. Dowiadujemy się jedynie, że powstała z Air and Sea Control Pierwsza Rada Światowa prowadzi politykę planową, stopniowo eliminując prywatny kapitał, kontraproduktywny nacjonalizm oraz religię, łamiąc przy tym opór przeciwników nowego porządku przy pomocy pacyficyny, rozpylanego przez samoloty gazu uspokajającego. Jednostki nieprzejednanie wrogie nowemu reżimowi zostają brutalnie eliminowane – wszystko to tylko i wyłącznie dla dobra ludzkości. Konsekwentnie nazywa się Pierwszą Radę Światową również Air Dictatorship, czyli Powietrzną Dyktaturą.
Trudno oswoić się z tak bezduszną wizją, jednak nie sposób odmówić Wellsowi rozmachu w kreowaniu świata przyszłości. Technologia to tutaj przyczyna upadku ludzkości, ale również czynnik decydujący o powrocie cywilizacji i urzeczywistnieniu odwiecznego marzenia o raju na ziemi. Świat jest, na szczęście lub nieszczęście, trudno to ocenić, o wiele bardziej skomplikowany, niż Wells to sobie wyobrażał.
koniec
« 1 2
28 marca 2023
1) James E. Gunn: „Droga do science fiction 1: Od Gilgamesza do Wellsa”, Alfa 1985

Komentarze

29 III 2023   13:54:04

W 1936 roku powstał film na podstawie opisywanej książki. We wczesnych latach 90 emitowany był on w TVP w ramach cyklu "Perły z lamusa". Pamiętam, że zrobił na mnie (wtedy dziesięciolatku) ogromne wrażenie. Bałem się ekranowej wizji świata, a jednocześnie byłem nią zafascynowany. Mam nadzieję, że wydaniem książki zainteresuje się np. wydawnictwo Vesper, które wyciąga przecież regularnie zapomniane perełki literatury sci-fi i grozy z literackich katakumb.

29 III 2023   18:04:38

Film, w rzeczy samej, powstał przy współudziale Wellsa w produkcji. Scenariusz trzymał się jednak dosyć luźno książkowego pierwowzoru, zwłaszcza jeśli chodzi o czasy po wojnie.
Wydanie tej książki po polsku byłoby dobrym posunięciem dla fanów tego rodzaju powieści Wellsa - ale nie ma ich chyba zbyt wielu. Dzisiaj to już bardzo niszowa ramotka, niestety.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Czerwiec 2024
Miłosz Cybowski, Sara Krawczyk

6 VI 2024

Ponieważ lud domagał się chleba, igrzysk i DKM-ów, po miesiącach posuchy wracamy z naszym comiesięcznym (oby!) cyklem książkowych polecanek.

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (25)
Andreas „Zoltar” Boegner

8 V 2024

Pora przedstawić książkę, która okazała się najlepiej przyjętą przez czytelników powieścią SF 2021 roku. Nie zaniedbam również krótkiej formy i spojrzę na kolejną antologię opowiadań wielokrotnie nominowanego do nagród wydawnictwa Modern Phantastic.

więcej »
Okładka <i>Amazing Stories Quarterly</i> z wiosny 1929 r. to portret jednego z Małogłowych.<br/>© wikipedia

Stare wspaniałe światy: Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
Andreas „Zoltar” Boegner

11 IV 2024

Czy „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, powieść, której tytuł wykorzystałem dla stworzenia nazwy niniejszego cyklu, oraz ikoniczna „1984” George’a Orwella bazują po części na pomysłach z „After 12.000 Years”, jednej z pierwszych amerykańskich antyutopii?

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Z tego cyklu

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.