Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Przy herbacie: Trzy książki fantasy z muzyką w tle

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie, nie chodzi o ballady Jaskra. Ani o krasnoludzkiego rocka z „Róży Selerbergu” Białołęckiej ani o Muzykę z Wykrokiem z „Muzyki dusz” Pratchetta. Muzyka. Taka normalna, ziemska. I fantasy. Wiecie, elfy, magia, te sprawy. Co mają ze sobą wspólnego?

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przy herbacie: Trzy książki fantasy z muzyką w tle

Nie, nie chodzi o ballady Jaskra. Ani o krasnoludzkiego rocka z „Róży Selerbergu” Białołęckiej ani o Muzykę z Wykrokiem z „Muzyki dusz” Pratchetta. Muzyka. Taka normalna, ziemska. I fantasy. Wiecie, elfy, magia, te sprawy. Co mają ze sobą wspólnego?
Są trzy książki łączące się tym, że w każdej z nich bohaterem jest młody muzyk wplątany w jakieś rozgrywki świata alternatywnego. „Brama mroku i krąg światła” opowiada o walce Dobra ze Złem w Toronto końca XX wieku. Fabuła jest może odrobinę naiwna, jednak z nawiązką wynagradzają to sympatyczni bohaterowie i ogromny ładunek ciepła.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Po stronie dobra stają niepełnosprawna umysłowo – aczkolwiek samodzielnie żyjąca – dziewczyna Rebecca, jej opiekunka społeczna Daru Sastri, uliczny grajek Roland i bezdomna kobieta, pani Ruth. W tle pojawia się policja i mieszkańcy Toronto, jednak osią wydarzeń są nasi bohaterowie. To oni muszą dokonywać wyborów, pokonywać słabości i – w ostatecznym rozrachunku – być gotowymi do największego poświęcenia. Rolandowi wciąż towarzyszy muzyka, pięknie opisane jest, jak tożsamość Adepta Światłości rozpoznaje on po najcudowniejszej pieśni, której doświadcza słyszy w jego obecności (doświadcza także innych rzeczy, ale o tym szerzej w tym felietonie). Muzyka staje się także narzędziem walki z siłami zła, co szczególnie ładnie opisane jest w scenie „pojedynku” z Mrokiem: demoniczny przeciwnik wpływa na ludzi grając na ulicy ponure i przygnębiające melodie, bohater niweluje hipnotyczny efekt za pomocą odśpiewania „Imagine” i „Let It Be” (Beatlesi – Ciemność, jeden do zera). Później Roland kuszony jest wizją tworzenia własnych poruszających tłumy utworów, zaś w scenie kulminacyjnej piosenka-zaklęcie umożliwia bohaterom zwycięstwo.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Eddie McCandry, bohaterka „Wojny o dąb” Emmy Bull jest piosenkarką rockową. W momencie, kiedy zmaga się z rozpadem swojej kapeli i rozstaniem z chłopakiem, zostaje zaczepiona przez gadającego psa i wodną wróżkę i tonem nieznoszącym sprzeciwu poinformowana, że oto właśnie wybrano ją do dość specyficznego uczestnictwa w wojnie Jasnego i Mrocznego Dworu Faerie.
Powieść ta jest o dwa lata starsza niż „Brama mroku…” i uchodzi za jeden z prekursorskich utworów nurtu urban fantasy, lecz w porównaniu z książką Tanyi Huff jest znacznie mniej interesująca: intrygę wypełniają głównie uczuciowe rozterki bohaterki – niezbyt wciągające, gdyż nawet dla średnio rozgarniętego czytelnika od początku jasne jest, którego faceta wybierze – oraz mnóstwo prób muzycznych nowego zespołu. Wojna w magicznym świecie wydaje się groteskowa, wrażenie to zwiększa jeszcze strój i zachowanie obu – dobrej i złej – królowych elfów, które ubierają się jak z zestawu „magiczny zamek Barbie”, a zachowują niczym Cruella DeMon z kreskówki o dalmatyńczykach. Elfy w ogóle sprawiają wrażenie, jakby z nudów i bogactwa przewróciło im się w głowie, zaś autorka więcej miejsca poświęca opisywaniu strojów niż taktyce bojowej. Widać wyraźnie, że średniowieczne militaria nie są jej mocną stroną. W dodatku trudno jest kibicować „dobrej” stronie, bo władcy Jasnego Dworu przedstawieni zostali w sposób niezbyt sympatyczny, a mętne wyjaśnienie, że wynik wojny będzie miał wpływ również na nasz świat, brzmi mało przekonująco.
Obecność muzyki w powieści jest istotna. Emma Bull wychodzi ze skóry, aby szczegółowo opisać próby i występy zespołu rockowego Eddi, jednak z mizernym efektem. Zdania typu …opierał o udo jej czerwonego rickenbakera i grał melodię „Here Comes the Flood” Petera Gabriela może i mówią coś fanatycznym wielbicielom amerykańskiej muzyki, lecz dla przeciętnego czytelnika są równie zrozumiałe, co dla Jankesa wzmianki o niezwykłym brzmieniu klasycznych przebojów Lady Pank. Natomiast powołanie nowej kapeli jest ważnym elementem akcji: bohaterka werbuje do niej żyjących po ludzkiej stronie przedstawicieli magicznego świata, zaś finałowy koncert stanowi ostateczną rozgrywkę z siłami Mrocznego Dworu i zarazem kulminacyjną scenę książki.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wojna kwiatów” Tada Williamsa jest grubsza niż obie poprzednie książki razem wzięte. Głównym bohaterem jest – jakże by inaczej – piosenkarz, grający w trzeciorzędnym zespole nieco sfrustrowany trzydziestolatek. Kiedy narzeczona po poronieniu rozstaje się z nim, a w kilka miesięcy potem umiera jego matka, Theo Vilmos zaszywa się w leśnym domku, czytając otrzymany w spadku po nieznanym wuju dziwny pamiętnik, opisujący podróż do równoległego świata. Kiedy czytelnik oczekuje, że Tad Williams zgodnie ze swoimi obyczajami pisarskimi będzie powoli i nastrojowo spiętrzał dowody na faktyczne istnienie czarodziejskiego miasta, nagle trach! – nasz bohater w ciągu dosłownie kilku stron zostaje przeniesiony na drugą stronę przez Ogryzkę – wróżkę przypominającą tę z Piotrusia Pana, tyle, że znacznie bardziej pyskatą.
Theo orientuje się, że jego osoba jest w jakiś sposób istotna dla rozgrywających się w czarodziejskiej (choć mieszkańcy magię nazywają nauką) krainie skomplikowanych intryg politycznych, lecz przez większą część intrygi daje sobą bezwolnie miotać kolejnym wydarzeniom. Arystokracja magicznego świata to rody o kwiatowych nazwach (stąd tytuł książki), a sam świat przywodzi na myśl klimaty steampunkowe: istnieją w nim magiczne odpowiedniki samochodów i pociągów, elektryczności, a nawet telewizji. Społeczeństwo jest podzielone na kasty, często odpowiadające magicznym gatunkom; niesprawiedliwe traktowanie wielu z nich staje się zarzewiem rewolucji.
Muzyka tak naprawdę pojawia się marginalnie: oprócz okazjonalnego nucenia irlandzkich przebojów nie wydaje się ona być w życiu Theo czymś ważnym. Nie chodzi za nim krok w krok jak za Rolandem, nie motywuje do założenia własnego zespołu jak Eddie. W jednej ze scen bohater śpiewa wraz z goblinami ich dziwaczny jazz, którego wspomnienie pomaga mu w kulminacyjnym momencie skoncentrować się i oprzeć zagrożeniu, jednak tak naprawdę gdyby Theo był nie muzykiem a, powiedzmy, pisarzem czy rysownikiem komiksów, praktycznie niczego by to w fabule nie zmieniło. W końcu żeby śpiewać nie trzeba zaraz być zawodowcem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Muzyczne motywy pojawiają się też w polskiej urban fantasy. W „Domu Wschodzącego Słońca” Aleksandry Janusz już sam tytuł nawiązuje do znanej piosenki. Gabriel, jeden z bohaterów książki, jest muzykiem rockowym – a jednocześnie czarodziejem. Jedno z opowiadań wchodzących w skład książki przedstawia kłopoty związane z magiczną i w dodatku groźną fanką jego twórczości; mowa jest też o słuchaniu przebojów wykonawców takich jak Janis Joplin. W „Renegacie” Magdaleny Kozak pojawia się scena wspólnego śpiewania piosenek rockowych, co służy za psychiczny „wentyl bezpieczeństwa” dla wampirzych bojowników. Mówiąc językiem erpegowym, bohater słuchający popularnych zespołów ma automatycznie +10 do fajności. +20, jeżeli sam gra na gitarze i śpiewa.
koniec
16 maja 2010

Komentarze

« 1 2
26 IV 2022   20:41:42

Z listy czytałem tylko "Wojnę o dąb". Owszem, Peter Gabriel jest powszechnie znanym artystą, ale o ile pamiętam w książce często-gęsto padają też nazwy anglosaskich wykonawców, o których w życiu nie słyszałem... (a rocka lubię i słucham). Zatem przykład z Gabrielem niezbyt szczęśliwy, ale sama uwaga słuszna.

Na początku artykułu powinien znaleźć się Tolkien i "Silmarillion". Fakt, to była nieziemska muzyka, ale bez śpiewu nie byłoby tam niczego...

O muzyku rockowym jest też cykl fantasy Fostera "Spellsinger" i podobno ma to znaczenie dla fabuły.

"Imagine" opowiada o życiu w totalitarnym świecie bez krajów, religii i własności. Jeśli to jest Dobro, to ja jestem zielonym goblinem.

27 IV 2022   20:45:30

Imagine zawsze mnie irytowała ładunkiem naiwności przekraczającym wszelkie normy. Mogłaby zastąpić Międzynarodówkę jako hymn ZSRR, bujający w obłokach Lennon pewnie by się zgodził lol.

27 IV 2022   23:13:05

Miałem dorzucić Spellsingera, ale widze, że El Lagarto to zrobił. To jeszcze z dawnych lat pamiętam, że chyba muzyka była bardzo obecna w dylogii Grega Beara "Koncert nieskończoności" + "Wężomag".

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do księgarni marsz: Sierpień 2022
Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek

11 VIII 2022

Chociaż tym razem nasze zestawienie lekko zdominowały wznowienia powieści Zbigniewa Nienackiego, to znalazło się w nim także kilka interesujących tytułów z zupełnie innej półki.

więcej »

Fantastyczne Zaodrze, czyli co nowego w niemieckiej science fiction? (2)
Andreas „Zoltar” Boegner

7 VIII 2022

W kwietniowym numerze „Nowej Fantastyki„ z roku 2020 Tomasz Kołodziejczak zadał dwa pytania: „Chętnie dowiedziałbym się, na których aspektach niemieckiej historii i niemieckiej bliskiej przyszłości skupiają swoją uwagę tamtejsi pisarze SF? Jak sami siebie widzą i o sobie piszą?” Spróbuję odpowiedzieć na te pytania, przedstawiając przy okazji książki walczące ostatnio o najważniejsze niemieckie nagrody dla literatury fantastyczno-naukowej.

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2022
Esensja

31 VII 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w pierwszej połowie wakacji.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Do księgarni marsz: Kwiecień 2018
— Esensja

Przeczytaj to jeszcze raz: Bliżej nas bale naszej wyobraźni
— Beatrycze Nowicka

Telenowela transylwańska
— Michał Foerster

Krwiopijcy znad Wisły
— Cyryl Twardoch

Magia, przyjaźń i rock’n’roll
— Agnieszka Szady

Lekka wojna
— Eryk Remiezowicz

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Szpiedzy, smoki i różniczki
— Anna Nieznaj

Długa droga do Avalonu
— Zofia Marduła

Vivat Academia, vivant cantatrices!
— Anna Nieznaj

Doskonały przepis na placek po bretańsku
— Zofia Marduła

Całkiem zwyczajny czarodziej
— Magdalena Kubasiewicz

Esensja czyta: Wrzesień 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Sierpień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Joanna Słupek

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Stara szafa
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Krótko o filmach: Thor to imię czy stanowisko?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Znałem twoją babcię
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj… : 10 roztańczonych kadrów
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o filmach: Kieślowszczyzna w pelerynce
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Patrzcie! On ma głowę pana Mifune!”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Piękna-chan i Bestia-kun
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.