Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tomasz Kołodziejczak
‹Czarny Horyzont›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny Horyzont
Data wydania20 sierpnia 2010
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklOstatnia Rzeczpospolita
ISBN978-83-7574-274-9
Format280s. 125×195mm
Cena31,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Elfy lubią oglądać westerny
[Tomasz Kołodziejczak „Czarny Horyzont” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Czarny Horyzont” Tomasza Kołodziejczaka to długo oczekiwane rozwinięcie świata wcześniejszych opowiadań w powieść. Z jednej strony książka reprezentuje wszystko to, za co chwalone były krótkie formy, z drugiej strony pozostawia lekki niedosyt i budzi apetyt na więcej.

Konrad Wągrowski

Elfy lubią oglądać westerny
[Tomasz Kołodziejczak „Czarny Horyzont” - recenzja]

„Czarny Horyzont” Tomasza Kołodziejczaka to długo oczekiwane rozwinięcie świata wcześniejszych opowiadań w powieść. Z jednej strony książka reprezentuje wszystko to, za co chwalone były krótkie formy, z drugiej strony pozostawia lekki niedosyt i budzi apetyt na więcej.

Tomasz Kołodziejczak
‹Czarny Horyzont›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny Horyzont
Data wydania20 sierpnia 2010
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklOstatnia Rzeczpospolita
ISBN978-83-7574-274-9
Format280s. 125×195mm
Cena31,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Trzeba przyznać, że pomysł zaprezentowany przez Tomka Kołodziejczaka w opowiadaniach „Klucz przejścia” i „Piękna i graf” fascynował. Na Ziemię przybywają istoty z innego świata – barlogi. Są oni wcieleniem czystego zła, ich celem jest totalitaryzm absolutny, zapanowanie nad ludzkością, uczynienie z nas wszystkich okrutnie traktowanych niewolników. Wraz z nimi wkracza w nasze realia potężna magia, taka, jaką znamy z powieści fantasy, magia, która może zwyciężyć naszą rozwiniętą technologię. Na szczęście balrogi nie są jedynymi przybyszami. Z pomocą dla ludzi przychodzą elfy, które również dysponują magią, ale, tak jak u Tolkiena, reprezentują szlachetność i dobro. Ludzie wraz z elfami stawiają opór i pomimo tego, że siły zła podbijają niemałe obszary świata, wojna trwa. Już od kilkudziesięciu lat Polska, leżąca na granicy między światem barlogów – Gehenną, a ziemiami wolnymi od sił zła, jest nowym przedmurzem.
Dwa opowiadania pozostawiały niedosyt – czemu tak rozbudowana, inspirująca wizja została ledwie zarysowana? „Czarny Horyzont” miał zaspokoić oczekiwania czytelników, po raz kolejny przenosząc ich do mrocznej wizji przyszłości, ale tym razem w ramach „pełnometrażowej” powieści. Zaspokoił, lecz nie do końca.
„Czarny Horyzont” opowiada o kolejnym epizodzie wieloletniej wojny. Nie jest zwieńczeniem, podsumowaniem, raczej po prostu następnym, nieco bardziej rozbudowanym, dodającym więcej szczegółów do budowy świata, opowiadaniem. Królewski (tak jest – Polska stała się monarchią, z elfem na tronie) geograf Kajetan Kłobudzki wyrusza z niebezpieczną misją na ziemie wroga. Jego „kontaktem” po stronie wolnych ludzi pozostaje przybrany ojciec, pułkownik Robert Gralewski, który też przyjmuje rolę wprowadzenia czytelnika w realia świata. Kajetan znajdzie na terenach barlogów coś nietypowego, wyjątkowego, co może zadecydować o losach wojny…
Tomek Kołodziejczak wrzucił w książkę tyle pomysłów, że dobre ich rozegranie wymagałoby prawdopodobnie 600-stronicowego tomiszcza (a może i większego). Z początku najbardziej przyciąga uwagę oczywiście mariaż magii i techniki. Jak się okazuje, choć z pozoru wobec barlogów byliśmy bezradni, nasze osiągnięcia mogą się przydać, by lepiej wykorzystywać moce elfów – najciekawsze z tego będą chyba satelity wciąż krążące po orbicie, ale tym razem wykorzystywane do celów magicznych, czy też dość standardowe bronie, odpowiednio zmodyfikowane. Czary i technika pozwoliły na kolonizację Marsa (rozdział poświęcony tej planecie jest chyba najbardziej enigmatyczny w całej powieści – zapewne jest to swego rodzaju zapowiedź kolejnych części, w których marsjańskie tematy zostaną rozwinięte). Nie oszukujmy się jednak, nie jest to rewolucja – połączenie magii i techniki mogło zaskakiwać w latach 80. gdy czytaliśmy „Zabójcę czarownic” Kochańskiego, dziś to już jeden z fantastycznych standardów. Dużo ciekawsze są dwie, powiązane ze sobą kwestię – nałożenie fantastyki na nasze realia i konserwatywny manifest przekazany w konstrukcji tego świata.
Bardzo podoba mi się, że Tomek zastanawia się, jak zareagujemy na pojawienie się obcych ras. W „Pięknej i grafie” pada znamienne sformułowanie skierowane do elfów: „świetny PR zrobił wam Tolkien”. Elfy, paradoksalnie, nie są dla nas nowością – są rasą, którą znamy doskonale… z literatury, filmu czy legend. I choć nie mamy tu do czynienia z przełożeniem jeden do jednego, to jednak wizja istot z innego świata jest w dużej mierze zgodna z naszymi oczekiwaniami. Ale w drugą stronę to też działa – przybycie elfów i barlogów nie zamienia Ziemi w świat Tolkiena, czy jakąkolwiek inną krainę fantasy, tylko tworzy coś zupełnie nowego. Wspominałem o integracji magii i technologii, ale działa to także na innych płaszczyznach, ujawniających, że nie tylko my zmieniliśmy zwyczaje (a także ustrój, strukturę społeczną, organizację życia), ale i nasi sojusznicy coś od nas przyjmują. Wspomnijmy choćby kapitalne sformułowanie „Elfy lubią oglądać westerny”. Lubią, bo – podobnie jak to bywa w kinie kowbojskim – widzą świat przez pryzmat prostej opozycji dobra i zła.
Autor rozszerza też wątek reakcji na przybycie sprzymierzeńców – dla licznej grupy osób elfy nie przybyły tu dla pomocy, lecz są częścią większego spisku, który zakłada podstępne przejęcie władzy nad ludzkością pod pozorem przyjaźni. Zarówno historyczne uwarunkowania, jak i współczesna moda na różnorodne teorie spiskowe, bardzo uwiarygodniają takie reakcje.
Najistotniejsze będzie jednak konserwatywne credo nieszablonowo wplecione w treść. Jak się okazuje, nie jest prawdą, że nasz świat dawniej pozbawiony był magii. Ona istniała – powiązana była z wiarą, patriotyzmem, tradycją, etc, etc. Przybycie elfów dopiero pozwoliło na wykorzystanie owych mocy, co zaowocowało renesansem tradycyjnych wartości i ich bardziej realnych form. W wojnie z barlogami znaczenia nabierają kościoły, kapliczki, modlitwy, rytuały, ale także elementy kojarzone z ruchami niepodległościowymi (na przykład czcionka słynnego logo „Solidarności”). Widać w tym z jednej strony tęsknotę autora za uporządkowaniem świata, jasnym określeniem dobra i zła, możliwością postawienia się po stronie szlachetnej (i nadanie w tym wszystkim wyjątkowej roli Polsce), ale też jest to sprytna, bo nienachalna, niedeklaratywna, błyskotliwie wpleciona w treść promocja wartości wyznawanych przez twórcę. Przyznać należy, że jest to przekaz pozytywny – nie ma tu jakichkolwiek negatywnych nawiązań do współczesności, jeśli zło otrzymuje jakieś odniesienie, to jedynie z jednoznacznie potępianymi najgorszymi cechami nazizmu i komunizmu.
Cały czas oczywiście zakładam, że „Czarny horyzont” jest po prostu pierwszą z wielu obszerniejszych opowieści umieszczonych w tym uniwersum. Gdyby miał pozostać ostatnią, pozostałoby wrażenie zmarnowania ciekawego świata. Jeśli nie pozostanie – Tomek będzie miał co pisać przez wiele, wiele lat. Ja w każdym razie czekam na retrospekcję, która na co najmniej 400 stronach przedstawi, co działo się w czasach, gdy otworzyły się wrota do innego świata… To byłaby niesamowita historia.
koniec
4 listopada 2010

Komentarze

04 XI 2010   20:32:50

To jak w końcu: barlogowie czy balrogowie? :)

05 XI 2010   12:30:41

Ha, akurat wczoraj przeczytałem. Książka dobra, ale maaaało. Liczę na kolejne tomy.

05 XI 2010   12:48:05

Barłóg.

05 XI 2010   21:47:17

Recenzencie miły, trochę precyzji w pisowni - albo barłogi, albo balrogi, jeśli inspiracją jest Tolkien to oczywiście druga wersja jest właściwa

06 XI 2010   10:22:44

@exra:
Nie balrogi (ani balrogowie). Zdecydowanie nie. W tym rzecz :-> Recenzentowi też pchnęło się pod pióro odruchem Pawłowa...

06 XI 2010   11:32:53

Ja czytałam dwa pierwsze opowiadania z tego cyklu i, o ile pamiętam, była tam forma "baRLog", prawdopodobnie dla ominięcia praw autorskich. Ale rzeczywiście tolkienowska wersja sama pcha się pod palce.

06 XI 2010   12:31:05

Barlogi, barlogi - już poprawione. Jest takie psychologiczne pojęcie opisujące sytuacje, gdy odruchowo redukujemy coś do znanej formy.

06 XI 2010   18:37:39

Został jeszcze błąd w zdaniu: "Na szczęście balrogi nie są jedynymi przybyszami".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Całe życie marzyłem, żeby być w sporcie”
Joanna Kapica-Curzytek

29 I 2022

„Szaranowicz. Życie z pasją” to wywiad-rzeka z jednym z naszych najwybitniejszych dziennikarzy sportowych. Przeczytamy tu o historii kariery zawodowej pana Włodzimierza. Nie brak zakulisowych anegdot i ciekawostek, a z każdej strony tej rozmowy przebija bezgraniczna miłość do sportu. Dla uważnych – książka będzie też świetnym wprowadzeniem do zawodu komentatora.

więcej »

PRL w kryminale: Tylko biednych gryzoni żal…
Sebastian Chosiński

28 I 2022

Szynszyle to niewielkie ssaki, jakie w warunkach naturalnych żyją jedynie w Ameryce Południowej. W Polsce, co nie zmieniło się od lat, hodowane są głównie z myślą o wykorzystaniu w przemyśle futrzarskim. W takim też kontekście przedstawiła je Barbara Gordon w kryminale „Błękitne szynszyle”, w którym po raz pierwszy pojawiła się postać porucznika (a później kapitana) Sebastiana Chmury.

więcej »

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Marzec 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Potwory zachodu i wschodu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Krwawo i z kamienną twarzą
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.