Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Mortka
‹Druga Burza›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDruga Burza
Data wydania16 marca 2012
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklMartwe Jezioro
ISBN978-83-7574-678-5
Format336s. 125×195mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ostrze przeznaczenia
[Marcin Mortka „Druga Burza” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Druga burza” Marcina Mortki jest znacznie lepsza od otwierającego cykl „Martwego Jeziora”. Bohaterowie zostają pogłębieni a główny wątek rozwija się ciekawie, co pozwala mieć nadzieję na niesztampowe rozwiązanie w przyszłości.

Beatrycze Nowicka

Ostrze przeznaczenia
[Marcin Mortka „Druga Burza” - recenzja]

„Druga burza” Marcina Mortki jest znacznie lepsza od otwierającego cykl „Martwego Jeziora”. Bohaterowie zostają pogłębieni a główny wątek rozwija się ciekawie, co pozwala mieć nadzieję na niesztampowe rozwiązanie w przyszłości.

Marcin Mortka
‹Druga Burza›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDruga Burza
Data wydania16 marca 2012
Autor
Wydawca Fabryka Słów
CyklMartwe Jezioro
ISBN978-83-7574-678-5
Format336s. 125×195mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Feliks W. Kres w swoich felietonach nieraz dość dosadnie wypowiadał się na temat pisanej obecnie fantasy, w której występują elfy i inne typowe rasy. Zapewne miał on sporo racji, zachęcając do tworzenia bardziej oryginalnych światów. Niemniej, istnieją ludzie, wciąż chętnie czytający książki o krasnoludach, smokach i czarodziejkach a wyżej podpisana autorka recenzji się do nich zalicza. Tworząc cykl o Madsie Voortenie, Marcin Mortka korzysta z wielu motywów klasycznej fantasy – od quasi-średniowiecznego uniwersum począwszy, przez wspomniane już rasy aż po Przeznaczenie, którego wybrańcem jest główny bohater. Z drugiej strony próbuje odejść od schematu. Bohaterowie są niejednoznaczni, ich sprawa wcale nie musi być słuszna, świat zaś jest dosyć ponurym miejscem. Efekt okazuje się dosyć ciekawy – o ile „Martwe Jezioro” stanowiło jedynie zawiązanie akcji, w tomie drugim cykl nabiera nieco wagi i głębi. Jest tu całkiem sporo dobrych rozwiązań, choć odniosłam wrażenie, iż ograniczenia warsztatowe nie pozwoliły jeszcze w pełni wybrzmieć pomysłom autora.
Zgodnie z tym, co sugerowało zakończenie tomu pierwszego, „Druga Burza” przedstawia dzieje rozpętanego przez Madsa powstania. Przyznaję, że byłam ciekawa, jak Mortka poradzi sobie z tym tematem – wydawał się on wymagać rozmachu, opisów bitew, polityki, a już na pewno zdecydowanie większej objętości. Autor nie zdecydował się na szerszą perspektywę, jednak sposób, w jaki poprowadził wątek Burzy, nadal koncentrując się na Madsie i jego towarzyszach nie można uznać za całkowicie chybiony. Podkreśla on, że na razie powstanie jest jedynie desperacką próbą garstki straceńców.
Można mieć sporo zastrzeżeń odnośnie akcji i kreacji świata, choć da się także znaleźć dla nich uzasadnienia. Przede wszystkim realia są bardzo słabo nakreślone – tu jakaś nędzna wioska, tam zamek, dalej krótki opis miasta. Całość sprawia wrażenie, jakby autorowi narzucono limit stron (albo czasu) i usiłował się on w nim zmieścić za wszelką cenę. W „Ostatniej sadze” i „Świcie po bitwie” świat był nakreślony bardziej wyraziście, z większą dbałością o klimat i szczegóły. „Druga Burza” stanowi przy nich krok w tył, Mortka bardzo niewiele miejsca poświęca scenerii – przygarść rzuconych od czasu do czasu zdań w rodzaju „nadpełzły już jesienne cienie, a wraz z nimi chłód i tęsknota za czymś nieokreślonym” albo „wiatr darł płomienie pochodni na strzępy” tworzą pewien nastrój, lecz to wciąż za mało, by „poczuć” ten świat. A przecież jest to kraina, będąca stawką w grze prowadzonej przez powstańców, nad którą ciążą przekleństwa i widmo postępującego powoli, lecz wydawałoby się nieuchronnie Końca. Miejsca takie jak Pogorzelisko, czy tereny dotknięte katastrofami zasługują na większą uwagę, podobnie grody i warownie. Należy jednak dodać, że akcja toczy się późną jesienią, a więc wtedy, gdy prawdziwy świat nader często wygląda monotonnie i nieciekawie. Ponadto, nieco klaustrofobiczny nastrój, który udziela się czytelnikowi obserwującemu zaledwie wycinek opisywanego uniwersum, koresponduje z poczuciem osaczenia, odczuwanym przez bohaterów.
Akcja „Drugiej Burzy” gna na łeb na szyję, coraz to nowe wydarzenia nie pozwalają zaczerpnąć oddechu, sama końcówka zaś sprawia wrażenie bardzo chaotycznej. Z drugiej jednak strony być może ma to wywołać wrażenie, iż Burza posuwa się naprzód zaiste błyskawicznie. Dysponujący niewielkimi siłami Mads nie ma innego wyboru – jedynymi jego atutami są mobilność i ataki z zaskoczenia. Podobnie poszarpane opisy zdarzeń, wypełniające ostatnie strony odzwierciedlają w pewien sposób dezorientację głównego bohatera. Sądzę jednak, że korzystniej byłoby, gdyby czytelnik mógł bardziej zorientować się w sytuacji, bo po pierwsze, jest to moment, który powinien wryć się w pamięć, a po drugie pozostaje denerwująca wątpliwość, czy to na pewno świadomy zabieg, czy też autor nie umiał klarownie przedstawić wydarzeń. Trzeba natomiast pochwalić poprzedzającą zakończenie bitwę – jest ona dynamiczna i przede wszystkim pozbawiona malowniczości i wzniosłości podtrzymującej mit o urodzie wojny.
Zaletą powieści są bohaterowie, którzy oddalają się od RPGowych schematów. Przede wszystkim na uznanie zasługuje sam Voorten, Ostrze Burzy. Jak na wybrańca Przeznaczenia prezentuje się dosyć nietypowo – starzejący się, zgorzkniały mężczyzna, którego poprzednie zwycięstwa poszły na marne. Od pogrążenia się w całkowitej rozpaczy chroni go jedynie wątła nadzieja, bardziej nawet obsesja. Choć sporo mówi o zrzucaniu jarzma okupantów, a bardziej zaufanemu gronu tłumaczy, iż od powodzenia Drugiej Burzy będą zależeć losy świata, sam zdaje się w to nie wierzyć. Albo inaczej – usiłuje przekonać sam siebie, że tak właśnie jest, by zagłuszyć wyrzuty sumienia. W głębi duszy wie jednak, że zdecydował się ponownie zostać dowódcą powstańców przede wszystkim dla realizacji prywatnego celu. Z biegiem czasu nabiera wątpliwości. Musi rozporządzać życiem swoich towarzyszy, posyłać ich do walki i brać odpowiedzialność za ich śmierć. Gdy dowodził pierwszą Burzą, wierzył, że czyni słusznie, pragnąc obalić najeźdźców. Teraz jednak sytuacja się zmieniła – ludzie przywykli do nowego porządku, który zapewnił im stabilizację. Nikt już nie wita wyzwoleńczej armii z otwartymi ramionami, bo dla zwykłych ludzi oznacza ona chaos i zniszczenia. Poza tym powstanie wygląda na misję wręcz samobójczą. Zmuszony do chwytania się brzytwy, a jednocześnie niechętny polityce Mads zawiera sojusze, których warunków nie da się spełnić. Trudno ocenić, czy to wyraz głupoty, czy desperacji, ale na własne życzenie Voorten wchodzi w układy, które będzie musiał złamać. Choć słynie z tego, iż nie wybacza zdrad, sam planuje je popełniać, co czyni go hipokrytą. Jest też Mads furiatem, który potrafi w czasie bitwy oddać się okładaniu umierającego wroga, albo brutalnie zabić jeńca. Nieustannie ubliża niemal wszystkim dookoła, choć w głębi duszy do kilku najbliższych towarzyszy żywi ciepłe uczucia.
Kolejną ciekawą postacią jest Elinaare – podobnie jak Mads posiada ona swoją obsesję, która pomału wysysa z niej siły. Rozmowy, jakie była kapłanka prowadzi z Voortenem należą do lepszych części powieści, dobrze też nakreślono więź łączącą tych dwoje. Nieźle prezentuje się także Rayhala, po trosze przypominający Avallac’ha, aczkolwiek zdecydowanie od niego sympatyczniejszy. Z postaci drugoplanowych Kostur i Hayle są dość typowymi reprezentantami swoich typów ale budzą pozytywne uczucia. Pozostali przedstawieni zostali pobieżnie, wadą jest też to, iż część postaci pojawia się nagle w „Drugiej Burzy” a Mortka jedynie w kilku zdaniach rozrzuconych w książce wyjaśnia, skąd się wzięli.
Reasumując, „Druga Burza” budzi ambiwalentne odczucia. Są tam dialogi, sceny i pomysły, które naprawdę robią wrażenie i wzbudzają emocje. Są też jednak miejsca, gdzie pióro zawodzi autora – jest nieprzekonująco, ckliwie, infantylnie lub nazbyt pobieżnie. Nie zaszkodziłoby powieści, gdyby była dłuższa o jakieś sto pięćdziesiąt stron, wiele dobrego mogłaby też zdziałać redakcja zwracająca uwagę na styl (czasami rażą liczne powtórzenia, czy niefortunne zwroty). Niemniej, w porównaniu do „Martwego Jeziora” jest zdecydowanie lepiej. Zakończenie pozostawia czytelnika w niepewności, co do dalszych losów bohaterów i wzbudza zaciekawienie ciągiem dalszym. Pozostaje życzyć autorowi, by utrzymał tendencję wznoszącą.
koniec
28 kwietnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zdziwniej i zdziwniej
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Perypetie szkolne i ogrodowe
— Marcin Mroziuk

Krótko o książkach: Miasteczko Nonstead
— Jarosław Loretz

Ahoj marynarzu!
— Magdalena Kubasiewicz

Grzechot kości
— Beatrycze Nowicka

Wpadnij do wikingów
— Eryk Remiezowicz

Nie będzie Wiking pluł nam w twarz
— Michał Foerster

Ponure spojrzenie pirackiej papugi
— Ewa Pawelec

Któż nie chciał być piratem?
— Ewa Pawelec

Tegoż autora

Jawnobójstwo deklinacji
— Beatrycze Nowicka

Górska kraina deszczu, niepowodzeń, sępów i złych kobiet
— Beatrycze Nowicka

Jest piękny i ma wspaniałe mięśnie
— Beatrycze Nowicka

Gdzie uczciwość to grzech śmiertelny
— Beatrycze Nowicka

Jak to u nas w wiosce było…
— Beatrycze Nowicka

Razem na złe i na jeszcze gorsze
— Beatrycze Nowicka

Sentymenty
— Beatrycze Nowicka

Bajka o księżniczce i łotrzyku
— Beatrycze Nowicka

Z wizytą w mieście dżinnów
— Beatrycze Nowicka

Przekraczając granice lecz nie limit znaków
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.