Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Gene Wolfe
‹Cień kata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień kata
Tytuł oryginalnyThe Shadow of the Torturer
Data wydania23 lutego 2007
Autor
PrzekładArkadiusz Nakoniecznik
Wydawca Książnica
CyklKsięga Nowego Słońca
ISBN978-83-25001-08-7
Format328s. 110×175mm
Cena14,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

W stronę Nowego Słońca: A jak królem, a jak katem będziesz
[Gene Wolfe „Cień kata” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Księdze Nowego Słońca” Gene Wolfe odwołuje się do tradycji literackiej a przy tym tworzy rzecz odrębną, wytycza na fantastycznej mapie własną ścieżkę.

Beatrycze Nowicka

W stronę Nowego Słońca: A jak królem, a jak katem będziesz
[Gene Wolfe „Cień kata” - recenzja]

W „Księdze Nowego Słońca” Gene Wolfe odwołuje się do tradycji literackiej a przy tym tworzy rzecz odrębną, wytycza na fantastycznej mapie własną ścieżkę.

Gene Wolfe
‹Cień kata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCień kata
Tytuł oryginalnyThe Shadow of the Torturer
Data wydania23 lutego 2007
Autor
PrzekładArkadiusz Nakoniecznik
Wydawca Książnica
CyklKsięga Nowego Słońca
ISBN978-83-25001-08-7
Format328s. 110×175mm
Cena14,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tradycyjne już niemal porównania do Tolkiena, zdobiące tylną okładkę „Cienia kata” z początku jedynie mnie rozśmieszyły. Już po lekturze mogę powiedzieć, że trudno byłoby porównywać „Księgę Nowego Słońca” z „Władcą pierścieni”, jednak istotną cechą wspólną jest zakorzenienie obydwu dzieł w spuściźnie literackiej i kulturowej. Cykl Wolfe’a pobrzmiewa wieloma echami – motywy, wątki, czy nawet sama struktura powieści przywodzą na myśl inne utwory, mity, podania i baśnie. Lekturze towarzyszy poczucie obcowania z opowieściami powtarzanymi od wieków w kolejnych, zmienionych wersjach. Mimo to dzieło amerykańskiego pisarza jawi się jako rzecz osobna, oryginalna, naznaczona autorskim piętnem. W świecie powieści ustawione naprzeciwko siebie lustra mają moc otwierania korytarzy do innych miejsc i czasów oraz przyzywania żywych istot. Pisząc „Księgę Nowego Słońca” Gene Wolfe rozstawił zwierciadła, pomiędzy którymi narodził się nowy byt.
Obrana przez pisarza ścieżka nie okazała się łatwa – wielu twórców mniejszego formatu uzyskało znacznie większy rozgłos, nie doczekał się także hordy naśladowców (choć to akurat lepiej). „Księga Nowego Słońca” znalazła się na uboczu fantastycznych mód – tym bardziej jednak zasługuje na poznanie.
Otwierający cykl „Cień kata” zawiera w sobie wszystkie cechy, stanowiące o niezwykłości „Księgi…”. Koncepcja wyjściowa nie wydaje się niczym nowym – w świecie przypominającym stworzoną przez Jacka Vance’a Umierającą Ziemię, aczkolwiek bardziej od niej przepełnionym atmosferą upadku i rozkładu, młody chłopak, wychowanek katowskiej konfraterni, dorasta i wstępuje na drogę, u końca której stanie się kimś znacznie ważniejszym, niż przypuszczał. Tyle że Wolfe opowiada tę historię inaczej. Już niemal na samym początku zdradza, kim zostanie Severian a przede wszystkim stosuje pierwszoosobową narrację tylko częściowo zgodną z chronologią wydarzeń. „Cień kata” i wszystkie kolejne tomy mają formę spisywanych po latach wspomnień. Samo w sobie nie jest to jeszcze czymś niespotykanym, jednak większość autorów wybierających ten sposób narracji ogranicza się do relacjonowania akcji i przedstawiania towarzyszącym wydarzeniom uczuć, od czasu do czasu jedynie wtrącając wyrażenia w rodzaju „wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak bardzo to spotkanie odmieni moje życie”. Wolfe nie porządkuje w ten sposób opowiadanej przez siebie historii – owszem, w pewnym momencie Severian stwierdza, że będzie się starał przedstawić swoje dzieje możliwie kompletnie, jednak akcja stanowi tylko pewną część powieści, mającej formę bardziej zbliżoną do snutych leniwie rozmyślań. Narrator nierzadko wybiega w przyszłość lub w przeszłość, pozwala sobie na dygresje, komentarze i skojarzenia. Przytacza inne opowieści i anegdoty. Niektóre rzeczy opuszcza, inne opisuje bardzo pobieżnie, by za chwilę skupić się na jakimś szczególe. We wspomnieniach kata fakty mieszają się z przypuszczeniami i wyobrażeniami, sny i wizje są tak samo ważne jak wydarzenia. Wyrazisty efekt uzyskuje Wolfe, kiedy konfrontuje działania podjęte przez Severiana-dziecko z ich interpretacjami i przemyśleniami na ich temat snutymi przez Severiana po latach. Widać wtedy, jak bardzo wiek i doświadczenia zmieniły głównego bohatera.
Dzięki takiemu zabiegowi cała „Księga…” to nie tylko historia życia protagonisty, ale też jego przesłanie. Wolfe każe Severianowi dokonać swego rodzaju wiwisekcji – odsłania przed czytelnikiem jego pragnienia, przekonania, i motywacje. Wydaje się, że narrator stara się być szczery sam wobec siebie – nie ucieka od samooskarżeń, nie próbuje zaprzeczać, gdy jego pobudki okazywały się egoistyczne i przyziemne. Nie waha się nazywać rzeczy po imieniu – ot, choćby wtedy, gdy otrzymuje możliwość opuszczenia bractwa: „Miałem do wyboru niewolę lub pustkę wolności.” – stwierdza tłumacząc, dlaczego nie skorzystał z okazji, gdy mógł opuścić ludzi, którzy najpewniej więzili i zabili jego matkę. Pisałam kiedyś, że przy narracji pierwszoosobowej trudno jest stworzyć postać niejednoznaczną i zagadkową – Wolfe’owi się to udało.
Poza Severianem w „Cieniu kata” pojawia się oczywiście galeria innych postaci – chociaż wielu z nich poświęcono naprawdę niewiele miejsca (wyjąwszy może Theclę), Wolfe kreśli ich portrety wyjątkowo udanie – w kilka akapitów potrafi przedstawić danego bohatera tak, by wizja wydała się czytelnikowi kompletna. Również dialogi zasługują na uznanie – zwłaszcza te, które mają oddać więź pomiędzy bohaterami. Szczególnie interesująco została przedstawiona relacja Severiana i Thecli.
Wolfe potrafił także nadać swojemu światu zapadający w pamięć klimat. Rozległe miasto Nessus i wieńcząca go Cytadela stanowią rozpadający się pomnik dawnej świetności. Czasy cywilizacyjnego rozkwitu dawno już minęły, pozostawiając po sobie niszczejące biblioteki i nieliczne wytwory zaawansowanej technologii. Pustoszejącą metropolię zamieszkują w większości biedacy, żyjący na poziomie przywodzącym na myśl wieki średnie. Niewydolna władza nie jest w stanie zorganizować społeczeństwa, które pogrąża się w coraz większym chaosie. Gdzieniegdzie jednak wciąż zachowały się dawne cuda – jak Ogrody Botaniczne, stanowiące osobny świat w świecie, rozciągające się poprzez czas i przestrzeń daleko poza widziane z zewnątrz przeszklone budynki.
Jeżeli chodzi o akcję, w „Cieniu kata” nie dzieje się zbyt wiele – na plan pierwszy wysuwają się przemyślenia, dygresje, opisy miejsc, okruchy wspomnień, pomysły w rodzaju kwiatów śmierci czy wspomnianych wyżej ogrodów. W pamięć zapadają spostrzeżenia Severiana – niektóre budzą podziw dla ich trafności, inne sprzeciw. Nie wszystkie są zupełnie nowe, ale zwracają uwagę celnymi sformułowaniami. Bohater Wolfe’a snuje refleksje na temat czasu, przemijania i pamięci: „Tak jak wszystko co niezniszczalne dąży do samozagłady, tak i te najbardziej nawet ulotne chwile powracają wciąż na nowo”, „Nagle poczułem olbrzymi ciężar czasu; jest to nieomylny sygnał świadczący o tym, że pozostawiliśmy już za sobą nasze dzieciństwo”, „Mówi się, że czas ma szczególną właściwość utrwalania wydarzeń, a czyni to poprzez uprawdopodobnianie naszych uprzednich kłamstw i przeinaczeń.”. Zastanawia się nad naturą ludzką: „Związki między zwierzyną a myśliwym, kupującym i sprzedającym, mężczyznami i kobietami (…) niczym nie różnią się od związku między katem i jego ofiarą. Wszyscy kochają tych, których niszczą i wykorzystują.”, „nadzieja jest psychologicznym mechanizmem całkowicie niezależnym od zewnętrznej rzeczywistości”. W „Cieniu kata” znajdą się także rozważania na temat religii i władzy: „Nie można zbudować nowej teologii na Niczym, nic zaś nie stanowi mocniejszej podstawy od przeciwieństwa. Spójrz na naszych poprzedników z przeszłości: wszyscy twierdzili, że ich bóstwa władają całym wszechświatem, a jednocześnie potrzebują ochrony i opieki (…) albo że władza, która nie karze nikogo, dopóki istnieje jakakolwiek nadzieja na poprawę, ukarze wszystkich, kiedy nie będzie już żadnej szansy, że ktokolwiek na tym skorzysta.”, „Słabi ludzie wierzą w to, co im zostanie narzucone, a mocni w to, w co chcą uwierzyć, sprawiając, że staje się to rzeczywistością. Kim jest Autarcha, jak nie człowiekiem, który wierzy w to, że jest Autarchą, i zmusza innych, żeby w to wierzyli?”, „Uważamy, że to my tworzymy symbole, natomiast prawda jest taka, że to one nas tworzą.”
„Cień kata” stanowi wymagającą lekturę, która jednak z nawiązką wynagradza poświęcony jej czas i uwagę. Chociaż osadzona w fantastycznych realiach, swoją konstrukcją i charakterem bliższa jest utworom uznanych pisarzy głównego nurtu. Przykładem niech będzie pojawiająca się refleksja na temat pisarstwa. Wolfe wyjawia w niej, że próbuje godzić sprzeczności – lekkość z bogactwem i głębią, a przy tym dodać „jakiś szczegół, choćby najdrobniejszy, który należy wyłącznie do niego i nie pojawi się nigdzie indziej.” Czy mu się to udało? Według mnie tak.
koniec
24 sierpnia 2012

Komentarze

24 VIII 2012   11:01:21

Otwarty "Cieniem" cykl Wolfe`a jest ze wszech miar godny polecenia, właśnie jako rzadka na naszym rynku wydawniczym mieszanka twardej science fiction i realizmu magicznego. Fantasy to tam rzeczywiście się nie uświadczy, chyba, że jako zgrabnie przetworzone symbole (miecz bohatera to produkt zaawansowanej technologii, arystokratyczne rody maja tak naprawdę najkrótszą genealogię, nekromancja opiera się na biologii obcoplanetarnego drapieżnika itp.). W to wszystko wpleciono baśń, grozę( leśna uczta rebeliantów czy spotkanie z alzabo do dziś budzą we mnie dreszcze), fantastykę socjologiczną ( cały watek Ascian i ich języka) i Autarcha wie, co jeszcze.
Słowem, wznowienie Księgi Nowego Słońca ucieszy wszystkich, którzy mieliby ochotę poczytać coś odmiennego od przygodowej sieczki o smokach/kosmicznych krążownikach, ponieważ broni się do dzisiaj właściwie z każdej strony - zarówno osobowością narratora, przedstawieniem świata i użytym do tego językiem.
A tłumaczenie Arkadiusza Nakoniecznika jest po prostu świetne.
Choć nawet Severian przyznaje, że Księga " to nie jest łatwa droga" to recenzentka ma rację, warto się w nią wybrać, choćby dla samych widoków na Urth.

24 VIII 2012   11:06:54

80% dla ksiazki z najlepszego cyklu najlepszego zyjacego pisarza SF? Interesting... BTW nie wiem czy ta okladka nie jest straszniejsza nawet od bochomazow z wydania Iskier, tutaj jest zestawienie okladek z roznych krajow: http://everypageofmobydick.blogspot.com/2012/06/covers-shadow-of-torturer-by-gene-wolfe.html, oryginalne paperbacki daja rade, japonczycy ida leb w leb.

24 VIII 2012   11:12:48

Zapomnailem napisac o swietnym tlumaczeniu p. Nakoniecznika, ktory byl "nadwornym" tlumaczem Wolfe'a na nasz rynek w czasach Fantastyki/NF. Pozniej tlumaczenia poszly w inne rece i juz nie bylo tak oszalamiajaco (vide cykl Latro)

24 VIII 2012   11:23:31

Na przykład osobiście bym dał jakieś 60%, bo mi się książka najzwyczajniej w świecie nie podobała. Jak dla mnie to jeden z przykładów prozy mocno przereklamowanej, pisanej na zasadzie "bohater idzie i ogląda świat", co osobiście odbieram jako kradzież czytelniczego czasu. Z ledwością przebrnąłem przez resztę tomów i zdecydowanie odmówiłem zaznajamiania się z kolejnymi dwoma cyklami. A potem jeszcze wdepnąłem w badziewne "Miasteczko Castleview". Nie, panu Wolfe'owi już dziękuję.

24 VIII 2012   11:37:43

"Chociaż osadzona w fantastycznych realiach, swoją konstrukcją i charakterem bliższa jest utworom uznanych pisarzy głównego nurtu."
Zgrabna recenzja, ale powyższe zdanie to proszę wykreślić.

24 VIII 2012   13:05:30

"80% dla ksiazki z najlepszego cyklu najlepszego zyjacego pisarza SF? Interesting"
made my day, Lysy.

24 VIII 2012   13:52:49

Okładki rzeczywiście ciekawe. Także podoba mi się pierwsza i ostatnia na stronie - no, może tylko ta nieco mangowa twarz mi nie do końca pasuje.

Cieszy mnie, że recenzja bardzo dobrej książki wzbudza chęć do dyskusji. Recenzje dalszych tomów cyklu zostały napisane i pewnie ukażą się w swoim czasie.

24 VIII 2012   18:58:16

Uwielbiam ten cykl, rok temu czytałem całość w oryginale, wrażenie niesamowite, choć to nie jest książka dla wszystkich... Wolfe ma swój specyficzny styl, oniryczny klimat i lubi zwodzić czytelnika, nie wszyscy to lubią. Dla mnie osobiście Księga Nowego Słońca i Piąta Głowa Cerbera to najlepsze co napisał, choć cykl o Latro też był niesamowity. Księgę Nowego Słońca (+ cykl Krótkiego Słońca) zamierzam kiedyś przeczytać jeszcze raz. A swoją drogą tłumaczenia PL powinny się ukazać z innymi okładkami, to co widziałem w empiku to masakra :/.

24 VIII 2012   19:00:02

@PająkChwat - spotkanie z alzabo autentycznie straszne, zapada w pamięć jak mało co :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o książkach: Siła więzi
Joanna Kapica-Curzytek

9 VIII 2022

„Kufer tajemnic” to powieść obyczajowa osnuta wokół motywu odkrywania rodzinnych tajemnic. Powieść pozwala też dostrzec, jak bardzo w ciągu ostatnich dziesięcioleci zmieniło się życie kobiet.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Kraj strachów dziecinnych
Dawid Kantor

8 VIII 2022

Idąc tropem Stephena Kinga, Dan Simmons w „Letniej nocy” kreśli kameralne amerykańskie miasteczko z dziećmi jako bohaterami i grozą w tle. Autor „Terroru” i tym razem stworzył znakomity horror, choć radykalnie różny od tego zlokalizowanego w lodach Arktyki.

więcej »

Krótko o książkach: Polacy też swój cyberpunk mają
Miłosz Cybowski

7 VIII 2022

„Antologia polskiego cyberpunka” to pięć historii prezentujących różnorodne podejście do głównego tematu i tak samo różnorodną jakość.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
— Miłosz Cybowski

Tegoż twórcy

Cień i Pazur: Czeladnik małodobry i jego miecz
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Sierpień 2015
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Suma całej pamięci
— Jarosław Loretz

Wszystko i nic
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Szukając i oszukując siebie
— Beatrycze Nowicka

„Ciemna strona Długiego Słońca” – recenzja
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Kąpiel w letniej wodzie
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.