Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Haruki Murakami
‹Zniknięcie słonia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZniknięcie słonia
Tytuł oryginalny象の消滅
Data wydania24 października 2012
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-278-7
Format376s. 148×205mm; oprawa twarda
Cena44,99
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Znika coś więcej niż słoń
[Haruki Murakami „Zniknięcie słonia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Haruki Murakami ponownie nie zdobył Nobla, ale może to i lepiej. Jeśli w okolicach ogłoszenia decyzji Komitetu będziemy co roku otrzymywać nową książkę Japończyka, nie gorszą od „Zniknięcia słonia”, wszyscy powinniśmy trzymać kciuki za jak najpóźniejszy laur dla pisarza.

Daniel Markiewicz

Znika coś więcej niż słoń
[Haruki Murakami „Zniknięcie słonia” - recenzja]

Haruki Murakami ponownie nie zdobył Nobla, ale może to i lepiej. Jeśli w okolicach ogłoszenia decyzji Komitetu będziemy co roku otrzymywać nową książkę Japończyka, nie gorszą od „Zniknięcia słonia”, wszyscy powinniśmy trzymać kciuki za jak najpóźniejszy laur dla pisarza.

Haruki Murakami
‹Zniknięcie słonia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZniknięcie słonia
Tytuł oryginalny象の消滅
Data wydania24 października 2012
Autor
PrzekładAnna Zielińska-Elliott
Wydawca Muza
ISBN978-83-7758-278-7
Format376s. 148×205mm; oprawa twarda
Cena44,99
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wydany właśnie zbiór opowiadań jest dużym krokiem na drodze do kompletności tłumaczeń prozy autora „Po zmierzchu” – do przełożenia pozostają już tylko dwie jego najwcześniejsze powieści (a także kilka tytułów spod znaku non-fiction, z których chyba najbardziej doskwiera brak tłumaczenia „Underground” – wywiadów z ofiarami i sprawcami zamachu w tokijskim metrze z 1995 roku). Zawarte w „Zniknięciu słonia” nowele powstawały w latach 1983-1990, a więc na dość wczesnym etapie kariery pisarza. W tym czasie stworzył on m.in. „Przygodę z owcą” czy „Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland”, a więc dwie powieści świadczące o ogromnej wyobraźni twórcy, w pierwszym przypadku mocno ocierające się o absurd, w drugim – imponujące kreacją świata (a właściwie światów) oraz poruszające problematykę ontologii pojedynczego istnienia. I w podobnych obszarach zainteresowań obracają się opowiadania z najnowszego zbioru. Ale nie tylko.
Musimy przyjąć, że nie mamy wyboru w podejmowaniu decyzji – uważa bohater jednej z nowelek. Ten determinizm jest niezwykle charakterystyczny dla bohaterów Murakamiego. Niecodzienne, często metafizyczne doświadczenia przyjmują oni ze stoickim spokojem, za dobrą monetę biorąc tłumaczenia w rodzaju „bo tak postanowiono”. Postanowiono – „i nic już nie może tego zmienić”. Warto sobie to podejście do świata poszczególnych postaci uzmysłowić, bo dzięki temu łatwiej i nam będzie przejść do porządku dziennego nad pojawiającymi się zewsząd dziwami. Albo z pełniącymi funkcję dziwów całkiem zwyczajnymi zdarzeniami. Jak w tytułowym „Zniknięciu słonia”, gdzie pozornie niezwiązana z głównym bohaterem aferka burzy jego „wewnętrzną równowagę”. Z kolei w „TV People” równowaga świata zaczyna się chwiać zaraz po tym, jak kierownik chwali swojego pracownika za coś, za co zdaniem tego drugiego nie powinien. Doprawdy nie jest trudno zaburzyć nurt jednego ze światów, jakie umiejętnie tworzy Japończyk.
Jednak tym razem to nie waga na pierwszy rzut oka nieistotnych spraw jest tu najważniejsza. Spora część tekstów została poświęcona problemowi pamięci. Narrator „A Slow Boat to China” spostrzega, że większość z jego wspomnień nie ma dat: Przestawia mi się kolejność zdarzeń, rzeczywistość i wyobrażenia zamieniają się miejscami, czasami miesza mi się to, co sam widziałem, z tym, co inni widzieli. Może czegoś takiego nie da się nawet nazwać pamięcią. Student z „Ostatniego trawnika popołudnia” przyrównuje ową pamięć do „niestabilnej sterty bezwładnych kociąt leżących jedno na drugim”. Bohaterowie innych opowiadań również zauważają, że ich dni zlewają się ze sobą i jeśli nie prowadzi się dziennika, nie wypisuje charakterystycznych zdarzeń, bardzo szybko się o nich zapomina. Znikaniu wspomnień towarzyszy znikanie elementów rzeczywistości – tytułowego słonia, pewnej idealnej dziewczyny czy najpierw kota, a niedługo potem żony mężczyzny z otwierającego książkę „Ptaka nakręcacza i wtorkowych kobiet”. Ten ostatni tekst stał się początkiem „Kroniki ptaka nakręcacza”, uważanej za największe osiągnięcie autora. Teraz, dzięki tłumaczeniu, czytelnik może przekonać się, od jak niepozornej fabuły wyszedł koncept tej niemalże monumentalnej powieści.
„Zniknięcie słonia” to również przegląd innych charakterystycznych cech prozy Murakamiego. Jego bohaterowie jak zwykle dzielą się swoimi upodobaniami muzycznymi, a także literackimi. W „Śnie” lektura „Anny Kareniny” nabiera zresztą znaczenia daleko większego niż tylko rekwizyt, niebezpiecznie splatając się ze światem bohaterki. Również poruszane w opowiadaniu problemy noszą ślady podobieństwa do tych z powieści Tołstoja – tyle że próby odzyskiwania własnego życia i zyskiwania dodatkowego czasu dla siebie ubrane zostały rzecz jasna w formę realizmu magicznego.
To, z czym borykają się kolejne postacie, to typowa proza życia, żeby nie powiedzieć: banał. Japoński pisarz posiadł jednak tę specyficzną umiejętność wynoszenia do rangi wielkiego wydarzenia choćby gotowania makaronu czy ćwierkania ptaka. W kilku zdaniach udaje mu się też dzięki temu stworzyć nastrój nostalgii – w „Oknie” punktem wyjścia do uzyskania odpowiedniego klimatu jest wspomnienie o chrupiącym kotlecie. Z kolei w świetnym „Slow Boat to China” Murakami robi to, co potrafi najlepiej – wspomnianą nostalgią podlewa znakomicie sportretowane relacje międzyludzkie, a także związki między ludźmi a miejscami.
Zbiór wypada określić mianem udanego. Jeśli ktoś poczuł się rozczarowany ostatnią powieścią autora, „1Q84”, „Zniknięcie słonia” jest znakomitą okazją, by powrócić do tego, za co czytelnicy uwielbiają Murakamiego. Odnajdziemy w nim najlepsze elementy jego twórczości i choć może zestaw prezentuje się nieco słabiej od wydanej przed czterema laty „Ślepej wierzby i śpiącej kobiety”, to nadal jest godny uwagi. Zachwyca fantazją, urzeka humorem i ciepłem, dotyka rzeczy ważnych, nie roszcząc sobie przy tym prawa do rozstrzygania największych problemów. Jego bohaterowie rzadko zadają sobie pytania o przyszłość. A jeśli już zdarza im się pomyśleć „dokąd my właściwie zmierzamy?”, po chwili zasypiają i opowiadanie się kończy.
koniec
23 listopada 2012

Komentarze

22 XII 2012   23:40:36

Czy nie sądzicie, że w pewnych aspektach styl Murakamiego przypomina Kafkę?

14 XII 2013   16:03:53

Tak, nie sądzimy.

14 XII 2013   23:24:01

:D

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Znikający trup
Sebastian Chosiński

19 VIII 2022

Pożegnanie Władysława Krupki z „powieścią milicyjną” nie wypadło okazale, aczkolwiek „Zachłanność mordercy” to i tak najlepsza rzecz, jaką wieloletni scenarzysta „Kapitana Żbika” napisał. Do pewnego momentu fabuła rozwija się nadzwyczaj atrakcyjnie, a „siadać” zaczyna dopiero wtedy, gdy na arenie pojawia się oficer Komendy Głównej MO kapitan Mirski.

więcej »

Ten okrutny XX wiek: Najtragiczniejsza katastrofa kolejowa w PRL-u
Sebastian Chosiński

18 VIII 2022

Była druga połowa sierpnia 1980 roku. Wakacje powoli dobiegały końca. Znad morza (ale nie tylko) wracały pociągiem do centralnej Polski rodziny z dziećmi. Około godziny 4:30 zdecydowana większość pasażerów jeszcze spała. Wtedy wydarzyła się katastrofa: skład osobowy zderzył się czołowo z pociągiem towarowym. O tym wydarzeniu, które miało miejsce pod Otłoczynem na Kujawach, opowiada reportaż Jonasza Przybyszewskiego „25 godzina”.

więcej »

Dni ostatnie
Marcin Mroziuk

17 VIII 2022

Fabuła powieści Richarda Flanagana okazuje się równie dziwna i podatna na różnorakie interpretacja jak jej tytuł. W każdym razie „Żywe morze snów na jawie” to lektura nie tylko intrygująca, ale także skłaniająca do rozmyślań nad przemijalnością życia.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co pisarzowi w duszy gra
— Marcin Mroziuk

Portrety i metafory
— Marcin Mroziuk

Melodia smętnego popu
— Daniel Markiewicz

Barwny Murakami
— Daniel Markiewicz

Kronika pisarza przynudzacza (czasami)
— Daniel Markiewicz

Definicja przegadania
— Daniel Markiewicz

Dwa światy
— Daniel Markiewicz

Człowiek biegnący
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: IV kwartał 2008
— Artur Chruściel, Ewa Drab, Jakub Gałka, Daniel Gizicki, Anna Kańtoch, Paweł Sasko, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Ludzie i małpy
— Daniel Markiewicz

Tegoż autora

Zapomną o nas
— Daniel Markiewicz

Mistrzostwo formy
— Daniel Markiewicz

Walc nasz (zbyt) powszedni
— Daniel Markiewicz

Odmienne stany moralności
— Daniel Markiewicz

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Całodobowe szczęście
— Daniel Markiewicz

Nieustające wakacje
— Daniel Markiewicz

Trudna miłość
— Daniel Markiewicz

Szeptanie traumy
— Daniel Markiewicz

Magiczna apokalipsa
— Daniel Markiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.