Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 marca 2024
w Esensji w Esensjopedii

‹Science Fiction›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułScience Fiction
Data wydania18 listopada 2011
RedakcjaMichał Cetnarowski
Wydawca Powergraph
SeriaFantastyka
ISBN978-83-61187-22-6
Format832s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena49,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Science Fiction po raz trzeci
[„Science Fiction” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Polacy nie gęsi i swoje science fiction mają – jak się okazuje całkiem przywoite. Antologia Powergraphu jest jednym z najlepszych zbiorów opowiadań polskich autorów, jakie dane mi było czytać w ostatnich latach

Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Science Fiction po raz trzeci
[„Science Fiction” - recenzja]

Polacy nie gęsi i swoje science fiction mają – jak się okazuje całkiem przywoite. Antologia Powergraphu jest jednym z najlepszych zbiorów opowiadań polskich autorów, jakie dane mi było czytać w ostatnich latach

‹Science Fiction›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułScience Fiction
Data wydania18 listopada 2011
RedakcjaMichał Cetnarowski
Wydawca Powergraph
SeriaFantastyka
ISBN978-83-61187-22-6
Format832s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena49,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Solidny – to pierwsze słowo, które przyszło mi na myśl podczas lektury wydanego przez Powergraph zbioru. Zamieszczone w „Science fiction” opowiadania prezentują wyrównany i dosyć wysoki poziom. Nie jest to może SF tak „hard”, jak chcieliby tego redaktorzy, niemniej wątki naukowe odgrywają istotną rolę w większości tekstów. Autorzy starali się też używać terminologii, zamiast nią epatować – choć trzeba powiedzieć, że czasami zdawali się zapominać o tym, że język nauki został wymyślony nie po to, aby naukowcy mogli napawać się poczuciem intelektualnej wyższości a po to, by umożliwić jasny, konkretny i zwięzły opis zjawisk. Stosunkowo często, niestety, pomysły przedstawiane są w formie rozwlekłych dialogów, czy przemyśleń postaci. Tymczasem w najlepszych tekstach tego rodzaju ich autorzy potrafili zgrabniej wpleść naukową myśl w fabułę, problematykę, ba – w najciekawszych przypadkach w samą mechanikę i formę utworu („Historia twojego życia” Chianga czy „Kociątko Schrödingera” Effingera).
Zgodzę się z Arturem Chruścielem, że antologia jest spójna i można wskazać wiele motywów, łączących poszczególne teksty, od zagadnień powszechnie modnych w SF (postludzie, kopiowanie umysłu do komputera, narodziny inteligencji, człowieczeństwo cyfrowych bytów, kontrola nad społeczeństwem za pomocą najnowszej technologii) po drobniejsze tropy (podejrzewane o złe intencje SI o żeńskich imionach, muzyka, poszukiwanie ostatecznej prawdy, konstrukcja fabularna zakładająca powtórzenia i nagłe zwroty w końcówce). Chwilami miałam niestety wrażenie, jakby większość autorów za bardzo się starała napisać coś mądrego i istotnego, przez co w wielu miejscach teksty sprawiają wrażenie wysilonych.
Ze wszystkich dwunastu opowiadań najbardziej spodobało mi się pierwsze – „Smutek parseków” Zbierzchowskiego. Klimatyczny tekst oparty na zagadce, dysonansie. Trudno nazwać go horrorem, ale ma właśnie to, co dobry horror powinien mieć – budzi niepokój. Zbierzchowski wygrywa tu kilka lęków – przed technologią, która zwraca się przeciwko swemu twórcy, przed opuszczeniem znanej przestrzeni (na krawędziach starych map nie przypadkiem czaiły się potwory), przed światem, który nagle łamie zasady, wreszcie przed niemożnością oddzielenia rzeczywistości od iluzji.
Dobre wrażenie zrobiło też na mnie nieco cyberpunkowe „Ciśnienie ewolucyjne” – nietypowo jak na opowiadanie SF, kończy się ono dobrze. Wątki ekonomiczne są ciekawe, podoba mi się też podejście bohaterów bliższe chyba postawie współczesnych młodych ludzi (zamiast kontaktu z wyższym bytem itp. ich priorytetem jest zarobienie pieniędzy). Całość jest też dynamiczna i potrafi wciągnąć. Zapamiętałam również stonowaną a przecież dramatyczną „Godzinę nadawania” (miejscami opis życia na stacji jest zbyt rozwlekły, choć rozumiem, że miał on oddawać monotonię codzienności astronauty).
W tekście Kosika zwraca uwagę świat (kontrolowane przez komputery społeczeństwo) i opis wyprawy kolonistów, choć finał mógłby być mocniej zaakcentowany, a tak miałam wrażenie, że potencjał został nie w pełni wykorzystany. W „Pseudakach” podobały mi się pomysły, utwór ten doskonale pokazuje jednak, że postludzie to istoty kiepsko nadające się na bohaterów – po prostu nie potrafią wzbudzić w czytelniku głębszych uczuć (mówię tu przede wszystkim o Dzieciach, bo członkowie Rodu Kiri już budzą pewną sympatię). Choć za próbę przedstawienia tego, jak mogłyby myśleć istoty żyjące w wirtualnej rzeczywistości, należą się wyrazy uznania.
W „Otchłani ptaków” zapada w pamięć obraz świata i niektóre lekko surrealistyczne pomysły (np. inteligentne ptaki dyskutujące o religii, postludzie hodujący sobie dodatkowe mózgi, las wyrastający z morza), choć nie podobało mi się filozoficzne zadęcie i wątek z szukaniem Teorii Wszystkiego. Czym miałaby być taka teoria? „Królestwo myśli” to przede wszystkim interesujący pomysł wyjściowy. Najdziwniejsza rzecz w zbiorze – „Amnezjak” – chwilami mnie raził, ale też widać było, że wszystko jest tu celowe. Rozumiem też, że u podstawy poczucia tożsamości narodowej i zachowań kibiców stoi ten sam atawistyczny instynkt stadno-plemienny, dychotomia my/oni.
Za najsłabsze teksty uważam „Trzeciego Adama” Protasiuka – za średnio sensowne pomysły i zachowania postaci oraz wielce kiczowate opisy uniesień bohatera (zwłaszcza scenę seksu) oraz „Wymiar wewnętrzny” Przybyłka – forma do mnie nie trafia, a przesłanie jest z gatunku „Paulo Coelho podśpiewuje «cieszmy się z małych rzeczy»”. Nie porwał mnie także tekst Miszczaka – Żydzi i muzułmanie jako wykonawcy woli pasożyta z kosmosu? Tylko masonów brakuje (aż dziwne, wszak jeśli wywodzą swoją tradycję od budowniczych średniowiecznych katedr aż się prosi, by także zetknęli się z kamieniem). Bezsensowny pomysł z werbowaniem lekarza – po co najpierw się z kimś spotykać, potem kasować mu pamięć, a następnie posyłać mailem (!) nagranie z rozmową? Zresztą gdybym była rzeczonym doktorem (neurologiem) i dowiedziałbym się, że ktoś dla efektu uszkodził mi kawałek mózgu, raczej nie wzbudziłoby to we mnie chęci pomocy. Zastanawia mnie też, czemu główny bohater dziwi się, że został okłamany w drobnej sprawie, kiedy jest oczywiste, iż jego rozmówca uczestniczy w tajnym rządowym projekcie. I czemu tak łatwo łyka gadkę o złowieszczym meteorycie i chmurach… Rozumiem, że jest roztrzęsiony po śmierci żony, ale żeby aż tak?
Wreszcie „Science fiction” Dukaja, które aż prosi się o podsumowanie cytatem z „Otchłani ptaków” – „Artysta żyje w lustrze, wśród odbić samego siebie” (literatura science fiction takoż, chciałoby się dodać), choć oczywiście nie tylko o tym jest ten tekst. Podobał mi się w szczególe – celne spostrzeżenia, genialne scenki (np. opis dojrzewania seksualnego Caldwella), natomiast jako całość do mnie nie trafił i nie zamierzam udawać, że było inaczej. Dla mnie tekst jest przeładowany – istny strumień pomysłów nierozegranych do końca. Rozdziały z powieści bohatera odrzucają mnie kompletnym surrealizmem, nieco śmieszy fetyszyzowanie matematyki. Z kolei koncepcja, by pisarz SF (artysta, a więc osoba kojarzona za zwyczaj z przeciwstawianiem się systemowi) był współtwórcą narzędzia służącego kontroli i ogłupianiu społeczeństwa, jest nieco niepokojąca i ciekawa. Interesujący jest również sposób zapętlenia historii.
Podsumowując, „Science fiction” jest zbiorem ciekawym i pokazującym, że w polskiej fantastyce tkwi spory potencjał. Mam nadzieję, że zostanie on wykorzystany.
koniec
3 lutego 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Femme fatale za kierownicą
Sebastian Chosiński

1 III 2024

„Zaczęło się w Zakopanem” to pierwsza – z dotychczas znanych – gazetowa „powieść milicyjna” Pawła Borysa Henelta, która nie ukazała się na łamach „Słowa Powszechnego”. I pierwsza, w której jako główny bohater nie pojawia się Wiktor Zaruba, chociaż nie brakuje w niej jego najbliższych współpracowników. Pod nieobecność majora na najważniejszego funkcjonariusza MO wyrasta porucznik Zbigniew Madej.

więcej »

Krótko o książkach: Fenomenalna
Joanna Kapica-Curzytek

28 II 2024

Jakże osobliwa była droga do sławy słynnej francuskiej artystki. Oparta na motywach biograficznych powieść „Sarah Bernhardt. Niezrównana aktorka” kreśli szerokie tło początków jej kariery.

więcej »

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Inne recenzje

Science fiction
— Artur Chruściel

Po co nam obcy
— Michał Kubalski

Z tego cyklu

Kto zamordował Kallego?
— Sebastian Chosiński

Czcij bliźniego swego!
— Sebastian Chosiński

Tak nieprawdopodobne, że aż przerażające
— Sebastian Chosiński

Zetrzeć uśmiech z twarzy niegodziwca
— Sebastian Chosiński

Biali i czarni – bohaterowie i kanalie
— Sebastian Chosiński

Wallander kontra komunistyczni fundamentaliści
— Sebastian Chosiński

Gliniarz po i w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

Eddie, Gino i Tony
— Sebastian Chosiński

Gliniarz na rowerze
— Sebastian Chosiński

Pozornie bez związku, niemal bez trupa
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Krótko o książkach: Kąpiel w letniej wodzie
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.