Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Henning Mankell
‹Włoskie buty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWłoskie buty
Tytuł oryginalnyItalienska skor
Data wydania4 września 2013
Autor
PrzekładEwa Wojciechowska
Wydawca W.A.B.
CyklFredrik Welin
ISBN978-83-7747-938-4
Format352s. 135×220mm; okładka twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Życie może nie jest piękne, ale sens ma
[Henning Mankell „Włoskie buty” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jako że zostały już przetłumaczone na język polski niemal wszystkie książki o Kurcie Wallanderze (ostatnia, nieznana jeszcze czytelnikom nad Wisłą, pojawi się w sprzedaży w najbliższych tygodniach), W.A.B. coraz śmielej sięga po powieści niezwiązane z postacią komisarza z Ystad. Przykładem – „Włoskie buty”, które, przenosząc literaturę na grunt filmu, najtrafniej można określić mianem dramatu obyczajowo-psychologicznego.

Sebastian Chosiński

Życie może nie jest piękne, ale sens ma
[Henning Mankell „Włoskie buty” - recenzja]

Jako że zostały już przetłumaczone na język polski niemal wszystkie książki o Kurcie Wallanderze (ostatnia, nieznana jeszcze czytelnikom nad Wisłą, pojawi się w sprzedaży w najbliższych tygodniach), W.A.B. coraz śmielej sięga po powieści niezwiązane z postacią komisarza z Ystad. Przykładem – „Włoskie buty”, które, przenosząc literaturę na grunt filmu, najtrafniej można określić mianem dramatu obyczajowo-psychologicznego.

Henning Mankell
‹Włoskie buty›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWłoskie buty
Tytuł oryginalnyItalienska skor
Data wydania4 września 2013
Autor
PrzekładEwa Wojciechowska
Wydawca W.A.B.
CyklFredrik Welin
ISBN978-83-7747-938-4
Format352s. 135×220mm; okładka twarda
Cena49,90
Gatunekobyczajowa
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Tego nie da się już chyba uniknąć – nazwisko Henninga Mankella, choć pewnie pisarzowi wcale to nie w smak, po wsze czasy wielbicielom literatury i filmu kojarzyć będzie się przede wszystkim z postacią komisarza policji z Ystad Kurta Wallandera („Zapora”, „Nim nadejdzie mróz”, „Niespokojny człowiek”). Mimo że w swej ojczyźnie Mankell – prywatnie zięć nieżyjącego reżysera Ingmara Bergmana – od wielu lat jest ceniony również jako dziennikarz i publicysta, autor dramatów i scenariuszy filmowych, książek dla dzieci i młodzieży (vide wydany swego czasu przez W.A.B. cykl o Joelu Gustafssonie) oraz kilkunastu powieści kryminalno-sensacyjnych („Comédia infantil”, „Powrót nauczyciela tańca”, „Mózg Kennedy’ego”, „Chińczyk”) i – tak, tak, to nie żart – obyczajowych. Dorobek pisarski ma więc imponujący. I co najważniejsze, w sporej części wciąż jeszcze nieznany nad Wisłą, co powinno być akurat radosną wieścią dla tych wszystkich, którzy cenią Szweda nie tylko za dzieła poświęcone sympatycznemu detektywowi ze Skanii. Kolejnym ich przykładem są, wydane oryginalnie w 2006 roku, „Włoskie buty” – tak dalekie od książek o Wallanderze jak od Polski Australia.
Fredrik Welin – główny bohater powieści – to liczący już sobie prawie siedemdziesiąt lat samotny mężczyzna, który uciekł przed światem na niewielką wysepkę odziedziczoną po ojcu. Mieszka na niej z psem, kotem i mrówkami, które zadomowiły się w jego salonie. Jedynym człowiekiem, z którym styka się (bo trudno nazwać to spotykaniem) w miarę regularnie jest listonosz Jansson; czasami codziennie, a czasami co kilka dni przypływa on łodzią bądź hydrokopterem, aby dostarczyć Welinowi kolejną porcję ulotek reklamowych, rachunków bądź – od wielkiego święta – list lub pocztówkę. Fredrik żyje tak od dwunastu lat. Wcześniej był chirurgiem, porzucił jednak zawód, gdy podczas operacji popełnił błąd i okaleczył na całe życie młodą dziewczynę. Myślał wtedy o samobójstwie, ale górę wziął nad nim strach, w efekcie czego, zamiast na drugi świat, przeniósł się na niemal całkowite odludzie. Kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata upływają mu na machinalnie powtarzanych czynnościach – spacerach, łowieniu ryb, karmieniu zwierząt i rozmyślaniu. Zimą dodatkowo, gdy temperatura spada do kilkunastu stopni poniżej zera, każdego dnia na nowo wyrąbuje przerębel, aby wykąpać się w lodowatej wodzie. Krótko po Nowym Roku ta rutyna zostaje jednak brutalnie naruszona – gdy do pomostu dobija łódź Janssona, wysiada z niej kobieta, niemłoda już i poruszająca się z pomocą balkoniku. Welin rozpoznaje w niej swoją kochankę sprzed czterdziestu lat.
Harriet Hörnfeldt była, starszą od niego o trzy lata, narzeczoną Fredrika. Planowali ślub. A jednak pewnego dnia, po otrzymaniu stypendium na dalszą naukę w Stanach Zjednoczonych, Welin zniknął bez słowa. Nie odezwał się do dziewczyny ani przez cały rok spędzony za Oceanem, ani też po powrocie do Szwecji. Owszem, myślał o niej, dręczyły go wyrzuty sumienia, ale nigdy nie odważył się odszukać Harriet i wyjaśnić przyczyn swego postępowania. Aż wreszcie, po kilkudziesięciu latach od jednostronnego zerwania związku, to ona odnajduje jego – i to w miejscu, w którym mężczyzna mógł czuć się wyjątkowo bezpiecznie. Gdy mija zaskoczenie, Hörnfeldt zdradza Fredrikowi powód swego przybycia. Chce, aby spełnił on obietnicę daną jej, gdy byli jeszcze młodzi i piękni. Wiele mówił wtedy o urokliwym jeziorku, nad które zabrał go kiedyś ojciec; zapewniał, że kiedy wróci z Ameryki, pojadą tam razem, aby popływać w świetle księżyca. Welin uznaje ów pomysł za niedorzeczny – przecież jest środek zimy, jezioro na pewno jest zamarznięte, a Harriet poważnie chora; był przecież lekarzem, jest więc w stanie na pierwszy rzut oka ocenić jej stan zdrowia. Gdy jednak, przeglądając rzeczy dawnej kochanki, odnajduje pismo z diagnozą lekarską, z którego wynika, że kobieta ma nowotwór i zostało jej już bardzo niewiele czasu, zmienia zdanie. Razem opuszczają wyspę i wyruszają w swoją ostatnią wspólną podróż. Okazuje się ona dla Fredrika obfitującą w zaskakujące zdarzenia wyprawą w odległą przeszłość, o której tak bardzo chciał zapomnieć.
W przeciwieństwie do powieści kryminalno-sensacyjnych Mankella – jak chociażby „Mózgu Kennedy’ego” czy „Chińczyka” – akcja „Włoskich butów” toczy się w bardzo wolnym tempie. Pisarz kontempluje każde wydarzenie, ba! każde wypowiedziane słowo i myśl. Trudno się temu zresztą dziwić, skoro najważniejsi bohaterowie książki to ludzie w zaawansowanym już wieku, dla których czas płynie przecież znacznie wolniej. Którzy, nie mając planów na przyszłość, skupiają się na tym, co dawno już minęło, co stracili bezpowrotnie. Zaskakiwać może jednak fakt, że osobą, która wykazuje znacznie więcej energii i zaangażowania, jest śmiertelnie chora Harriet; to ona zmusza Fredrika do opuszczenia jego azylu, a może raczej nory, w jakiej zagrzebał się przed dwunastu laty po popełnieniu katastrofalnego błędu podczas operacji. To ona, umierająca, przywraca go życiu. Wyjawiając Welinowi swoją największą tajemnicę, skrywaną przed nim przez prawie czterdzieści lat, pokazuje mu sens dalszej egzystencji, sprawia, że ten zgorzkniały i zdziwaczały mężczyzna postanawia wreszcie pogodzić się ze światem, wyjaśnić dawne nieporozumienia i – oczywiście w miarę możliwości – naprawić wyrządzone innym krzywdy. Ponowne pojawienie się Harriet w życiu Fredrika przywraca mu również wiarę w siebie i prowadzi go do nad wyraz optymistycznej konstatacji – że nie wszystko, co składało się na jego przeszłość, i co odrzucił w chwili, gdy zdecydował się przenieść na wyspę, było pozbawione sensu.
Fredrik Welin to samotnik z wyboru, który mimo wszystko przypomina Kurta Wallandera, zwłaszcza tego z powieści „Niespokojny człowiek”, marzącego o domku na wsi i towarzystwie wiernego psa. O ile jednak dla komisarza z Ystad takie życie byłoby spełnieniem marzeń, Welinowi jawiło się jako konieczność życiowa, ucieczka od wspomnień i odpowiedzialności, ale też – forma narzuconej sobie samemu kary. Mankell, opisując kolejne etapy przywracania swego bohatera światu, nie idzie na skróty. Nawet jeżeli „Włoskie buty” powielają w jakimś stopniu schemat opowieści o związku – bo jednak nie „uczuciu”, a tym bardziej „miłości” – łączącym starych ludzi, autor dba o to, aby nie przekroczyć granicy prawdopodobieństwa. Fredrik nie przeżywa więc nagłej przemiany, jego życie nie zmienia się z dnia na dzień; jeśli zaczyna dziać się coś pozytywnego, to można być pewnym, że mężczyźnie przyjdzie niebawem zapłacić za to wysoką cenę. W naturze musi przecież istnieć równowaga – jeśli coś zyskujesz, to coś zostanie ci również odebrane. Niespieszny i nostalgiczny ton narracji sprawia, że „Włoskie buty” przypominają trochę powłóczystą i mroczną balladę, w której co rusz przecinają się drogi dobra i zła, miłości i śmierci, szczęścia i cierpienia. Chciałoby się rzec: c’est la vie.
koniec
5 listopada 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Miasto grzechu i występku
— Sebastian Chosiński

Windą do nieba
— Sebastian Chosiński

Konflikt pokoleń
— Sebastian Chosiński

Przez morza i oceany…
— Sebastian Chosiński

Upiorny „Glina”
— Sebastian Chosiński

Europejska dusza, amerykański sznyt
— Sebastian Chosiński

Pod przewodem Pernille
— Sebastian Chosiński

Chwila subtelnego oddechu
— Sebastian Chosiński

Jak traktować klasyków
— Sebastian Chosiński

Monk wieczne żywy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.