Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

George R.R. Martin
‹Rycerz Siedmiu Królestw›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerz Siedmiu Królestw
Tytuł oryginalnyA Knight of the Seven Kingdoms
Data wydania30 stycznia 2014
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklPieśń Lodu i Ognia
ISBN978-83-7785-323-8
Format300s. 140×205mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O rycerzu twardogłowym
[George R.R. Martin „Rycerz Siedmiu Królestw” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W trzech opowiadaniach o losach pewnego rycerza George R. R. Martin porzuca dotychczasowe wątki znane z „Gry o tron” i cofa się do czasów, kiedy Siedmioma Królestwami rządzili jeszcze smoczy królowie, a Westeros nie było tak ponurym miejscem, jakim stało się w kolejnych tomach „Pieśni Lodu i Ognia”. „Rycerz Siedmiu Królestw” jest jednak zbiorem, który zadowolić może tylko zagorzałych fanów prozy Martina.

Miłosz Cybowski

O rycerzu twardogłowym
[George R.R. Martin „Rycerz Siedmiu Królestw” - recenzja]

W trzech opowiadaniach o losach pewnego rycerza George R. R. Martin porzuca dotychczasowe wątki znane z „Gry o tron” i cofa się do czasów, kiedy Siedmioma Królestwami rządzili jeszcze smoczy królowie, a Westeros nie było tak ponurym miejscem, jakim stało się w kolejnych tomach „Pieśni Lodu i Ognia”. „Rycerz Siedmiu Królestw” jest jednak zbiorem, który zadowolić może tylko zagorzałych fanów prozy Martina.

George R.R. Martin
‹Rycerz Siedmiu Królestw›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRycerz Siedmiu Królestw
Tytuł oryginalnyA Knight of the Seven Kingdoms
Data wydania30 stycznia 2014
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca Zysk i S-ka
CyklPieśń Lodu i Ognia
ISBN978-83-7785-323-8
Format300s. 140×205mm
Cena34,90
Gatunekfantastyka
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Wędrownego rycerza” znają już ci, którzy przebrnęli przez wydaną u nas w trzech tomach antologię „Retrospektywa”. Oryginalnie historia ukazała się w 1998 roku w antologii „Legendy” (wydanej u nas nakładem wydawnictwa Rebis w 1999). Możemy w niej poznać tytułowego rycerza, Sir Dunka Wysokiego, który, wraz ze swoim giermkiem o swojsko brzmiącym imieniu Jajo, szuka chwały i możliwości rozsławienia swojego imienia na pewnym turnieju. Taki prosty początek kryje w sobie równie prostą historię, w której zupełnie brak większych zwrotów akcji i wyrazistych bohaterów. Jest rycerz, jest turniej, są możni i aroganccy panowie, którym Dunk stara się dowieść swojej wartości. Nie mogło zabraknąć wroga oraz iście heroicznego pojedynku o rycerski honor. Martin nie sili się zbytnio ani na gwałtowne zwroty akcji ani na wyrazistych bohaterów, ale nie można powiedzieć, by jego proza straciła na jakości: wciąż czyta się to szybko i przyjemnie.
Nie inaczej jest w przypadku drugiego opowiadania. W „Zaprzysiężonym mieczu” (oryginalnie z 2003, kiedy to weszła do drugiego tomu „Legend”) Dunkowi udało się wejść na służbę u pomniejszego feudała i wplątać się w kolejne kłopoty związane z lokalnymi potyczkami o ziemię. Nadal jest twardogłowym, ciężko myślącym błędnym rycerzem, który często pozwala robić z siebie pośmiewisko. Można odnieść wrażenie, że miał być postacią poczciwą, ucieleśnieniem tych surowych cech rycerskich, jeszcze niespaczonych przez dworskie intrygi. Efekt jest ponownie średnio zadowalający, szczególnie że ta sama prostota go w kłopoty wpakowuje oraz z nich wyciąga. To, co na początku jest obiektem drwin, z czasem zostaje uznane za cechę wartą podziwu i upór bohatera prowadzi do zmian na lepsze w otaczającym go świecie. On sam zaś pozostaje uparty jak wół i traktujący swój rycerski honor jako najdroższą mu cnotę.
Ostatnia opowieść, „Tajemniczy rycerz” (z 2010 roku, po raz pierwszy opublikowana w antologii „Warriors”), znów prezentuje kolejny turniej rycerski, ale wydźwięk całej historii nie jest aż tak lokalny, jak było to w przypadku dwóch poprzednich. Wydaje się, że Martin stęsknił się trochę za nieco większą skalą, dworskimi intrygami i tajemnicami. Nawiązuje przy tym w niewielkim stopniu do pewnych wątków z „Zaprzysiężonego miecza”, w którym niebagatelną rolę odegrało przywiązanie niektórych możnych do jednej lub drugiej strony rebelii mającej miejsce kilkanaście lat wcześniej. O tym, że historia potrafi odgrywać niebagatelne znaczenie, mogliśmy się przekonać jeszcze w „Grze o tron”; także i tutaj dawne sojusze i konflikty odgrywają kluczową rolę. Wśród tego wszystkiego musi odnaleźć się honorowy i niezgrabny Dunk. Opowieść jednak ani w połowie nie jest tak wciągająca jak zawiłości oryginalnej serii Martina, bo w gruncie rzeczy mało nas obchodzi, kto zwycięży, a kto poniesie porażkę. Szczególnie że sam Dunk wzbrania się opowiedzieć za którąkolwiek stroną i po prostu zachowuje się tak, jak nakazuje mu rycerski honor.
Problemów z „Rycerzem” jest kilka. Przede wszystkim nie sposób oprzeć się przed porównywaniem go z „Pieśnią Lodu i Ognia”. W tym porównaniu, nawet jeśli przyjmiemy zupełnie inną, bardziej heroiczną konwencję zaprezentowanych opowieści o Dunku, wypadają one niestety kiepsko. Fabuła jest na tyle prosta, by główny bohater się w niej nie pogubił, bohaterowie drugoplanowi (z niektórymi wyjątkami) są mało zajmujący, a wydarzenia mogłyby na dobrą sprawę toczyć się w każdym innym świecie fantasy. Jak gdyby Westeros sprzed „Gry o tron” było o wiele nudniejszym i o wiele mniej charakterystycznym miejscem.
Wygląda na to, że autor wcale nie chciał tworzyć konkurencji dla swojej głównej serii, traktując losy Dunka jako odskocznię i możliwość swobodnej eksploatacji historii świata w czasach, gdy było to jeszcze miejsce, w którym tworzyły się legendy o prawdziwych bohaterach. Mało co psuje ową idylliczną atmosferę unoszącą się nad wszystkimi trzema historiami. Jest w niej jednak o wiele więcej z gatunku heroic fantasy niż zwyczajowego realistycznego fantasy, do którego mogliśmy już przywyknąć. Nie znaczy to wcale, że Martin porzucił nagle wątki realistyczne, bo w każdym z zaprezentowanych opowiadań jest coś, co przywodzi na myśl ową brutalność świata znaną z „Gry o tron”, to jednak zwykle zaledwie dodatki.
Martin zapowiedział już, że seria o Dunku i Jaju będzie kontynuowana, choć nie wiadomo jeszcze, ile ostatecznie będzie miała części. Prace nad czwartą częścią zostaną podjęte dopiero po ukończeniu „Winds of Winter”, co, jeśli wierzyć zapowiedziom, nie będzie miało miejsca wcześniej niż w 2015 roku. Jeśli zapytacie mnie o zdanie, to nie ma czego żałować.
koniec
25 lutego 2014

Komentarze

25 II 2014   09:05:55

Dla mnie to kolejny dowód, że recenzje w Esensji są dla mnie mało przydatne. 50%? To jakiś żart. Książka podobała mi się i z ulgą przyjęłam bardziej kameralny charakter opowieści. Próba wprowadzenia znowu jakichś intryg w trzecim opowiadaniu już trochę mniej mi się spodobała. Mimo to całość odebrałam pozytywnie. To dobrze, jeśli GRRM pociągnie opowieść dalej i właśnie mógłby zachować odrębny klimat nowej serii - z koncentracją na dwóch osobach, z minimalnym udziałem wielkiej polityki (chociaż nie da się jej całkiem uniknąć z powodu pewnego "szczegółu"). Czepianie się: albo Dunk, albo ser Duncan Wysoki. Ja książkę polecam!

25 II 2014   11:44:44

@system failure
Skoro to już kolejny dowód to co tutaj jeszcze robisz :>?
Dla mnie wszystkie książki Martina są słabe, a Gra o Tron w wydaniu książkowym jest (poza kilkoma fragmentami) nudna i nie wciąga. Z ciekawości zajrzałem tutaj, ale widzę że u Martina bez zmian

25 II 2014   13:48:30

Czytałam swego czasu pierwsze dwa opowiadania w "Legendach" i nie porwały mnie. Od tej formy literackiej oczekuję jakiegoś mocnego akcentu, zapamiętywalnego szczegółu. Teksty Martina wydały mi się, owszem, sprawnie napisane, ale mało wyraziste.

26 II 2014   13:03:39

@system all green
"co tutaj jeszcze robisz :>? " odpowiem z pamięci Tomaszem Beksińskim: Jak tylko przeczytałem, że recenzent New Musical Express zjechał tę płytę, to wiedziałem, że jest bardzo dobra... :-]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Inne recenzje

Na ubitej ziemi
— Kamil Armacki

Tegoż twórcy

Po Westeros i okolicach
— Dawid Kantor

Przed lodem i ogniem
— Dawid Kantor

Pieśń nad pieśniami
— Kamil Armacki

Na skrzydłach innego wiatru
— Beatrycze Nowicka

Nim zawieją wichry zimy
— Kamil Armacki

Smoki tańczą dość niemrawo
— Miłosz Cybowski

Mniej intryg, więcej nudy
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: W sieci intryg, spisków i nudy
— Miłosz Cybowski

Zdrady, zabójstwa i inne przyjemności
— Miłosz Cybowski

Południowa gorączka
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Przygody z literaturą
— Miłosz Cybowski

Dylematy samoświadomości
— Miłosz Cybowski

Tysiąc lat później
— Miłosz Cybowski

Europa da się lubić
— Miłosz Cybowski

Zimnowojenne kompleksy i wojskowa utopia
— Miłosz Cybowski

Powrót na „Discovery”
— Miłosz Cybowski

Odyseja kosmiczna 2001: Pisarz i Reżyser
— Miłosz Cybowski

Mniej, ale więcej
— Miłosz Cybowski

Jak drzewiej o erpegach rozprawiano
— Miłosz Cybowski

Wojenna matematyka
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.