Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Kate Griffin
‹Neonowy Dwór›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNeonowy Dwór
Tytuł oryginalnyThe Neon Court
Data wydania17 czerwca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-216-1
Format448s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Ogniu krocz ze mną
[Kate Griffin „Neonowy Dwór” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Neonowym dworze” Kate Griffin stawia na wartką akcję, postaci i humor. Dzięki temu trzecia odsłona przygód Matthew Swifta oferuje czytelnikowi interesującą odmianę.

Beatrycze Nowicka

Ogniu krocz ze mną
[Kate Griffin „Neonowy Dwór” - recenzja]

W „Neonowym dworze” Kate Griffin stawia na wartką akcję, postaci i humor. Dzięki temu trzecia odsłona przygód Matthew Swifta oferuje czytelnikowi interesującą odmianę.

Kate Griffin
‹Neonowy Dwór›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNeonowy Dwór
Tytuł oryginalnyThe Neon Court
Data wydania17 czerwca 2011
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklMatthew Swift
ISBN978-83-7480-216-1
Format448s. 135×202mm
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Podczas lektury „Neonowego dworu” przede wszystkim zauważa się zmianę proporcji. Kate Griffin znacząco ograniczyła opisy. Nie znaczy to oczywiście, że całkiem z nich zrezygnowała, jednak nie dominują już one nad całością. Gdyby pokusić się o narysowanie diagramu, gdzie „Szaleństwo aniołów” zajęłoby centralną pozycję pod względem zrównoważenia elementów, „Nocny burmistrz” z pieczołowicie przedstawianym miejscem akcji oraz starannie budowanym klimatem lokowałby się po jednej stronie, natomiast tom trzeci znalazłby się na drugim biegunie. „Neonowy dwór” jest najbardziej dynamiczną z części cyklu. Dzieje się dużo i szybko. Uwagę zwracają też liczne dialogi, będące źródłem humoru, budujące napięcie między postaciami i pozwalające na wyrazistsze przedstawienie tych ostatnich.
”There’s a place so dark you can’t see the end (…)
The rain then sends dripping, an acidic question (…)
With the eyes shut, looking through the rust and rot and dust
A small spot of light floods the floor
And pours over the rusted world of pretend
The eyes ease open and its dark again
In the memory you’ll find me
Eyes burning up
The darkness holding me tightly
Until the sun rises up”
Podobnie jak w części drugiej, tak i tu Londynowi grozi zagłada. W „Nocnym burmistrzu” przez większość czasu nie miało się poczucia tego, że nadchodząca katastrofa dotyczy miasta, a nie tylko grupki głównych bohaterów. Tym razem jest inaczej – kiedy moc zwana Zaciemnieniem rośnie w siłę, konsekwencje dotykają całej metropolii. Jeśli chodzi o ilość pomysłów, Griffin wciąż szafuje nimi oszczędniej, niż w pierwszym tomie, choć oczywiście znajdzie się tu całkiem sporo koncepcji i scen zapadających w pamięć: przeurocza wariacja na temat ucieczki Gandalfa z wieży Sarumana, przybycie Lady Neon, Nocny Autobus, czy wreszcie to, jak manifestuje się władza Zaciemnienia. Żałuję tylko, że tytułowy Neonowy Dwór nie pojawia się na kartach powieści częściej. Pewne elementy fabuły się powtarzają, jak choćby wątek poszukiwania nastolatka (właściwie nastolatki), tu jednak służy on zabawie z konwencją i został zwieńczony dość nieoczekiwanym finałem.
Narzekałam na nazbyt rozwlekłe opisy, teraz jednak, gdy jest ich mało, stwierdzam, że nadawały one cyklowi Griffin bardziej indywidualny rys. Lubiłam też przemycane przy okazji refleksje i spostrzeżenia. Bez nich całość wydaje się nieco powierzchowna, pośpieszna. Z drugiej strony „Neonowy dwór” czyta się o wiele płynniej a inspiracje wysokobudżetowymi hollywoodzkimi produkcjami były widoczne już wcześniej, więc to, że w tomie trzecim ten aspekt dominuje, nie stanowi wielkiego zaskoczenia. Wspomniane wyżej rozbudowane dialogi wypadają bardzo dobrze – jeśli ktoś polubił poczucie humoru Matthew Swifta nie powinien poczuć się rozczarowany, zwłaszcza, że na arenę wkraczają kolejne barwne postaci. Skoro już o nich mowa, poza samym czarnoksiężnikiem na pochwałę zasługują zwłaszcza jego – jak sama zwykła to określać – „totalnie rewelacyjna uczennica” Penny Ngwenya, Rajczyni Dees i powracający (w pewien sposób) zza grobu Robert Bakker. Zgodzę się z Anną Kańtoch, że bohaterowie mają w zwyczaju przerzucać się ciętymi ripostami we wszelkich możliwych sytuacjach, ale przyjęłam to jako element konwencji i właściwie jedyna scena, która mnie pod tym względem zraziła to wizyta u doktor Seah, moim zdaniem przesadzona. Przy okazji – choć pisałam, że gdybym zgadywała po samym stylu, uznałabym „Szaleństwo aniołów” za dzieło autora, to już bezlitosne wyszydzanie podzielanej przez wielu mężczyzn obawy przed lekarzami, widokiem własnej krwi etc. zdecydowanie wskazuje na kobiecą perspektywę1).
Fabuła „Neonowego dworu” została bardzo ładnie rozplanowana. Griffin zdążyła już przyzwyczaić czytelników do emocjonujących finałów i tym razem także nie zawodzi. Czytając „Nocnego burmistrza” zastanawiałam się, czy obdarowanie Swifta tytułową funkcją nie okaże się chybionym pomysłem. W końcu czarnoksiężnik był outsiderem, wolnym ptakiem, więc ograniczenie go sprawowaną funkcją i odpowiedzialnością mogło pozbawić go uroku i ograniczyć jego możliwości. Okazało się jednak, że Matthew-obrońca miasta wypadł bardzo dobrze – właśnie dlatego, że zupełnie nie pasuje do Rajców, nie ma najmniejszej ochoty stać się trybikiem w machinie i cały czas, z różnym skutkiem, próbuje rozwiązywać stające przed nim problemy po swojemu.
Żeby nie było nazbyt pięknie, w kilku miejscach pojawiły się niekonsekwencje. Te drobniejsze wyglądają na efekt niedopatrzenia, braku uwagi. Po tym, jak Matthew po raz kolejny przechodzi niekonwencjonalną kurację, Penny wczytuje się w otrzymaną od lekarki ulotkę (co stanowi pretekst do żartów na temat działań ubocznych leków) i zabiera ją ze sobą. Niedługo później jednak, gdy czarnoksiężnik zastanawia się, czy terapia powinna już odnieść skutek, jego uczennica stwierdza, że nie ma pojęcia, bo nigdy ulotek nie czyta (nie wspomnę o tym, że przecież powinna mieć rzeczony świstek w kieszeni). Pewna epizodyczna postać zostaje opisana jako mężczyzna z ogoloną głową a kilka stron dalej Griffin wspomina o jego zmierzwionych włosach i siwych kosmykach. Dużo ważniejsze jednak są różnice dotyczące przeszłości Ody. Owszem, od samego początku było mówione, że fakty z życia zabójczyni były trudne do ustalenia, jednak liczba rodzeństwa tej bohaterki została podana przez dwie różne postaci i o ile niektórzy mogli w jej sprawie kłamać a inni posiadać niepełne informacje, nie dotyczy to raczej kierowcy Czarnej Taksówki. Wygląda na to, że Griffin miała początkowo inny pomysł, jednak pisząc „Neonowy dwór” zmieniła go, by „wpasować” historię Ody w fabułę. Przyznam też, że w kwestii tajemnic tej postaci spodziewałam się czegoś jeszcze bardziej mrocznego. Niezbyt przypadł mi też do gustu umieszczony pod koniec dialog, w którym bohaterowie wyjaśniają sobie intrygę. Nie miałabym nic przeciwko rozwianiu pewnych wątpliwości czytelnika, jednak wykładanie mu kawę na ławę tego, czego w większości zdążył się już bez trudu domyślić jest, oględnie pisząc, bezcelowe. Szkoda też, że o ile Griffin stara się przynajmniej w niektórych przypadkach indywidualizować styl wypowiedzi postaci, tak dłuższe monologi pod względem formy brzmią identycznie, niezależnie od tego, kto przemawia.
Doceniam to, że kolejne tomy cyklu o Matthew Swifcie zachowują spójność koncepcji świata i bohatera, ale też są wynikiem poszukiwań pisarki. Dzięki temu każdy z nich odróżnia się od poprzedniego.
koniec
4 grudnia 2015
1) A skoro już o „kobiecym aspekcie”, odnoszę wrażenie, że autorki kreujące pierwszoplanową postać mężczyzny znacznie brutalniej obchodzą się z otaczającymi go bohaterkami. Czasem się aż zastanawiam, czy to efekt nieuświadomionej zazdrości.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze koty… to znaczy psy – za płoty
Sebastian Chosiński

10 VIII 2022

Choć zdecydowaną większość swoich śledztw komisarz Maigret prowadził w Paryżu, to jednak od czasu do czasu Georges Simenon wysyłał go także na prowincję. W „Żółtym psie” policjantowi ze stolicy przychodzi rozwikłać zagadkę dziwnych i niebezpiecznych zdarzeń rozgrywających się w leżącym nad Atlantykiem miasteczku Concarneau.

więcej »

Krótko o książkach: Siła więzi
Joanna Kapica-Curzytek

9 VIII 2022

„Kufer tajemnic” to powieść obyczajowa osnuta wokół motywu odkrywania rodzinnych tajemnic. Powieść pozwala też dostrzec, jak bardzo w ciągu ostatnich dziesięcioleci zmieniło się życie kobiet.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Kraj strachów dziecinnych
Dawid Kantor

8 VIII 2022

Idąc tropem Stephena Kinga, Dan Simmons w „Letniej nocy” kreśli kameralne amerykańskie miasteczko z dziećmi jako bohaterami i grozą w tle. Autor „Terroru” i tym razem stworzył znakomity horror, choć radykalnie różny od tego zlokalizowanego w lodach Arktyki.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Uciekający czarnoksiężnik 3
— Anna Kańtoch

Tegoż twórcy

Miasto, magia, Matthew Swift
— Beatrycze Nowicka

Londyńska litania
— Beatrycze Nowicka

Trzy miasta i trzej magowie – część druga
— Beatrycze Nowicka

Czarnoksiężnik w cudzych butach
— Anna Kańtoch

Zemsta w rytmie miasta
— Anna Kańtoch

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.