Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Kir Bułyczow
‹Ostatnia wojna›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOstatnia wojna
Tytuł oryginalnyПоследняя война
Data wydania10 kwietnia 2016
Autor
Wydawca Solaris
CyklPawłysz
SeriaGalaktyka Gutenberga
Format300s.
Cena31,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Wskrzeszanie świata
[Kir Bułyczow „Ostatnia wojna” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielbiciele twórczości Kira Bułyczowa mogą spać spokojnie. Mimo że niebawem – na początku września – minie trzynasta rocznica śmierci pisarza, wciąż jeszcze wiele jego dzieł nie zostało przetłumaczonych na język polski, co oznacza, iż jeśli tylko znajdą się chętne wydawnictwa, przez kolejne lata nie powinniśmy narzekać na brak jego „nowych” książek. Taką lukę wypełnia między innymi wydana nie tak dawno przez Solaris „Ostatnia wojna”, jedna z wczesnych powieści fantastycznonaukowych Rosjanina.

Sebastian Chosiński

Wskrzeszanie świata
[Kir Bułyczow „Ostatnia wojna” - recenzja]

Wielbiciele twórczości Kira Bułyczowa mogą spać spokojnie. Mimo że niebawem – na początku września – minie trzynasta rocznica śmierci pisarza, wciąż jeszcze wiele jego dzieł nie zostało przetłumaczonych na język polski, co oznacza, iż jeśli tylko znajdą się chętne wydawnictwa, przez kolejne lata nie powinniśmy narzekać na brak jego „nowych” książek. Taką lukę wypełnia między innymi wydana nie tak dawno przez Solaris „Ostatnia wojna”, jedna z wczesnych powieści fantastycznonaukowych Rosjanina.

Kir Bułyczow
‹Ostatnia wojna›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
60,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOstatnia wojna
Tytuł oryginalnyПоследняя война
Data wydania10 kwietnia 2016
Autor
Wydawca Solaris
CyklPawłysz
SeriaGalaktyka Gutenberga
Format300s.
Cena31,99
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
W 1967 roku młody, bo wtedy zaledwie trzydziestotrzyletni, pracownik naukowy Instytutu Orientalistyki Radzieckiej Akademii Nauk Igor Możejko, odbył – na pokładzie drobnicowca „Siegieża” – wielotygodniową podróż tak zwaną Północną Drogą Morską (łączącą Europę z Pacyfikiem, a prowadzącą między innymi przez Morza Barentsa, Karskie, Łaptiewów, Wschodniosyberyjskie i Czukockie, aż po Cieśninę Beringa). Poznał wtedy i zaprzyjaźnił się z pokładowym lekarzem, a znajomość ta, jak się okazało, po latach zmieniła oblicze radzieckiej i rosyjskiej fantastyki naukowej. Możejko, wówczas dorabiający sobie jako korespondent czasopisma popularnonaukowego „Dookoła Świata”, dla którego zresztą słał relacje ze swej fascynującej podróży, to bowiem prawdziwe nazwisko pisarza znanego dużo lepiej jako Kir(ył) Bułyczow. Zdobyte wtedy doświadczenia postanowił on wkrótce spożytkować, pisząc „Ostatnią wojnę”, jedną ze swoich pierwszych powieści science fiction. Tak się złożyło, że pojawiający się w niej statek kosmiczny nazwał „Siegieżą”, a główną postacią uczynił lekarza pokładowego Władisława Władimirowicza Pawłysza.
„Ostatnia wojna” ukazała się w 1970 roku (później wznawiano ją w Związku Radzieckim i Rosji wielokrotnie) i była pierwszym prozatorskim dziełem Bułyczowa, w którym pojawił się doktor Pawłysz, jeden z najbardziej lubianych bohaterów książek Rosjanina. Po latach powrócił jeszcze ośmiokrotnie, między innymi w niezwykle cenionych, znanych od dawna w naszym kraju, „Białych skrzydłach Kopciuszka” (1980) oraz drugiej części „Osady” (1988). Zaskoczeniem może być więc fakt, że powieściowy „debiut” Pawłysza ukazał się nad Wisłą dopiero po trzydziestu sześciu latach od premiery. Ale – z drugiej strony – lepiej późno niż wcale. Akcja książki rozgrywa się w dalekiej przyszłości. Ziemia nie tak dawno stała się członkiem Centrum Galaktycznego (to taka Unia Europejska, ale na wszechświatową skalę), co oznacza, że musiała spełnić bardzo rygorystyczne kryteria związane przede wszystkim z zapewnieniem bezpieczeństwa na planecie. Centrum to, jak można się domyślać, rodzaj federacji, w której cywilizacje wyżej rozwinięte kontaktują się z tymi, których poziom rozwoju stoi na niższym szczeblu, aby pomagać im w przezwyciężaniu wszelakich problemów. Z tej pomocy skorzystali niegdyś Ziemianie. Teraz przychodzi czas, by się odwdzięczyć.
Ziemski statek „Siegieża” leci właśnie na Tytana; w drodze zostaje jednak zatrzymany, kierownictwo Centrum Galaktycznego wyznacza bowiem kapitanowi Gennadijowi Zagrebinowi nowy cel podróży – to leżąca gdzieś na skraju znanego Wszechświata planeta nazwana Błękitną. Dlaczego akurat tam? Wyjaśniają to Ziemianom dwaj dostarczeni na okręt goście, przedstawiciele starej rasy Koronów, przypominający wielkie łuskowate żaby Korona Aro i Korona Was. Błękitna obserwowana była od lat, jednak nie na tyle uważnie, aby na czas zapobiec mającemu tam miejsce konfliktowi jądrowemu. Wysłany dysk zwiadowczy odnalazł jedynie ślady po użyciu bomb atomowych i ani jednej żywej istoty – prawdopodobnie wszyscy zginęli. Po cóż więc tam lecieć? Ma to w ogóle sens? Oczywiście, że tak! Rasa Koronów dysponuje bowiem bardzo zaawansowaną technologią, która pozwala na ożywianie nieboszczyków. Dzięki niej najprawdopodobniej będzie można ożywić wymarły świat. A do czego mogą przydać się Ziemianie? Wybrano ich, ponieważ fizycznie są nadzwyczaj podobni do mieszkańców Błękitnej, a ważne jest, aby po ożywieniu nie przeżyli oni szoku spowodowanego kontaktem z… monstrualnymi żabami.
„Ostatnia wojna” to z jednej strony klasyczna space opera, z drugiej jednak – postapokaliptyczna powieść z przesłaniem pacyfistycznym i politycznym. Pisząc ją, Bułyczow bez najmniejszych wątpliwości wzorował się na tak legendarnych radzieckich dziełach fantastycznonaukowych, jak „Mgławica Andromedy” (1957) Iwana Jefremowa czy trylogia „Ludzie jak bogowie” (1966-1977) Siergieja Sniegowa, której dwa pierwsze tomy, czyli „Galaktyczny zwiad” (1966) oraz „W Perseuszu” (1968), ukazały się jeszcze przed pierwszą powieścią o doktorze Pawłyszu. Nie oznacza to jednak wcale, że autor „Tajemnicy Orułganu” szedł jak po sznurku szlakiem wytyczonym przez swoich starszych i – przynajmniej w tamtej chwili – bardziej doświadczonych kolegów po fachu. Od Jefremowa różnił go nade wszystko brak zacietrzewienia w gloryfikowaniu ustroju komunistycznego, choć główni bohaterowie „Ostatniej wojny” są w przeważającej większości Rosjanami, natomiast od Sniegowa – nieco mniejszy rozmach w kreowaniu fantastycznego świata. Podsumowując ten wątek: po pierwsze – fabuła powieści, z wyjątkiem introdukcji, rozgrywa się tylko na jednej planecie, po drugie – odbudowując zniszczony w wyniku konfliktu jądrowego świat, Ziemianie i Korony nie starają się urządzać go według wzorów nakreślonych przez Marksa, Engelsa bądź Lenina (co w tamtych czasach wcale nie było takie oczywiste).
Na miejsce lądowania załoga „Siegieży” wybiera miasto na południu planety. Początkowo zadanie Ziemian i Koronów polega na zbieraniu informacji na temat cywilizacji zamieszkującej Błękitną, aby zrozumieć, co takiego się stało, dlaczego jej mieszkańcy bezrozumnie doprowadzili do tak niszczycielskiej wojny. Nie mniej istotne jest także poszukiwanie ciał, które można by ożywić. Gdy wreszcie nadchodzi ten moment, radość odkrywców jest wielka, chociaż bardzo szybko zamienia się w smutek. Kontakt z przybyszami z kosmosu okazuje się bowiem dla wskrzeszonego mieszkańca planety zbyt wielkim szokiem. Inni też zresztą przystosowują się z wielkim trudem. Prawdziwe problemy zaczynają się jednak w chwili, gdy Pawłysz stwierdza, że prawdopodobnie nie wszyscy mieszkańcy Błękitnej zginęli w czasie konfliktu atomowego. Kim są ci, którzy przetrwali? Jak udało im się przeżyć, skoro atmosfera jest na tyle skażona, że w ciągu kilku godzin (względnie dni) umiera wszystko, co znajduje się na powierzchni? I przede wszystkim: Jakie mają zamiary? Przybysze zdają się nie mieć wątpliwości, że ślad ludzkiej stopy znaleziony przez doktora raczej wróży spore kłopoty, niż zapowiada ostateczny sukces misji.
Skoro powieść Bułyczowa ukazała się na początku 1970 roku, powstawać musiała pod koniec lat 60. ubiegłego wieku (w każdym razie na pewno po wspomnianym już wcześniej rejsie Północną Drogą Morską na pokładzie „Siegieży”). W radzieckiej fantastyce dominowały wtedy akcenty optymistyczne, chociaż bracia Arkadij i Borys Strugaccy starali się dodawać łyżki dziegciu do serwowanej przez literackich propagandystów wizji świata (vide „Trudno być bogiem” „Drapieżność naszego wieku”, „Przenicowany świat”, „Koniec eksperymentu Arka”). „Ostatnia wojna” nie idzie wprawdzie tak daleko, ale na pewno nie tryska na lewo i prawo optymizmem. Bułyczow wykorzystuje swą powieść nie tylko do opowiedzenia intrygującej historii (z czasem coraz bardziej sensacyjnej i przygodowej), lecz także do postawienia kilku fundamentalnych pytań: Jakie mamy prawo zabawiać się w boga wskrzeszającego zmarłych? Czy stając na straży sprawiedliwości, możemy ingerować w wewnętrzne sprawy obcego świata? Czy niesiona doświadczonym przez los mieszkańcom Błękitnej pomoc na pewno jest bezinteresowna? Jakiekolwiek udzielicie sobie na te pytania odpowiedzi, pewne jest, że książkę przeczytacie ze sporym zainteresowaniem, poddając się mistrzowskiej narracji autora, który nadzwyczaj udanie żongluje schematami typowymi dla literackich space oper.
koniec
7 czerwca 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ściskając w ręku kamyk zielony
Jarosław Loretz

20 VI 2024

„Miasto jadeitu” Fondy Lee przyjemnie odświeża sztywniejący ramy gatunkowe fantasy, oferując nietuzinkowy system magiczny zatopiony w sosie Dalekiego Wschodu.

więcej »

Pałac o trzech tysiącach komnat
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 VI 2024

Startująca rakieta czy sen pijanego cukiernika? Nowojorski wieżowiec w radzieckim wydaniu? Pałac Kultury i Nauki był tematem wielu tekstów publicystycznych, a niekiedy także literackich. O szczegółach możemy się dowiedzieć ze zbioru reportaży „Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury”.

więcej »

Sceny z życia gangstera
Miłosz Cybowski

17 VI 2024

„Człowiek yakuzy” Jake’a Adelsteina to pozycja bardzo przeciętna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wyszła spod pióra doświadczonego dziennikarza, który spędził w Japonii aż dwadzieścia lat.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Lata dwudzieste… lata trzydzieste…
— Sebastian Chosiński

Zobaczyć dinozaura i umrzeć!
— Sebastian Chosiński

Humanizm fantastycznonaukowy
— Sebastian Chosiński

Gdyby to Stalin pierwszy dostał broń jądrową…
— Sebastian Chosiński

Wakacje w gnieździe os
— Sebastian Chosiński

Bułyczow na każdą okazję
— Sebastian Chosiński

Fantastyka różnych prędkości
— Sebastian Chosiński

Sam Ligon to za mało…
— Sebastian Chosiński

Beria, Beria über alles…
— Sebastian Chosiński

Trzęsie się nie tylko ziemia
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Artystka nieobojętna
— Sebastian Chosiński

Trzech solistów w łódce, nie licząc sekcji rytmicznej
— Sebastian Chosiński

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
— Sebastian Chosiński

Wszystkie drogi prowadzą do Bazylei
— Sebastian Chosiński

Przez ciernie na… Manhattan
— Sebastian Chosiński

Z Izraela – via Maroko i Senegal – do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Zabić… cóż może być prostszego?!
— Sebastian Chosiński

Nad piękną i modrą Odrą
— Sebastian Chosiński

Braterski hołd
— Sebastian Chosiński

Jazzowe oblicze noise’u i post-rocka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.